Napisane przez: pirath | 6 Maj 2015

Laura Biagiotti – Blu di Roma Uomo, czyli świeżak z włoskim zacięciem…


To musiało się w końcu stać. Laura Biagiotti też postanowiła wypuścić własną, przełomową i innowacyjną odsłonę morskiego świeżaka na lato. Tym razem to nie podszyty ironią sarkazm, a zapowiedź naprawdę udanego pachnidła. Laura nie byłaby Włoszką, gdyby nie tchnęła w zwykle mdły i sztampowy nurt, odrobinę śródziemnomorskiej i jakże Rzymskiej świeżości (Il Profvmo ucz się, jak to się powinno robić), min. w postaci liścia bobkowego (liść laurowy), choć sam pieprz też tu jest. Pod tym względem zapach może nie jest zaskakująco nowatorski (gdzieś już to połączenie wąchałem) – ale to Biagiotti, która zdążyła nas już przyzwyczaić do wyśrubowanego, pełnego polotu i finezji piękna, w najlepszym włoskim wydaniu.

Laura Biagiotti - Blu di Roma Uomo

Pomimo dość zaskakującego i na początku ostrego brzmienia, zapach odziedziczył polot, finezję i wyrafinowanie, z którego słyną lekkie i wysmakowane kompozycje Biagiotti. Jej specyficzny, lekkostrawny i miły dla nosa sznyt odnajdziecie bez trudu w tych jakże odmiennych stylistycznie od reszty, perfumach – tyle, że przyjdzie na niego poczekać z godzinkę lub dwie. Miłośnicy tego spolegliwego i arcy wysublimowanego kroju Biagiotti oraz miłośnicy niezobowiązującego mainstreamu – niewątpliwie polubią też Blu. Określenie go mianem zapachu morskiego, niemiłosiernie nadwyręży semantykę tego pojęcia. Ideologicznie bliżej mu do Ice*Men’a od Muglera, a stylistyczne do Bossa Energise. Owszem jest to świeżak, owszem ma coś wspólnego z klimatem morskiej bryzy, ale wyrażono ją zupełnie na około i przy użyciu zupełnie nie morskich składników.

Laura Biagiotti - Blu di Roma Uomo reklama

Gdy zobaczyłem kolor, nazwę i segmentację – spodziewałem się kolejnego sztampowego, morsko ozonowego świeżaka – równie rynkowi niezbędnego, co kolejna komisja do zbadania katastrofy Smoleńskiej – tym niemniej, efekt końcowy jest naprawdę przekonywający. Jest naprawdę przyjemny, początkowo tak żywy, wartki, rześki, dziki i nieokiełznany – iż aż trudno uwierzyć, że nazwano go Blu i nie nosi na korku kagańca. Ale to tylko otwarcie, ostre i świdrujące, co wcale nie znaczy, że w dalszej części Blu nie jest wysmakowanym i eleganckim, klasycznie włoskim specjałem. Po dłuższej chwili łagodnieje, wytraca tę początkową dzikość i niesforność, stopniowo ukazując cechy statystycznego przedstawiciela nurtu „świeżego„, jakich miliony znajdziemy na półkach każdej perfumerii. Pomimo iż Blu pachnie wysoce mainstremowo, ma zaskakująco poprawną i szlachetną barwę.

Laura Biagiotti - Blu di Roma Uomo box

Otwarcie to świdrujące, nieco żywiczne, pikantne i ekstremalnie zielone jagody jałowca oraz pieprz, kardamon i odrobina liścia laurowego. Jest tak wyśrubowane i podkręcone, że niemal ociekające żywicą żywego drzewa i tak surowe, zadziorne i pikantne iż w nosie kręci. Ale tym razem to nie moja alergia, bo od świdrującego otwarcia tych perfum autentycznie kreci w nosie – jak przy nieostrożnym oblatywaniu Bang! Jacobsa. Blu to bardziej ziołowo przyprawowy świeżak, taki śródziemnomorski casualowiec – bardzo nowoczesny i lekki, ale wciąż nienagannie szykowny. Z czasem akcenty przyprawowe odpuszczają i zgłębi wynurza się czarujący wątek drzewny. W fazie dojrzałej to naprawdę z wyczuciem i ze smakiem skrojone perfumy. Nie sugerujcie się lakonicznym wykazem nut, ten zapach ma znacznie więcej do zaoferowania niż łaskawie ujawniono.

Laura Bioagiotti

Bardzo lekki, przyjemny, ciepły i pieszczotliwy drzewny finisz – pięknie wypełnia pustkę po przebrzmiewających przyprawach. Stadium to utrzymuje się bardzo długo, nieznacznie zaciągając cedrem, cyprysem i wciąż wybrzmiewającym jałowcem – więc skojarzenia z równie wysublimowanym Gucci by Gucci Sport, są całkiem na miejscu. Zdaje się że w akordzie serca czułem w tle delikatny, acz orzeźwiający imbir – który z gracją wpleciono pomiędzy mentalne fale, łagodnie rozbijające się o kamieniste wybrzeże Ligurii. Kontekst morskiej bryzy to bardziej nośna i wartka woń przypraw, niż klasyczna morska bryza. Można się tu doszukać akcentów ozonowych, ale to bardziej efekt korelacji nut zapachowych, niż ich fizyczna obecność. Zapach jest bezsprzecznie świeży i rześki, ani chwili nie zamula mułem i gnijącymi wodorostami.

reklama Laura Biagiotti - Blu di Roma Uomo

Co więcej Blu nawet przygasłe, podobnie reaguje na wilgoć skóry, zupełnie jak wspomniany Gucci Sport. Z odrobiną wody, jego wyraziste, przyprawowe brzmienie powraca, odradza się i znów cieszy nos swą powłóczystą, aromatyczną rześkością. Blu to wdzięczna hybryda śródziemnego casualowca z morskim świeżakiem. Niewiele jest zapachów równie wdzięcznych i zadających szyku wpierw pikantnymi przyprawami, a później subtelnym drewnem i o równie charyzmatycznym ujęciu. Ale w końcu to Laura Biagiotti, więc krój i wysoki poziom jej kompozycji, ponownie kłania nam się w pas. Zatem, jeśli szukacie zapachu wyraźnie wybijającego się ponad swój gatunek, ale wciąż niezobowiązującego – Blu jest nader kuszącą alternatywą.Laura Biagiotti - Blu di Roma Uomo EdT

rok powstania: 2014

projekcja: dobra

trwałość: dobra

Głowa: włoska cytryna,
Serce: nuty wodne,
Baza: nuty drzewne, skóra,

Reklamy

Responses

  1. A ja nadal nigdzie nie dopadłem Laury…( kiedyś dam tak na imię swojej córce)

  2. Boję się tego letniego flankieru Laury, choć recenzja zdaje się być zachęcająca. Dziś sprawdziłem na blotterze 10 różnych zapachów z popularnej grupy „świeżaki” i uwaga: wszystkie na bloterach pachną tak samo (źle). Ten trend się musi kiedyś zacząć odwracać. Jednak to nie te czasy. Za dużo na ulicy „chłopaczków” a za mało prawdziwych mężczyzn. Cięższe kompozycje są wycofywane bo się po prostu nie sprzedają, tak jak życzył by sobie ich producent.

    • dlatego zapachów nie testuje się na bloterach (gdzie zwykle pachną dobrze i niestety nijako), bo ostateczny sznyt i wydźwięk nada im dopiero skóra nosiciela. Trend odwróci się dopiero wtedy, gdy klienci się połapią, że się z nich robi idiotów i traktuje jak owce i zaczną się od marek odwracać, a te w reakcji obronnej zaczną ich słuchać. A do tego czasu będą eksploatować bieżącą doktrynę, bo jeśli coś działa to po co to zmieniać?

  3. Recenzja zachęcająca, chociaż męskie zapachy na lato rzadko trafiają w mój gust. Już od dłuższego czasu szukam czegoś dla siebie i wciąż pozostaję nieusatysfakcjonowany, głównie przez monotonność i powtarzalność kompozycji. Wszyscy producenci zgodnie i w podobny sposób próbują letnimi zapachami przywołać skojarzenia z zimną wodą, lodem, a co z miłośnikami spędzania urlopu w górach, a nie na plaży? Czy nikt nie podjął próby zamknięcia we flakonie aromatu roślin, gęstego, ciemnego lasu po burzy, albo wieczornego zapachu podmokłych zarośli i traw?

    • Świerzy , inny niż wszystkie , nie”wodniak”…popróbuj Llique EN Sport. Ja jestem ukontentowany 🙂
      Od Laury B mam już Roma i Esenza di Roma i oba uwielbiam. A to znaczy, że z pewnością przynajmniej przetestuję tą propozycję.

      • otóż to, bardzo dobre rekomendacje, zwłaszcza że niewielu facetów tym pachnie… 🙂

    • pięknie to ująłeś, monotonia i schematyczna powtarzalność, zupełnie jakby wszyscy się zmówili, podążając na oślep jednym, oklepanym na milion sposobów nurtem. Niestety rynek nie lubi rewolucji, dlatego łatwiej jest sprzedać produkt nie odstający od głównego kanonu i łatwo trafiający w gusta masowe, a producenci doskonale zdają sobie z tego sprawę. Tez mnie to irytuje, bo nie lubię pachnieć wodą, wodorostami, albo zmrożonymi cytrusami,a cz są od tego chlubne wyjątki. Polecam Ci Kenzo leu Par, Hermesa Eau Tres Fraiche i D’Orange Verte, tudzież Pradę Infiusion D’Homme. Też bym chętnie poczuł na sobie latem las, ale obawiam się, ze takie klimaty tylko w niszy, bo tylko ona stroni od populizmu. Jeśli szukasz pięknego i chłodnego kadzidła i żywic na lato, to polecam Ci Rock Cristal Oliviera Durbano albo Heelay Cardinal. Bardzo zimne, ascetyczne żywice i kadzidło, które dawkowane w rozsądnej ilości, pięknie nosi się również latem. A z traw Lalique Encre Noire Sport, cudowna, świeża Vetivera oraz Gucci By Gucci Sport, gdyż tamtejszy cyprys pachnie wybitnie wiosennie.

      • Dziękuję bardzo za te podpowiedzi, na pewno przy najbliższej możliwości będę po kolei je sprawdzał.
        Bardzo ciekawy i konkretny blog, dzięki temu zawsze chętnie tutaj wracam. Oby tak dalej.

        • dziękuję i cieszę się, że mogłem pomóc, pozdrawiam 🙂

    • „Czy nikt nie podjął próby zamknięcia we flakonie aromatu roślin, gęstego, ciemnego lasu po burzy, albo wieczornego zapachu podmokłych zarośli i traw?”
      Oczywiście, ze ktoś podjął, i to w mainstreamie – Issey Miyake dał światu genialne perfumy L’Eau Bleue d’Issey Pour Homme – jałowiec, szyszki, deszczowy las, piękna sprawa. Zapach wycofany z produkcji (sic!) ale jeszcze spokojnie można dostać. Warto!

      • brzmi intrygująco, ale czy (jak przystało na Isseya) ten las nie skąpano czasem w morsko ozonowej bryzie?

        • nie, a dlaczego? Issey to nie tylko sporty i summery, wszak jest Bleu, mroczne nuit i austral expedition, skąpane w kadzidle kwiaty i cytrusy (Intense)…

          • Jak dotąd wszystko od Isseya co wąchałem, osadzono (mniej lub bardziej) w tej specyficznej wodno ozonowej kanwie, za którą niezbyt przepadam. Stąd odgórna niechęć do poznania reszty ich oferty, bo ile można? Doceniam, że marka wypracowała swój własny, specyficzny krój w sygnowaniu perfum, ale ze względu na ów specyficzny i dalece odmienny od moich preferencji sznyt, staram się trzymać od tego typu brzmień z daleka.

  4. Norma przy Takim skojarzeniu to raczej ryzykowne imię w swej energii… 😉

    • zawsze możesz nazwać bardziej swojsko, np. Dżessika albo Andżela 😀

  5. Gdzie można spotkać te perfumy?, bo chciałbym sprawdzić jak pachną. A byłem w Douglasie i Sephorze i tam nie mają tej marki.

    • mogą ich nie mieć (nie wszystkie sieciówki mają identyczną ofertę), więc polecam odwiedzić perfumerie niezrzeszone

  6. Podziękuje za taką nad wyraz wyglądającą swojszczyznę… Chyba nawet dobrze że nie ma kogo nazywać. 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: