Napisane przez: pirath | 28 lutego 2015

Ajmal – Ambre Pimente, czyli arabski ojczym Bvlgari Man Extreme…


Gdy powąchałem te perfumy po raz pierwszy, nie mogłem uciec przed wrażeniem, że gdzieś to już wąchałem – choć próbkę tej marki, mam w łapkach pierwszy raz w życiu. Dziwie znajome brzmienie, w dodatku zupełnie niepodobne do perfum orientalnych. Ambre Pimente to bardziej zimny minimalizm, rodem z Hermesowego Eau de Narcisse Bleu, niźli rozwiązły i kipiący bogactwem orient. Oświeciło mnie po kilku kwadransach, gdy ulotniły się soczyste, kwiatowo przyprawowe nuty akordu otwarcia (róża, gwajak, muszkat i kardamon) i na skórze pozostał wysoce powściągliwy ascetyzm – zaciągający chłodnym i surowym grejpfrutem oraz pudrowym drewnem. Toż to Bvlgari Man Extreme jak w mordę strzelił i pomimo upływu kilku godzin od aplikacji, nie chce być inaczej. No ale co europejskie Bvlgari Man Extreme z 2013 roku, robi we flakonie z arabskim Ajmalem Ambre Pimente z 2012 roku?.

Ajmal - Ambre Pimente

Ajmal to marka arabska i tworząca na rynek arabski, więc raczej mało prawdopodobne, że tamtejsi klienci znają Bvlgari (wszak mają skrajnie odmienne gusta) – podobnie jest małe prawdopodobieństwo, że wśród europejskich nabywców perfum Bvlgari Man Extreme, ktoś rozpozna egzotycznego Ajmala. No ale skoro w Europie przeszedł Montale Red Vetiver, będący kopią Terre d’Hermes i Olfactive Studio Autoportrait, będący wierną kopią Balmain Carbone, nic mnie już nie zdziwi. O ile pod Bvlgari podpisał się Alberto Morillas, to pod Ajmalem nie podpisał się nikt – ale w przypadku tak uderzającego podobieństwa, trudno mówić o przedziwnym i przypadkowym zrządzeniu losu. Prawdopodobnie kompozycję wybrano z portfolio jakiejś firmy, oferującej gotowe koncepty perfum (tworzone „do szuflady”) i paluszkiem wskazano, mówiąc: chcemy te, ale zróbcie je bardziej po naszemu

salon firmowy Ajmal w Dubaju

Zdziwieni? Niestety mało która marka, łącznie z tymi ekskluzywnymi, wciąż zatrudnia na etacie własnego nosa. Większość posiłkuje się umowami o dzieło lub zasobami firm pokroju Firmenich, które współpracują z perfumiarzami i pośredniczą w pozyskiwaniu zleceń na konkretne kompozycje. Taka firma ma w ofercie kilkadziesiąt lub kilkaset gotowych kompozycji, spośród których zainteresowana nowym zapachem marka, może wybrać coś interesującego lub zlecić przygotowanie zapachu wedle własnych kryteriów. Później wystarczy wybrać flakon, nazwę, zatrudnić celebrytę do kampanii reklamowej i gotowe. Wiem, mało w tym romantyzmu, ale współczesna branża perfumeryjna to biznes jak każdy inny. A więc całkiem możliwe, że Bvlgari oraz co niewykluczone, także Ajmal – sięgnęli do takiego portfolio i wybrali tę właśnie kompozycję – zaznaczając, że szukają np. purystycznego świeżaka. Warto dodać, że z usług takiej wyspecjalizowanej firmy kojarzącej perfumiarzy ze zleceniodawcami (nawet anonimowo) może skorzystać każdy – choć same marki niespecjalnie chwalą się skąd pozyskują koncepty swoich nowych zapachów.

Bvlgari Man Extreme

Sprawiedliwie oddaję, że na pierwszego niucha nie są identyczne. Identyczne stają się dopiero w fazie dojrzałej, ale nawet wówczas różni je jeden subtelny deal. Bvlgari zaczyna bardziej wodniście, zielono i cytrusowo, gdy w otwarcie Ajmala wpleciono delikatny akcent różany i subtelny, acz wyczuwalny gwajak oraz nieco pudrowe przyprawy. Porównując je łapa w łapę, Bvlgari zaciąga nieco mocniej świeżym sokiem drzewno roślinnym, gdy w Ajmalu ta nuta jest nieznacznie gęstsza i pylista. Powiecie, że różnica jest znaczna – owszem ale tylko na początku, gdy arabski kuzyn Bvlgari sili się na przelotny orient. Ponadto pojęcia nie mam skąd to mylące Ambre (zapewne żywica bursztynowa) i Pimente (zapewne chodzi o papryczkę) w nazwie, bo nijak nie czuć tu żadnego. Nie twierdzę, że to pachnie źle, wręcz przeciwnie, zapach jest bardzo ciekawy jak na przedstawiciela orientu. Ale z tego samego powodu nie wypada to przekonywająco, zwłaszcza próba pogodzenia nowoczesnego europejskiego puryzmu z tradycyjnie bliskowschodnim sznytem.

reklama Bvlgari Man Extreme

Po kilkudziesięciu minutach od aplikacji, dla niewprawionego nosa, oba wybrzmiewają niemal identycznie. Tyle że subiektywnie oceniając oba koncepty, Bvlgari pachnie bardziej spójnie i przekonywająco, gdy w przypadku rdzennie arabskiego Ambre Pimento, ta niekonsekwentna maskarada po prostu razi. Osobiście, z tej dwójki wybrałbym Bvlgari, choćby dlatego że nuty tworzące jego powściągliwy bukiet, pachną bardziej harmonijnie i naturalnie. Nie można tego powiedzieć o wybrzmiewającym ledwie kwadrans, przyprawowo drzewno kwiatowym otwarciu Ambre Pimento, po którym następuje zwrot w zupełnie nowym, wręcz szokującym kierunku. Zasadnicza różnica jest taka, że gdyby zastąpić Ajmalowe drewno i różę, grejpfrutem, otrzymamy Bvlgari.

Ajmal Ambre Pimente

Według informacji na Fragrantice, pierwszy był Ajmal, a dopiero rok po nim zadebiutował Man Extreme od Bvlgari. Najdziwniejsze jest to, że Ajmal Ambre Pimente kompletnie nie przypomina klasycznych arabskich wonności – symbolicznie siląc się na zachowanie wierności tamtejszej stylistyce. Aż trudno uwierzyć, że ktoś się porwał z tym jakże europejskim puryzmem na tamtejszy rynek, rozmiłowany w ciężkich wonnościach. Daruję sobie opis fazy dojrzałej tych perfum, po który odsyłam Was do recenzji Bvlgari Man Extreme. Zwłaszcza, że porównując ceny i dostępność obu odsłon, wybór staje się oczywisty. Żeby była jasność, posiadam fabryczną próbkę Ambre Pimente – więc nie sądzę, by dystrybutor zrobił mi kawał.Ajmal - Ambre Pimente EdP

Rok powstania: 2012

trwałość: bardzo dobra

projekcja: dobra, z czasem umiarkowana

Skład: żywica bursztynowa, przyprawy, drzewo gwajakowe, cedr, piżmo, (osobiście dodałbym jeszcze różę)

Reklamy

Responses

  1. A wiesz Piracie, że jest coś w tym porównaniu? Wąchałam i podobał mi się. Oba mi się podobały. 🙂

    • he he, Sabb, miło mi, że do mnie zajrzałaś :*
      Oba są niewątpliwie bardzo oryginalne i ciekawe, ale pomijając to że poznałem je jak się okazuje niechronologicznie, bardziej kupuję naturalniejszego na tej szerokości geograficznej Bvlgari. Ajmal pachnie przy nim tak, jakby najnowszą zimową kolekcję Diora albo Chanel, prezentowały modelki w burkach 🙂

      • Ej, no przecież ja do Ciebie zaglądam systematycznie. Tylko nie zawsze się odzywam. 🙂

        • he he i wzajemnie Sabb, ale każdy Twój komentarz to i tak małe święto 🙂

  2. Bvlgari Man Extreme mnie nie przekonuje (choć myślałem dać mu jeszcze szansę…) więc i ten oto podejrzany Ajmal, w niespójnym flakonie odpada już teraz…

    • zwłaszcza, że Ajmal jest 2x droższy i praktycznie nie dostępny. btw Z arabskich kadzideł dobrymi opiniami cieszy się też Al-Rehab.

      • dzięki, rozejrzę się 🙂

    • to są bardzo specyficzne perfumy i zgodzę, się że nie każdemu ich chłodny puryzm przypadnie do gustu.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: