Napisane przez: pirath | 30 września 2015

Zapach Starożytnego Rzymu, czyli czym naprawdę pachniało Wieczne Miasto…


Starożytny Rzym tylko pozornie pachniał liściem bobkowym (laurowym). Owszem w domach patrycjuszy, senatorów i bogatych kupców królowały wyłącznie wonie przyjemne, ale wystarczyło opuścić dom lub dzielnicę możnych – by nozdrza dosłownie utonęły w woniach nieprzyjemnych. Wprawdzie Rzym był metropolią skanalizowaną (i to 2000 lat wcześniej, niż w XIX wieczny Londyn), ale w czasach swej świetności, liczył nawet milion (MILION!) mieszkańców. Cechą charakterystyczną było iż wszędzie unosiła się tam woń moczu. Bynajmniej nie chodziło o sikających pod murem rzymian i pijanych legionistów – mocz z opróżnianych nocników, zbierano w wielkich kadziach jak deszczówkę i używano potem do garbowania skór i barwienia tkanin. A starożytny Rzym uwielbiał jaskrawe kolory i barwne tkaniny. Przy ówczesnej palecie kolorów, wymięka nawet katalog Duluxu

Posąg Augustaposąg przedstawiający Oktawiana Augusta, bodaj najwybitniejszego z rzymskich cesarzy

Makieta starożytnego Rzymumakieta starożytnego Rzymu, z widocznym Koloseum i torem wyścigowym

LegioniściRzymski legion

Ponadto okrutnie cuchnęło garum, specjalny sos ze sfermentowanych ryb i ich wnętrzności. Był tak podstawowym i popularnym dodatkiem do potraw, że niektórzy biesiadnicy dodawali go nawet do słodkich deserów. Ponoć był bardzo smaczny i wyrazisty w smaku (taka wariacja na temat sosu rybnego, jaki zaadaptowaliśmy z kuchni azjatyckiej), ale fetor towarzyszący jego wytwarzaniu, był nie do zniesienia. A że wytwarzał go każdy, od biedaka po domy arystokratów, wszędzie cuchnęło gnijącą na pełnym słońcu rybą (fermentowano go w wielkich, przykrytych amforach, wystawionych bezpośrednio na działanie promieni słonecznych).  Rzymianie uwielbiali też czosnek, jedli go na okrągło i stosowali jako swoisty odświeżacz oddechu i afrodyzjak. Wtedy wszystko kręciło się wokół kultu płodności i rozwiązłej, graniczącej z dekadencją zabawy.

garbarniagarbarnia i barwienie skór (tu zdjęcie z Fezu)

garummozaika przedstawiająca proces wytwarzania garum

czosnekCzosnek, jeden z powszechniejszych zapachów w starożytnym Rzymie

kdzidłoolibanum, palone głównie w świątyniach i domach możnych, bo było cenniejsze niż złoto

Najpiękniej pachniały świątynie, pałace i domy zamożnych obywateli. Nieustannie palono tam zioła i kadzidło oraz inne wonności, przywożone z odległych krańców Imperium. O ile kadzidło (olibanum) i inne wonne żywice były raczej domeną świątyń (wierzono, że ten uświęcony dym, stanowi pomost łączący wiernych z bóstwami), w domach zwykłych obywateli, palono głownie zioła i nacierano się wonnymi olejkami. Używano ich namiętnie i na potęgę, perfumując łoża, komnaty, całe domy, konie, powozy, szaty, a nawet niewolników. Sale i amfiteatry podczas ważnych uroczystości dekorowano kwiatami i ich płatkami – a nawet perfumowano, by pozbyć się nieznośnego odoru tłumu i samego Wiecznego Miasta. Pomimo dobrze rozwiniętej kanalizacji, łaźni i licznych ujęć bieżącej, sprowadzanej akweduktami wody – Rzym mimo wszystko cuchnął, głównie za sprawą Tybru i otaczających miasto dzielnic biedoty.

rzymska ulicaRzymska ulica pachniała garum, moczem i czosnkiem

terma rzymskafresk przedstawiający patrycjuszki, podczas kąpieli w łaźni

SaturnaliaObraz przedstawia Saturnalia, jedno z ważniejszych Rzymskich świąt

rzymski domdom jednego z patrycjuszy, domy zwykłych obywateli nie wyglądały tak okazale

Rdzenni rzymianie lubili czystość, często się myli, zmieniali szaty i prowadzili wysoce higieniczny tryb życia, toteż odchody zwierząt pociągowych oraz niedomytych przyjezdnych, przybyłych z licznie podbitych prowincji – były postrzegane jako woń szczególnie niepożądana. A więc starano się ją tuszować na wszelkie sposoby i czym popadnie. Nagminnie aromatyzowali, perfumowali i okadzali swe domy, szaty i siebie samych, za pomocą kwiatów, perfum, przypraw i wonnych olejków. Importowali drogocenne kadzidło, mirrę, cynamon i szafran oraz stosowali nieco tańszy i bardzo powszechny kmin, koper, kardamon, miętę, kasję (tańszy substytut cynamonu), majeranek, tymianek, olejek palmowy, różany i sandałowy – a wszystko po to, by pozbyć się fetoru otoczenia i przyozdobić własne ciała. Liście laurowe wbrew pozorom stosowano raczej w formie świeżej i głównie do wyplatania symbolicznych wieńców (laurów). Okazjonalnie zdobiono nimi skronie zwycięskich dowódców – podczas ich triumfów (inscenizowanych z wielką pompą powrotów z ich wypraw wojennych). Zresztą wieńce laurowe były zastrzeżone tylko dla wybitnych wodzów oraz władców.

wieniec laurowywieniec laurowy

triumfgrafika przedstawia triumf jednego z wodzów rzymskich

triumf2Cezar pozdrawia legiony, odbierające swój triumf po jednej z wypraw wojennych

Cuchnęła też rzeka, bo pomimo kanalizacji, liczne garbarnie i ścieki z milionowej metropolii, spływały wprost do Tybru. Rzymianie praktykowali też całopalenie, więc wiatr często niósł słodkawo mdlący odór, z licznie płonących stosów pogrzebowych. Wtedy nie przejmowano się emisją CO2, ani stężeniem toksyn i bakterii w rzekach – choć ze względu na duże zanieczyszczenie, już wtedy nie używano wody z rzeki, do celów spożywczych. Generalnie pito wino, często rozcieńczone wodą i piwo, gdyż samą wodę uważano za napój dla zwierząt i niewolników. W Starożytnym Rzymie często się myto (funkcjonowały nawet łaźnie publiczne), nacierano się wonnymi olejkami i pachnidłami o działaniu antyseptycznym – a i czosnek jakby nie patrzeć jest antybiotykiem. Stąd infekcje i epidemie nękały mieszkańców stolicy cesarstwa znacznie rzadziej, niż miasta średniowiecznej europy. Rzymianie już wtedy mieli akwedukty, kanalizację, podgrzewane podłogi, znali wodociągi, które często zwieńczali zaworami kulowymi i wynaleźli beton. Bez niego nie powstałaby większość co okazalszych i bardziej złożonych architektonicznie budowli – gdyż kamień choć trwały, jest drogi, ciężki i trudny w obróbce.

rzymska łaźniaRuiny rzymskiej termy (łaźni)

kąpiel w płatkach różgorąca kąpiel w płatkach kwiatów

gorąca kąpiel w termierzymskie kąpiele koncelebrowano godzinami, jedząc, pijąc i słuchając muzyki

Budowali też brukowane drogi (które przetrwały do dziś), podobnie jak część kanałów i potrafili doprowadzać wodę do basenów i term – położnych nie tylko dziesiątki kilometrów od ujęcia wody, ale i usytuowanych wyżej niż samo źródło. Drogi, a szczególnie te w miastach, często posypywano płatkami kwiatów, podobnie jak posadzki w domostwach. Płatki kwiatów były dość powszechnym ozdobnikiem i zarazem odświeżaczem powietrza i tylko w najzamożniejszych domach praktykowano aromatyzowanie wnętrz wodą różaną. Rzymianie byli nacją szczególnie otwartą na wszelkie nowinki, stali się społeczeństwem multikulturowym i kosmopolitycznym – ale zaciekle bronili i faworyzowali własną kulturę i tożsamość. Wybierali sobie co bardziej interesujące fragmenty obcych kultur, chętnie adaptując je na własne potrzeby – ale przy tym nie pozwalali wchodzić sobie na głowę. Ponieważ z czasem stali się społeczeństwem liberalnych hedonistów, szczególnie miłujących sztukę, wyszukaną kuchnię i towarzystwo pięknych przedmiotów – ich buta i tradycje militarne, zeszły na dalszy plan. Czerpali garściami z otaczającego ich świata i kultur które podbili – stąd bogactwo kolorów, kuchni, wierzeń i wonności, które chętnie sprowadzali z najodleglejszych zakątków Cesarstwa, Azji i Afryki.

ruiny akwedukturuiny starożytnego akweduktu, które stoją po dziś dzień…

Reklamy

Responses

  1. Ha, jaki konglomerat smrodów – uryna, czosnek, gnijące ryby…Bardzo fajny wpis Piracie:)

  2. +1 też mi się podoba i bardzo dobre zdjęcia dobrałeś, najpierw oglądam a potem czytam (a potem sobie wyobrażam 😉 ale tylko to co działo się i jak pachniało w domach dostojników, bo reszta to fuj)

  3. Jadam ostatnio dość dużo czosnku..i tak się zastanawiam z czego się to bierze a i hedonista ze mnie niezły 😉

  4. Świetnie się czytało, naprawdę. Dużo ciekawostek, wciągnął mnie ten tekst bez reszty. Chętnie jeszcze tego typu rzeczy poczytałbym na Twoim blogu 🙂

    • dziękuję, bardzo mi miło 🙂 w przygotowaniu kolejne wpisy tematyczne, pozdrawiam


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: