Napisane przez: pirath | 25 maja 2015

Iceberg – Iceberg Man, czyli góra lodowa…


Jak dotąd moja świadomość istnienia i zainteresowanie marką Iceberg (ang. góra lodowa), oscylowało na poziomie śledzenia losów kry lodowej, dryfującej po morzu północnym. Ale na szczęście ten zapach to nie kra, a najprawdziwszy wierzchołek góry lodowej – i to tam, gdzie żaden kapitan transatlantyku jej się nie spodziewał. O ile asekuracyjna, lakoniczna i pozbawiona wyrazu seria 74 pachnie tak bardzo nijako, że jak dotąd nie pokusiłem się o ich recenzję – to niemal w ogóle nieznany Iceberg Man, już jak najbardziej na takową zasługuje. I to pomimo faktu, iż garściami czerpie treść od innego wielkiego zapachu, choć dla odmiany bardzo znanego i uwielbianego.

Iceberg - Iceberg Man

Roma Uomo od Laury Biagiotti porywa i zniewala mężczyzn oraz kobiety na całym świecie, swym specyficznym, niemiłosiernie finezyjnym i diabelnie przyjemnym ujęciem słodyczy. Słodyczy tak miękkiej, finezyjnej, szlachetnej, wysmakowanej, otulającej i zniewalającej – iż nie dziwota, że ten włoski pacyfikator aka rozpinacz staników i przełamywacz niewieścich oporów, porywa sobą już drugie pokolenie klientów. Co tu owijać w bawełnę, to piękny kawał pachnidła, a Iceberg Man pachnie niemal identycznie co Roma od Laury Biagiotti. Iceberg Man to zrzynka, ale doprawdy równie wdzięczna i urocza, co Roma per Uomo z 1995 roku.

góra lodowa

Początek Iceberg Man ma lekki, niepozorny, niezobowiązujący i absolutnie bezstresowy i jak się okazuje, zaczyna się tak jak kończy, choć moim zdaniem otwarcie niepotrzebnie pobrudzono syntetyczno cukierkową nutą cytrusową, którą spokojnie można by sobie podarować – bo tylko przeszkadza w kontemplacji tego co za nią. Ta zdawać by się mogło banalna słodycz, to istota i danie główne całej kompozycji. Słodycz lekka i niepozorna, ale tak piękna, upajająca, pociągająca i wciągająca swą niesamowitą, wręcz nadprzyrodzoną głębią i ponadprzeciętną urodą, że aż serce truchleje z zachwytu. To ta sama konwencja, krój i forma, co u Biagiotti, a chwilami Iceberg pachnie Romą wręcz dosłownie.

Iceberg - Iceberg Man box

Roma to perfumy łagodne i pełne wdzięku, ale tak bardzo swoiste że nie sposób tych perfum zapomnieć. Niby słodkie, dla niektórych aż za bardzo i niewiele w tej słodyczy życia, ale podobnie jak miód ma swoich przeciwników i zwolenników. Tutejsza słodycz też zaciąga lekko miodową, powłóczystą słodyczą, którą zmiękczono i złagodzono miękkością żywic balsamicznych, na których co czuć, nie oszczędzano. Nie tylko chwilami można się tu pławić w klimatach galbanum, bursztynu, benzoesu i styraksu, których jowialne oblicza umilają chwile delektowania się tą niepozorną mgiełką, zamkniętą we flakonie stylizowanym na ten od Lancome Hypnose. Całości dopełnia łagodne tchnienie paczuli, potraktowanej  i ukazanej na tę samą modłę co u Le Labo Patchouli 24, więc zapewniam, że jest nad czym pochylić nos.

Laura Biagiotti Roma Uomo

Niezbyt często zdarza mi się opisywać kopie i zapachy inspirowane (a kolokwialnie rzecz ujmując, perfidne zrzynki), które swą finezją i poziomem wykonania dorównują i mogą konkurować ze swym słynnym protoplastą. Iceberg to marka słabo znana, a i sam zapach jest tak równie rzadki co wielkie zlodowacenie – iż aby pomóc Wam w jego poznaniu, zdecydowałem się nagiąć zasadę nie reklamowania promocji w perfumeriach i napomknąć, że w pewnej sieci drogerii na literę R, można aktualnie spotkać ich tester. Jeśli więc szukacie jedynie ździebko lżejszego (w kontekście projekcji i trwałości również) zamiennia dla Romy Uomo, albo chwilowo Was na nią nie stać – oto jej godny i równie zniewalający zamiennik.Iceberg - Iceberg Man EdT

rok powstania: 2005

trwałość: bardzo dobra

projekcja: bardzo dobra

Głowa: cytryna, czarny pieprz, gałka muszkatołowa,
Serce: lawenda, geranium i labdanum,
Baza: żywica bursztynowa, benzoes, cedr, styraks, drzewo sandałowe, paczula,

Advertisements

Responses

  1. Laura Biagiotti juz była, teraz iceberg man a ja z niecierpliwością czekam na recenzję Givenchy Pi mojego ulubieńca pokroju właśnie Laury Biagiotti. 🙂

    • wszystko w swoim czasie 🙂

  2. Marcinie skoro piszesz ze ten zapach jest dobry to tak musi byc!Laure bardzo lubie a skoro piszesz ze jest tak podobny do niej to jutro lece do R potestowac a moze wyjde z flakonem?ktoz to wie..

    • w sumie różnica w cenie jest nieznaczna, Iceberg jest też nieco lżejszy i mniej trwały niż Laura, ale nie dla wszystkich będzie to wadą…

  3. Jakoś nie widuję nigdzie tego Iceberga. A twoja recenzja raczej jest zachęcająca 🙂

    • domyślam się, że nie wszędzie mają jednolitą ofertę na półkach, podobnie jak w dużych sieciówkach.

  4. Będąc ostatnio w R sięgnąłem po niego mimo garstki uprzedzeń po innych wypocinach tej marki i szybko zostałem pozytywnie zaskoczony. Czułem coś a’la Irys (albo galbanum którego nadal nie rozpoznaję) wpleciony w całość co ostatecznie mnie zniechęciło ale muszę przyznać Ci rację że kompozycja godna uwagi.

    • galbanum jest piękne ale równie nijakie co niektóre ambry, benzoes, styraks, elemi, opooponax, bursztyn i inne lekkie żywice. Chyba tylko olibanum i labdanum pachnie na tyle nośnie i specyficznie, by dało się wychwycić ich brzmienie wplecione w oś kompozycji zapachowej.

  5. czytam i czytam różne recenzje i nie mogę się doczytać czegoś dla siebie. Czegoś dość uniwersalnego co do pory roku i przede wszystkim złożonego, o jak najlepszej trwałości i niezłej projekcji.

    • nie wiem co lubisz, więc trudno mi doradzić coś konkretnego.

  6. Nie jestem w stanie zrozumieć pozytywnych opinii na rzecz tytułowego bohatera. Na mojej skórze poniekąd dosyć specyficznej (wiele perfum jej nie lubi) pachnie jedynie słodką syntetyczną cytryną wraz z odrobiną nienaturalnej ambry. Musiałem go zmyć po 1,5 godzinie bo mnie dusił i męczył. Niestety jak dla mnie jest to syntetyczna tandeta.

  7. ^właśnie ta syntetyczność drastycznie wyróżnia inne zapaszki Iceberg. Ten jak dla mnie wydał się najmniej inwazyjny w tej kwestii, choć szału jako takiego nie ma.

    Pirath – to kwestia ‚poskładania’ w całość kompozycji, bo przecież benzoesu, opoponaxu jak i ambry nie da się nie wyczuć. Już palony benzoes bardzo szybko przykryje równie palone olibanum gdyż jest bardziej złożonym aromatem.

    • da się je wyczuć, ale w specyficznych warunkach, a syntetyczne pseudo drzewne tło którym zapycha się akord schyłkowy większości tego rodzaju perfum – wybitnie nie służy ich ekspozycji i czytelności. Powiedziałbym, że w takich warunkach wręcz marnuje się potencjał tego rodzaju nut zapachowych, pod warunkiem że rzeczywiście tam są w ilości większej niż 1/100000 %, albo są jedynie wytworem fantazji jakiegoś kreatywnego marketingowca 🙂

  8. Jakby nie było to tak jest 😉

  9. Jak porównujesz toto do Romy L.B.,to znaczy że gówno masz a nie nosa.Przede wszystkim trwałość Romy wymięka przy Man Iceberg,a podobieństwo jest tylko na samym początku i to niewielkie-potem jest mnóstwo cynamonu.Podobny jest do Jovan Sex Appeal i to za jego klona można uznać.Że też tacy „eksperci” ferują opinie w necie,to aż żal patrzeć.

    • Kolego Mixer po co ten hejt ? po co kogokolwiek obrażać skoro ma się inne zdanie , przecież na różnej skórze dane perfumy mogą zupełnie inaczej pachnieć , wiec nie rozumiem ? . I piszesz że Roma jest mniej trwała ? to ciekawostka co do trwałości testowałem go na nadgarstku i sprawa wygląda jak z zapachami Gucci spryskaj się i zapomnij że czymkolwiek się perfumowałeś , czyli po 30 minutach trzeba albo poprawiać jeszcze raz , albo szorować nosem po nadgarstku , zresztą jeżeli chodzi o zapachy tej firmy to trwałość równa się lipa . I jeżeli masz jaja to załóż sobie swojego bloga rób testy i opisy kto Ci zabroni i życzę wielu wejść na twoje opisy .

      • też uważam rewelację o rzekomo słabej trwałości Romy za mitomanię – ale dzięki, poradzę sobie 🙂

    • @Mixer, po pierwsze daruj sobie wulgaryzmy – chyba, że chcesz wszystkim udowodnić jakim jesteś prymitywem. Masz inne zdanie/ nie zgadzasz się? spoko, ale wyrażaj się lepiej niż w kloace, z której wypełzłeś. To co napisałeś o rzekomo słabej trwałości Romy uważam za bzdurę, ale nie piszę że masz „ułomne powonienie”. Po drugie czepiasz się podobieństwa do Romy, a chwilę później sam piszesz, że na początku są do siebie podobne – więc sam sobie zaprzeczasz! Po trzecie, skąd ja mam wiedzieć jak to pachnie na Twojej skórze – wszak opisuję to jak dany zapach pachnie na mojej?… a ponoć logiczne myślenie nie boli…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: