Napisane przez: pirath | 21 stycznia 2015

Il Profumo – Pioggia Salata, czyli kostka do WC…


Na wstępie przepraszam za dobitny i obrazoburczy wydźwięk niniejszego wpisu – ale uważam, że bezczelność co niektórych brandów trzeba po prostu napiętnować, a ich zapędy temperować. Chociaż w sumie perfumy zaciągające wonią odświeżacza do toalet, to ambitna niszowa awangarda… 🙂 To nieprawdopodobne, jak żenująco niski poziom reprezentują dziś niektóre marki, aspirujące do bycia niszą… Zupełnie jakby ideologiczny bełkot i wysoce niszowa cena, miały zatuszować niedostatki iście massmarketowego i tandetnego kroju ich kompozycji. Po dennym i zrobionym wybitnie pod publiczkę Cannabisie, pora na kolejnego „orła„, tym razem osadzonego w tematyce morskiej. Jeśli spodziewacie się kolejnego Pro Fumum Aqua di Sale – to informuję, że w portfolio marki jest już całkiem niezły Aria di Mare – więc po cholerę im kolejna morska sałata, tfu kostka do WC, tfu Pioggia Salata?

kostka wc o zapachu morskim

W praktyce wyszedł odświeżacz do toalet o zapachu morskim – równie finezyjny i złożony, co ta błękitna lub biała kostka, w którą zwykle celują panowie, podczas korzystania z pisuaru. Z dwojga złego „biorąc sprawy w swoje ręce„, lepiej że celujemy w kostkę, niż na kafelki obok, ale ja nie o tym… 🙂 Wspomniana kostka roztacza silną woń (w końcu ma co tuszować), uzyskaną za sprawą wianuszka syntetycznych i ostrych nut zapachowych – skorelowanych tak, by zadziałać jak miętówka w ustach. Finezji i polotu w tym tyle, co nasika właściciel prostaty o wielkości melona – ale przecież owa kostka o zapachu „morska bryza„, to tylko niezbyt wyszukany „środek czystości„. Gorzej jeśli ktoś wpadnie na pomysł użycia tego tematu (wooooshhh! – dźwięk spuszczanej wody), przy tworzeniu równie sugestywnych i wdzięcznie pachnących perfum…

kostka do wc

Po zaaplikowaniu na skórę, poczułem swoiste dejavu… no tak!, przecież to ten sam wątek tematyczny, co we wspomnianych powyżej zapachach, o ultra morskim sznycie – tyle że w Il Profumo postanowili to udziwnić (sknocić). Zamiast tworzyć kolejny zapach pokroju Bvlgari Aqua, czy Acqua di Gio Armaniego (i powyższych) – postanowili ową surową, słoną, morską świeżość zmiękczyć zwalistą i mdłą słodyczą oraz lilią. W efekcie powstała dosłownie kostka do toalet, zaciągająca czymś w rodzaju słodkiej i zarazem ostrej, wysoce inhalującejmiętowej świeżości„. Pojęcia nie mam czy autorka tego uroczego konceptu, spędziła połowę życia na czyszczeniu toalet – ale wprost perfekcyjnie uchwyciła klimat, walory i doznania estetyczne, towarzyszące przebywaniu w szalecie publicznym. Bravissimo!

wspomagacz trafiania do celuw niektórych toaletach zapewniają panom dużo ciekawsze atrakcje

Ciężki i zwalisty, duszny, mdlący i przytłaczający swą ordynarną aurą zapach – który nadaje się jedynie do wsadzenia weń drewnianych trociczek i ustawiania w ubikacji jako odświeżacz. Jego naturalną lekkość, świeżość i czystość dosłownie zmasakrowano, uzupełniając jego słoną, morską świeżość ciężkimi kwiatami i akcentem miętowo eukaliptusowym (cukierki Ice). W efekcie uzyskano coś ekstremalnie dusznego, pokracznego i przerysowanego. Pioggia Salata pachnie z gracją i lekkością pikującego swobodnie kowadła. Do tego draństwo ma niemiłosierną moc i równie potężną trwałość – więc przez bite 10 godzin, czułem się jak kobieta w pierwszych tygodniach ciąży (mdłości, bo mój brzuch to ciąża spożywcza).

toaleta publiczna

Zapewne w zamyśle nie o to chodziło (choć jednym z dzieł Pani Casoli jest zapach, o jak na ironię – jakże sugestywnej nazwie: Brise de Lavande), ale sądzę, że ktoś to wąchał przed wypuszczeniem na rynek? Może to kwestia skojarzeń i traumatycznych przeżyć związanych z korzystaniem w młodości z toalet na dworcach i pociągach – ale autentycznie mi się podnosi, gdy zbliżam nos do nadgarstka… Odnoszę wrażenie, że autorka konceptu minęła się z powołaniem – tudzież podkupiono ją z działu R&D jakiegoś molocha, produkującego środki czystości. Wierzcie mi na słowo, woń równie pociągająca, powabna i sugestywna – co u rzeczonej WC kostki.  Idealnym dopełnieniem scenerii tych perfum, byłby przeciekający zamykacz zaworu w spłuczce i echo odbijające się od pokrytych kafelkami ścian. Inne doznania akustyczne, pozostawiam Waszym domysłom i wyobraźni… 🙂Il Profumo - Pioggia Salata EdP

rok powstania: 2009

nos: Silvana Casoli

projekcja: tytaniczna

trwałość: bardzo dobra

Głowa: liść fiołka, wodorosty,
Serce: róża, hibiskus, sól, różowy oleander, pittosporum. ylang-ylang,
Baza: eukaliptus, lilia, liść palmy,

Reklamy

Responses

  1. Piracie padłam ze śmiechu.

    • he eh dzięki, ale mi do śmiechu nie było 🙂

      • Aż nie mogę się doczekać wpisu o perfumach Demeter. Swego czasu w ofercie Perfumesco (http://www.moderacja) widziałam perfumy o zapachu pizzy lub domu pogrzebowego. Ostatnie jest „trochę” creepy.

        • sam lubię opisywać perfumy Demeter, bo są naprawdę niebanalne, świeże i zwykle mają naprawdę zaskakujące i spójne z nazwą brzmienie no i zawsze to coś naprawę nowego, tyle że mam pewien kłopot z pozyskiwaniem próbek. Ale jeśli coś mi się znów trafi, to bardzo chętnie je opiszę, nawet zapach domu pogrzebowego, wszak to też część otaczającego nas świata 😉

  2. Cukierki ice nie pachną miętowo i eukaliptusowo tylko słodko syntetycznie owocowo jak zmywacz labo lakier do paznokci.
    Moim zdaniem fajnie opisałeś miks woni ambroxanu z syntetycznymi molekułami konwalii, oraz tonką( kumaryną) one dają ten efekt, kostki, tanizny, albo odświeżacza morskiego albo leśnego.

    • konwalii o dziwo tam nie czuję, pomimo iż bardzo lubię jej specyficzną woń, potrafiącą ożywić i rozświetlić bukiet – podobnie jak geranium. Mi się zapach tych kostek kojarzy z zapachem kulek naftalinowych, bo niektóre tak właśnie pachną, tym niemniej perfumy osadzone w tej konwencji pachną po prostu szkaradnie…

  3. Mały OT ile ml potrzebujesz pirath’cie żeby pokusić się na recenzję i ocenić jakie perfumy?

    • zwykle około mililitra. To w zupełności wystarcza dla kilku testów nadgarstkowych i ze dwóch globalnych. Ważne tylko by próbka była świeża i miała atomizer.

  4. Cukierki Ice swoje zrobiły i swego czasu wywoływały falę euforii. 😉

  5. Zgadzam się ponownie. Ta marka to jakaś kpina. Próbowałam recenzować ich zapachy całkiem niedawno (i kiedyś, dawno też), ale wytrzymanie w nich do ich smutnej śmierci cholernie mnie mierzi. Salate też mam. Bleh.

    • ja się cieszę, że miałem tylko dwie próbki, bo opisanie większej ilości graniczy z auto masochizmem 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: