Napisane przez: pirath | 14 września 2015

Montale – Kabul Aoud, czyli Piguet w afgańskiej burce….


Montale, to firma mająca w ofercie dwa miliony perfum, w tym milion oudowych – ale większość z nich, pachnie na jedno kopyto… No dobra, oudowych jest ich tylko 37, ale ten nad urodzaj sprawia, że w chwilę po aplikacji wszystkie pachną tak podobnie, więc rozróżnić je nie sposób. Tyle że Kabul Aoud nie jest kolejnym, 38 klonem agaru z różą, róży z agarem, piżma z różą i róży z oudem oraz piżmem. Kabul wyraźnie odstaje (na plus), wybijając się wysoko ponad Montale’ową sztampę – ale oryginalnym też bym go nie nazwał…

Montale - Kabul Aoud

Jak zrobić zawoalowaną kopię Black Afgano, nie używając przy tym słów Black i Afganistan i jednocześnie zasugerować, że są doń podobne? Afganistan jednoznacznie kojarzy się klientom z kultowym Black Afgano od Nasomatto – więc czemu nie nazwać perfum Kabul, od nazwy stolicy Afganistanu? Jednostki myślące i tak się domyślą o co chodzi – a Montale odcina się w ten sposób od zarzutów o perfidne naśladownictwo. Przynajmniej w teorii, bo kto powącha Kabul Aoud i zna Black Afgano, w lot połapie się czym jest Kabul w istocie…

Kabul

Zapachów podobnych do Black Afgano jest kilka, min. któryś damski Maria Lux (ale nie pomnę który), Yas Perfumes Al Malaki i właśnie Montale Kabul Aoud. Wszystkie zaciągają tym specyficznym, rozluźniającym – mdląco słodkim, oleistym i zarazem dymnym niuansem, którym epatuje Czarny Afgańczyk. Wprawdzie mój stosunek do tych perfum jest wysoce ambiwalentny (nie lubię nakręcania sobie koniunktury, poprzez konotacje narkotykowe), ale nie sposób im odmówić specyficznego uroku. Montale już raz mi podpadło, wypuszczając w 2008 roku klona Terre d’Hermes (2006) pod szyldem Red Vetiver. Widać na tamtym incydencie się nie skończyło, bo w 2011 światło dzienne ujrzał Kabul Aoud – będący zmodyfikowaną wariacją na temat Black Afgano z 2009 roku. Cóż za kreatywność, z tym że przeliczając cenę za mililitry Nasomatto (~600 zł za 30 ml) i Montale (~350 zł za 100 ml) – ten drugi jest całkiem mocną i ciekawą alternatywą Black Afgano, również pod względem jakości (trwałość, składniki).

Montale - Kabul Aoud reklama

Nie twierdzę, że są identyczne, nic z tych rzeczy. Kabul Aoud jest pachnidłem nieco bardziej złożonym i donośniejszym niż Afgańczyk – ale podobieństwo (zwłaszcza początkowe) jest bardziej niż powierzchowne. Z drugiej strony zapach przypomina mi też Black Oud od LM Parfums, Bois Noir od Pigueta i Arabian Nights od Del Pozo – czyli jakby nie patrzeć, same tłuste i szlachetne wspaniałości. Jego bukiet wzbogacono drewnem oudowym, gwajakowym i sandałowym (ukazanym nader wzniośle, wykwintnie i szlachetnie) oraz przecudnej urody wianuszkiem nie mniej urodziwie ukazanych żywic. Jest tu kadzidło, mirra, labdanum, galbanum i prawdopodobnie coś jeszcze – ale niknie w bogactwie nakładających się i wzajemnie znoszących ingrediencji. Jest tu naprawdę gęsto, bogato i kunsztownie – iście na arabską modłę. Pomimo podobieństwa do powyższych (acz biorę poprawkę iż czasem nieuniknionego, choćby przez ograniczony wianuszek nut zapachowych), zapach jest naprawdę śliczny, po prostu zniewalający…

Kabul nocą

Spodziewałem się, że będzie to kompozycja surowa, ostra, zadziorna i narowista – niczym Cuir Mauresque i Muscs Koublai Khan od Lutensa (wiecie, twardo brzmiąca i wiele sugerująca nazwa Kabul), ale nic z tych rzeczy. Ten Kabul jest spokojny i bezpieczny, ciepły i upojny jak gorąca arabska noc. Cudownej urody drewna i żywice (w jakby miodowej oprawie), dopełniają tu równie pięknie i finezyjnie ukazane przyprawy (kmin, szafran, muszkat), przez co bukiet jawi się jako iście przepyszny – acz nie przytłaczający, wybitnie drzewny i żywiczny orient. To ten rodzaj perfum, w których człek aż chce się pławić, ocierać o nie i adorować ich wzniosłe, kunsztowne piękno. Zwłaszcza, że w dwie godziny od aplikacji podobieństwo do Black Afgano zanika i zapach płynnie przechodzi w fazę Bois Noir Pigueta – jednych z lepszych drzewno orientalnych perfum, jakie znam. Wysmakowany i wyrafinowany bukiet pieści i cieszy nozdrza przez długie godziny – podobnie bujna, acz nieprzytłaczająca projekcja. Za stosunkowo nieduże pieniądze możecie mieć namiastkę kilku, naprawdę świetnych i dużo droższych perfum, w jednym flakonie.Montale - Kabul Aoud EdP

rok powstania: 2011

projekcja: okazała

trwałość: wybitna

Głowa: mirra, cedr, tymianek,
Serce: labdanum, paczula, róża, kawa, nostrzyk,
Baza: drzewo gwajakowe, piżmo, agar,

Reklamy

Responses

  1. Perfumy Montale to rzeczywiście potężnie siekiery, często bardzo trudne pod względem wydźwięku i dominujące. Np o ile uwielbiam Dark Aoud i Greyland o tyle nie znoszę Patchouli Leaves. Kabul Aoud wędruje na listę Amt – Absouletly must tested. (nie piszę zbyt dobrze po angielsku, wybacz 😉 )

    • A ja uwielbiam Patchouli Leaves i to chyba jedyny Montale którego chciałbym mieć w swojej kolekcji 🙂 A Kabul polecam, bo to przepięknie i niezbyt komercyjnie zaserwowany oud… 🙂

  2. Mój ukochany, dozgonny Montale ..!

    Podobieństwo do BA jest widoczne choć nie ma się wrażenia wzorowania. BA jest oczywiście mleczny gdzie w Kabulu takiego akcentu nie uświadczymy bo ta pozycja idzie dużo dalej i tworzy coś naprawdę z duszą bez zbędnej otoczki. Jakość jak i cena, bez porównania. Z Bois Noir łączy go pewna suchość, spójność, spokój i drzewne wyrafinowanie. Jeden z kliku zapachów w których czuję się w 100% komfortowo i idealnie dopełniony. Kadzidła jak i galbanum nie czuję kompletnie co i tak w niczym nie przeszkadza, bo nawet nie wypada rozbierać na czynniki pierwsze tak jednolitej i szlachetnej kompozycji która znacząco wymyka się z utartych ram i stereotypów charakteru marki. Kiedyś flakon na pewno ! Amen Pierre 🙂

    • ja pamiętam czasy, gdy dzięki otoczce i podsycaniu nikłej dostępności na rynku oraz braku pewności, że BA nadal będzie produkowany (jakiejś wydumane problemy z dostępnością ekstraktu z haszyszu) ceny BA poszybowały do ponad 900 zł za 30 ml… teraz gdy trochę ucichło, a marka już nie podsyca tego szumu i otoczki (może ktoś im wytknął, że nie wypada ostentacyjnie chwalić się perfumami z narkotykiem) – cena spadła do bardziej akceptowanego poziomu… ale nie od dziś wiadomo, że to popyt i podaż oraz „otoczka” kształtują ceny 🙂

  3. Prawdopodobnie najlepsza ciecz od Montale, jedna z lepszych „mainstreamowych” jaką można kupić za umiarkowanie przyzwoite diengi. Gęsty, oleisty, ciężki i równie namacalny jak wizje Hunter S. Thompson’a po meskalinie. Sympatyczne to to jest. Pomimo „podróbkowości” zawartości.

    • Owszem jedna z lepszych i w dodatku jedna z mniej oklepanych kompozycji oudowych na rynku. Cena też jest przyjazna, a zwłaszcza w kontekście paramentów tego pachnidła 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: