Napisane przez: pirath | 8 lutego 2015

trzy nałogi wg Kiliana – kawa, czyli Intoxicated…


Dziś trzeci i ostatni nałóg, wg Kiliana. Jeśli picie kawy jest nałogiem (sądzę, że podobnie jak z pozoru niewinna herbata, kawa to pożyteczna i pobudzająca używka), to jest to jedna z najprzyjemniejszych i najlepiej pachnących używek. Kawa pita w rozsądnych ilościach poprawia nie tylko samopoczucie i wydolność – czyniąc w organizmie mniejszy pogrom, niż nafaszerowane chemią napoje energetyczne. Zresztą kawa pobudza nie tylko umysł, ale wyraźnie podkręca nasz metabolizm – walnie wspomagając odchudzanie, oczywiście jeśli zrezygnujemy z cukru i śmietanki.

Kilian Intoxicated

Jak to jest, że wysyłamy sondy na na odległe planety i mierzymy czas, precyzyjnie zliczając częstotliwość drgania atomów cezu – wreszcie grzebiemy w łańcuchach DNA i zderzamy ze sobą pojedyncze i zakceleratorowe cząsteczki, a sugestywne odtworzenie prozaicznej esencji kawowej, opanowaliśmy na poziomie wyrobu narzędzi z kamienia. Przypomina to trochę groteskowy scenariusz ze strategii Cyvilization – gdy dana nacja nie znała jeszcze koła, ale dysponowała bronią nuklearną. Czy wymagam wiele? Chcę poczuć choćby zapach, który chwytam i wdycham chciwie w nozdrza – mijając najzwyklejszy salonik Tchibo, upchnięty w pasażu galerii handlowej. Zapach palonych, mielonych i świeżo zaparzonych ziaren, który w domu oraz szpanerskiej kawiarni, z baristą po pięciu fakultetach na etacie – roztacza jedną z najpiękniejszych woni na świecie.

espresso

Poszukiwań kawy doskonałej ciąg dalszy…

Tak wiem, we Francji (ojczyźnie Kiliana Hennessy) i o zgrozo w USA, kawę serwuje się inaczej (pomijam tu pseudo kawiarnie serwujące pół litrowy napój o smaku kawowym – dopełniony czekoladą, karmelem i mlekiem oraz podany w papierowym kubku) – bliskiej naszym nozdrzom, zalanej wrzątkiem plujki tam nie uświadczymy. Toteż ichniejsze wyobrażenia o tym jak powinna i może pachnieć napar kawowy, wyraźnie odbiega od oczekiwań europejczyków z białych niedźwiedzi, tfu zamieszkujących ścianę wschodnią… Kawa wg Kiliana to wysokiej jakości napar, wypluty przez ekspres do filiżanki wielkości naparstka i niestety nieco już wystudzony. Wyraźnie czuję aromat delikatnej kawowej pianki, unoszący się nad filiżanką, ale to wciąż nie to… Tę filiżankę wyniesiono na posrebrzanej tacy poza kawiarnię i postawiono w dość neutralnym miejscu, wyzbytym aromatów zwykle roztaczających się we wnętrzu kawiarni.

reklama Kilian Intoxicated

Nie czuję tu wspomnianych nut korzenno przyprawowych, zwykle towarzyszących miejscu serwującemu kawę + ciastko. To znaczy są tu obecne, ale wpleciono je w bukiet z taką gracją iż trudno wyłowić ich bytność z serca aranżacji. Filiżankę z parującym napojem ustawiono zbyt daleko od miejsca gdzie powstała, a miejsce to posiada nader sprawną wentylację. Owszem w tle pojawiają się ujmujące i sugestywne nuty uzupełniające – ale w mniejszym stopniu co u Muglera, Rochas i Givenchy*, przez co ciepłe i przytulne konotacje ciasteczkowo kawiarniane, prezentują się nieco mniej obrazowo i niczym szczególnym nie zaskakują. Powiedziałbym, że poza graniczącym z pedantyzmem wyrafinowaniem i wysmakowaniem poszczególnych detali – w tym aspekcie nic nowego Kilian nie pokazał – ale trudno oczekiwać polepszenia tej uchodzącej za doskonałą, konwencji gourmand. W myśl zasady, że lepsze jest wrogiem dobrego, klasyczne połączenie nut układających się na podobieństwo kameralnej kawiarenki, serwującej kawę i wyborne ciasta, pozostawiono nietknięte, acz nie jest ono tak oczywiste jak u powyższych. Poprzedza je wyraźna nutka pikanterii, jakby pieprzna – natomiast, co pozytywnie zaskakuje – wydatnie wyśrubowano i podbito, zwyczajowo mocno pod koniec kulejący wątek kawowy.

*z wyłączeniem Givenchy Very Irresistible for Men, którego surowe, wręcz siermiężne ujęcie kawy – bardziej przypomina olejek kawowy, serwowany w pewnej perfumerii sieciowej, celem odświeżenia sobie powonienia.

filiżanka z espresso

Wyjąwszy swoiste, acz wytłumaczalne rozczarowanie, wynikające ze sposobu, w jakim ukazano tu kawę – dla mnie bomba. Im bardziej zagłębiam się w olfaktoryczne portfolio Kiliana, tym jestem pod coraz większym wrażeniem doskonale konweniującego z wizerunkiem marki doboru, pietyzmu i wyrafinowania, sygnowanych jego nazwiskiem kompozycji. Pomimo iż Kilianowa, spowita w subtelnej, wysublimowanej słodyczy interpretacja kawy, wciąż mocno odbiega od kawy, której od lat bezskutecznie poszukuję w perfumach, są to przepiękne perfumy. Na plus zaliczam fakt, iż rzeczywiście kawa (bardziej Muglerowa, niż towarzysząca stoisku Tchibo) stanowi tu trzon, filar i fundament kompozycji, a kompozycja broni się wymuskanym, lekkim i diabelnie przyjemnym bukietem. Pomimo licznej gamy zmiękczaczy i uzupełniaczy – po upływie wielu godzin od aplikacji, wciąż wyraźnie czuć tu kawę. Kawę doprawioną wpierw pieprzem, a później już tradycyjnie, karmelem i czekoladą. W fazie schyłkowej rzeczywiście czuć w tle powłóczystą, bardo sugestywną słodycz karmelizowanego cukru, ale bardzo lekką, apetyczną i kuszącą. Wreszcie jest to kompozycja ultra łatwa i przyjemna w noszeniu, ale to wciąż jedynie przestudzone espressoKilian Intoxicated EdP

rok powstania: 2014

nos: Calice Becker

trwałość: bardzo dobra

projekcja: bardzo dobra

Głowa: kardamon
Serce: gałka muszkatołowa, cynamon
Baza: karmelizowany cukier

Reklamy

Responses

  1. Mam Givenchy Very Irresistible for men i nie czuję tam kawy. Muszę go powąchać kolejny raz 🙂

    • bo klasycznej kawy jaką wszyscy znamy próżno w nim szukać. to raczej przerasowana nesca/kawa rozpuszczalna a nie woń palonych, świeżo mielonych ziarnem, które chwilę temu potraktowano wrzątkiem. Moim zdaniem żadne espresso nie możne się równać z bukietem towarzyszącym naszej starej, polskiej plujce… 🙂

  2. Po prostu bym powąchał ale pił nie będę… Z kawą i tak im lepiej idzie niż z zieleniną 🙂

    • do kawy, tak jak piwa, koniaku i francuskich serów pleśniowych trzeba po prostu dorosnąć, więc nic na siłę 🙂

  3. Owszem, ja do kawy dojrzałem jakiś dawny czas temu, sery uwielbiam, piwko również pijam choć niezbyt często bo jednak tylko dla smaku kiedy naprawdę mam ochotę i mogę sobie pozwolić. Po prostu Kiliana propozycja wydaje mi się niezbyt moja, ale póki nie spróbuję wolę nie wyrokować 😉

    • Kilian, to jak dotąd jedna z lepszych z „kaw” na tle innych „kaw” 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: