Napisane przez: pirath | 11 Październik 2015

z cyklu szybki przelot przez – D jak Douglas i Ch jak Chimax…


Już tradycyjnie, nie doczekałem się jakiejkolwiek odpowiedzi od Diora (typowe i jakże profesjonalne), w sprawie mojego zapytania o próbkę Sauvage – więc by go poznać, musiałem osobiście pofatygować się do najbliższego Douglasa. Żeby nie trzymać Was w napięciu, Dior Sauvage okazał się totalną szmirą i bynajmniej to nie moja złośliwość… Łudziłem się, że pogłoski które do mnie dochodziły, to nieprawda – ale najnowszy Sauvage, to rzeczywiście banalne popłuczyny, przypominające smagniętą homeopatycznymi cytrusami wariację, na temat ultra minimalistycznego Diora Homme Cologne. Czyli zapach silący się na niewymuszony puryzm, w nieznacznie cytrusowej, umiarkowanie wylewnej, oszczędnej w nutach, konwencji nowoczesnego świeżaka.

Domyślam się, że sążniste i nieco zalatujące oldskulem wody pokroju Eau Sauvage i Sauvage Extreme, nie cieszą się wzięciem wśród mężczyzn z fryzurą rodem z Hitlerjugend, brodą jak u Bojara i obcisłych rurkach, w najmodniejszym w tym sezonie kolorze sraki. Ale to jeszcze nie powód, by przekombinować w drugą stronę – doszczętnie rujnując ponadczasowy szyk, klasę i elegancję, której synonimem u Diora, był właśnie Sauvage… Rachityczna trwałość, wątła projekcja i trywialny, ultra populistyczny bukiet, którym Demachy sili się powielanie obowiązującego kanonu… Quo Vadis Dior?, Quo Vadis Demachy?

Dior Sauvage

Z kolei bardzo optymistycznie postrzegam najnowszego Bentleya z serii Infinite (nie pamiętam którego wąchałem, ale tradycyjnie wypuszczono EdT i EdP). Z początku przypomina trochę Terre Hermesa, ale ten jego geraniowo pelargoniowy kwiat, zdeklasowano i wzbogacono bodaj żonkilem/narcyzem (nie odróżniam ich wizualnie i zapachowo) i fiołkiem. W fazie dojrzałej jest bardzo powłóczysty, głęboki, słodki i wybrzmiewa iście balsamicznym wianuszkiem żywic. Z czasem robi się z niego kameralny i odrobinę zawiesisty słodziak, ale wciąż jest o kilka oktaw głośniejszy i ciekawszy od flagowca YSL. W każdym razie, będzie recenzja…

Bentley Infinite

Tego samego dnia wieczorem, umówiłem się ze znajomym, w innej części Opola, na popas. O dziwo pomimo piątkowych korków, przejechałem miasto w rekordowo krótkim czasie, więc powstało około pół godzinne okienko. Dla zabicia czasu, postanowiłem odwiedzić nieco zapomnianą Galerię Opolanin i usytuowany na jej najwyższym piętrze, Chimax. Chińczycy nawet się nie kryją z masowym podrabianiem perfum znanych marek, w tej samej szacie graficznej i jedynie nieznacznie przekręconą nazwą. Rome zamiast Roma, czy Black X5 zamiast Black XS… W pierwszej chwili pomyślałem że tak jak Hebe, Rossman, czy Superpharm, mają w ofercie coś więcej niż dyskontowe podróby – więc bardzo się zdziwiłem, biorąc flakon do ręki i dokładnie czytając etykietę… Kształt i kolorystyka flakonu oraz korka, w pełni zgodna z oryginałem i jedynie przekręcona nazwa i cena, wskazuje że to nie oryginał. Oczywiście sam zapach również odbiega od oryginału, ale za niecałe 10 zł trudno oczekiwać cudu…

Rome we flakonie i korku łudząco podobnym do Romy Laury Biagiotti. Wprawdzie zapach znacznie odbiega od swego pierwowzoru (a zwłaszcza w początkowej fazie, ale za to później pachnie całkiem nieźle) – ale to wciąż szok, zważywszy że kosztuje uwaga, 9 zł z groszami, za 100 ml… Oczywiście jestem wrogiem kupowania podróbek i produktów alternatywnych (czyli mniej ewidentnych podróbek, które dzięki kulawemu prawu, można sprzedawać legalnie), więc powyższe proszę potraktować jako ciekawostkę. Swoją drogą ~10 zł za 100 ml perfum to taniocha, ale tu warto mieć na uwadze, że realny koszt wytworzenia oryginalnej i pełnowartościowej flaszki od markowego producenta, często również oscyluje wokół tej kwoty… 🙂

Advertisements

Responses

  1. Jeśli chodzi o projekcję Sauvage to na mnie jest bardzo dobra, a trwałość prawdopodobnie najlepsza ze wszystkich aktualnych formulacji perfum Diora. Oczywiście jest to dosyć banalne pachnidło, co mi kompletnie nie przeszkadza. Ludzie porównują go do Bleu de Chanel nie przez jego zapach tylko przez kategorię, w której się znalazł. Realia są takie, że ludzie chcą pachnieć „ładnie”, a Dior przynajmniej nie wciska im kolejnego l’Homme, którego po 2 godzinach można powspominać i żyć w przekonaniu, że pachnie się „fajnie”, nawet gdy nikt już go nie czuje. Nie jest to zapach, który kupię, ale same parametry sprawiają, że jakbym szukał jakiegoś „bezpiecznego” zapachu to wybrałbym właśnie go.

    • szczęściarz, na mnie nie dociągnął nawet czterech godzin 🙂 a co do realiów, to narzucany odgórnie populizm to realia krzewione przez producentów, a nie przez rynek. Ludzie wciąż chcą pachnieć z klasą, fasonem, swoiście i niepowtarzalnie – tyle że to rynek narzuca nam asortyment, a nie my sami. Stąd coraz trudniej ustrzelić coś nie pod publiczkę. Wszak perfumy pod publiczkę są bardziej dochodowe i łatwo ej sprzedać 🙂

  2. Ja chciałbym podejść do tego zapachu z zupełnie innej strony ze strony ekonomicznej , bo sie dobrze sprzedaje tylko dlatego że jest bardzo reklamowany , i nie chce tu wchodzić jak pachnie , ale nie będe ukrywał że dla mnie są to wręcz podłe perfumy , a dlaczego ekonomicznie bo wczoraj sie z nim zaznajomiłem troszke bardziej , niż kiedyś przelotnie , i cóż mi wyszło , kurcze skądś ten zapach znam i już wiem dlaczego taka duża reklama , bo pachnie na mojej skórze prawie jak FCUK ” Friction” który wydany został na wiosne tego roku i okazał sie zupełnym niewypałem z lekko innym finiszem ale lepszą projekcją i trwałością , i teraz nalezałoby sie zastanowić czy Dior i Fcuk to nie ta sama grupa kapitałowa , a jak to jedna korporacja to wszystko by tłumaczyło reklame , bo tysiące litrów zostało , a przecież dla każdej korporacji liczy sie kapitał czyli kasa , i każdemu frajerowi który chcę być modny i jest ogłupiały od „trendy” można sprzedać wszystko bo sie teraz myśli „mediami” a nie własnym rozumem .
    Wiadomo że Fcuk znacznie tańszy , ale jakby sie dalej doszukiwać zapachów podobnych to biedronkowy Jacques Battini „UOMO” też sie zaliczy aczkolwiek dla mnie zapachowo podobny ale znacznie ciekawszy i cena raczej niewielka
    —> Drogi Rafale to ja mam zupełnie odwrotnie nie wiem czy nowy Dior nie przebił brakiem trwałości i projekcji sławne z ‚lipy” Gulity od Gucciego , Sauvage z 20 minut w miarę pachnie później z godzinę jeszcze bliskoskórnie , i tak samo zapachowo „rewelacyjnie , chyba nawet Gulity ciekawsze , oczywiście to dotyczy mojej dość specyficznej skóry

    POZDRAWIAM

    • Jeśli chodzi o otwarcie to mi bardzo przypomina biedronkową podróbę Style in Play od Lacoste, na mnie czuć je przez koło 1-2 godzin, czyli więcej niż na tobie całość. Taki już urok perfum, moja skóra „zjada” m.in. DHI, które ludzie tak chwalą za parametry użytkowe.

      • Czy Ty Rafale testowałeś ten zapach ? , bo Biedronkowego Red Chroma to na pewno nie przypomina przynajmniej u mnie , co prawda otwarcie jest lekko owocowe ale jabłka to ja w Sauvage nie czuje , jakiś tam owocek jest ale dla mnie nieokreślony , mam próbkę w domu , dostałem w Duglasie ale nie chce jej używać bo jest przeznaczona do testów przez właściciela tej strony czyli Piratha , wczoraj byłem w tej perfumerii i popełniłem Toma Forda Velvet Orchid w sumie dla siebie bo mi sie bardzo podobają mimo że damskie to z nimi pewnie tak jak z Happy od Clinique tylko że odwrotnie , chłop też sie może ubzdryngolić , i postanowiłem potwierdzić jakość Sauvage bo w sumie poznałem go chyba w dzień premiery w Polsce i potwierdziłem wielką lipę za jeszcze większe pieniądze 😦

        POZDRAWIAM

        • Jestem pewien, że testowałem dobry zapach, tyle, że wszystkie moje ubrania „jechały” dymem z ogniska, prawdopodobnie to mogło wpłynąć na taki odbiór zapachu. 😀
          Mam tak samo, czasem noszę Toma Forda Back Orchid, uważam, że większość perfum TF mogą nosić i kobiety i mężczyźni. Niestety nie kupuję w perfumeriach zbyt często, cena, ilość zapachów i „nowości” sprzed kilku miesięcy mnie skutecznie odstraszają. 😉

          PS Aktualnie testuję Aventusa i jakoś nie widzę jego mistycznej mocy… Woda brzozowa z ananasem, która projektuje jak głupia. 😀

          • dym z ogniska na ubraniach potrafi nieźle zamieszać i znieczulić czułość powonienia, ale i tak uważam że nie sposób uznać te perfumy za w jakimkolwiek stopniu tożsame i adekwatne 🙂
            Perfumy Toma Forda z założenia (jak większość niszy i pseudo niszy) ma być uniseksowy, ale osobiście nie uznałbym Black Orchid za unisex, choć to wspaniałe pachnidło.

        • jeśli mam być szczery to Red Chrome za kilkanaście złotych pachnie na mnie dłużej niż oryginał za kilka stówek 🙂

          • Wyczuwam tu podobieństwo, przynajmniej tak zapamiętałem biedronkowy zapach, który testowałem. Nie jestem nawet pewien, który mi go przypomina. Taka syntetyczna nuta, która w Sauvage jest zmieszana z jakimś cytrusem. Może czas przypomnieć sobie utwory sprzedawane w naszej ukochanej sieciówce. 🙂

          • pełna zgoda, poziom nowego Sauvage oscyluje wokół massmarketu za kilkanaście złotych…

      • no to mam farta, że moja skóra tak bardzo sprzyja trwałości perfum, brawo ja 😀

    • Kurcze przepraszam ale powinno być Jacques Battini „Homme” cuś mi się po Włosku napisało może dlatego że Battini to makaroniarskie nazwisko 🙂

    • Z FCUK nie jest żadna marka, wiec i powodów do windowania cen za swoje perfumy nie mają. To przychodzi z czasem, a na razie jedyny przejaw kreatywności na jakich ich stać, to słowo na P z przekręconą literą 🙂

  3. Wianuszek żywic powiadasz… 😉

  4. Zacznę może od chińskich podróbek. Sam kupiłem tak dobra podróbkę drakkara noir że dopiero po dwóch latach zorientowałem się że brakuje jednej niewinnej literki na flakonie. Trafiają się też niestety podróbki beznadziejne jakościowo, śmierdzące jak jakieś damskie chemiczne olejki do mycia, lub płyn do mycia naczyń. W Europie UE kontroluje takie przedsiębiorstwa, jednak jak byłem w Turcji, to wszytko to Adidas, Nike Chanel, z podrobionymi znakami towarowymi, perfumy również. Te gorsze podróbki kosztowały np. 50-60 złotych (w przeliczeniu) a te lepsze nawet 250 zł. Co do nowości. Sauvage to jakaś kpina i nie śmieszny żart. Zajeżdża to tanią chemią na kilometr. Okropna kompozycja o mocnej, przez syntetyczne wspomagacze projekcji i ogromnej trwałości. Ble…
    A z trefnym towarem w R i SP, jak wytłumaczyłem na perfuforum nieco taktyk tych sklepów a mam pewne informacje, to zostałem zjechany i nie pozostawiono na mnie suchej nitki. Ale, powiedzmy sobie szczerze – taki GPH nie produkowany od 4 lat, już rok po wycofaniu nie był nigdzie dostępny, a jego ceny osiągają ogromne wartości, zaś taki Davidoff Zino, wycofany w analogicznym okresie, nagle w dobrej cenie i hurtowych ilościach okupuje półki SP. Szkoda jedynie że pachnie na skórze przez góra dwie godziny, no ale przecież to oryginał 😉 Również mam uczulenie na tym punkcie.

    • ja mam swoją teorię na ten temat (popartą przeciekami z wiarygodnego źródła), ale zachowam ją dla siebie lub PW 🙂

      • Wiem Piracie jak jest 🙂 Ma się kilku znajomych. PW u ciebie na blogu nie widzę 🙂

        • PW, nie bardzo rozumiem?

          • Przeczytałem i pomyliłem z PM.

  5. dla mnie bentley infinite to syf…. kompletnie bez charakteru, czuję w nim nutę tysiaca innych perfum

    • no cóż, mi też przypomina Terre, ale nie oceniałbym go tak srogo, nawet przez pryzmat pewnej wtórności…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: