Napisane przez: pirath | 3 marca 2015

Baldessarini – Private Affairs, czyli kwintesencja ultra wysublimowanej, balsamicznej kameralności…


Dziś za oknem panuje aura, wybitnie niesprzyjająca tego rodzaju perfumom. Wicher tak porywisty, że łeb chce dekapitować – sprawia iż odczuwalna temperatura oscyluje około -270 st, czyli w okolicach zera bezwzględnego. Lekkie, powściągliwe i totalnie niezobowiązujące casualowce, utrzymane w stylistyce delikatnej słodyczy lubią ciepełko i możliwie bezwietrzną pogodę, która sprzyja ich kameralnej projekcji i cherlawemu bukietowi. A Private Affairs są bardzo delikatne i przy tym niesamowicie pieszczotliwe – co więcej, uważam, że to jedna z lepszych pozycji w portfolio Baldessarini i jedne z lepszych tego rodzaju perfum na rynku. Ich dyskretna, otulająca i absolutnie wyzbyta agresji, wręcz apatyczna aura po prostu rozczula. I pomimo iż zapach na pierwszego niucha wyraźnie nawiązuje do stylistyki lansowanej przez niezatapialną linię L’Homme od YSLPrivate Affairs jest od L’Homme ciekawsze i dużo bardziej urokliwe.

Baldessarini - Private Affairs

Wyobraźcie sobie balsamiczno, drzewno żywiczną, ciepłą, niemal wyzbytą słodyczy – ale otulającą i pieszczotliwą kompozycję, utrzymaną w stylistyce flagowego YSL L’Homme. Równie kameralną i niezobowiązującą, ale jeszcze lżejszą i niewymuszoną. Zapach przez niemal cały swój dość liniowy żywot, wybrzmiewa jak umiarkowanie ciepła, lekko płowa i niemiłosiernie finezyjna wariacja na temat wspomnianego L’Homme, kawiarnianego Rochas Men, Lui oraz zamszowo drzewno ambrowego Dark Obsession, Ungaro Men, czy Beckhamowego Homme. Jego lekkość, finezja i polot może się równać nawet z ultra wysublimowanymi i przy tym niedoścignionymi pod względem szyku, perfumami włoskimi – pokroju Prady i Laury Biagiotti. A przecież wielu kojarzy Baldessarini z grupą Hugo Boss (a kysz siło nieczysta!).

reklama Baldessarini - Private Affairs

Otwiera się świeżym i delikatnym akordem owocowym, podrasowanym subtelnym akcentem cytrusowym. Miło, lekko i diabelnie przyjemnie, choć faza ta trwa krócej niż tankowanie osobówki do pełna. Jednocześnie z głębi przebija się dyskretna otulająca, jowialna i wysoce umiarkowana słodycz, jakby tonkowa, ale wysoce wstrzemięźliwa i żywiczno balsamiczna. Po ledwie kwadransie od aplikacji bukiet redukuje się jeszcze bardziej, a w miejsce wyczuwalnych dotąd różowego pieprzu, kolendry i szczypty geranium, pojawia się wysoce balsamiczna i powściągliwa nuta drzewna. I tyle… od aplikacji nie minęło nawet pół godziny, a zapach przetoczył się przez wszystkie akordy, roztaczając jowialnie otulającą fazę schyłkową. Bukiet tych perfum jest nad wyraz skromny, by nie powiedzieć ascetyczny – ale trudno odmówić tej wysoce powściągliwej kompozycji uroku.

Baldessarini Private Affairs

Wprawdzie producent deklaruje użycie sandałowca i cedru, ale osobiście nie rozpędzałbym się z potwierdzeniem ich bytności. Wprawdzie czuć w tle coś drzewnego, ale skąpanego w tak ogromnej ilości benzoesu i miękkich, umiarkowanie wylewnych, żywic balsamicznych iż trudno określić co to. Zresztą to bardziej klimaty balsamiczno ambrowe niż stricte drzewno żywiczne – ale pachnie to nader kojąco, cicho i przekonywająco. Ponieważ stanowiąca esencję bukietu, balsamiczną słodycz utemperowano do maksimum, trudno mówić o porównaniu do apetycznej konwencji gourmand – gdyż nawet wydelikacona słodycz L’Homme, wybrzmiewa przy Private Affairs głośno i donośnie. Te perfumy to kwintesencja ultra wysublimowanej delikatności, zapach tak lekki i niemrawy, że dosłownie stapia się z nosicielem, przebąkując nieśmiało i od niechcenia. Ale gdy już dopadnie nozdrzy, roztacza niesamowicie miękką, otulającą i kojącą aurę – porównywalną z ujmującą finezją samego ISO E, acz ukazanego od ambrowej strony z tą specyficzną nutą folii (a więc aldehyd, prawdopodobnie ten sam, co w Escentric Molecules o2 – choć wyzbyty akcentów warzywnych).

Baldessarini - Private Affairs reklama

Pomimo bliskoskórności i graniczącej z apatią kameralności tych perfum, robią bardzo pozytywne wrażenie. A gdy ujawni się wspomniana nutka świeżo zdartej z ekranu smartfona folii, robi się wprost prześliczny. Pieszczotliwa lekkość Private Affairs dosłownie zmusza do głębszego zaciągnięcia się ich wonią, wręcz śledzenia tej homeopatycznej i w dużej mierze niezdefiniowanej aury, nieśpiesznie i od niechcenia roztaczanej wokół nosiciela. Doprawdy trudno o bardziej taktowne i dyskretne perfumy, przy których wspomniany YSL L’Homme to siekiera, a w dodatku równie powszechna co Passat 1.9 TDI w kombi. Trwałość ma dobrą, a projekcję wysoce kameralną, ale jeśli ktoś szuka niezobowiązujących i przy tym diabelnie intrygujących perfum dla subtelnego zaakcentowania swej bytności za pomocą perfum – Private Affairs będzie wprost idealny.Baldessarini - Private Affairs EdT

Rok Powstania: 2011

trwałość: dobra

projekcja: bardzo słaba, ale równomierna (zapach ucieka przed wąchaniem i uderza z zaskoczenia)

Głowa: bergamotka,
Serce: skóra,
Baza: drzewo sandałowe, cedr Virginia,

Advertisements

Responses

  1. Zaciekawiony i nic więcej 😉 …jakoś nie mogę sobie L’Homme przypomnieć, czyżbym przegapił w natłoku tylu wersji o niezbyt optymistycznym scenariuszu…?..hmm.

    • gdybym miał wybierać pomiędzy tą dwójką, wybrałbym Baldessarini. Marka niedoinwestowana i trochę w cieniu Hugo, ale mają klasę i polot którego zabrakło przereklamowanemu L’Homme.

  2. Kolega kiedyś miał, perfumy ładne chociaż mi nie trafiły do gustu. Fajnie, że temat został poruszony, teraz patrze na ten zapach trochę inaczej


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: