Napisane przez: pirath | 19 sierpnia 2015

Cartier – Declaration d’Un Soir Intense, czyli Intense bez ściemy…


Muszę wyznać, że podchodziłem do tych perfum jak do jeża… Obawiałem się, że nieadekwatnie, na wyrost i koniunkturalnie użyte w nazwie Intense (nowa moda, polegająca do nazywania wszystkich nowości jak leci Intense/Extreme Parfum, pomimo iż z powyższymi nie mają nic wspólnego – ale dzięki temu można łatwiej wcisnąć nowy i odpowiednio droższy produkt), zburzy lub podkopie moją opinię o marce Cartier. Niesłusznie, bo wprawdzie aranżacja Intense nieznacznie, acz jak najbardziej akceptowalnie rozmija się z brzmieniem protoplasty, ale d’Un Soir Intense zachowało charakter „Intense” i krój samego d’Un Soir. W życiu bym nie uwierzył, że ucieszy mnie coś tak oczywistego…

Cartier - Declaration d'Un Soir Intense

Cartier udowadnia tym zapachem, że klasa, dobry smak i jakość, to wartości wpisane w ich tradycję i że wciąż (jako jedni z nielicznych) dbają o swą reputację. Ten zapach to jeden z nielicznych ostatnimi czasy przykładów Intense pełną gębą i z prawdziwego zdarzenia. To nie marketingowy bełkot i bezczelne robienie klientów w konia – a najprawdziwsze, autentyczne i pełnokrwiste Intense!. Cieszę się, bo d’Un Soir Intense, to druga (po Acqua Di Gio Profumo) udana konwersja EdT do wyższej kasty (EdP, Parfum). I życzyłbym sobie by wszystkie nadchodzące Intense/ Extreme/ Parfum nawiązywały do swego pierwowzoru równie konsekwentnie. Tyle tytułem wstępu, a jak to pachnie w zestawieniu ze swym protoplastą?

Cartier - Declaration d'Un Soir Intense reklama

Nie da się ukryć, że klasyczny d’Un Soir wyraźnie trąci różą (bardzo specyficzna i tym samym łatwa do zidentyfikowania nuta) i znam kilka przypadków, gdzie panom wyraźnie to przeszkadza. Krępują się używania tych perfum, zupełnie jakby obawiali się posądzenia o zniewieścienie i niemęskość. Wprawdzie na bliskim wschodzie róża uchodzi za nutę ewidentnie męską (za żeńską uważa się tam jaśmin), ale nie w Europie. Poniekąd rozumiem ich obawy, gdyż mam świadomość że kulturowo jesteśmy narodem konserwatywnym i opornym na wszelkie odstępstwa od archetypu wąsatego macho. Jeśli wcześniej przeszkadzała Wam ukazana na pierwszym planie d’Un Soir róża, to możecie spać spokojnie – gdyż w tej odsłonie prym wiedzie inny kwiat, daleko mniej oczywisty, a i różę wyraźnie tu zawoalowano. Róża jak najbardziej tu jest, ale schowano ją zapobiegliwie nieco głębiej, dzięki czemu Intense już nie straszy nią tak otwarcie.

Cartier - Declaration d'Un Soir Intense black

Mama mojego kolegi była do tego stopnia zachwycona brzmieniem klasycznego d’Un Soir, że zażyczyła sobie flakonik tych prześlicznie różanych perfum (notabene męskich) dla siebie, więc coś jest na rzeczy… Szczęśliwie d’Un Soir Intense zagęszczono innym kwiatem – choć przyznam, że nie potrafię jednoznacznie wskazać, czy chodzi o orchideę czy też tuberozę. Co by to nie było, ewidentnie tutejszej róży towarzyszy inny kwiat – zgrabnie odwracając od niej uwagę. Dzięki temu, oryginalna formuła wyraźnie zgęstniała, ale i nabrała tej specyficznej masywności, jaką przydają perfumom ciężkie, wręcz zawiesiste nuty kwiatowe. Jeśli rzeczywiście są tu aż dwa rodzaje pieprzu, to obawiam się, że przepastny pod względem głębi akcent kwiatowy przytłoczył i zagłuszył je w całej rozciągłości… Reszta powtarza się praktycznie bez zmian, znajdziemy tu wilgotny i wyjątkowo aromatyczny sandałowiec i odrobinę delikatnie ujętych przypraw (muszkat, kardamon, kminek) tworzących szlachetną i wybitnie męską głębię bukietu. Wprawdzie pod wersją Intense nikt się nie podpisał, ale biorąc pod uwagę zgodność z oryginałem i finezję, z którą poprowadzono wysmakowaną, wręcz powłóczystą aranżację wersji zintensyfikowanej – sądzę, że wersję Intense również skomponowała Mathilde Laurent, będąca niemalże etatowym nosem Cartiera.

reklama Cartier - Declaration d'Un Soir Intense

Intense jest wyraźnie słodsze i wyjąwszy kwiatowe otwarcie, bardziej drzewno przyprawowe niż protoplasta i pod paroma względami (szczególnie w akordzie dojrzałym) przypomina mi tonkowo fiołkową hybrydę Burberry London i Oriflame Architect, a więc dwa dość specyficzne i niewątpliwie uwodzicielsko przyjemne zapachy. O ile otwarcie d’Un Soir Intense jest masywne (wzniosły i diabelnie wyrazisty akord kwiatowy) i dość głośne, to stadium dojrzałe jest zupełnie akuratne i w sam raz. Przydająca głębi słodycz (tonka) uzupełnia doskonale wyważony balans pomiędzy uroczym akcentem sandałowca, a kameralnym wątkiem przyprawowym. Słowem niczego za dużo i za mało = ot idealny constans

Mathilde Laurent

Umiarkowana projekcja absolutnie nie zawodzi, podobnie jak trwałość tych perfum – więc osobiście zaryzykowałbym nawet użycia tych perfum w letni, acz niezbyt duszny wieczór. Wersje Intense rzadko kiedy dorównują, a tym bardziej przebijają dojrzałością i doskonałością brzmienia swym wersjom klasycznym (ewenementy pokroju Dior Eau Sauvage Extreme, Calvin Klein Euphoria Men Intense, Hermes Concentre d’Orange Verte, Cartier Must Essence i Santos Concentree oraz Guerlain L’Artisan Extreme to rzadkość) – więc pojawienie się (zwłaszcza w dzisiejszych czasach) Intense, któremu ta sztuka się udała, należy postrzegać w kategorii cudu. W fazie dojrzałej zapach robi się niemalże labdanowy i do tego całkiem podobny do genialnego Kilian Sacred Wood (też ze zniewalającym, soczystym i ździebko mlecznym sandałowcem w roli głównej), więc spróbujcie sobie wyobrazić tę dojrzałość i wirtuozerię w kreacji, na poletku mainstreamu… Mathilde, jeśli to Ty –  kocham Cię i wyjdź za mnie!Cartier - Declaration d'Un Soir Intense EdT

rok powstania: 2014

nos: wszystkie znaki na nadgarstku i atomizerze wskazują na Mathilde Laurent

projekcja: bardzo dobra

trwałość: bardzo dobra

Głowa: czarny pieprz, różowy pieprz,
Serce: róża, gałka muszkatołowa,
Baza: drzewo sandałowe, piżmo,

Reklamy

Responses

  1. Już biegnę… 🙂

  2. Z zapoconymi pachami czekam teraz na CARTIER DECLARATION ESSENCE INTENSE, a później, już na luziku, z zimnym browarkiem opękać do świąt, bo wtedy pewnie niczym nasmarowany masełkiem mikołaj, z kominka ekologicznego wyskoczy CARTIER DECLARATION ESSENCE INTENSE HARDCORE ANAL JAPAN TERROR EDT-ULTRAPLUS. To co firmy wyprawiają to jawny gwałt na głupocie, naiwności i niewiedzy konsumentów.

    • he he coś w tym jest 🙂 zapomniałeś jeszcze dodać special uber absolute concentree for men, ale dobrze czujesz wciskany nam przez producentów trend 🙂 No cóż ludzie bywają głupi i naiwni, wszak wszelkiej maści religie, znachorzy, homeoterapia, amber gold i cudowne garnki mają się wyśmienicie 🙂

  3. Tak, Intense skomponowała Mathilde Laurent.

    Boję, tzn. bałem się tych perfum, obawiałem się, że będzie to różany absolut i nic więcej nie będzie tu czuć. Ale jak mówisz, że czuć tu kardamon i kminek, to może nawet się pofatyguję i kupię w ciemno koło września.

    Jak dla mnie, to będzie ciężko przebić d’Un Soir, które uważam za najlepszą różę w mainstreamie i drugą najlepszą różę w perfumach w ogóle, zaraz po The Different Company Rose Poivree.

    • Dobrze wiedzieć Marcinie, dzięki za potwierdzenie 🙂
      Coś mi nie pasowało, czytając Cię chwalącego d’Un Soir, ale później sobie przypomniałem, że nie znosisz Givenchy Gentlemen Only. Co zaś róży to ja wyróżniam dwie doskonałości różane, jedna to Sa Majeste La Rose Lutensa, a druga to Atelier Cologne Rose Anonyme. Obie lekkostrawne, choć ta Lutka jest głębsza i słodsza i mam gdzieś że teoretycznie damska.

  4. Piracie mogę wiedzieć, gdzie sprawdziłeś nowego Cariera ? Jak do tej pory mam szacunek do tej marki i niczym mnie nie zraziła 🙂

    • jak z wszystkimi nowościami, kupiłem sobie ich próbkę na „odlewkach”. Widzę że w temacie Cartiera mamy bardzo podobne mniemanie o tej marce, pozdrawiam 🙂

  5. Ja nie znoszę Gentlemen Only?

    • aj nie Ty, tylko ten drugi, albo i trzeci Marcin… 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: