Napisane przez: pirath | 9 marca 2015

Ajmal – Shadow, czyli perfumy adwokata diabła…


Jak na ironię, Shadow to kolejny rdzennie arabski zapach, o wybitnie europejskim charakterze. Wprawdzie ostatnimi czasy orient wybitnie mi się przejadł, dzięki niezliczonym premierom kolejnych przełomowych konceptów z oudem i różą w roli głównej – więc tym bardziej cieszę się, że mój nos może ot tego swoistego nad urodzaju odetchnąć. Shadow przypomina mi swym brzmieniem coś, co dość dobrze znam, coś bardzo mainstreamowego i na dodatek dość populistycznego. Ten zapach jest tak bardzo męski i europejski, że gdyby chciał być jeszcze bardziej męski i europejski – musiałby zapuścić brodę i zaśpiewać na Eurowizji, albo zostać miejskim drwalem (koniecznie w obcisłych rurkach). Zaczyna się i wybrzmiewa tak bardzo swojsko, niczym klasyka gatunku ze stajni Boss/Davidoff/Chanel/Loewe (zwłaszcza Solo) i choć nie jest to wadą, to w kontekście rodowodu marki, dziwi.

Ajmal - Shadow

Tak wiem, że to śmierdzi paranoją, bo wśród tysięcy kompozycji osnutych na jakby nie patrzeć, z każdym rokiem coraz uboższej (dziękujemy ci IFRA) palecie zapachowej, trudno uciec od podobieństw i skojarzeń, w przeważającej mierze przypadkowych i niezamierzonych. Tyle, że jaki jest sens w kupowaniu arabskich perfum, by pachnieć jak klasyczny Europejczyk? To miłe że w Emiratach też myślą o gustach Europejczyków, zwłaszcza tych z najgrubszymi portfelami, którzy bywają w Dubaju nie tylko na wycieczce – ale to trochę jak pójść do chińskiej restauracji i zamówić schabowego (to nic, że prawdopodobnie wcześniej szczekał). Tyle, że Shadow naprawdę bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, gdyż na rynku niewiele jest tak europejsko, męsko i w miarę nowocześnie brzmiących perfum – a zdolnych konkurować z impetem i siłą przebicia Ajmal Shadow.

przyprawy

Zapach ma bardzo przyzwoite parametry odnośnie nośności i trwałości, więc jeśli jesteście zmęczonymi Platynowym lub Terre garniturami – Shadow będzie świetną dlań alternatywą, a zwłaszcza dla linii Solo od Loewe. Chociaż z drugiej strony protezowanie ogólnodostępnego, bardzo trwałego i nośnego Solo, za pomocą egzotycznego i droższego Ajmala, brzmi równie sensownie co dokupowanie pierdyliona przejściówek do MacBooka, w celu podpięcia doń karty SD (wszystkie, nawet najtańsze laptopy mają to gniazdo w standardzie, ale kto bogatemu zabroni?). Te perfumy mają coś w sobie z Loewe i bynajmniej nie ponoć kadzidlaną 7-kę mam na myśli. Solo również zaciąga równie męskim, gorącym, suchym, władczym, wręcz despotycznym i pewnym siebie sznytem, który mamy na myśli – myśląc o iberyjskim archetypie męskości. To zapach w rodzaju Davidoff Hot Water, Cartier Santos i wspomniane Loewe Solo – a za sprawą domieszki bobu tonka, troszeczkę a’la Custo. Słodki, pikantny, wybitnie przyprawowy i donośny niczym budka z kebabem, na dworcu kolejowym. Pod względem ekspresji oddziaływania, tym perfumom bliżej do Azzaro Visit, niż kultowego już za życia Loewe 7, ale łączy je wszystkie ich wybitnie ognisty temperament.

muszkat

Na szczególną uwagę zasługuje oryginalny flakon. Niby kształtem przypomina te z linii Eau od Cartiera, ale każdą flaszkę uatrakcyjniono wstawką z niepowtarzalną kompozycją ziół, kwiatów i przypraw – zapewne symbolizującą składniki tworzące charyzmatyczny bukiet tych trudnych do zignorowania perfum. I trzeba przyznać, że flakon jak i zapach (poza kolorem, gdyż osobiście zabarwiłbym je na brąz), pięknie ze sobą konweniują. Czuć przygaszone, ciepłe przyprawy stanowiące trzon i esencję kompozycji, wpierw upstrzonej aromatycznymi cytrusami, a w dalszej fazie ich przygaszonym, odrobinę słodkim i nieco szorstkim sumptem. Zapach jest bardzo męski, stanowczy i elegancki, choć jest też bardzo mainstreamowy, zwłaszcza w kontekście jego ponadczasowej, nieco nowoczesnej uniwersalności. Początkowo jest dość narowisty, ale skrojono go całkiem szykownie – niczym garnitur, który ma sobą uzupełniać i podkreślać. Czuć tu nie tylko muszkat, a również kardamon, sandałowca i odrobinę szałwiowego, wręcz jałowcowego kadzidła (w konwencji bardzo, ale to bardzo, Loewe).

Ajmal - Shadow reklama

Jeśli ktoś szuka przykuwającego uwagę, dominującego, początkowo wręcz despotycznego zapachu biznesowego, a jest zmęczony nad eksploatacją w tych kręgach Terre i Platynowego EgoistyShadow będzie ciekawą i równie nośną alternatywą. Jego nieco wybujały, acz bardzo elegancki i charyzmatyczny bukiet od razu przydaje +50 do siły oddziaływania i niewątpliwie bardzo spodoba się paniom. Władczy, głośny, samczy i bezkompromisowy to tylko niektóre epitety, którymi można by określić tupet, pasję i temperament, bijący od rozżarzonego bukietu tych perfum. Szczęśliwie, czy też nieszczęśliwie, po około 60 minutach od aplikacji, zapach wytraca znacznie swój impet, wyraźnie spuszczając z tonu. Przestaje krzyczeć, przechodząc do ledwie podniesionego tonu, ale zachowuje swój klimat i wyraziste, acz eleganckie brzmienie. Łez nie wyciska, ale nawet w swej spokojniejszej fazie, to wciąż solidna, przyjemna i naprawdę nośna kompozycja. Początkowo świdrujący przyprawami, suchymi ziołami i pikanterią bukiet tężeje, ale wciąż ma parę, którą nieprzerwanie dmie i bynajmniej nie w gwizdek.

sandałowiec

Chwilami ostre, gorące, bogate i niezwykle męskie połączenie przypraw, drewna i uwodzicielskiej – acz stanowczej i utrzymanej w ryzach tonkowej słodyczy, sprawia wrażenie nieustępliwości i graniczącej z agresją pewności siebie. I nie ważne czy wciskacie emerytom magiczne garnki, cudowne koce z wielbłądziej wełny, kredyty hipoteczne i niechciane abonamenty, albo jesteście obrońcą mordercy, który rozsmarował po pijaku samochodem jakiegoś pieszego na pasach – ten zapach daje kolosalną przewagę w pertraktacjach. Pomimo swego nieodpartego uroku i bezsprzecznej elegancji, to dość demoniczne w oddziaływaniu i prezencji perfumy, w fazie schyłkowej skąpane w dyskretnej, drzewno balsamicznej słodyczy. Gdyby adwokat diabła był nie tylko przenośnią, a żywą osobą – prawdopodobnie używałby tych właśnie perfum.Ajmal - Shadow EdT

Rok powstania: 2008

Nos: Nazir Ajmal

Trwałość: bardzo dobra

Projekcja: bardzo dobra

Skład: szałwia muszkatołowa, kadzidło, wetyweria, drzewo sandałowe, paczula i piżmo.

Advertisements

Responses

  1. Chyba bym się w nim nie odnalazł, chociaż poznać dlaczego nie…. 🙂

  2. Czołem!
    W opisie zabrakło informacji, że istnieją dwie wersje perfum: Shadow oraz nowa – Shadow II. Niedawno zakupiłem przez internet perfumę Shadow, a otrzymałem właśnie tę nową. Zapach jest bardzo ciepły, korzenny. Przypomina mi trochę wodę toaletową Yves De Sistelle – Thallium Paris, która jest popularna w USA i jest bardzo tania (projekcja zapachu bardziej intensywna niż w Ajmal Shadow). Niedługo będę miał okazję przekonać się jak pachnie podstawowa (stara) wersja Shadow. Na obu jest napis Shadow, kartonik wygląda prawie identycznie, natomiast kolor cieczy w Shadow II jest ciemniejszy, a susz ma kolor fioletowy. Nagłówkowe zdjęcie w Twojej recenzji przedstawia właśnie wersję pierwotną, natomiast to na końcu – Shadow II. Obecnie na stronie producenta ajmalperfume.com ukazana jest jedynie nowa wersja perfum, więc podejrzewam, że pierwotna została wycofana z produkcji…

    A oto opis nowej (Shadow II):

    Sukces Shadow przyczynił się do powstania drugiego z tej linii zapachu dla mężczyzn Shadow II, który należy do kategorii orientalno – drzewnej Ajmal’a. Dedykowany jest mężczyźnie, który jest silny i odważny w realizacji wytyczonych celów. Towarzyszący mu zapach powinien być wyrazisty, a zarazem niedominujący i właśnie taki jest Shadow II. Zawiera mieszankę jasnych kwiatów bergamotki, drogocennego kwiatu szafranu oraz akordów drzewa cedrowego. Kompozycję utrwalają wyraźne nuty paczuli oraz piżma. Ciekawy i oryginalny flakon podkreśla unikalny charakter Shadow.

    Zapach pięknie korzenny, ciepły, otulający: bergamotka w połączeniu z szałwią tworzą silne ziołowe otwarcie. W dalszej części pojawia się paczula, drewno sandałowe i wetiwer. Całość podszyta odrobiną kadzidła i piżmem sprawia, że kompozycja się ociepla, nabiera charakteru i głębi. Zapach bardzo elegancki, odpowiedni dla panów w każdym wieku i na każdą okazję.

    • Wiesz, wpis jest o Shadow, a nie Shadow II, a na aukcji też pewnie pisało, że jej przedmiotem jest Shadow II. Ostatnie zdjęcie również przedstawia pierwszą wersję Shadow, a za różnicę w kolorze cieczy odpowiada balans bieli wybrany przez autora zdjęcia.

      • Niestety nie mogę się z Tobą zgodzić Piracie. Okazało się, że wysłano mi przez pomyłkę wersję Shadow II zamiast pierwotnej. Zakupiłem więc po raz kolejny Shadow (w orientalnej e-perfumerii Pani Justyny) i otrzymałem prawidłowy produkt. Ciecz faktycznie jest jaśniejsza niż w Shadow II, a susz jest koloru żółto-beżowego, a nie fioletowego jak w wersji drugiej. Ostatnie zdjęcie przedstawia więc Shadow II. Jestem tego pewien w 100%-ach gdyż mam oba produkty i mogę podesłać real-fotki jeśli chcesz. Pytałem w perfumerii Yasmeen czy nie wiedzą nic na temat zamiany na stałe przez producenta tych perfum z wersji pierwotnej na II, ale niestety nie potrafili mi odpowiedzieć. Zapachy są całkowicie różne, a na stronie ajmalperfume pozostała już tylko druga wersja Shadow…

        • Słuchaj, nie mam problemów z rozróżnianiem kolorów, a susz na fotografii nr 2 zdecydowanie nie wygląda na fioletowy (zwłaszcza jeśli wziąć poprawkę na nieudolny retusz i poziom naświetlenia zdjęcia), więc nie widzę powodu by tracić czas na tego rodzaju dywagacje. Wątek jest o Shadow, a nie Shadow II i koniec.

          • Drodzy koledzy, nie kłócić się.
            Uważam tą stronę za moje „ciche miejsce w internecie” (jak ktoś nie zna idei to sobie proszę sprawdzić) i takie rozmowy nie wpływają pozytywnie na … na nic.

            Jak by ktoś nie wiedział to kolor w zależności od monitora może zupełnie inaczej wyglądać i dlatego np. graficy wydają ciężką kasę na monitory kosztujące od 2000-20000zł (nie kupują tego shitu z MM czy S. za kilkaset złotych) i na kalibrowanie ich z drukarkami. Nieraz widziałem jak ten sam rysunek/zdjęcie inaczej wyglądał na 1 monitorze inaczej na 2 i jeszcze inaczej po wydruku. I tak kolor czerwony na drugim był brązowy i już.
            Sprzęt ma znaczenie.

          • wprawdzie nie mam w domu sprzętu dedykowanego pod DTP, ale bawiąc się Cadem, Maxem i Photoshopem przez kilkanaście lat mam nie tylko świadomość ale i pewność iż rozbieżności, o których wspominasz nie występują na mojej leciwej acz wciąż wymiatającej, 27 calowej Iiyamie 🙂 między innymi dlatego tak radykalnie obstaję przy swoim.

  3. ok, chcę spróbować
    chcę zamówić próbkę
    to jak to jest z tymi wersjami – czym sie rózni Shadow I i II?
    czy wersja shadow II jest opisana, tzn. na opakowaniu/flakonie jest napis „Shadow II” ?

    • pojęcia nie mam, dopiero przez wpis Dominika dowiedziałem się, że istnieje wersja 2.0 🙂

  4. Ja naprawdę nie chciałem doprowadzić do żadnej poważnej sprzeczki tutaj, więc wybaczcie… 🙂 Piszę to co widzę przed sobą, a mam oba flakony. Tak, wiem, na drugim zdjęciu odcień cieczy nie odbiega tak bardzo od tego na pierwszym (filtry fotograficzne itd.). W rzeczywistości jest on ciemniejszy. Jednak kolor suszu – niebiesko/fioletowy widać na drugiej fotce bez konieczności podłączania monitora za kilkanaście tysięcy. Do tego element metalowy flakonika na drugim zdjęciu jest ciemny (tak właśnie jest w rzeczywistości, butelkę mam, więc widzę). Kolor kartonika w Shadow jest błękitny, a w Shadow II – taki jak na fotce. Drogi Piracie, z całym szacunkiem, możesz się ze mną nie zgadzać – Twój wybór.

    kapplakk – Na obu flakonach jest jedynie napis Shadow, bez żadnych dodatkowych oznaczeń. Różnica jest w zapachu, odcieniach cieczy, kolorze suszu, metalowym elemencie buteleczki i kolorze kartonika. To wszystko. Nawet na stronie sklepu Yasmeen są dwie wersje Shadow, ale złe zdjęcie przy produkcie Shadow II (nic dziwnego, że osoba pakująca perfumy za pierwszym razem wysłała mi nie tą co trzeba). Zapachy są całkowicie różne. Zanim zamówisz, najlepiej poradź się najpierw Pani Justyny.
    Mogę zrobić fotki obu flakonów i podesłać Ci jeśli chcesz.

    Wszystkie moje uwagi dotyczące tych perfum były po to, aby potencjalny nabywca wiedział co kupuje. Sam byłem na początku skołowany i do tej pory nie wiem dlaczego na stronie producenta jest jedynie ta druga wersja (podejrzewam, że zapach został po prostu zamieniony już na stałe i dlatego nadal figuruje pod nazwą Shadow – bez żadnego dopisku).

    Nie będę drążył już tego tematu, bo wzbudził on chyba niepotrzebne kontrowersje i nie chcę zakłócać domowego miru tutaj 😉

    Pozdrawiam wszystkich czytelników i Ciebie Piracie.

    • Dominiku, ja też nie mam zamiaru się kłócić, pozwól jedynie że zwrócę Twoją uwagę na jeden mały detal zdjęcia nr 2, a który definitywnie rozwiązuje kwestię różnej kalibracji monitorów oraz nasycenia spornego zdjęcia. Mniej więcej w na 75% szerokości flakonu (patrząc nieco na prawo), przebiega od jego góry do dołu smuga odbitego i załamującego się w szkle światła. Jeśli przypatrzysz się widmu, jest ono błękitno fioletowe, co dowodzi tezie iż balans bieli i nasycenie kolorów tej fotografii pozostawia sporo do życzenia (zostało zmodyfikowane). Osoba robiąca retusz tego zdjęcia, chciała nieco podkręcić i przydać głębi cieczy we wnętrzu flakonu, bawiąc się dość nieudolnie suwakiem palety RGB, stąd efekt przesycenia błękitem i fioletem, szczególnie w miejscach, które natywnie powinny zachować kolor biały. I prawdopodobnie stąd wrażenie, że kolor suszu jest fioletowy, a ciecz jest ciemniejsza niż na zdjęciu numer 1, gdzie korekcja barw jest neutralna. Również pozdrawiam 🙂

  5. na yasmeen.pl są już założone produkty Ajmal Shadow I i Shadow II

    • Tak i jak na pewno zauważyłeś, zdjęcia przy obu produktach są identyczne – przedstawiają pierwszą wersję Shadow, która moim zdaniem nadaje się raczej do noszenia w dzień. Zapach jest bardziej świeży i pieprzny (pieprz jest też ukryty wśród suszu w górnej części flakonika). Osobiście bardziej podoba mi się wersja pierwotna, której zapach jest całkowicie inny niż Shadow II, ale nie odesłałem tej perfumy, bo również mi przypasowała i zamówiłem jeszcze raz, a Pani Justyna zwróciła uwagę osobie pakującej towar, żeby tym razem nie było pomyłki. Warto przetestować próbki obu zapachów przed ostatecznym wyborem flakonu.

      • tak zamierzam zrobić, kupuję obie próbki i przy ewentualnym zamówieniu mam nadzieję ze dostanę mojego faworyta 🙂

      • No właśnie nie są identyczne, ale niestety nie mogłem znaleźć innego, bardziej dopasowanego kolorystycznie do zdjęcia głównego, czym nieświadomie wywołałem to nieporozumienie 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: