Napisane przez: pirath | 19 października 2015

FCUK for Him, czyli Geza gazą gazy pogania…


O mamo, gdybym był koneserem obalania wody brzozowej prosto z gwinta, gdzieś za kioskiem RUCH’u – prawdopodobnie miałbym cofkę, a może i ostry pijacki refluks… Pojęcia nie mam jakie odpady spirytusowe posłużyły za rozcieńczalnik dla tego pachnidła – ale faza „alkoholowa„, a poprzedzająca właściwe otwarcie, jest arcy siermiężna i na wskroś obrzydliwa. Tu chciałbym nadmienić, że skojarzenia z najpodlejszymi, najbardziej siermiężnymi wytworami rodzimego przemysłu spirytusowego z okresu transformacji ustrojowej, są całkiem doń adekwatne. Nie jeden porównywałby tę woń z gazami bojowymi Saddama – tudzież płynem do spryskiwaczy dla Migów 29 lub subtelną wonią kontrabandy, przemycanej w baku PKS relacji Terespol – Biała Podlaska…

FCUK for Him

Ale gdy to paskudne, odstręczające i szczęśliwie trwające jedynie kilka sekund stadium przebrzmi, na skórze zaczyna tworzyć się coś zadziwiająco przyjemnego. W pierwszej chwili poczułem delikatną i świeżą, owocową woń, którą nieodmiennie kojarzę ze świeżością wysokiej klasy detergentów i kosmetyków (kremy, balsamy). W pierwszej chwili pomyślałem, że zjadę ten zapach niemiłosiernie – ale z każdą chwilą pachniał coraz piękniej, wykwintniej i bardziej finezyjnie. W kontekście „pierwszego wrażenia” to aż nieprawdopodobna metamorfoza, więc postanowiłem wygooglować, co to za wynalazek i widząc nazwisko Geza Schoen, nagle wszystko stało się jasne. Firma niby „wydmuszkowa„, za to perfumiarz trafił im się pierwszoligowy, więc nie dziwota że ten niepozorny mainstream – zaciąga bukietem, z pozoru kompletnie nieadekwatnym do swego pochodzenia.

FCUK for Him box

Ten zapach można określić jako ultra wysublimowaną hybrydę, pomiędzy wybitnym i totalnie zniewalającym A&F Fierce, a owocowymi świeżakami pokroju CKIN2U, od Calvin Kleina. Pomimo zaciągania dość banalnym wątkiem owocowym, jest to lekka ale i niesamowicie misterna – wręcz koronkowa kompozycja, której finezję i niewinność można śmiało zaszeregować gdzieś pomiędzy Avon Pure O2, a Creed’owym Aventusem. Wiem, że dla niektórych z Was to porównanie zabrzmi niczym obrazoburcze świętokradztwo – ale to nie cena, segmentacja i poziom amazingu brandu, decyduje o jakości i finezji bukietu, a kunszt perfumiarza. Wprawdzie z czasem ta wyrafinowana owocowa słodycz ustępuje pola purystyczno mydlanej i ździebko kremowo pudrowejzieleninie” (i niezbyt porywającej) – ale wciąż w zadziwiająco wysublimowanej, ultra lekkiej i wysoce poprawnie skleconej formie. Formie, która nie ma absolutnie nic wspólnego z deklarowanym wykazem nut, ale w perfumiarstwie jak w polityce – nikt nie gwarantuje wywiązania się z wcześniejszych obietnic. Tak naprawdę z deklarowanych nut występuje tu wyłącznie, na wskroś delikatny niuans szałwiowo herbaciany. Jeszcze lżejszy niż w Gucci Pour Homme II, Loewe Solo Cologne i Encens Flamboyand od Annick Goutal – co klasyfikuje Fcuk for Him w czołówce najdelikatniejszych, najbardziej uroczych i wysublimowanych casualoświeżaków na rynku. Jestem w szoku, bo „rozczarowania” w tę stronę, to naprawdę rzadkość – ale jak się chce, to się da.

reklama FCUK for Him

FCUK, czyli French Connection UK przez wielu kojarzone jest wyłącznie z sugestywnie przekręconym kolokwializmem – określającym czynność powiązaną z prokreacją 😀 W myśl zasady nie ważne jak jesteśmy kontrowersyjni i nijacy – ważne, że szokujemy i o nas mówią. Zatem co zrozumiałe, nie spodziewałem się po tych perfumach objawienia, ani niczego na czym można zawiesić nozdrza – toteż wysoce atrakcyjny i pięknie zaaranżowany bukiet tych perfum, stanowi nie lada niespodziankę. Fcuk For Him ewoluuje znacznie, acz jego przemiana odbywa się w stosunkowo długim czasie, bez uskoków, tąpnięć – acz u schyłku brakuje mu treściwości (nazbyt radykalne ciecie nut i projekcji). Wprawdzie w ciągu trzech godzin od aplikacji, zapach zmienia się nie do poznania – ale dla obcowania z jego szczególnie urodziwą fazą początkowa, byłbym skłonny brać prysznic co godzinę z okładem. Chociaż w sumie ten prysznic też można by sobie podarować, gdyż faza dojrzała jest tak wątła i kameralna, że w sumie wystarczy reaplikacja.FCUK for Him EdT

rok powstania: 2004

trwałość: dobra

projekcja: dobra, z czasem rachityczna

nos: Geza Schoen

Głowa: rozmaryn, lawenda, bazylia,
Serce: herbata, szałwia,
Baza: paczula, wanilia,

Advertisements

Responses

  1. Kupiłem to coś kiedyś w londyńskim sklepie FCUK. Do dziś nie wiem, co mną powodowało, że kupiłem coś tak beznadziejnego jak ten zapach. Choć słowo „zapach” uważam za mocno przesadzone. To płynny koszmar po prostu 🙂
    Pozdrawiam…

    • gdybym Cię nie znał, to bym uwierzył 🙂 również ściskami czochram przyjaźnie po brodzie 😀

  2. Czytając wstęp sądziłam, że z ta pierwszoligowością Schoena to sarkazm. Tekst wskazuje na to, że może jednak nie. Ale trudno mi uwierzyć… więc może jednak bardzo sarkastyczny sarkazm? Filta w fincie?

    • Otóż nie Marianie (że pozwolę sobie odpowiedzieć cytatem) 🙂 Tym razem moja Droga, to nie sarkazm, ani zakamuflowana ironia. To naprawdę niezłe pachnidło i bardzo pozytywnie odcinające się na tle swego pochodzenia i gatunku. ściskam ciepło 🙂

  3. Jest w tym jakiś industrial…Ultra nowoczesny. 🙂

    • owszem, ale całkiem zgrabnie przemycony i wpleciony w kontekst niezobowiązującego, owocowego soczku… i tak się właśnie powinno serwować (z polotem) casualowe świeżaki…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: