Napisane przez: pirath | 8 stycznia 2015

Bugatti – Pure Black (Pur3 Black), czyli szałwiowy smar do czołgów…


Na na na na naaa na, właśnie, go dorwałem, na na na na na naaaa (intonując dziecięcą przyśpiewkę). Kilka lat czekałem na sposobność opisania tych perfum i wreszcie się udało. Kolega akurat kupił sobie ich flakon (zresztą za moją namową) i był na tyle uprzejmy, by wypożyczyć mi go na testy (Grzesiu, wielkie dzięki). Bugatti (w kontekście samochodów i perfum), to ten rodzaj ponadczasowego piękna i elegancji, który nigdy się nie starzeje… Bugatti to wizja, konsekwentne dążenie do perfekcji i bicia kolejnych rekordów – oraz jedna z nielicznych (obok Bentleya) marek o motoryzacyjnym rodowodzie, której perfumy są porównywanym jakościowo substytutem ich samochodów. Są nieodrodną i godną swej nazwy kontynuacją luksusu, szyku i wyrafinowanego piękna – zwykle posadowionego na czterech, nisko profilowych oponach. Bez półśrodków i przesłaniania mierności produktu, swym wysoce rozpoznawalnym logo. Ich perfumy bronią się parametrami i własnym, niepowtarzalnym stylem, podobnie jak Prada, Mugler, Lempicka, Lalique i inne marki – wciąż sygnujące zapachy w imię Sztuki, a nie sztuki…

Bugatti Pure Black

Pure Black pachnie trochę jak delikatniejsza, dyskretniejsza odsłona Santal Blanc Lutensa, muśnięta stonowanym Daim Blond i trochę jak Escada Sentiment i Armani Lui – z ich specyficzną, minimalistyczno purystyczną, nieco mdłą tonacją, w jakiej ujęto ich niewyraźną nutę drzewną. Tyle że ten zapach nie jest purystyczny ani surowy, gdyż jego przygaszoną nutkę drzewną uzupełnia równie utemperowana co sandałowiec, słodycz bobu tonka i bardzo przyjemny wianuszek przypraw. Jakże odmienna i finezyjna jest „męskość” emanująca z umiarkowanie ciepłego, umiarkowanie wylewnego i umiarkowanie przyprawowego serca tych perfum. Są wybornym przykładem, że można zrobić coś niesamowicie męskiego, wręcz szorstkiego i zarazem cichego. Oto perfumy, które intrygują i przyciągają uwagę, pomimo iż daleko im do splendoru i ostentacyjności, klasycznie męskich brzmień.

Bugatti

Jak na zapach z Black w nazwie, Pur3 Black są zaskakująco ciche, zwłaszcza w swej uleżałej postaci, ale tuż po aplikacji ostro drapią pazurami. Wpierw zapach sprawia wrażenie piołunowo szałwiowo przyprawowego, zupełnie jakby wziąć Loewe Solo Absoluto oraz Illusions Noires od Lempickiej (lukrecję podmieniając na muszkat) i dopełnić je nieznacznie pieprzną, utemperowaną głębią Bang! od Jacobsa. Lekko pieprzny i wytrawnie przyprawowo piżmowy, z wyraźnie wyczuwalną obecnością goździka i muszkatu. Całości dopełnia purystyczny sandałowiec, skąpany w lekkim piżmie – a przez to odrobinę szorstki i czyniący wrażenie bezwstydnie szałwiowo muszkatołowego. To zapach z jednej strony szorstki i bezsprzecznie męski – zaś w tle balsamiczny i cudownie miękki. W finiszu drastycznie blaknie i niemal zupełnie gaśnie, pozostawiając na skórze jedynie subtelny, ciepły i zniewalający, waniliowo ambrowy film.

Bugatti Pure Black reklama

W tle czai się duch znany z innych kompozycji Bugatti, ciesząc iż marka konsekwentnie stosuje swój wypracowany sznyt – oparty na wysublimowanej, cudownie balsamicznej miękkości tonki. Tą samą, która potrafi zmieść wszystko swą zaborczą i wybujałą projekcją, a którą tu objawiono iście anielsko. Ponoć VAG dopłaca do każdego wyprodukowanego egzemplarza modelu Veyrona miliony euro, ale przecież tu nie chodzi o zyski… zarabia się na pierdylionach sprzedanych Passatów, Golfów, Octavii, A3, Polo i Caddy – wykonanych z blachy, której grubość coraz bardziej przypomina puszkę po piwie… Perfumy, podobnie jak sztuka, film i muzyka powstają dla zysku lub idei – tyle, że inaczej zapamiętałem to pachnidło, poznając je przed paroma laty.

black Bugatti

Wówczas Pur3 Black wydał mi się bardziej głęboki, esencjonalny i przede wszystkim trwalszy. Czyżby więc reformulacja, która skrycie pchnęła zapach, nożem pod żebro? Zważywszy na obecne parametry, wcale nie był zdziwiony – ale pomimo utraty tej „mięsistości„, to wciąż kawał naprawdę dobrego i wciąż nietuzinkowego pachnidła. Z drugiej strony Bugatti to nie jest popularna marka perfum designerskich i nie sądzę, aby naprawdę im zależało, na obniżaniu kosztów – więc może to po prostu słabsza partia?. Nie mam zastrzeżeń do ładnie konweniującej z bukietem projekcji i jakości samych składników, ale na tle choćby Design&Motion, trwałość Pur3 Black wypada po prostu blado. Oczywiście biorę poprawkę, że trwałość perfum to relatywnie płynne pojęcie – ale porównując wcześniejsze (okolice 2009-2010) i bieżące osiągi, odnoszę wrażenie, że uległa zauważalnemu pogorszeniu.

projekcja: umiarkowana

trwałość: dostateczna

Skład: mandarynka, bergamotka, goździk (przyprawa), gałka muszkatołowa, skóra, drewno sandałowe, cedr, paczula, białe piżmo, bób tonka, wanilia, mech dębowy,Bugatti Pure Black EdT

Reklamy

Responses

  1. Nie spotkałem dotychczas perfum tej marki i nawet nie wiedziałem że takie istnieją. Z twojego opisu wszystko brzmi rzetelnie wiec jeśli znajdę to sobie psiknę choć raczej nie znajdę tutaj niczego osobistego.

    • No Bugatti nie jest marką szczególnie rozpoznawalną w tematyce perfum, a ich najlepszy zapach (Design & Motion) swoje najlepsze lata ma już za sobą, bo nawet Douglas się z nich wycofał, a szkoda bo to przepiękne perfumy i druzgocące konkurencję jakością i parametrami.

  2. Ach ta polityka.. miażdżył więc do wróg do usunięcia, dziwne czasy…

    • czasy tanie, szybkie i byle jakie 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: