Napisane przez: pirath | 21 czerwca 2015

Thierry Mugler – A*Men Pure Energy, czyli Pure Shot z tłumikiem…


Nazwa Pure Shot (ang. czysty strzał) brzmi wręcz makabrycznie w kontekście „wypadku„, który przydarzył się „twarzy” tych perfum* i wcale się nie dziwię. że po tej aferze zapach błyskawicznie zniknął z rynku, a w jego miejsce pojawiło się Pure Energy. Tyle że zmianie uległa tylko „niefortunna” nazwa, więc niewiele stracilismy na ekspresowym zniknięciu z runku Pure Shot. Swoją drogą chciałbym serdecznie podziękować komentatorowi SoOud, za zwrócenie mojej uwagi na jedyne prawdopodobne okoliczności tej swoistej metamorfozy – gdyż początkowo nie skojarzyłem Oscara Pistoriusa (swoją drogą nazwisko też ma podobne do pistoletu) z tymi perfumami i drastycznych okoliczności, które wywołały tę gwałtowną zmianę wizerunkową u Muglera. W końcu która marka chce mieć mordercę, za twarz swojego produktu?

*14 lutego 2013 Oscar Pistorious został zatrzymany pod zarzutem morderstwa (on twierdził, że to wypadek, gdyż sądził że w domu jest włamywacz) – gdy oddał kilka strzałów przez drzwi toalety, w kierunku swej narzeczonej, modelki  Reevy Steenkamp. Oskarżyciel nie wierzy w jego historię, twierdząc że była to zbrodnia z premedytacją, w efekcie poprzedzającej tragedię kłótni Pistoriousa z dziewczyną. Na możliwych 25 lat za tego rodzaju zbrodnię (sprawę rozpatrywał sąd w RPA), dostał tylko pięć i prawdopodobnie już w sierpniu br. wyjdzie za dobre sprawowanie…

Thierry Mugler - AMen Pure Energy

Ta historia to dający do myślenia przykład, że pieczołowicie dorobiona do produktu otoczka i ideologia (marketing), potrafi w jednej chwili obrócić się przeciwko swym twórcom. To co do niedawna budowało i wzmacniało pozycję produktu na rynku, teraz stało się wizerunkowym „postrzałem w stopę„. Dopóki Oscar tylko biegał, wszystko było cacy, ale gdy pociągnął za spust broni – w jednej chwili stał się dla Muglerapersona non grata„. A złowieszczo brzmiąca nazwa Pure Shot, stała się przysłowiowym „wspominaniem o sznurku, w domu wisielca”. A że dla producentów wizerunek to rzecz święta, nie dziwota że Pure Shot szybciutko zamieciono pod dywan, a w jego miejsce (nie zmieniając nawet flakonu, ani samych perfum), podstawiono Pure Energy. Nie powiem, prawdziwy „strzał w dziesiątkę” z tym dokręceniem tłumika do pistoletu… 😉

Thierry Mugler - AMen Pure Energy Oscar

Wąchałem już kiedyś Pure Shot i bardzo mi się spodobał, a dzięki uprzejmości Andrzeja (ponownie Ci dziękuję za imponujące odlewki i fatygę), mam okazję przekonać się, że poza nazwą – na szczęście nic się nie zmieniło. Taktyka zmiany wizerunku zadziałała bez pudła (złe demony wypędzono marketingowymi egzorcyzmami), a sam zapach (zresztą rewelacyjny) wraz z flakonem (pewnie natłukli ich kilka milionów sztuk i szkoda było oddać je do przemiału) uszedł z przed rewolweru, tfu! – z tej mini rewolucji bez szwanku…

Thierry Mugler - AMen Pure Energy reklama

To dobrze, bo pomijając „smrodek” wokół sportowca reklamującego te perfumy, Pure Energy aka Pure Shot, to naprawdę świetne pachnidło. Jak przystało na Muglera, osnuto je na paczuli – ale w niepodobnej do Muglera kreacji. Nie jest to paczula ostra, surowa i niemalże swoista, jak w Ice*Men, ani słodka i czekoladowa jak w serii A*Men – tę nieco cofnięto w głąb kompozycji oraz przybrano ziołami i zieleniną, tworząc urodziwą, niebanalną i absolutnie bezprecedensową kompozycję. Świeża i zarazem spolegliwa mięta i nieco wytrawne jagody jałowca, przydają zapachowi niesamowitej świeżości, którą zderzono ze słodką, miękką i nader przyjaźnie zobrazowaną paczulą. Tak oryginalnej i zarazem atrakcyjnej w odbiorze paczuli, nie uświadczycie w zbyt wielu kompozycjach na rynku.

Thierry Mugler AMen Pure Shot

Pomimo swej niekwestionowanej oryginalności, ze względu na swą subtelność i obecność nader lekkiej mięty, zapach przypomina mi trochę Cartier Roadstera. Jest równie przyjemny i wysublimowany, co wspomniany Cartier, ale pachnie jakby dodano doń odrobinę Prady Luna Rossa i Guerlain L’eau Boisee. W sumie Pure Energy przypomina każdego po trochu i wszystkie z osobna – a pod względem stopnia wyrafinowania tej subtelnej i świeżej „zieleniny” (którą jakże kusząco epatuje) – może równać się nawet tą, w Gucci by Gucci Sport. Całość dopełnia przepiękny, zmysłowy i absolutnie niebanalny akcent drzewny – prawdopodobnie wspomniana sekwoja, która wybornie łączy się przydającym pikanterii kardamonem (acz w szczątkowej postaci), miętą, paczulą i jałowcem. Zapach jest delikatny i dyskretny, ale żywy i dosłownie rozbraja swym czystym, niewinnym i niesamowicie przyjemnym bukietem. Warto tu nadmienić, że sekwoja pojawia się również w innym i równie wdzięcznym zapachu od Muglera, a mianowicie B-Men.

Thierry Mugler - AMen Pure Shot reklama

Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że jest tu coś jeszcze, magiczny składnik, który sprawia iż całość zaciąga tę niesamowicie wysublimowaną, pociągającą i mistyczną aurą, którą emanuje Escentric Molecules – Escentric 02. Chodzi o tę magiczną aroma molekułę – budującą tę subtelną woń nowości, zapach folii na nowym smartfonie, lub woń towarzyszącą unboxingu nowego laptopa. To nie jest Iso E Super, ale skłaniam się ku tezie, że jest tu ambroxan, tworzący tę nieco warzywną i ultra pociągającą swym niemalże ambrowym niezdefiniowaniem, woń fabrycznej nowości. Całość zebrana do kupy kreuje doprawdy niesamowite wrażenie i pomimo iż zapach nie jest tytanem trwałości, mógłbym przeżywać jego stadium schyłkowe bez końca. Ponadto kompozycja reprezentuje sobą ten sam level wyrafinowania i polotu co kreacje Laury Biagiotti (zwłaszcza piję tu do Mistero di Roma), więc już macie zarys tego co można się po osławionym Pure Shot, tfu! Pure Energy spodziewać.

Thierry Mugler - AMen Pure Energy box

Wprawdzie Pure Leather nieco mnie rozczarował nazbyt wstrzemięźliwym i powierzchownym podejściem do tematu skóry, ale Pure Leather i Pure Energy to kolejne rewelacyjne zapachy, które uświetniły sobą i tak wyśmienite portfolio zapachowe Thierrego Muglera. Im dłużej obcuję z zapachami tego gościa, tym większym darzę go szacunkiem – a markę Thierry Mugler już bez cienia wątpliwości zaliczam do creme de la creme, najwyższych lotów perfumiarstwa. Jeśli więc szukacie lekkiego, zniewalającego i absolutnie niebanalnego casualowca na ciepłe pory roku, Pure Energy będzie strzałem w dziesiątkę… 🙂Thierry Mugler - AMen Pure Energy EdT

rok powstania: 2013

trwałość: dobra

projekcja: dobra

Głowa: mięta, jagody jałowca,
Serce: kardamon, biały pieprz,
Baza: paczula, sekwoja,

Reklamy

Responses

  1. Mam ten sam problem, zapach jest obłędny.. Świeżak ale taki mocny konkretny, nie do końca przypadnie do gustu maniakom cytrusów których tam po prostu nie ma.
    Jedyny minus to trwałość, która w przypadku pozostałych wód ze stajni Muglera jest wręcz skandaliczna. (na mojej skórze trzyma się maksymalnie 2godz). Oprócz tego zapachu zdobyłem już Thierry Mugle A*Men Ultra Zest… Musze ci wysłać próbkę… podstawa klasycznego A*Mena polana cytrusami… Nawet w upalne dni.. daje radę. (I trwałość pokroju 4-5godzin)

    • jeśli to Ci nie sprawi problemu i nadmiernej fatygi to poproszę, u mnie jeszcze go nie ma. Dziwię się, że tak krótko na Tobie „trzyma”, bo u mnie Pure Energy wytrzymał nawet dłużej niż Pure Leather.

      • We wtorek postaram cie sie go wysłać.
        Co do trwałości zapachu, to raczej kwestia ph mojej skóry która powodouje, że akurat ta wersja trzyma się krótko. Już dłużej trzyma sie Lucca Cipriano Red Chrome.. Testy zrobione niedawno i biedronkowy zapach trzyma dłużej..
        Co dalej nie zmienia fakty, żę TMPE jest obłednym zapachem..

        • z góry dziękuję za fatygę 🙂

  2. Zachęciłeś to pewne, a po przemiłym doświadczeniu Ultra Zest’a będę się modlił by przy wypadzie do sieciówek napotkać opisywany wyżej czysty strzał.

    Co do Laury – dopadłem w przelocie smakowite Uomo i odnalazłem tam smakowitego ducha ukochanego Must de Cartier… chcę więcej do solidnych testów itp.. 🙂

    • owszem te dwa zapachy mają w sobie swoisty „wspólny mianownik” i dlatego oba mam na półce 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: