Napisane przez: pirath | 20 września 2015

perfumy na siłownię, czyli co najlepiej pasuje do potu i dresów…


Ćwiczymy coraz więcej, podobnie coraz więcej kupujemy perfum. Codziennie mijam dziesiątki biegaczy, kijkarzy, rowerzystów, rolkarzy – ludzi, którzy postanowili oderwać siedziska od kanap i coś zrobić ze swoją kondycją. Wielu z nas wybiera siłownię, gdzie poza kondycją, pracujemy nad swoją rzeźbą*. Siłą rzeczy ćwicząc pocimy się, a skoro się pocimy to wydajemy niezbyt przyjemną woń – choć świeży pot jest niemal bezwonny. Oczywiście jest coś takiego jak mydło i prysznic, ale co w trakcie czasem kilkugodzinnego treningu lub rekreacji na świeżym powietrzu? Wprawdzie biegając w parku nie zabijemy nikogo odorem spod pachy, ale co z amatorami pompy? Utarło się przekonanie, że perfumy średnio pasują do dresów i siłowni – co z mniejszym lub większym powodzeniem, starają się zmienić lub wykorzystać producenci perfum.

*mój piwny brzuchal jest sam w sobie taką doskonałością, że postawiłem zachować jego idealnie aerodynamiczny kształt, w niezmienionej formie… 🙂

siłownia

Większość perfum „sportowych” i ich usportowionych wypustów, to czcza i koniunkturalna demagogia – na zasadzie wypełnijmy czymś niszę i powalczmy o rynek wart ileś tam milionów euro. Nie bez powodu, gdyż przyzwyczajeni do regularnego używania perfum – chcemy ładnie pachnieć i nie chcemy z nich rezygnować nawet wtedy, gdy wolelibyśmy nie pachnieć wcale. Jest jednak kolosalna różnica w zapachu potu świeżego i odoru przepoconego i z rzadka mytego ciała – ale dziś zajmiemy się tym pierwszym aspektem. Spocić się to samo zdrowie, gdyż w ten mokry sposób nasz organizm pozbywa się części toksyn, wody i reguluje w ten sposób ciepłotę organizmu. Przykra woń towarzysząca poceniu (długotrwałemu), to zazwyczaj efekt działania bakterii i specyficznych cech naszego sebum i chemii skóry. Oczywiście wpływ na woń naszego potu ma też nasza dieta, nałogi (palenie, picie) – ale abstrahując od samego potu – niestety tego specyficznego i swoistego dla każdego z nas zapachu, nigdy nie wyeliminujemy.

bieganie

Jak więc pogodzić nasze zamiłowanie i potrzebę ruchu, z poceniem się i wonią towarzyszącą temu procesowi? Oczywiście można stosować antyperspiranty i inne wynalazki, byle tylko przytkać nasze wylewne pory – ale obawiam się, że nie tędy droga. Ewolucja nie po to wyposażyła nas w gruczoły potowe – byśmy dla własnego zdrowia, nie korzystali z ich dobrodziejstwa. Wierzcie mi, świeży pot (o ile się myjecie) nie jest wonią tak przykrą, byście musieli się tego wstydzić (wszak to fizjologia), że cuchniecie. Jeśli myjecie się regularnie i często pierzecie ubrania i bieliznę termoaktywną w których ćwiczycie – to zapach świeżego potu nie jest wonią przykrą. Przykra jest dopiero woń starego potu, a zwłaszcza zmieszanego z perfumami – i dopiero to jest fetor oraz powód do wstydu.

pompa

Ok, załóżmy, że nie stronimy od mydła i często zmieniamy odzież – więc czego użyć do względnego zatuszowania, naszego zapachu? Generalnie najlepiej nadają się do tego wonie świeże i aromatyczne – bogate w zioła, przyprawy i owoce, zwłaszcza cytrusowe. Ich silna, świeża i wyrazista woń, doskonale zakamufluje zapach potu, ale i tu jest haczyk. Generalnie każde jedne perfumy poradzą sobie z tuszowaniem potliwości – bo wraz ze wzrostem temperatury i wilgotności ciała, wzrasta skuteczność samych perfum. Im cieplej i wilgotniej tym perfumy pachną intensywniej i mocniej. Zatem między bajki można włożyć tanią demagogię producentów antyperspirantów – twierdzących, że ich dezodorant jest skuteczniejszy, gdy się ruszacie lub ćwiczycie. To truizm, wynikający z podstawowych i niezbywalnych praw fizyki, a nie żadna tam kosmiczna technologia. KAŻDY jeden dezodorant i perfumy tak działają – choć faktycznie, nie każda woń pasuje jako towarzysz wysiłku fizycznego.

fitness

Gdy używacie perfum ich cząsteczki osiadają na skórze, a ponieważ ta ostania ma określoną ciepłotę – cząsteczki olejków zapachowych unoszą się i czujemy zapach. Gdy ćwiczycie, zwiększona ciepłota ciała i wilgotność (wybitnie zwiększająca emisję nut, które zwykle szybko blakną i przygasają) sprawia, że znacznie więcej cząsteczek unosi się w górę – stąd czujemy zapach intensywniej i mocniej niż zwykle. Warto tę NATURALNĄ zależność wykorzystać, właśnie do tuszowania woni potu. Wspomniałem, że nie każdy zapach nadaje się do uprawiania sportu i bynajmniej nie groteskowość doboru np. zapachu garniturowego do dresów, mam tu na myśli.

rower

Po prostu niektóre korelacje nut zapachowych lepiej korespondują z zapachem potu i są skuteczniejsze w jego tuszowaniu. Zatem możecie śmiało sięgnąć po świeżaki, wody kolońskie i zapachy morskie – zwłaszcza gdy zawierają cytrusy, nuty zielone, owocowe, zioła i przyprawy (kardamon, tymianek, rozmaryn, kolendra, estragon, etc). Generalnie naszym sprzymierzeńcem jest każda ingrediencja o mocnym, wyrazistym i czystym brzmieniu. Raczej unikałbym woni słodkich, drzewnych, kadzidlanych i balsamiczno ambrowych, bo raz że są w starciu z potem mniej skuteczne – a po drugie mogą wypaść pretensjonalnie i karykaturalnie. Poważnie, jeśli mieliście obiekcje czy się perfumować pod znoszone, treningowe dresy – to pewnie chcieliście to usłyszeć… 🙂

rolki

Od siebie dodam, że mi się najlepiej ćwiczy (jeżdżę na rowerze, po 30-60 km dziennie) z Prada Infusion d’Homme i Vetiver, Hermes Concentree d’Oranve Verte i Eau Tres Fraiche, Cartier Roadster i Declaration L’Eau, Guerlain L’Eau Boisee, Lalique Encre Noire Sport i Eau de Lalique, Avon Pure o2, Malizia Uomo Vetiver, Lacoste Style in Play, Paul Smith Portrait, Davidoff Cool Water, Bvlgari PH i Man Extreme oraz Laine de Verre Serga Lutensa.

trening

Advertisements

Responses

  1. Dla mnie wszelkie zapachy odpadają podczas ćwiczenia. Czy to piłka, koszykówka, czy siłownia. Gdy trening przeprowadzony jest „na maxa”, po wysiłku każdy bodziec na każdy zmysł jest dla mnie x100. Zwłaszcza zapach. Jeszcze do zniesienia, tak jak napisałeś są „świeżaki”. Na przykład Hermesowa Woda Pomarańczowa. Jednak dalej są to niepotrzebne bodźce, które po intensywnym treningu w jakimś stopniu doskwierają…
    Jak wyżej napisane – czyste rzeczy oraz regularna higiena w zupełności na trening wystarczają 😉 Reszta to „hipsterska oprawa” równa wielu innym zbędnym gadżetom tak popularnym w obecnych czasach.

    • faktycznie, przy wyjątkowo ciężkim wysiłku wszystko przeszkadza, potwierdzam to z autopsji. To działa komplementarnie, jeśli dajesz z siebie wszystko, to i zapach który masz na sobie będzie pachnieć niebotycznie intensywnie. Umiarkowany wysiłek to umiarkowana projekcja perfum – jeśli dasz sobie ostro w kość to i zapach dosłownie „stanie w ogniu:. Ale co kto lubi i jak kto ćwiczy 😉

  2. Witam. Bardzo dobry temat. Niektóre zawody(przewodnik górski, wuefista, trener personalny, instruktor tańca, tenisa itp.) wymagają aktywności ruchowej przez kilka godzin. Często taki trener nie ma czasu na prysznic w pracy, jednocześnie mając bezpośredni kontakt z ludźmi. Malizia, chmurka azzaro chrome, ck one, diesel plus plus masculine, aspen, elizabeth arden green tea dobrze odświeżają i gustownie projektują
    W ekstremalnych wysiłkach tylko malizia mnie nie zatyka. Chętnie sprawdzę wymienione przez Ciebie zapachy. Pozdrawiam.

    • A widzisz, zapomniałem o ludziach z ‚branży”, dla których zachowanie względnej świeżości przez X godzin dziennie jest priorytetem. Szczególnie takie osoby będą mieć potrzebę umiejętnego tuszowania potu, więc dzięki 🙂

      • Cieszę się, że pomogłem. Niektóre naturalne olejki eteryczne nie tylko tuszują zapach potu, ale skutecznie zmniejszają ilość jego wydzielania, usuwają nieprzyjemny zapach i działają bakteriobójczo. Olejki cyprysowy, lawendowy, czy szałwia stosowane są w masażu w przypadku nadmiernej potliwości. Używane są też w kompozycjach zapachowych sportowych. Mięta natomiast działa chłodząco.

        • wiem, ale dzięki za przypomnienie. Podobnie (chłodząco) działają olejki eukaliptusowy i aloesowy.

      • Moj sposob na tuszowanie potu: pod pachy Nivea Men Silver Protect roll-on porzadna dawka (dostepny chyba na calym swiecie ), dobry oddychajacy t-shirt typu dri-fit, clima-cool, dry-cell, itd… (juz dawno temu wywalilem wszystkie te wspaniale 100%bawelna t-shirty, ktore zamienialy sie w mokra,ciezka szmate po spoceniu i nie chcialy schnac na grzbiecie) i o smrodku potu mozna zapomniec nawet po calym dniu pracy, wysliku, sportu 🙂 pozdr.

        • Też używam rollona Dry Impact od Nivea i jestem zadowolony, ale zauważ że nawet antyperspiranty (choć wpisie jest mowa o perfumach) pachną zwykle świeżo i wyraziście, bo najlepiej tuszują pot. Jeśli chodzi o bieliznę to też tylko bawełna, bo oddycha. Softshell którego ostatnio sobie kupiłem po moim rowerowym maratonie mogę wykręcać jak szmatę, bo niestety nie oddycha 🙂

          • Sorki, ze odbieglem od tematu 🙂 (bo mowa jest oczywiscie o perfumach). Uwazam, ze to nie zapach z roll-on tuszuje pot tylko ten preparat zawarty w nim blokuje i to skutecznie wydzielanie tegoz potu. To naprawde dziala:) sprawdzone w extremalnych warunkach:) A skoro mowa o perfumach i extremalnych warunkach to w tej kwestii Dior Homme Cologne spisuje sie na 11/10! No ale jak juz wczesniej o tym dyskutowalismy wszystko zalezy od ph skory, warunkow otoczenia, nastroju itp, itd.. 🙂 Dla mnie to w tej chwili zapach nr 1 pobijajacy wiele innych i zostawiajacy je daleko w tyle.. W tym momencie moge powiedziec, ze znalazlem wreszcie to czego tak dlugo szukalem.. 🙂

          • spoko dla mnie antyperspirant (gdy już ćwiczę) to też podstawa, ale generalnie preferuję kosmetyki możliwie bezwonne – co by odbioru, podczas testów perfum sobie nie zakłócać… 😉

  3. powiem jakie są najgorsze – wszelakie slodkie (a w szczegolnosci wanilinowe) zapachy to insta bełt na siłowni. Tak samo zabija czarny Adidas – to ma taką moc ze mozna umrzec bedac obok 😀 (tak mialam spotkanie pierwszego stopnia na basenie z czarnym adidasem:p)

    najlepiej nie uzywac nic poza antyperspirantem, w trakcie wspolnego wysilku cudze perfumy moga naprawde zameczyc.

    • o tak waniliowe, a zwłaszcza ta monotematyczna Vanilia od Ives Rocher o ile dobrze pamiętam. gdzie tam siłownia, wystarczy, że pachnąca tym panna wejdzie do windy, albo autobusu i wszystko wokół uwiędnie 🙂

  4. Warto dodać że jak się pocimy i jest gorąco to perfumy o wiele szybciej odparowują ze skóry. Na upale nie wyczuwam na sobie prawie żadnych perfum. W dodatku większość moich zapachów w temperaturach powyżej 23 stopni trzyma się na mnie nie dłużej niż 2-3 godziny. Dla tego idealna pora na noszenie perfum to kilka stopni, wilgoć i wiatr. Wtedy zresztą kompozycje najlepiej się układają.

    • hmmm raczej odwrotnie. Im cieplej tym perfumy mocniej pachną, a im chłodniej tym ich wyczuwalna projekcja (efektywność) spada. Ale i tu jest haczyk, bo dużo tu zależy od ciepłoty własnej naszego ciała i wilgotności powietrza. Gdy jest gorąco i sucho, zapach będzie mieć gorszą projekcję niż przy umiarkowanej temperaturze, ale sporej wilgotności. Inna sprawa, ze podczas upałów męczymy się i spada wydolność naszych zmysłów na różne bodźce, stąd możesz słabiej czuć własne perfumy. Zresztą z czasem przyzwyczajasz się do ich woni, więc siłą rzeczy słabiej je odbierasz. Silny wiatr też nie sprzyja projekcji dookolnej perfum, bo strumień powietrza spycha zapach, tworząc „ogon” tylko w jednym kierunku – jak gdy za kimś idziesz. Idealne warunki do 20-24 stopnie, wilgotność pomiędzy 40-60% i ewentualnie lekki wiatr 🙂

  5. Fajny temat ale nie wiele ćwiczę a przydało by się zadbać już teraz o swoje ciało bardziej. Poza rowerem nie wiele mnie kręci (dużo chodzę) ale gdzieś przepadł więc na wiosnę najprędzej dopadnę coś w miarę sensownego, zarzucę Dhana i jazda 😉

    Mnie osobiście irytuje zapach własnego potu i to nawet już godzinę po kąpieli kiedy nie daj boże zapomnę użyć antyperspirantu. Wiem dieta, stres itp…

    • z tego co pamiętam to jesteś szczupły, choć pewnie masz na myśli kondycję 🙂 a może jesteś uczulony na własny pot? są takie przypadki i wówczas nawet jego śladowa ilość może sprawiać ogólny dyskomfort, pomimo iż obiektywnie rzecz biorąc, nie masz prawa śmierdzieć 🙂

  6. Tak, kondycja ciała i prawidłowe jego funkcjonowanie, więc jakieś ćwiczenia chociaż by się przydały by porozciągać i wyregulować się z tych często nie kontrolowanych w dniu codziennym pozycji. Uczulenie, nie pomyślałem o tym miewam problemy z uczuleniem ale do dziś się nie zbadałem więc nawet nie wiem co z czego wynika. Przy obecnym stylu życia, diecie itd. nie sposób nie wydzielać ułomnych zapachów, a bakterie atakują już w szybkim tempie.

    • Ja od kiedy zacząłem się ruszać czuję się znacznie lepiej i lepiej sypiam, choć wciąż kładę się spać dość późno, bo pomiędzy 1 a 3 nad ranem.

  7. Spotkałam się z opinią,że na siłownię lepiej nie używać perfum, bo można je sobie obrzydzić. Chodziło o to,że wysiłek i trud włożony w trening, jak widać niekoniecznie stosowany z przyjemnością ,a dla obowiązku spalania, można zacząć kojarzyć z tym , a nie innym zapachem…To trochę jak z teorią nieubierania perfum na pogrzeb, bo to często trudne przeżycie , może być kojarzone z zapachem.
    No a ja niestety lubię zawsze i wszędzie pachnieć… Ograniczam tylko testy „wieczorne dołóżkowe” ( po tym jak Małżonek nieświadomy źródła wietrzył energicznie sypialnię, dopytując się co to za dziwny zapach ;-)).

    • Wiesz coś w tym jest, bo wysiłek niekoniecznie musi być przyjemny i myły, więc gdy uświetniamy go sobie ulubionym zapachem – wówczas ów zapach może zacząć się nam kojarzyć z czymś nieprzyjemnym i zaczniemy go podświadomie unikać. Ulubiony zapach zacznie nam przypominać o chwilach niezbyt komfortowych i wówczas może przestać być tym ulubionym, więc bardzo słuszna uwaga… 🙂

  8. Na siłce, na której trenuję, jest taka dziewczyna, która używa Angel – czuć, że weszłą na siłownię z 15 metrów i to nie jest metafora…. koszmar, parę razy zdarzyło mi się zmienić plan, bo nie dało się obok niej ćwiczyć :/

    • współczuję… próbowałaś oblać ją kwasem, albo podpalić ją miotaczem ognia – tudzież w inny subtelny sposób dać jej do zrozumienia, że przeszkadza? 😉

      • Zastanawiałam się długo, czy jej czegoś nie powiedzieć, ale uznałam, że, jeśli ktoś nie posiada węchu+gustu+kultury osobistej, to rozmowa na ten temat jest skazana na niepowodzenie….

        • można spróbować, ale czasem nie warto…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: