Napisane przez: pirath | 19 kwietnia 2015

z cyklu szybki przelot przez – A jak alergia, czyli sagi o alergii ciąg dalszy…


Cierpię… niewymownie cierpię, bo od kilku dni, z niewielkimi przerwami nic nie czuję… mam ciągle zapchany nos, więc nie czuję kwitnących wiosną drzewek, nie czuję zapachu jedzenia i w końcu nie czuję własnych perfum… wprawdzie czasem czuję, ale przerwy od smarkania, które dają mi leki są zbyt krótkie na przeprowadzenie miarodajnego testu. Dziś na szczęście taka przerwa dopadła mnie w trakcie zakupów (wiem świnia ze mnie i bynajmniej nie „dzień święty święcić” mam tu na myśli), więc postanowiłem zajrzeć do Douglasa w poszukiwaniu kolejnych nowości. Przynajmniej to mogę opisać, nim znów stanę się pociągający… ale cóż ja mogę, gdy alergia dopadła mnie w wieku późno Kurto Cobain’owym?

nowa kolekcja zapachów od Mercedes Benz Club

To co najbardziej mnie zaintrygowało, to 5 nowych zapachów od Mercedesa, wyróżnionych dopiskiem Club. Nie będę się wdawał w szczegóły, bo trudno napisać coś więcej po przelotnym teście bloterowym – ale przynajmniej dwa z nich zapowiadają się naprawdę nieźle. To miła odmiana po serii totalnych gniotów – zwłaszcza, że poszczególne flakony ozdobiono inskrypcją, która z imienia i nazwiska informuje kto jest autorem danej kompozycji.  Mniejsza o nazwy poszczególnych zapachów, zwróćcie uwagę na nazwiska autorów: Annie Buzantian, Harry Fremont, Honorine Blanc, Olivier Cresp i Alberto Morillas. O ile pierwsza trójka to nazwiska niezbyt wybitne i wyspecjalizowane w kreowaniu populistycznego mainstreamu, ale Cresp i Morillas?!. Nie chcę uprzedzać faktów, ale już samo sięgniecie po całą paletę perfumiarzy (wszyscy są zrzeszeni w Fireminch) dobrze tej serii rokuje. Powąchałem pobieżnie całą piątkę i trzy z nich zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie, czego nie mogę powiedzieć o tym błękitnym (pierwszy od lewej), bo psiknięty na papierek, w ogóle nie pachniał (jak swego czasu jeden z Eisenbergów).

Lacoste L.12.12 Jaune

Lacoste L.12.12 Jaune – tak oczojebnego flakonu jeszcze nie widziałem. Ponoć jeśli położyć go płasko na ziemi i obserwować z orbity – ponoć jest trzecim (czwartym po tyłku Kim Kardashian) obiektem widzianym gołym okiem z orbity geostacjonarnej ziemi (obok kopalni Bełchatów i wielkiego muru Chińskiego). Aż się bałem wziąć do ręki tester, bo w moim wieku to obciach, sięgnąć po coś w palecie kolorystycznej dla gimnazjalistek – ale raz się żyje. O dziwo nie jest źle. Wprawdzie nie powala, gdyż Lacoste ma mainstream’owość we krwi i pod tym względem jest zaskakująco niereformowalne – ale wyjąwszy nieśmiertelne cytrusy w otwarciu, jest tam też sporo całkiem szykownej i zarazem męskiej, pieprznej pikanterii. Nie wiem jak zapach wypadnie w praktyce, ale mam szczerą nadzieję, że z biegiem czasu jego intrygująca ostrość nie przeistoczy się w klasyczny, owocowy kompocik.

Givenchy Gentlemen Casual Chic

Givenchy Gentlemen Casual Chic – no cóż po prostu pachnie… Wybaczcie brak wylewności i skąpą ilość detali, ale w obliczu czegoś tak nijakiego, trudno nawet o lanie wody. Casual Chic pachnie bardzo zachowawczo, klasycznie i niezobowiązująco, jak na casualowca z nazwy przystało. Nasuwa mi się jednak pytanie, po co? Wszak konkurencja w tym segmencie jest przeogromna i coś czuję, że choć niewątpliwie CC wielu się spodoba – to gdy przebrzmią fanfary „nowość„, zapach przejdzie zupełnie bez echa. Akurat gdy wszystkim się znudziły i przejadły smętne i beznamiętne casualowce, Givenchy obudziło się z własnym – gdy cały perfumeryjny światek, przerzucił się na jakże teraz modne, Parfum, Intense i Extreme. 🙂

Förster & Johnsen - It's all about SPA

Förster & Johnsen – It’s all about SPA – to największe i zarazem najprzyjemniejsze odkrycie dzisiejszego szybkiego przelotu. Trafiłem na niego przy wyjściu i powąchałem od niechcenia. I szok! Przepiękne i niesamowicie żywe połączenie świeżego grejpfruta, z przepięknie ujętym jaśminem. Skąd me zdziwienie?, bo perfum męskich (zasadniczo jest to uniseks) z dominującą nutą jaśminu ze świecą szukać! A w dodatku tak pięknie, czysto i sugestywnie ujętej i to w wykonaniu zupełnie nieznanej oraz wycenionej za bezcen (jak na standardy Douglasa) marce. Zapach jak na kompozycję osnutą na jaśminie, jest zadziwiająco lekki, świeży i soczysty. Wprawdzie barometr bukietu bardziej wskazuje na konotacje ze stylistyką perfum damskich, ale jeśli lubicie zielono morskie i kipiące świeżością, a później nieco purystyczne kompozycje – ta zapowiada się nader interesująco.

Reklamy

Responses

  1. I ja poznałem ostatnio trochę zaległych nowości. Tak więc Euphoria Gold daje radę, choć (nie w mainstreamie) brakuje jej tego czegoś by się wyróżniała, ładna-balsamiczna natura to niewiele by mnie urzec (wolę wersję Intense) bo w tej materii to Kalemat ostatnio mną zawładnął. Eternity Night również zaliczyłem i nie powiem bardzo spójne oraz godne zaufania pachnidło które w jakiś sposób przeniosło mnie w skojarzenia, pierwszej fazy zauroczeń lub zakochań w czasach niezapomnianych dyskotek nawet tych kolonijnych. Niestety Dior Homme Parfum nie posiadało opcji do testu więc ‚zadowoliłem’ się Intense. Szukałem jeszcze wśród świeżych i prostych dlatego pobieżnie poznałem ogródki Hermesa i chyba nic dla siebie nie znalazłem. A tak w ogóle to Sahara Noir od Forda zrobiła na mnie największe wrażenie… 🙂

    Chętnie się przekonam co Morillas namieszał dla Merola tylko trochę mnie fiolet przeraża jako kolor pachnącej cieczy:)

    Póki co zamówiłem chciejstwo i mistrzostwo roku 2013 więc też prawie nowe, deklasujące swym bukietem docelowo obstawionego przeze mnie konkurenta Bvlgari Man in Black który nie zawojował mojego serca tak jak się tego po nim spodziewałem. Pewnie się domyślasz że chodzi o Dark Obsession 🙂

    • a wg mnie Dark Obsession jest super i lepsze od Man in Black, kiedyś kupię, może na jesień… (ciągle mi niektóre zapachy przesuwaja sie w czasie, ale z drugiej strony cieszę sie że potrafie sie pohamować 🙂 )

      • z tej dwójki też wybrałbym DO, bo ścieli się na skórze przepięknym kaszmirem. Niby detal, ale przepiękny, choć zapach jest z nurtu tych bardzo powściągliwych i nienarzucających się.

    • to butelka jest we fioletowym kolorze, zresztą ultra samczy Joop! Homme też jest różowo fioletowy 🙂

  2. Joop mnie rozwala w jakkolwiek rozumianej formie… a imponuje tylko mistrzostwo projekcji 😉

    • to chyba jeden z najbardziej nośnych i wszędobylskich zapachów ever! 🙂

  3. I nie do pomylenia 🙂 !


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: