Napisane przez: pirath | 7 Kwiecień 2015

Yas Perfumes – Al Malaki, czyli Bois Noir i Black Afgano w jednym flakonie…


Z wczorajszej nasiadówki u Sabbath, przywiozłem nie tylko dobry nastrój, ale i cudowny zapach na dłoni. Wprawdzie gospodyni zrobiła mi jego próbkę, ale w ferworze wiązania sznurowadeł u mych tenisówek (niesamowicie angażujące i wręcz karkołomne zajęcie, gdy ma się w pasie przeszło 100 cm) zapomniałem jej na biurku. Toteż niniejszy wpis jest ubogi w detale i niekompletny, ale bardzo chciałem opisać moje wrażenia na żywo, póki zapach nie zniknie. Dzisiejsza recenzja powstała w oparciu o jednego pojedynczego psika, którym zostałem uraczony tuż po przybyciu, około godziny siedemnastej. Ale szczerze? więcej nie trzeba, zresztą gdy piszę te słowa mamy wtorek 7 kwietnia i godzinę 8 rano, a ja wciąż świetnie te perfumy czuję.

Yas Perfumes - Al Malaki

Gdy usłyszałem podekscytowaną Sabbath, proponującą mi poznanie kolejnych rdzennie orientalnych (marka Yas pochodzi z Dubaju) i oudowych perfum, miałem mieszane uczucia. Czym Yas Perfumes próbuje zawojować świat? Kolejnym oklepanym połączeniem oudu z różą, oudu z piżmem, czy oudu z przyprawami? Otóż tym razem chodzi o oud i kadzidło – łał!, bąknąłem i zdusiłem w sobie przemożną chęć ziewnięcia. Niech będzie, powiedziałem bez przekonania i wyciągnąłem łapsko w stronę wycelowanego we mnie atomizera, z gotowym do strzału palcem na jego spuście. Szczerze powiedziawszy wybitnie oudowe, mocne i bardzo swoiste otwarcie (dosłownie skąpane w sążnistym, gryzącym i świdrującym agarze, zalatującym wielbłądzią kupą), rozczarowało mnie swą przewidywalną prozaicznością. Ale to co zaczęło dziać się z tym zapachem po upływie godziny, sprawiło iż diametralnie zmieniłem zdanie o Al Malaki.

agar

Al Malaki to kompozycja prosta i jak na standardy arabskie (czyli pierdylion wszystkiego i moc rażenia porównywalna z gotowaniem brukselki bez pokrywki) wręcz uboga, ale jakże przy tym ujmująca i piękna. Początkowo nie umiałem podzielić entuzjazmu Sabbath, gdyż obecnie na sam dźwięk słów „orientalne perfumy oudowe” (efekt powszechnej oudomanii) mam ochotę wyskoczyć przez okno. Ale wyjąwszy wtórne jak klepanie różańca otwarcie, skąpane w głębokim niczym Bajkał agarze, wyrażonym na iście orientalną miodlę – z nastaniem akordu serca, zaczyna dziać się coś niesamowitego. Początkowy impet oudu słabnie, a zza jego szerokich pleców zaczynają się sączyć pierwsze, nieśmiałe strużki kadzidlanego dymu. Miękkie, słodkie, ciepłe i otulające, okadzające dość ostry i zarazem bardzo swoisty w brzmieniu agar – co wybitnie złagodziło całościowy odbiór kompozycji.

sklep Yas Perfumes

Nagle zapach zaczął się robić naprawdę ciekawy. Dymny, z doskonale wyczuwalnym kadzidłem i skąpanym w jego balsamicznej słodyczy drewnie agarowym – sprawiając wrażenie monumentalnie drzewnego i cudownie otulającego. Zupełnie jakbym usiadł w pomieszczeniu wypełnionym dziesiątkami tlących się kadzielnic, z nad których unoszą się stróżki kojącego dymu. Dymu gęstego, niemalże tłustego (oleistego), który wybornie przełamał hegemonię mocarnego oudu i sprawił iż siedząc z resztą towarzystwa na przepastnej kanapie gospodyni – zaczynałem się zastanawiać, kto się tak wypachnił Nasomatto Black Afgano. Podobieństwo może nie jest uderzające, gdyż Al Malaki jest bardziej oudowy i ostrzejszy niż dyskretny Black Afgano – ale pod względem tej rozmytej, mdląco słodkawej oleistości, są do siebie łudząco podobne. Ale to nie wszystko, bo w kontekście wręcz arystokratycznej prezencji akcentów kadzidlano drzewnych, jest też bardzo podobny do jednego z najpiękniejszych Piguetów, a mianowicie Bois Noir. A wierzcie mi, trudno o cudowniejszą etiudę drzewną, niż te mało znane perfumy.

dymiące kadzidło

Z jednej strony to perfumy oudowe, ale skąpano je w tak nieprzyzwoitej ilości balsamiczno kadzidlanej, pozytywnie nastrajającej błogości, iż człek dosłownie rozpływa się i pławi w ich objęciach. Początkowo mocny i wyrazisty, z czasem pięknie łagodnieje, wysładza się i zaciąga tym zniewalającym oleistym niuansem, który sprawia iż ludzie tak bardzo kochają Black Afgano. Ten zapach jest głębokim i gęstym mrokiem, który rozświetlają biało błękitne strużki gęstego, jowialnego dymu, który wędząc i okadzając nosiciela, staje się z czasem kwintesencją balsamicznej nirwany. Trudno określić te perfumy mianem tańszego zamiennika dla Black Afgano, gdyż są równie drogie i jeszcze trudniej osiągalne – zaś stylistycznie i mocą bliżej im do Bois Noir niż Afgana. Ale jeśli miłujecie tę oleistą otoczkę Black Afgano (a chcielibyście poczuć ją wyraźniej) oraz głęboko drzewny klimat Bois Noir i wyrafinowanie Arabian Nights od Del Pozo, będziecie zachwyceni.

dym z kadzidła

Zapach gaśnie niemiłosiernie długo i nieśpiesznie wytraca swój głęboki tembr – to znaczy można liczyć na ponad 12 godzin pieszczotliwego miziania i drapania za uszkiem, jego arcy wyrafinowanym bukietem. Pod tym względem niewiele ustępuje Black Afgano i Bois Noir – zaś pod względem siły projekcji, ulokowałbym go dokładnie pomiędzy tą dwójką. Wprawdzie nie jest to rewolucja, która ścięła mnie z nóg świeżym i bezprecedensowym podejściem do tematu oudu (wszak Al Malaki przypomina mi trzy inne zapachy), ale ten uniseksowy zapach reprezentuje ten sam, bardzo wysoki poziom. Co więcej, jest bardzo zgrabnym, wręcz majestatycznym kompromisem – pomiędzy kunsztownie drzewnym Bois Noir, a niemalże mistyczno jowialnym Black Afgano.Yas Perfumes - Al Malaki EdP

projekcja: doskonała

trwałość: bardzo dobra

skład: oud, kadzidło,

Advertisements

Responses

  1. Pisząc że są ,,są równie drogie i jeszcze trudniej osiągalne ” jak Black Afgano zgasiłeś właśnie nieśmiało pełgajacy we mnie promyczek nadziei że może …..jednak……jakaś ludzka cena….

    • czy ja wiem? za setkę Al Malaki ponoć krzyczą nieco ponad tysiaka, więc przy cenie Nasomatto (za 30 ml), cena tych perfum to i tak promocja 🙂

  2. Bois Noir mam. Kocham. Afgana tez mam i kocham. Czyli, ze Malake mam kupowac w ciemno? 🙂

    • Niezależnie od ceny, odradzam kupowanie czegokolwiek w ciemno (wszak co człowiek to inne właściwości skóry i odbiór samych perfum), ale coś czuję że te Ci się bardzo spodobają. Widziałem, że sklep w Dubaju sprzedaje próbki 2 ml, więc moim zdaniem warto się pokusić, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę cenę 30 ml Black Afgano.

  3. Nie są aż tak drogie jak Black Afgano – 100 ml kosztuje 1160pln, więc pi razy oko jedną trzecią taniej. Szkoda, że w otwarciu – jest „arabska kupa”:( Dla mnie te oudy są nie do przejścia właśnie przez otwarcie…

    • „Arabską kupę” czuć tylko przez nieco ponad kwadrans, potem zapach robi się monolitycznie oudowy (ale bez tej początkowej wścieklizny), a później przeistacza się w coś przepięknego. Moim zdaniem warto przeczekać i zmęczyć fazę samego otwarcia, by potem przez tyle godzin móc cieszyć się przecudnej urody brzmieniem tych perfum. W porównaniu do Nasomatto + osobny flakon Bois Noir, rzeczywiście jego cena jest bardzo atrakcyjna, choć jak na nasze standardy to i tak bardzo drogo.

  4. Kiedy jakis czas temu, tylko przeczytałem recenzję tego cudownego pachnidła u Sabbath wiedziałem że to będzie coś na co czekałem od dawna. Napaliłem się jak nigdy i obecnie jest to zapach najbardziej pożądany – nadal nie poznany.
    Wiem że spodoba mi się od samego początku gdyż już dawno oswoiłem Dhana i lubię ten wyrazisty wątek bez skrzywień. Bois Noir uwielbiam za jego do cna drzewną esencję i totalny autentyzm, Afgano też nieźle współgra z moją osobą tylko ta oleistość w nim to chyba głównie zasługa sandałowca..? Tutaj minimalizm więc głęboka aura o oleistej fakturze to pewnie głównie zasługa wysokiej jakości agaru, bez ściemy.

    Fajnie że opisałeś to inaczej niż Klaudia ponieważ dajesz dzięki temu pewną alternatywę i pośredni punkt widzenia a kiedy połączyć te dwie wizję ma się głębszy obraz tej historii. Chociaż oczywistością jest że MUSZĘ sam to przeżyć.! Będzie odpływ i kto wie może stwierdzę że to mój signature scent….

    Jak ja Kocham OUD i kadzidło !

    aVe.

    🙂

    • no cóż, każdy odbiera i nawet wyobraża sobie dany zapach inaczej, a ja celowo nie czytałem Klaudii recenzji, aby się przypadkiem podświadomie nie zasugerować. Co innego po fakcie, fajnie jest porównać swój i czyjś punkt widzenia i ewentualne podobieństwa. Bez wątpienia to bardzo dobry zapach, łączący w sobie cechy trzech innych, znanych i cenionych pachnideł. Szkoda tylko, że marka jest tak mało znana i w iście kameralnej dystrybucji, bo gdyby ten wypuścił jakiś znany brand, byłby to murowany hit.

  5. Ci co mają sięgnąć to i tak to po niego sięgną, no i mamy mniejsze prawdopodobieństwo że poczujemy na ulicy kogoś podobnie pachnącego. Myślę że gdyby to był hit to brzmiałby zbyt płasko w kontekście głębi jego przekazu i całego stylu Arabskiego którym go obdarzono. Znane brandy nie robią aż takich hitów 😉

  6. 🙂 mam pytanko: poszukuję perfum (męskich oczywiście) z silnie wyczuwalną nutą elemi – ale w fazie serca lub bazie, a nie tylko w otwarciu. Są takie…?

    • elemi to zasadniczo nuta bardzo lekka i ulotna, więc nie bez powodu występuje głównie w akordzie otwarcia. tym niemniej kilku producentów twierdzi (powołując się na oficjalny wykaz nut), że składnik ten występuje również w akordzie bazy, np Guerlain w perfumach L’Instant i L’Instant Extreme.

      • kiedy kopcę żywicą elemi w domu moja ukochana bynajmniej nie odbiera tego zapachu jako lekkiego i muszę to robić kiedy nie ma jej w domu 🙂
        pozostaje mi zatem sprawdzenie ww guerlain i Kenzo L’eau Indigo ale to już jest chyba biały kruk…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: