Napisane przez: pirath | 25 lutego 2015

Dolce&Gabbana – Velvet Patchouli, czyli neverending patchouli story…


Szczerze powiedziawszy, niewiele górnolotnego polotu i wysmakowanej elegancji doświadczyłem w tej serii. Velvet powstało jakoby na siłę, w celu zaspokojenia aspiracji, mainstreamowego aż do bólu Dolce & Gabbana. A przecież każda szanująca się marka, ma za punkt honoru, posiadanie ekskluzywnej linii butikowej (nie mylić z niszą). Jedni podkreślają tym manewrem swą wykwintność i elitaryzm, inni protezują swą iście tablojdową (masową) stylistykę, a jeszcze inni szukają pretekstu dla ucieczki przed zaszufladkowaniem w powyższym. Wcześniej przeze mnie opisywane zapachy z tej kolekcji, miały mało wspólnego z szlachetnym wyszukaniem, choćby butikowej linii Chanel – gdy ten Velvet jest pierwszym, naprawdę godnym uwagi.

dolce & gabbana velvet patchouli

Nie będzie w tym nic odkrywczego, jeśli powiem że to perfumy wybitnie paczulowe. Wprawdzie w pierwszej fazie tytułowej paczuli towarzyszy rozkoszny fiołek, ale stanowi jedynie uzupełnienie. Velvet Patchouli jest skromne, ale to nadspodziewanie urodziwy i sugestywny monolit, pięknie opiewający tę jakże wdzięczną nutę. Zresztą paczula sama z siebie jest tak bogata i pachnie tak pięknie, że więcej nie trzeba. Jeśli miałbym szukać analogii dla tych perfum, to najbliżej im do Patchouli Leaves od Montale, które uważam za jedną z najpiękniejszych paczul EVER!. Z drugiej strony mamy skrajności, czyli Patchouli 24 od Le Labo, które choć piękne, niewiele ma wspólnego z paczulą oraz paczulę od Etro i Lorenzo Villoresi – ostrą, spleśniałą i tak wytrawnie piwniczną, że aż szczypie w oczy. Velvet Patchouli jest paczulą wzorcowo wypośrodkowaną, pomiędzy jej naturalną, odrobinę zaciągającą pleśnią odsłoną i jej ujęciem słodkim (upojną i utemperowaną, jak w paczulowym kadzidełku), czyli taką jaką Europejczycy najbardziej lubią.

paczula

Co do trwałości, to stężenie olejku paczulowego jest tak duże, że dosłownie wżera się w skórę. Nawet 2 dni po aplikacji na wierzch dłoni, pomimo kilkunastu myć rąk – wciąż wyraźnie czułem paczulę. Niesamowite, jak bardzo żywotna jest ta esencja, pomimo iż sam zapach nie jest szczególnie głośny, ani napastliwy. Owszem jest bardzo trwały, ale nawet tuż po aplikacji, nie wyciska nastolatkom pryszczy, swą nadmierną projekcją. Pod tym względem cechuje się znacznym umiarkowaniem, pieszcząc nozdrza przepięknie ukazaną, drzewno balsamiczną paczulą – więc da się przy osobie noszącej te perfumy swobodnie oddychać. Po kilku godzinach, zapach cichnie, ale wybrzmiewa długo i bardzo równomiernie – gasnąc stopniowo przez kilkanaście godzin. I nawet pomimo tego, że Velvet Patchouli to w zasadzie paczulowa solówka – więcej nie trzeba, gdyż pachnie to tak pięknie i wykwintnie, iż nie sposób uznać tę ascetyczną prostotę za wadę.

dolce & gabbana - velvet patchouli

Przez cały swój bieg, tutejsza paczula zachowuje swój specyficzny polot i charakter, a do tego jest lekkostrawna i niesamowicie przyjemna w noszeniu. Jest swoista, poczciwa, wdzięczna i neutralna – a w dalszej fazie, subtelnie ocieplona delikatnym akcentem ambrowym. Ewolucja kompozycji jak najbardziej ma miejsce, ale w bardzo ograniczonym zakresie – stąd wrażenie obcowania z monotematycznym monolitem. Ale nie czuję się ani trochę zawiedziony i rozczarowany, gdyż nutę przewodnią ukazano tu wprost prześlicznie. Dla miłośników paczuli (nawet ortodoksyjnych) pozycja obowiązkowa, zwłaszcza że zapach jest bardzo trwały i nie męczy przesadną projekcją. A ponieważ nie zaciąga paczulą w wersji hardcorowej, nie ma ryzyka, iż ktoś pomyśli, że Wasze ubrania zakisły lub zatęchły w piwnicy.dolce & gabbana velvet patchouli edp

Rok powstania: 2011

Nos: Rodrigo Flores-Roux

trwałość: tytaniczna

projekcja: dobra

Skład: paczula, kephalis,

Reklamy

Responses

  1. Ponoć nowy Lalique Hommage Voyageur to połączenie paczuli i wetiwery. (Spotkałem się z określeniem, iż to Encre Noire doprawione spora dawką paczuli właśnie).
    I co, cieknie ślinka @pirath ? 😀

    • jeszcze nie wąchałem, więc nie mam zdania, ale pożyjemy i powąchamy 🙂

  2. Szukam właśnie tej swojej paczuli. Ta od Reminiscence też urokliwa, niekrzykliwa, bardzo ładna i podbita kilkoma subtelnymi nutami które akcentują charakterystyczne części spektrum tej nuty, a jednak nie potrafię się jej do końca oddać no i do tego schodzi niespodziewanie. Więc możliwe że tutaj odnajdę spełnienie 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: