Napisane przez: pirath | 12 lutego 2015

Jaguar – Fresh Verve Man, czyli pseudo marynistyczna, szałwiowa eminencja…


Marka Jaguar, choć znana głównie przez pryzmat samochodów – w kontekście perfum, nie jest kojarzona z prestiżem. Pomimo śmiesznie niskiej ceny, zapach bardzo pozytywnie zaskoczył mnie krojem kompozycji oraz parametrami, czym zawstydził wielokrotnie droższą i bardziej rozpoznawalną konkurencję. Zwłaszcza, że bukiet tych perfum zalicza się do nader popularnej, wszech eksploatowanej i nierzadko ocierającej się o banał, kategorii świeżaków. A zabłysnąć w tej kategorii to nie lada sztuka. Oczywiście w przypadku Fresh Verve trudno uciec od spływających masowo skojarzeń z Mexxem, Bruno Banani, Yves Rocher oraz nieco wyżej notowanym – acz sromotnie przepłaconym mainstreamem, od Azzaro, Ferragamo, Hugo Boss, Ralpha Laurena i Armaniego. Tyle że jeśli chodzi o jakość, kształt, polot i krój kompozycji, ten niepozorny Jaguar bije ich wszystkich na głowę.

Jaguar - Fresh Verve Man

Fresh Verve jest świeży, odrobinę szorstki i nieco wytrawny, wyraźnie przyprawowo drzewny, ale mimo wszystko daleki od banału i sztampy, zwykle towarzyszącym tej niezobowiązującej grupie zapachowej. Do tego jest bardzo męski i o dziwo nie męczy swą purystyczno przyprawową interpretacją świeżości. Spore i naprawdę miłe zaskoczenie, jak na ~70 zł za 100 ml EdT. Składnikiem dominującym, zdecydowanie jest tu szałwia, swoista i wpierw dopełniona subtelnym muszkatem, a w późniejszej fazie leciutką paczulą i neutralnymi nutami drzewnymi w piżmowej poświacie. Wprawdzie to nie jest jego królewska szałwiowa wysokość Santos de Cartiera Eau de Concentree lecz miłośnicy klasycznych i dyskretnych brzmień, osnutych na kanwie ziół, będą ukontentowani.

szałwia

Z czasem zapach nieznacznie (bardzo nieznacznie) się wysładza, za sprawą wspomnianej paczuli i podbitych piżmem (niestety syntetycznym, ale może to i lepiej?), niezdefiniowanych akcentów drzewnych – wdzięcznie utrzymując niewymuszony, acz wyrazisty i klasycznie męski krój kompozycji. Brak efektu WOW i swą swoistą szablonowość, rekompensuje naprawdę wyraźną i miłą dla nosa ekspozycją, solidną trwałością i nadzwyczaj starannie zaaranżowanym bukietem. Brak tu dziur, tąpnięć i smętnych – rozmytych akcentów, które często rozczarowują u dużo popularniejszych i droższych marek. Da się? no da…

Jaguar Fresh Verve Man

Pomimo iż zapach posiada wyraźnie ziołową charakterystykę, sprawia też wrażenie świeżego i utrzymanego w konwencji morskiego świeżaka – choć to tylko pozory, związane z bardzo specyficznym ukazaniem wątku szałwiowego i lekkiego piżma w finiszu. Wrażenie to towarzyszy nosicielowi od samego akordu otwarcia, przez który przebija się dyskretna, bezimienna nutka cytrusowa. Nawet po czasie, gdy prym wiodą akcenty piżmowo drzewne, wciąż nie sposób uciec od dyskretnych skojarzeń marynistycznych. Ale podkreślam, że to tylko moje odczucie, bo ogólnie zapach sprawia bardzo solidne wrażenie – żaden z akordów nie zdradza potknięć, niedoborów i trącącej tandetą maniery massmarketowej. Duże i bardzo pozytywne zaskoczenie, dopełnione akuratną projekcją i bardzo dobrą trwałością.Jaguar - Fresh Verve Man EdT

rok powstania: 2010

nos: Marie Salamagne

projekcja: w sam raz

trwałość: bardzo dobra

Głowa: bergamotka, kardamon, herbata,
Serce: czerwony pieprz, szałwia,
Baza: piżmo, paczula, drzewo sandałowe,

Reklamy

Responses

  1. A podobieństwa? Do czego to jest podobne? W jakim klimacie? W składnikach herbata to może Sir Averbury?

    • Celowo nie wymieniałem konkretnych zapachów, bo połowę perfumerii musiałbym wymienić, tu raczej chodzi o specyficzną stylistykę i swoisty krój, który sprawia że z automatu kojarzymy jakieś brzmienie z konkretną marką lub segmentem. Stąd wymieniłem marki, słynące z dość powtarzalnego i schematycznego kroju sygnowania brzmienia swoich perfum, ale zdecydowanie nie jest to Herbata z Sir Averbury. Sir Averbury to bardziej Lalique Hommage, czyli dość ciężki zawodnik, gdy tu mamy do czynienia z naprawdę niezobowiązującym casualem.

  2. Ja tam nie kupię, ale flakon bardzo ładny, no i tekst, jak zawsze na fajnym poziomie 🙂

    • Owszem, flakon ma bardzo ładny i starannie wykonany (jak z dużo droższego produktu), bo akurat pożyczyłem flaszkę na potrzebę recenzji od znajomego. No i dziękuję za miłe słowo oraz pozdrawiam 🙂

  3. Niecodzienny swieżak może się spodobać. 🙂

    • naprawdę pachnie dużo lepiej niż kosztuje.

  4. Fragrantica milczy na temat tego zapachu. Czyżby to jakąś edycja dla Europy wschodniej?

    • możliwe, choć fragrantika wbrew pozorom wcale nie jest kompletna. Mam kilka perfum o których nawet się fragrantika nie zająknęła, a przecież istnieją. Ja tego Azzaro pożyczyłem na czas testów od kolegi, który kupił go w którejś rodzimej perfumerii albo drogerii.

      • Pirath, fresh Verve czy Blue Label ? 🙂

        • Blue Label, ale który (czyj)?

  5. jeden z moich ulubionych zapachów „świeżości”

    • w takim razie polecę Ci jeszcze Eau de Cedre Armaniego, pozdrawiam 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: