Napisane przez: pirath | 31 sierpnia 2015

niewygodne fakty, o których min. producenci perfum woleliby zapomnieć…


Dziś znów spoglądam zmrużonym, acz nienawistnym okiem w stronę gwiazdy, która dała nam życie… Łypię też z trwogą na nowy termometr, wciąż mając w pamięci, że poprzedni rozsadziło właśnie od gorąca… A to oznacza, że dziś znów będzie okołoperfumeryjnie… Żeby nie było, ten wpis nie ma na celu rozdrapywać stare rany, ani wzywać do hejtu i bojkotu. Dzisiejsi pracownicy tych film nie mogą odpowiadać za dawne pokolenia, koneksje i politykę zarządów – wszak nikt nie jest jasnowidzem. Nim Hitler i Stalin rozpętali w Europie rzeź, ludzie postrzegali ich jako wybitnych mężów stanu, nominowano ich do pokojowej nagrody Nobla, a magazyn Time obu obwołał człowiekiem roku (Hitlera w 1937, a Stalina w 1938 i 1942). Chodzi mi o to, że o ile możemy wybaczyć, to nie mamy prawa o tym zapomnieć…

Stalin - Time Magazine Cover Man of the Yaer

Łaska wielkich domów mody też jeździ na pstrym koniu… Dziś wielkie koncerny i domy mody chcą uchodzić za brandy eko, pro rodzinne, multikulturowe i tolerancyjne aż do bólu. Z jednej strony biją się o udział największych gwiazd w kampaniach promujących ich produkty – ale są w ich historii takie sytuacje i fakty, które chcieliby jak najszybciej wymazać z pamięci, a najlepiej uznać za niebyłe. Nieposzlakowana reputacja i nieskazitelny medialnie wizerunek to podstawa dla każdej marki, która chce by logo brandu cieszyło się kultem i niesłabnącą popularnością. Beyonce ponoć wydala fortunę, by jedno jej zdjęcie (na którym w swoim mniemaniu wyszła szczególnie niekorzystnie) znikło z internetu na zawsze. Niestety nie udało się, a ludzie pamiętają i co rusz wytykają gwiazdom i koncernom wcześniejsze potknięcia. To dlatego powyżsi zatrudniają całe tabuny speców od wizerunku i marketingu, którzy dbają by niewygodne fakty tuszować, a skandale ukręcać w zarodku. Ale od czego są niezależne media i internet, który ponoć nigdy nie zapomina?

Beyonce

Jedni okrywając się hańbą i niesławą, na zawsze znikają z firmamentu, inni próbują wyjść z tego z twarzą i całkiem skutecznie zaklinają rzeczywistość. To śmieszne, bo marki i duże domy mody wpierw usilnie zabiegają o popularne i największe nazwiska – ale gdy gwieździe lub samej marce powinie się noga, natychmiast odcinają się od problemu. Pewna znana sieciówka (nie napiszę wprost kto, bo to wprawdzie mój własny punkt widzenia – ale nie mam ochoty szarpać się z ich prawnikami, a co bardziej dociekliwi kojarzą lub sobie wygooglują) z marszu pogoniła Kate Moss, za jej skandal kokainowy (w myśl zasady „zero tolerancji dla narkotyków”, którą stosują względem współpracujących z marką modelek). Oburzającym dla nich jest, że modelka bierze narkotyki (prywatnie) – ale świadomość, że szycie konfekcji zlecają szwalniom, w których ludzie pracują w skandalicznych warunkach, a zamiast godziwego wynagrodzenia dostają jałmużnę, jakoś nie mąci ich spokoju ducha… Oczywiście nie tylko oni, bo taktykę produkowania taniutko i sprzedawania drogo stosują niemal wszyscy wytwórcy – ale aż mnie mdli, od tej hipokryzji i zakłamania, gdy w blasku fleszy udają niewiniątka i nieświadome ofiary…

The Sun Kate Moss cover

Hugo Boss – Historię piszą zwycięzcy i coś w tym powiedzeniu jest. Gdyby pewnych faktów nie starano się zatuszować lub przemilczeć, to Hugo Boss, który zaprojektował i szył mundury dla całego Wermachtu, Luftwaffe, SS i Kriegsmarine, nie byłby dziś tak znaną i pożądaną marką. Jest to fakt powszechnie znany, zresztą znanych niemieckich (i nie tylko, np. Ford, IBM) koncernów, które współpracowały z niemiecką machiną wojenną jest więcej (Bayer, Krupp, Dr. Oetker, Porsche, BMW, BASF, Siemens, AEG), ale czy mamy tego świadomość? Czy biorąc ich produkty z półki, albo odwiedzając ich salon myślimy o tym? Nie, bo jest to niechlubny aspekt, który każda z tych marek chętnie usunęłaby ze swej historii i nie lubi się tym chwalić. Wprawdzie przeprosili, pokajali się i wypłacili odszkodowania robotnikom przymusowym – ale niesmak pozostał, wszak wcześniej te same marki usilnie zabiegały, o lukratywne kontrakty z III Rzeszą

mundury Hugo Boss

hugo boss anzug pirath commercial

Thierry Mugler – Tak jak niemiecki Bayer chciałby zapomnieć, że w czasie wojny produkował min. cyklon B – tak Thierry Mugler chciałby wyrzec się współpracy z oskarżonym o morderstwo Oscarem Pistoriusem. Wprawdzie firmowany jego osobą zapach błyskawicznie zamieciono pod dywan (znikł z półek szybciej, niż rozwiał się dym z lufy pistoletu Oscara), a sam zapach szybciutko zmienił nazwę i dostał nową twarz. No jak można się tak paskudnie wyprzeć biednego Oscara? Nim doszło do tragedii Thierry chętnie obnosił się z wizerunkiem niepełnosprawnego sportowca, dumnie niosącego sztandar Muglera – a gdy Oscarowi powinęła się proteza, jego osoba stała się dla brandu przysłowiową kulą u nogi…

Oscar Pistorius i Thierry Mugler

Thierry Mugler Pure Shot reklama

Calvin Klein – Biedy Calvin też nie ma lekko. Wpierw na początku lat 90-tych jego majtki i jeansy nosił Marky Mark (późniejszy znany aktor Mark Wahlberg), ale po kilku rasistowskich i homofobicznych incydentach – opinia publiczna nie zostawiła na jego gaciach od CK suchej nitki… A potem w 2005 roku skandal z supermodelką Kate Moss i kokainą. Wtedy wszystkie znane brandy (Calvin Klein, Chanel, Burberry) z marszu zerwały z nią współpracę, a dotychczasowa ikona anorektyczek stała się passe. Wprawdzie gdy sprawa przyschła Kate wróciła na salony i odzyskała większość lukratywnych kontraktów – ale jak wiemy sławni i rozpoznawalni mogą więcej niż zwykły śmiertelnik. Bawi mnie ten pozorowany ostracyzm, bojkot i ostentacyjne odcinanie się, ale ta cała poprawność polityczna jest wyłącznie na pokaz i pod publiczkę – bo marki doskonale wiedzą, że osoba Kate przynosi miliony i to o nie chodzi. Zresztą Oscar Pistorious prawdopodobnie jeszcze w tym roku, wyjdzie z więzienia za dobre sprawowanie…

Calvin Klein Marky Mark i Kate Moss

Kilian – Wprawdzie Kilian Hennessy, którego miałem przyjemność poznać osobiście nie wsławił się żadnym skandalem, ale zastanowiła mnie pewnego rodzaju wybiórczość, w jego poświęconej nałogom serii Addictive State of Mind. Zapytani o nałogi, z marszu wymienimy narkotyki, papierosy i alkohol, ale Kilian zdaje się szeregować ich powszechność inaczej. Nie wspomina, a raczej wymownie pomija jeden z popularniejszych i najbardziej wyniszczających nałogów, jakim jest alkoholizm. Czy ta wybiórczość i zachowawczość, nie jest aby podyktowana faktem, iż rodzina Kiliana Hennessy słynie z wytwarzania gorzały – co nie owijając w bawełnę, przyczyniło się do nie jednego przypadku alkoholizmu? Oczywiście Kilian ma prawo do własnego punktu widzenia, ale czemu mam wrażenie, że podszedł do tematu asekuracyjnie i koniunkturalnie?

Kilian Hennessy Addictive State Of Mind reklama

Advertisements

Responses

  1. Chyba rzeczywiście jest coś na rzeczy bo Kilian taki nad-idealny wydaje się być… 😉

    • Owszem image i anturaż ma wyreżyserowany do perfekcji, co jeszcze bardziej pogłębia dystans pomiędzy nim a zwykłym śmiertelnikiem 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: