Napisane przez: pirath | 10 stycznia 2015

trzy nałogi wg Kiliana – maryśka, czyli Smoke for the Soul…


Ekhm, słyszał ktoś z Was, o przypadku uzależnienia się od maryśki? Gdy słyszę o narkotykach w perfumach lub zapachach nimi inspirowanych – na mej twarzy pojawia się ironiczny i szyderczy uśmieszek. Nie lubię zabiegania o klienta i robienie sobie fame’u tą drogą, bo to tania i po prostu żałosna zagrywka. Wiadomo, że ludzie lubią igrać i być kuszeni wizją owocu zakazanego – a cóż może być lepsze od możliwości epatowanie nim (choćby umownie) i to w majestacie prawa?. Oczywiście Kilian ma na myśli stany umysłu, używkę i związane z nią stany świadomości – ale przecież „narkotyki” to jakże wdzięczny i wybornie nakręcający koniunkturę (haszysz w Black Afgano) element strategii marketingowej.

Smoke for the Soul Kilian

Nie powiem, sprytne zagranie, ale pomimo pobieżnego podobieństwa – z maryśką nie mające nic wspólnego. Ostra i gryząca woń eukaliptusa, kminu, kardamonu, liścia laurowego i jagód jałowca w otwarciu – razem tworzą coś, co na upartego i przy sporej dozie optymizmu, można uznać za marihuanę. Początkowo chciałem zjechać Smoke for the Soul za uprawianie taniego populizmu, ganiąc przy tym ich pokraczną i przerysowaną kompozycję, ale nie potrafię. Wprawdzie z maryśką nie wypaliło :), ale jak na ironię, najmocniejszym atutem, tych perfum – jest ich baza. Zaskakująca, oryginalna, finezyjna, powabna i co najistotniejsze – zjawiskowo piękna. Tyle, że aby jej doświadczyć, wpierw trzeba zdzierżyć i przeczekać poprzedzającą ją kakofonię – przekrzykujących się ziół i przypraw.

eukaliptus

Z początku Smoke for the Soul jest dosłownie irytujący. Drażni swą nadpobudliwą, wybujałą i ostrą zielenią – jakby wszystkie najbardziej esencjonalne zioła i przyprawy sprzysięgły się, aby dokopać nosowi. Faza serca, jest już wyraźnie delikatniejsza, choć wciąż wściekle zielona, ale dopiero jego faza dojrzała jest urzekająco prześliczna. Baza tych perfum nie ma nic wspólnego z ich początkową wulgarnością i na szczęście z marihuaną również. Dla dobra odbioru tych perfum, lepiej w ogóle zapomnieć, że mają cokolwiek wspólnego z trawką – zresztą emulują jej zapach tak nieudolnie, że kwestę tą lepiej przemilczeć. No dobra, Smoke for the Soul udają zapach marihuany równie przekonywająco, co Anna Grodzka, kobietę.

liść laurowy

Wspomniana baza pachnie jak nieco bardziej cytrusowy (ni to grejpfrut ni pomarańcz) Gucci Pour Homme II, zmieszany z bazą Hermesa D’Orage Verte Concentree i zieloną, wykwintną subtelnością Gucci by Gucci Sport – dopełnioną kaszmirową, zniewalająco otulającą nutą z CD Dark Obsession oraz soczystą żywiczno drzewną aurą męskiego Tumulte od Christiana Lacroix. Lekki, subtelnie owocowy drzewny (wręcz labdanowy), po prostu śliczny i rozkoszny, niczym wąchana podczas letniego wieczoru maciejka (pojęcia nie mam jak pachnie aksamitka, ale zdecydowanie odnajduję tu miękki i pieszczotliwy, maciejko podobny niuans). Jest tu też detal pachnący trochę jak dobrze zwietrzałe ubrania, uprane w wysokiej jakości proszku. Zwracam honor Panie Hennessy, bo ultra wyrafinowane zwieńczenie tych perfum – dorównuje wysublimowanej głębi i kunsztowi, zarówno Straight to Heaven, jak i Sacred Wood.

zioła i przyprawy

Kto by pomyślał, że pod koszmarną fizjonomią wściekłego i przerysowanego otwarcia oraz serca, przypominającego Dolce & Gabbana Pour Homme (w kontekście barwy i potężnej nośności przesyconego wytrawną zielenią bukietu), znajdziemy coś tak wysublimowanego i rozkosznie uroczego. Wraz z nastaniem bazy, etos początkowo irytującej i przerysowanej zieleniny, uległa diametralnej metamorfozie. To co drażniło i wręcz przeszkadzało, teraz pięknie i subtelnie dopełnia, ożywia, podkreśla i akcentuje, tę balsamiczno drzewną błogość. Błogość wciąż żywą i skrzącą się delikatnymi, soczystymi i apetycznymi, zielono owocowymi smaczkami – spowitymi kameralną, ciepłą i lekką niczym mgiełka słodyczą balsamicznego drewna.

kaszmir

Poziom finezji i wysublimowania, dorównuje temu co w Roma Mistero i Essenza od Laury Biagiotti, a więc level hard. Misterna baza tych perfum to poemat tak wzniosły i kompletny, iż z powodzeniem mógłby zaistnieć jako odrębna i samodzielna kompozycja zapachowa. Smoke for the Soul to swoista opowieść o brzydkim kaczątku, które przeistacza się z iście pokracznej formy, w coś porywająco pięknego. I na tym Kilian mógłby spokojnie poprzestać – bez zabawy w wątpliwą merytorycznie, pseudo dilerkę.

p.s. stan umysłu i odczucia w obliczu obcowania z fazą dojrzałą tych perfum: czysty błogostan, rozluźnienie, rozleniwienie i ukojenie – więc przynajmniej ten aspekt, w pełni zgadza się z zamysłem autora konceptu.Kilian Smoke for the Soul EdP

rok powstania: 2014

nos: Fabrice Pellegrin

projekcja: wpierw zatrważająca, później umiarkowana

trwałość: dobra

Głowa: eukaliptus, różowy grejpfrut,
Serce: kardamon, tymianek, herbata mate, aksamitka,
Baza: tabaka, brzoza, drzewo kaszmirowe, balsam jodłowy,

Reklamy

Responses

  1. ekhem, znamy, przynajmniej 4 osoby uzaleznione, dwie po odwyku nawet 😛

    • he he, to raczej kwestia psychologiczna niż fizyczna 🙂 ja znam osobę, której lekarz przepisuje palenie maryśki jako lekarstwo na kaskadowy ból migrenowy i działa bez pudła 🙂

      • wiesz to podobnie jak z fajkami, moja kolezanka byla np. uzalezniona czysto fizycznie i telepalo ja jak rzucala, wygladala jak wrak. a wiele osob po prostu przyzwyczaja sie do samej czynnosci. cholera wie jak to do konca jest, niezbadany jest ludzki umysl :>

        • w przypadku fajek, chodzi o fizyczne uzależnienie mózgu od nikotyny, zastąp nikotynę np. nieuzależniającą cytyzyną i nagle się okaże, że nawet odruch „pustych palców” zanika 🙂

  2. Jakby ciężko było użyć prawdziwej esencji pozbawionej thc, nie kumam. Kolejna kompozycja która niestety poległa w tym temacie. Narkotyki?…jakie tam narkotyki 😉

    • wiesz Unia Europejska, prawo, zasady, dyrektywy, doktryny, przepisy celne, lobbing, certyfikaty, homologacja, utylizacja pustych opakowań, normy i pierdylion innych obostrzeń skutecznie odwodzi od użycia naturalnej esencji… jak na ironię, możesz pić na umór, katując rodzinę i sąsiadów i jesteś cacy, możesz się truć fajkami – ale za posiadanie grama jesteś zbrodniarzem, kryminalistą i na stos 🙂

  3. Piekielnie ustawodawcza mafia trzyma piecze nad tym procederem.., oby do wojny 😉

    • przecież wiesz, że rządy nie lubią konkurencji 🙂

  4. A ja jestem tym zapachem zaskoczony i czuję się rozbity. Albo u Missalów pomylili etykietki przy oklejaniu próbek, albo coś jest z moim nosem nie tak. Ja w otwarciu czuje nawiązanie do Lalique EN :\
    Próbowałem już Light my Fire i czuję wyraźnie mojego ukochanego black and mild i skórę więc ta próbka się zgadza i pozostaje intoxicated albo zwichrowany zmysł powonienia 🙂
    Zobaczą jak zapach się rozwinie. Przysiągłbym, że jest tu vetivera. Zapach bardzo mi się podoba tylko nijak póki co nie mogę go dopasować do nut z recenzji. Jutro rozdziewiczę ostatnią fiolkę i może się sprawa wyjaśni.

    • EN też jest intensywnie zielony w otwarciu, choć jest to zieleń wybitnie vetiverowa a tu eukaliptusowo bobkowa… p.s. całkiem możliwe że pomylono fiolki, bo kolor mają wszystkie zbliżony, co w niewielkiej eptuwetce ulega jeszcze większemu zatarciu, pozdrawiam 🙂

      • Jednak chyba nie pomylono próbek. Intoxicated pachnie na tyle inaczej że nie podejrzewam tu pomyłki. Na otwarciu czuję zniewalający aromat ni to expresso z odrobiną mleka ni to gorzką gotującą się czekoladę. Gdzieś tam przebija cynamon…nijak nie pasuje do twojego opisu smoke… Widać do …soul muszę jeszcze dojrzeć. Mi jawi się jako bardzo cierpki, na pograniczu kwaśności. Nie odbieram go ani przyjemnie ani negatywnie, raczej jest intrygujący. Dam mu jeszcze szansę, zostało na dwa- trzy seanse nadgarstkowe 🙂
        Ta tą chwilę bezapelacyjnie u mnie wygrywa …fire, intoxicated dopiero zacząłem poznawać i otwarcie bardzo mi się podoba. Ale ja uwielbiam słodziaki 🙂

        • Smoke jest na otwarciu cierpki, Intox jest kawowo czekoladowy, a Light zaczyna się akordem koniakowym, więc trudno je pomylić…

  5. Perfumy bardzo intensywnie pachną roztartym w palcach suszonym tymiankiem, w mojej opinii ten właśnie składnik „udaje” owoc zakazany. Niezależnie, ładny dobór składników.

    • moim zdaniem te perfumy to zwykły skok na kasę i w dodatku słabo przygotowany od strony technicznej 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: