Napisane przez: pirath | 27 września 2015

Carolina Herrera VIP Men Club Edition, czyli skoro już nie może być gorzej, to niech będzie lepiej…


Amatorzy picia tequili wprost z pępka kelnerki, dumni posiadacze bling-bling wielkości homonta oraz synowie rosyjskich oligarchów i Sean John we własnej osobie – już zacierają przystrojone złotymi sygnetami łapki… oto wrócił VIP, tym razem w przełomowej odsłonie CLUB!

złoty vip

Jeśli spodziewaliście się, że najnowszy klon CH 212 VIP, będzie w choćby minimalnym stopniu lepszy od poprzednika – to muszę Was uświadomić, że tak!. Wprawdzie zanadto przypomina CK Reveal, który jest całkiem niezły jak na mainstream – ale CLUB nie jest tak dobry, a już na pewno nie jest nowatorski. Miękka, kameralna, słitaśna, bezkształtna i ultra poprawna słodycz, wyartykułowana za pomocą najtańszej możliwej chemii i z charyzmą nieboszczyka – acz o całkiem przyjemnej i strawnej aparycji. Czegoś tu tu jednak nie rozumiem, CH 212 VIP to wyjątkowo tandetne perfumy, więc po co wypuszczać kolejną ich wariację? Czyżby skruszona Herrera uderzyła się w piersi i próbowała w ten sposób przeprosić klientów, za denny poziom swoich wcześniejszych wypustów? A może ten popowy chłam tak dobrze się sprzedaje, że Herrera zapragnęła rozszerzenia oferty? O dziwo wersja klubowa jest mniej ordynarna, tania i odpustowa, więc zawsze to jakiś postęp.

Carolina Herrera VIP Men Club Edition

Widzę też, że u Herrery nie popełnili błędu Paco Rabanne i flakon VIP Club jest w innym kolorze niż VIP. Mam na myśli to, że „złota sztabaPaco Rabanne One Million Intense, jest tak łudząco podobna do flaszki ich kultowego flagowca – iż nikt z klientów się nie zorientował, że to zupełnie nowy zapach. Herrera odrobiła lekcje i VIP Club jest w odmiennym i najmodniejszym w pewnych kręgach kolorze złota. No to ucieszą się w Dubaju i przede wszystkim w Harlemie, bo flakon VIP Club będzie pięknie pasował do złotej kety, sikora i uzębienia. Kosmopolityczne elity z Moskwy i St. Petersburga też już zacierają łapki – te same, w których zwykle trzymają równie gustownego, pozłacanego iPhona… 🙂 Ciekawe czy wyjdzie też wersja Club Intense albo Swarovski Edyszyn, z kryształkami w cenie brylantów i Hello Kitty, dla dziewczynek w wieku komunijnym?… 🙂

jedzenie kawioru na czas

Coś czuję, że klasyczny VIP jednak nie sprzedawał się tak dobrze, zwłaszcza gdy ludzie sobie poczytali, że ponoć pachnie kawiorem. Nie wiem jak Wy, ale osobiście nie chciałbym zaciągać rybą (rybią ikrą), zwłaszcza gdy byłbym kobietą… 🙂 W CLUB’owym VIP’ie wyraźnie z tej nuty zrezygnowano – przesuwając akcenty wódy i kawioru, bardziej w głąb. Może kawior i szampan to obowiązująca i jedynie słuszna zagrycha, w najmodniejszych moskiewskich klubach dla nuworyszy – ale ten sam kawior sprawił, że bądź co bądź naprawdę dobre Womanity Thierrego Muglera, również nie przypadło klientkom do gustu. A co jak co, Mugler potrafi robić zjawiskowe i niebanalne perfumy. Po wykastrowaniu (acz nie do końca) bukietu z dyskusyjnej i kontrowersyjnej nuty kawioru, ostała się w zasadzie sama słodycz, dopełniona kameralnym niuansem przyprawowym. Tak bardzo kameralnym, iż daruję sobie próbę identyfikacji, cóż to może być. Nie mówię, że to pachnie źle, ale jest tak nijakie i zachowawcze, że zapach nikogo nie odrzuci, a większość powie że fajny. Brawo!, leki homeopatyczne są równie skuteczne w oddziaływaniu, bo i zaszkodzić nikomu nie mogą, a może nawet pomogą?

Carolina Herrera VIP Men Club Edition reklama

Ja nie mówię, że to nie są przyjemne perfumy, wręcz przeciwnie. Tyle, że w swej fazie dojrzałej stają się L’Homme podobne – czyli równie beznamiętne, nijakie (śmiertelnie nudne) i tak samo poprawne politycznie, co polityka UE… Przecież wyrazisty lub choćby trochę swoisty zapach mógłby kogoś urazić i odstraszyć – więc zróbmy kolejne ciepłe kluchy, na podobieństwo aż groteskowo wyblurowanej Photoshopem modelki, z okładki Cosmo… Wszystko super, modelka wygląda perfekcyjnie, a na jej skórze nie znajdziecie ani jednej niedoskonałości – szkoda tylko, że bez podania obok jej imienia i nazwiska, nikt nie ma pojęcia kto to jest… Ekhm, mowa o zapachu CLUBowym, czyli kompozycji, która mimo wszystko powinna być nieco ostrzejsza i zwracać na siebie uwagę… Jestem ciekaw, kto wpadł na jakże chwytliwy, koniunkturalny i zarazem poroniony pomysł – by nazwać tego zaciągającego wódą i kawiorem, słodkawego casualowca – per CLUB… Pewnie marketing, ale tak już jest, gdy logiczne myślenie, zostawia się specom od reklamy…

kawior i szampan

Gdy kilkanaście minut od aplikacji zapach już się uleży, a snujące się konotacje „świeże” ulotnią – zapach trwa i trwa i trwa w nużąco niezmiennej formie do samego końca… Lekko mdły i słodkawy monolit, pozbawiony jakichkolwiek zarysów i przykuwających uwagę detali. Na plus należy tym perfumom zaliczyć iż nie są tak żenujące co ich protoplasta, mają dobrą projekcję oraz trwałość – ale obawiam się, że na tym pozytywy się kończą. Mam nadzieję, że wybaczycie mi tego paszkwila, złośliwości i lanie wody, ale naprawdę trudno mi napisać o tych perfumach coś konkretnego. Klubowy celebryta jest tak słaby, smętny i nijaki (acz mimo wszystko przyjemny), że wypadało opisać go dla formalności, choćby ku przestrodze. Do zapachu nikt się nie przyznał i niespecjalnie mnie to dziwi. Pewnie jest jakimś gotowcem z katalogu firmy zrzeszającej perfumiarzy pracujących na umowę zlecenie i nikomu nie zależało, bo i niespecjalnie jest czym się chwalić…

p.s. a imitacja skóry węża/krokodyla na kartoniku (cóż za klasa), po prostu mnie rozwaliła … 🙂Carolina Herrera VIP Men Club Edition EdT

rok powstania: 2015

nos: nikt się nie przyznał

projekcja: dobra

trwałość: bardzo dobra

Głowa: nuty wodne, lima, kawior,
Serce: gałka muszkatołowa, nuty drzewne, pieprz,
Baza: czekolada, nuty drzewne,

Advertisements

Responses

  1. Nie wyobrażam sobie kawioru w perfumach, toż to mocno niszowe zacięcie, hehehee… 🙂

    • a wąchałeś Womanity Muglera? Tam dopiero nawalili rybiej ikry, że ho ho, ale efekt jest bardzo ciekawy, bo zapach nie narzuca się rybą a wytrawną słonością.

  2. Nie kojarzę Womanity więc nadrobię z czystej ciekawości.

    • Warto je poznać, zwłaszcza że mają w sobie coś mega esencjonalnego i przejmującego, zupełnie jak Black Orchid Toma Forda i są równie mocarne.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: