Napisane przez: pirath | 19 listopada 2015

Christian Dior – Homme Eau for Men, czyli Laura i Christian w jednym stali flakonie…


Bywają w życiu namiętnego perfumoholika momenty zwątpienia i rezygnacji oraz euforii i egzaltacji – a tę huśtawkę nastrojów wywołuje lepszy lub gorszy odbiór każdej kolejnej premiery. Parafrazując klasyka Forresta Gumpa, świat perfum jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiesz co ci się trafi. Dior to marka ikoniczna, brand z ogromnym dorobkiem i aspiracjami oraz sekretną bronią w postaci Francoisa Demachy, w roli nadwornego perfumiarza. Dior to również brand dysponujący imponującym arsenałem zapachów, które nie bez kozery i przesadyzmu, można nazwać kamieniami milowymi perfumiarstwa, również współczesnego. Jednym z takich kamieni milowych jest kultowa seria Homme, której wiodący i nadrzędny składnik raz i na zawsze obalił krzywdzący stereotyp, że kwiaty w perfumach są niemęskie i profanują lub sabotują ową męskość.

Christian Dior - Homme Eau for Men

Tym „świętokradczym” i niegodnym macho składnikiem jest irys, z którego Homme czerpię swą moc i staje się zapierającym dech i absolutnie bezprecedensowym archetypem męskości. To nie sarkazm ani ironia, Demachy wydobył z tego kwiatu taką głębię, ostrość, samczość i dawkę testosteronu – iż można by nim obdzielić całą „męską” linię L’Homme, od konkurencyjnego YSL. Ba, jeszcze by zostało na jakiegoś „pseudo wieczorowegoIntense lub Extreme – a którego bankowo mają w zanadrzu i którym „zaskoczą” rynek lada miesiąc… Oczywiście ironizuję, bo tak jak różowy lansuje się jako „nowy czarny„, a obcisłe rurki i torebki uchodzą za obowiązkowy dodatek każdego modnego gentlemana, tak i rynek perfum kształtuje moda i bezlitosne trendy. A te lansują lekkie, niezobowiązujące, bezpieczne, asekuracyjne – a przez to bezpłciowe i beznamiętne soczki, które ktoś dla żartu ochrzcił per Pour Homme/ For Men. No bez jaj, mogę wskazać kilka natywnie damskich perfum, które mają więcej ikry i charyzmy, niż najnowsze tzw. propozycje dla panów

Christian Dior - Homme Eau for Men reklama

Piję do tego, że od klasycznego Homme (przedreformulacyjnego, ale sam już za tym nie nadążam), aż bije niekwestionowana męskość i której kobiety bym nie zapytał o ten zapach – każda ma w jego obliczu, mniej lub bardziej miękko w nogach… Homme jawi się jako władczy, dominujący, intrygujący, pociągający, hipnotyzujący, uwodzicielski, upojny, chwilami wręcz despotyczny i obezwładniający zapach, który godnie i z powodzeniem zastąpił leciwe, niemodne, zdetronizowane, zmurszałe i/lub ostatnimi czasy wykastrowane Fahrenheity, Antaeusy, Egoisty, Kourosy i Sauvage’y. Dior Homme jest jak klasyczny garnitur od Armaniego lub Toma Forda – zawsze (choćby żabami rzucało) będzie na czasie, nieodmiennie elegancki, uświetniając sobą każdą, choćby najbardziej wzniosłą okazję. No właśnie, ale nie każdemu pasuje i nie każdy wymaga na co dzień jego wykwintnej okazałości, przez co mógłby wypaść jak groteskowy przerost formy nad treścią. Co robić, jak żyć?

Christian Dior - Homme

I tu pojawia się nowy Homme Eau, czyli po prostu lżejsza, tylko symbolicznie mniej nośna i wykwintna, ale zdecydowanie bardziej akuratna i mniej „oficjalna” odsłona kultowego klasyka. Co więcej zapach bardziej przypomina swą fizjonomią – nienaganne, porywające lekkością i zniewalające swą dyskretną, wyrafinowaną finezyjną, kunsztowne i ultra przymilne casualowce od Laury Biagiotti (Roma). Tak, to ten krój, ujęcie, powłóczystość i pełna kokieterii wirtuozeria w kreacji. To również ten sam poziom wyskalowania arcy wysublimowanej słodyczy, łącznie z zachowaniem jej perfekcyjnego wyważenia względem nośności. Tak moi drodzy parafianie, Homme Eau to taka lżejsza Roma, ale z wplecionym weń detalem w postaci przepięknej urody irysa. Eau to wysublimowana elegancja, lekkość i polot, który znajdziecie jedynie w najwyższych lotów włoskim perfumiarstwie, acz tu wyrażono ten górnolotny artyzm, w pełni zachowując aparycję i wyjątkowy charakter Diorowego Homme.

Christian Dior - Homme Eau for Men bok

Czy można doświadczyć piękniejszego i bardziej uroczego mariażu – niż wykwintna włoska finezja i nienaganna francuska elegancja, w obrębie jednego flakonu? To doprawdy prześliczne, eleganckie i porywające swą wysublimowaną delikatnością, pachnidło. Nie sposób tu przyczepić się do czegokolwiek, albowiem każdy najmniejszy detal i niuans bukietu jest perfekcyjnie skrojonym arcydziełem. Panie Demachy, szapo ba i nie jestem godzien podnieść z podłogi bloter, który Panu upadł… W obliczu czegoś tak uroczego i rozkosznego, wybaczam Panu wtopę z Homme Cologne i chałturzenie z najnowszym Sauvage – ale rozumiem, że też ma Pan szefa i szkoda, że jest nim krótkowzroczny i koniunkturalny idiota… Ale ja nie o tym… Nie przesadzam, ten zapach to najprawdziwszy majstersztyk i kwintesencja wysublimowanej – przepięknie skrojonej elegancji, w najlepszym możliwym wydaniu.

reklama Christian Dior - Homme Eau for Men

Homme Eau, to czysta rozkosz dla nozdrzy, a w dodatku okraszona równie wybitnymi parametrami użytkowymi. Pomimo iż zapach garściami czerpie/wpisano go w konwencję klasycznej Romy, wciąż zachował lekkość i polot Eau (lekkiej wody toaletowej, o wysoce minimalistycznym kroju) i jednocześnie trzyma wysoko uniesioną gardę, Diorowego Homme. Jestem pod wielkim wrażeniem, że Demachy udało się podzielić te trzy aspekty, bez najmniejszego uszczerbku dla któregokolwiek z nich. Najprościej scharakteryzować ten zapach jako lżejszą i delikatniejszą wersję klasycznego Diora Homme, ale to zbyt duże i krzywdzące uproszczenie. To małe arcydzieło, gdzie na pierwszym planie, wciąż pozostaje doskonale wyczuwalny (acz lżejszy) irys, którego dopełniono powłóczystą, finezyjną i zniewalającą słodyczą – rodem z Romy od Laury Biagiotti, czyli jednego z najlepszych męskich casualowców Ever!. Przy tym jest stosunkowo lekki i zaszeregowano go w szeregu Homme równie trafnie, co BMW model 5 – dokładnie pomiędzy 3-ką i 7-ką*.

*Jeśli przyjąć, że Dior Homme to BMW, to byłby modelem 5, Intense to M6, a Homme Parfum to 7-ka. Homme Eau to M3, zaś Cologne, hmmm… Jeśli Homme Sport to słodkie M2, to Homme Cologne byłby wciśniętym na siłę nieporozumieniem, jakim jest BMW i8. Wyszło trochę hermetycznie, więc już Wam naświetlam pointę. Zbudowali kosmiczną hybrydę (model i8, aka ultra minimalistyczne i futurystyczne Homme Cologne), z silnikiem hybrydowym, którego zasięg na samych bateriach to zawrotne 37 km, a pali więcej niż przeciętny diesel… Pojęcia nie mam jaki w tej idei sens (poza lansem i yes we can!) i gdzie tu ekologia?…

Laura Biagiotti Roma

Nie wierzcie też w bajki o żywicy bursztynowej. Wprawdzie Homme Eau aż ocieka wysublimowanymi żywicami, ale są to benzoes, galbanum i styraks oraz przede wszystkim kwiat heliotropu – ten sam, który wyczarowuje urzekającą aurę klasycznej Romy oraz Lalique Hommage L’homme Voyageur. Jest tu słodko, ale jest to słodycz wytworna i umiarkowana, dyskretna, otulająca i balsamiczna – zresztą osobom rozkochanym w magii Romy, nie muszę tłumaczyć o jaki niuans chodzi. O ile w otwarciu rzeczywiście są kameralne, purystyczne i wysoce powściągliwe cytrusy (w delikatnej osnowie z pelargonii), jednak szybko znikają – a sam zapach dość szybko przepoczwarza się w wykwintnego włoskiego casualowca, o nienagannym kroju i stylistyce. Wprawdzie gdzieś w tle czai się, przemycona i gustownie wpleciona w całość, purystyczna „świeżośćCologne – ale absolutnie nie zaburza misternego porządku całości. Z kolei dowodem, że wykazy nut kłamią, są niepełne i umowne – jest to, że irys wykazano w wykazie nut dopiero w akordzie środkowym, gdy tym czasem atakuje już w otwarciu. Wprawdzie nie jest tak dobitny i wyrazisty jak w klasycznym Homme, ani tym bardziej monstrualny i opresyjny, jak w wersji perfumowanej – ale jest doskonale wyczuwalny i bardzo swoisty oraz dokładnie taki, jakim zapamiętaliście go w Homme, gdzie zagrał tytułową i oscarową kreację.

Christian Dior - Homme Eau for Men box

Niestety 3-5 godzin od aplikacji, wiodący początkowo irys zaczyna stopniowo i płynnie zanikać, pozostawiając na skórze piękną i umiarkowanie obfitą, nasączoną krągłymi żywicami, ciepłym drewnem i heliotropem słodycz. I owszem, jest tu również sandałowiec i paczula, choć nader delikatne i dyskretne, ale przecudnie je ujęto. Ta porywająca słodycz, utrzymuje się na nosicielu bardzo długo (około 6 godzin panowania), aczkolwiek uprzedzam, że wraz z wygaśnięciem irysa, zapach przestaje w zasadzie przypominać Homme. Teraz doświadczamy nieco innej, bardziej żywiczno drzewnej – choć nie mniej porywającej wariacji o Romie. Ale gdy przebrzmi nawet upojna słodycz heliotropu, na skórze pozostanie kameralny, obły i wciąż wysoce pieszczotliwy miks balsamiczno ambrowych drewienek, z wyczuwalną nutą czekolady i wanilii.

Christian Dior - Homme Eau for Men commercial

Panowie, to jest ten moment gdy powinniśmy wstać i zaintonować Marsyliankę, na cześć Francoisa Demachy – ponieważ uzyskane przez niego brzmienie, jest równie rewolucyjne… Wszystko razem stanowi tu kunsztowną, wręcz koronkową, przepięknie skorelowaną i wysoce spójną całość – więc aż żałuję, że poznałem to cudeńko dopiero teraz. Coś czuję, że Eau mógłby nieźle namieszać w moim ubiegłorocznym rankingu, najlepszych premier roku, ale wszystko przed nami. 🙂 Jeśli więc uwielbiacie Diora Homme, ale na co dzień wydawał Wam się przytłaczający lub zbyt oficjalny, a uwielbiacie też wysublimowane, pełne polotu i finezji, włoskie casualowce z legendarną Romą na czele – Dior Homme Eau, to wyborne i godne polecenia remedium na powyższe. To przecudnej urody pachnidło, którego wykwintny i stosunkowo lekki bukiet, łączy w sobie wszystkie przymioty Laury i Christiana.Christian Dior - Homme Eau for Men EdT

rok powstania: 2014

nos: Francois Demachy

projekcja: doskonała, acz nieprzytłaczająca

trwałość: bardzo dobra, do kilkunastu godzin

Głowa: grejpfrut, kalabryjska bergamotka, kolendra,
Serce: toskański irys, (oraz nieoficjalnie pelargonia i heliotrop)
Baza: cedr Virginia i żywica bursztynowa, (oraz nieoficjalnie benzoes, galbanum, styraks, paczula i sandałowiec)

Reklamy

Responses

  1. Bmw nie produkuje już M1 od dobrych kilkudziesięciu lat. Jeśli już to 1M, przy czym ono też już nie jest produkowane (tzn jest, ale to pewnie nie o ten segment Ci chodziło), określiłbym to raczej jako najnowsze M2.

    • heh dokładnie! i dzięki za wskazanie błędu 🙂 miałem na myśli tego słodkiego małego sedana w eM’ce – więc trochę się zdziwiłem czytając, że nie jest produkowany od dziesięcioleci, skoro sam od kliku lat choruję na ten model 🙂 już poprawiam i dzięki za merytoryczną czujność, pozdrawiam

  2. Bo to dobry zapach jest i basta!

    • nie sposób się nie zgodzić Marcinie, również jestem nim zachwycony 🙂

  3. Czyli Sauvage to Multipla? 😀
    Opis zachęcający, lecę wąchać 😉

  4. Panie Pirath, wczytuję się z zainteresowaniem w recenzję i zauważyłem, że mamy podobny gust ! 🙂 Również podzielam trafną uwagę, że z uwagi na modę i lansowany wizerunek mężczyzny, zapachy tracą na swoim charakterze i sile oddziaływania. Tak przy okazji, czy nie sprawiłoby kłopotu, gdybym zapytał o Pana „Top 10” ? A może jest wpis, gdzie podsumowuje Pan wiodące zapachy, na który jeszcze nie trafiłem ?
    Co do moich preferencji zapachowych jestem szczęśliwym posiadaczem ‚starego’ Chanel Egoiste pour hommeie, Platinum, Davidoff Cool water, Carolina Herrera 212 Sexy Men, Gucci pour homme (niestety ten nowy), Dior homme.

    • Hej, bardzo miło mi to słyszeć, w takim razie gratuluję wyśmienitego gustu 😀 Nie mam listy top 10, uważam że to niemożliwe by zawęzić się choćby do 100 flakonów, bo każdy zapach jest na swój sposób wyjątkowy i niepowtarzalny i ma to coś co mnie urzeka lub za nim tęsknię/pożądam go). Opisałem kilkaset zapachów, z czego ponad połowa otrzymała dobrą lub bardzo dobrą notę, więc przeczytanie i ogarnięcie tak obszernej całości i tak byłoby niemożliwe i kłopotliwe do przetrawienia dla czytelnika. Polecam po prostu lekturę wybiórczą, bo nie wątpię że metodą na chybił trafił, znajdzie Pan coś interesującego. Ponoć nowy Gucci Pour Homme jest jeszcze lepszy niż poprzednik, ale na razie nie miałem jak tego zweryfikować, pozdrawiam i dziękuje za odwiedziny 🙂

      • Właśnie trafiłem na artykuł o posiadanej kolekcji… Rozumiem. Wydaje mi się, że właśnie nowy Gucci pour homme będzie satysfakcjonującym wyborem. Niedawno zakupiłem polecany przez Pana Encre Noire i cóż, nie jestem zawiedziony, fenomenalny zapach, czegoś takiego szukałem ! Jeśli nie Gucci to z pewnością pójdę w stronę Equusa 😉 a może nawet White.
        Przy okazji czy mógłby mi Pan polecić miejsce, gdzie można nabyć próbki perfum (zauważyłem w pańskiej kolekcji), myślałem o iperfumy, ale z komentarzy wynika, że to dość ryzykowne…

        • Witam, Gucci Pour Homme nie jst już produkowany przez Gucci, ale ostatnio wznowił go Bentley w kompozycji Absolute. Niestety Absolute nie będzie oferowany w Polsce, stąd trzeba go nabyć i ściągnąć online z zagranicy. Equus jest dość specyficzny, dlatego proponuję nie kupować go w ciemno (zresztą w ogóle nie polecam kupowania czegokolwiek w ciemno, bo są różne gusta i guściki), a co do sprzedawców próbek i olewek perfum, to jest kilka firm i perfumerii (w przypadku niszy), które sprzedają perfumy na mililitry, więc wystarczy wygooglować frazę „próbki i odlewki perfum”. Ostatnio zrezygnowałem z rekomendowania jakiejkolwiek perfumerii internetowej, bo dostawałem masę maili z mniej lub bardziej uzasadnionymi tzw. „pretensjami”, więc nie chcę niczego sugerować. pozdrawiam Marcin

          • Miałem na myśli GpH II ale nie dopisałem… a co do Bentley Absolute, o tak, słyszałem wiele pochlebnych opinii porównawczych, pewnie ucieszy wieść, że jest w sprzedaży w jednej z trzech polecanych internetowych perfumerii 😉

          • polecanych przez kogo? jeśli chodzi o mnie, to aktualnie nie polecam żadnej 🙂

  5. Po prostu WoW.! Będę szukał okazji do poznania. 🙂
    P.S. wczoraj pachniałem balsamicznym Homme Parfum… 😉

  6. Szczerze mówiąc, wg mnie jest to najgorszy zapach z całej serii Homme. Pachnie trochę jak połączenie Dior Homme z A&F Fierce, a trochę jak przedreformulacyjne Dior Homme Cologne (z 2007, autorstwa F. Kurkdjiana). Dior Homme Cologne 2013 jest o wiele lepszy.

    • arju kidding mi? Abercrombie tu? toż to zakrawa o świętokradztwo, albo kiepski żart 😉

  7. Pirath mam tylko jedno pytanie: Dior Homme Eau czy Dior Homme Sport ?

    • nie potrafię wybrać, ubóstwiam obie wersje – więc kup obie flaszki 🙂

      • czyli obu można używać zamiennie? mają w Twoim odczuciu jednakowe zastosowanie? (wiosna/lato, dzień/noc)?

        • jak najbardziej, głównie gdy ciepło i na dzień

          • to co Dior zdublował zapach (nie tyle sam zapach co raczej jego przeznaczenie) w ramach jednej serii ? Tak żeby potencjalny klient mógł się dłużej zastanawiać?

          • niekoniecznie zdublował, to dwa zupełnie różne brzmienia, choć o zbliżonym zastosowanie. Wiesz są gusta i guściki, więc jak nie jeden to drugi.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: