Napisane przez: pirath | 13 października 2015

Zirh – Corduroy, czyli jak Ameryka powolutku zawstydza Europę…


Rzadko kiedy udaje mi się poznać kompletną ofertę zapachową danej marki, a zwłaszcza tak egzotycznej jak Zirh. Jak przystało na brand z poza głównego nurtu i w dodatku egzotyczny (zza oceanu), jest pewien kłopot z dostępnością testerów i trzeba się za nimi nabiegać. Ale przy odrobinie szczęścia, można trafić na produkty Zirh’a, w lokalnych perfumeriach i drogeriach. Do pełni szczęścia, zabrakło mi właśnie Corduroy’a, którego nigdzie nie mogłem trafić, ale od czego są uczynni czytelnicy bloga (Pawle jeszcze raz dziękuję Ci za fatygę), bo ten niepozorny „Amerykanin” stanowi ciekawą i przy tym niedrogą alternatywę, dla coraz bardziej beznamiętnego, europejskiego mainstreamu.

Zirh - Corduroy

Tu warto zaznaczyć, że amerykanie mają bardzo specyficzne podejście do kreacji perfum i ich używania. Ponieważ ta nacja zwykła pozywać się o byle pierdołę i tamtejsze społeczeństwo podchodzi śmiertelnie poważnie do przestrzegania tzw. „sfery osobistej„, ichniejsze perfumy są wysoce oszczędne i wstrzemięźliwe w kontekście projekcji. Za oceanem zlewanie się perfumami uchodzi za gafę i może zostać odebrane (zwłaszcza gdy nasze perfumy komuś nie odpowiadają), za napastowanie i naruszenie czyjejś sfery intymnej – stąd wstrzemięźliwość w aplikacji i stosowanie zapachów nieinwazyjnych, uchodzi w ojczyźnie „pizzy hawajskiej” za cnotę. Idealny zapach to taki, który pachnie lekko, świeżo i w miarę neutralnie oraz charakteryzuje go umiarkowana, wręcz kameralna projekcja i trwałość. Nawet flagowy killer Zirh’a, czyli przed reformulacyjny Ikon, był wysoce powściągliwy i wręcz blisko skórny – choć sklecono go z całkiem solidnego wianuszka ingrediencji (he he, mam jeszcze 3 x 100 ml na czarną godzinę).

Zirh - Corduroy box

Corduroy jest „średniakiem„, usytuowanym pomiędzy klasycznym Ikonem, a jego purystyczną odsłoną Zirh Pure i Zirh Zirh. I w sumie wszystkie są w pewnym stopniu do siebie podobne, a zwłaszcza w swych fazach dojrzałych. Chodzi o ten specyficzny rodzaj ukazania nut drzewnych i metodologię ich „pobudzania” do życia innymi dodatkami, tak delikatnymi i symbolicznymi iż ciężko je wyodrębnić. Jest też w zapachach Zirh’a pierwiastek „świeżości„, którą tu w Europie utożsamiamy ze świeżością detergentów i środków piorących. Ta specyficzna maniera, zapewne spowodowana domieszką aldehydów, to dość specyficzna cecha, którą znajdziemy i w Fierce od Abercrombie & Fitch oraz niektórych kompozycjach od Calvin Kleina (obie marki amerykańskie). W fazie dojrzałej, ujawnia się też nuta „kleju biurowego do papieru„, czyli wypadkowa połączenia tonki z drewnem cedrowym, ale w moim odczuciu to przydaje mu tylko uroku i poniekąd znów nawiązuje do klimatów Annayake Undo i He Wood.

Zirh - Corduroy reklama

Zirh Corduroy jest równie oszczędny, wręcz ubogi, jak na mieszankę tak bujnych, nośnych i wyrazistych składników, ale ich głośność skręcono do poziomu akceptowanego przez statystycznego hamburgerożercę i warto to mieć na uwadze. Brzmienie i bukiet tych perfum, będzie dla Europejczyka (a zwłaszcza w wieku średnim, czyli takiego który jeszcze pamięta perełki europejskiego perfumiarstwa) ubogi, dyskretny i nazbyt powściągliwy – ale młodsze pokolenie, przyzwyczajone do pseudo minimalistycznych i purystycznych „soczków„, emitujących niezobowiązującego świeżaczka, uzna go za „w sam raz„. Tu ta dość lekka i dyskretna aranżacja, osnuta na drewnach i przyprawach – mimo wszystko wyda się świeża i ciekawa. Ale najważniejsze jest, że zapach ma swój specyficzny i niebanalny krój i wybrzmiewa z niekwestionowanym, acz casualowym fasonem. Nie chcę generalizować ani snuć teorii spiskowych, ale jeśli degradacja europejskiego perfumiarstwa będzie postępować w obecnym tempie, to za góra 10 lat, będziemy importować amerykańskie świeżaki, by cokolwiek poczuć i nie umrzeć z nudów 🙂

Zirh - Corduroy i pudełko

Muszkat, liść bobkowy, drewno cedrowe i gwajakowe odrobina (dosłownie kropelka) przydającej głębi tonki, tworzy tu intrygujący, bardzo przyjemny i łatwy w odbiorze krój, który z łatwością można wpasować w harmonogram dnia każdego. A całość wyostrzona odrobiną pikantnego kardamonu, który podkreślono iście homeopatyczną ilością wanilii. O nie, to nie Versace Dreamer, ani Eros – tym perfumom bliżej do ultra minimalistycznych Cartierów z serii Eau i dyskretnych, acz swoistych drewienek od He Wood. Zapach pomimo iż lekki i nienarzucający się, ma za sprawą zaklętych w nim przypraw, całkiem długie i ostre pazurki. Drapie nimi lekko po nosie, nie dając usnąć z nudów – jak ma to miejsce w przypadku akordów bazowych, u większości współczesnego mainstreamu. Przy tym jak na tak delikatne i wstrzemięźliwe brzmienie, jego projekcja i trwałość są na całkiem przyzwoitym poziomie (jak na standardy dzisiejszego mainstreamu).Zirh - Corduroy EdT

rok powstania: 2005

projekcja: umiarkowana

trwałość: dobra

Skład: gałka muszkatołowa, drzewo sandałowe, fasolka tonka, liść laurowy, cynamon, mandarynka, lawenda, cedr Virginia, wanilia, grejpfrut, drzewo gwajakowe, kardamon,

Advertisements

Responses

  1. Jak widać Zirh po raz kolejny udowadnia że jak się chce to się da, jeszcze jak się wie co się chce. 😉

    Ale pleciesz, Ja dziś Amerykańskim Bakirem wybrzmiewam a to waga sam wiesz jaka… Swoją drogą zaczynam marzyć o flakonie ponieważ to wyjątkowo charakterne perfumy złożone z takiej mnogości ingrediencji, zmieniających swe akordy w zależności od dnia itp.. Dziś upojnie balsamicznie czyli wielkie Mniammmm…. !

    • Veto mój drogi! Bakir to nie są perfumy, to jest broń biologiczna i w dodatku zakazana w 28 stanach USA 🙂

  2. Poprawnie, tak więc tylko dla wybrańców …;)

    • tak jak z „elitarnym” Fordem, Lutensem i Armanim w co niektórych sieciówkach, tylko dla wybrańców 🙂

  3. Daj boże niech no Bakir pojawi się w tychże sieciówkach… 😉

    • raczej bym na to nie liczył 🙂

    • Narde nie wiem może się mylę ale Bakir widziałem w Sephorze w okolicach pięciu stów jako nowość , nawet ciekawy , ale że ja ekstremista jestem wypróbowałem i niestety mnie nie powalił , no ale o gustach sie nie dyskutuje 🙂

      • pytanie brzmi, który Bakir, bo na rynku są dwa zapachy o tej nazwie i prawdopodobnie chodzi o tego drugiego, bo TEN Bakir to nisza ekstremalna i zza oceanu…

  4. Kto wie czym się wkomponują w oczekiwania uchodźców 😛

  5. W sumie to perfumy mojego Syna jedne z ulubionych , dla mnie zapach nie w moim stylu ale niezły , i podobnież bezalkoholowy . Dla mnie najsłabszy ze wszystkich zirhów . Oczywiście polecam sie na przyszłość 🙂 .

    • jeszcze raz dzięki, no cóż dla mnie i tak rządzi przedreformulacyjny Ikon… 🙂

  6. Lubię tu zajrzeć, czasem o coś zapytać, ale dziś mogę wyrazić swoją opinię.
    Przechodziłem dziś przez jedną z Wrocławskich galerii handlowych, a zanim do niej dotarłem złapał mnie nagły, ostry deszcz. Postanowiłem skoczyć do TK Maxx po parasolkę, jednak nie znalazłem jej tam. Obskoczyłem kilka sklepów i nic, nigdzie nie mieli parasolek.
    (Tak, ten tekst dotyczy perfum)
    Zrezygnowany zapytałem w pewnym sklepie o to czy w którymś ze sklepów można kupić najzwyklejszą parasolkę. Pani ekspedientka poradziła mi, bym poszukał w Rossmanie. Tak też zrobiłem. W poszukiwaniu parasolki błąkałem się między regałami, aż tu nagle moim oczom ukazały się trzy zapachy i trzy testery, Zirh ikon, Pure i Corduroy. Wszystkie były ostro przecenione na czas pięciu dni (do jutra, więc jeśli ktoś szuka to od razu mówię, że jest to Rossman w Renomie). Na nadgarstkach miałem jeszcze Zino, więc doszedłem do wniosku, że najlepiej jeśli wypróbuję tylko dwa z tych trzech zapachów i wykorzystam do tego zgięcia nad przedramionach. Powąchałem Ikona i Corduroya. Zapachy absolutnie fenomenalne, lekko podobne do siebie ale też zupełnie inne. Chciałem wziąć oba, ale postanowiłem póki co skupić się na jednym zapachy. Wybór padł na Corduroya. Jestem bardzo mile zaskoczony, tym co czuję i JAK to czuję. Wiele czytałem o tym, że Corduroy nie pachnie, a jeśli już to pachnie bardzo słabo, bardzo blisko-skórnie i znika szybciej niż jedzenie w lodówce studenta. Owszem, nie jest to tytan trwałości i nie czuć go w obrębie dziesięciu metrów od miejsca aplikacji, ale dwa psiknięcia 2,5 godziny temu nadal się na mnie utrzymują, a muszę zaznaczyć, że na mojej skórze wiele perfum szybko cichnie.
    Za butlę 125ml zapłaciłem nieco ponad 50 zł, jednak w tej cenie dostałem zapach nietuzinkowy. Może nie jest bardzo niszowy, ale wyróżnia się w tłumie wszędobylskich świeżaków.

    PS. A Ikon był przedreformulacyjny, z magnesem i napisem Zirh Holdings.

    • no proszę, stary dobry Ikon z metalowym korkiem po 50 zł – nic tylko kupić na zapas albo na handel, gdy cena poszybuje 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: