Napisane przez: pirath | 30 Listopad 2015

Comme des Garcons Black, czyli śpieszcie się go wąchać, bo już go nie produkują i sam zaraz uleci…


Tylko jedne kadzidło zrobiło na mnie większe wrażenie, pod względem czystości, rozmachu i jakości. Epicki Rock Cristal (Kryształ Górski), z tym że Durbano stworzył monoscent tak piękny, ascetyczny i doskonale skończony, że jedynym klejnotem w jego koronie jest królewskie olibanum. Tu dodatkowo uzupełnia je jeszcze czarny pieprz, ale Black to wzniosła, homerycka epopeja – opowiedziana głównie kadzidłem, więc nie zawracajcie sobie głowy oficjalnym wykazem nut… Kryształ Górski to dla mnie (obok Black Tourmalina) absolutna doskonałość i świętość – i dotąd nie poznałem zapachu, który mógłby się równać z RC, jeśli chodzi o charakter i rozmach ujęcia olibanum… Do dziś*

*no dobra, trzy tygodnie temu, ale dopiero teraz zabrałem się za dokończenie wpisu…

Comme des Garcons Black

No cóż, dla miłośników kadzidlakówBlack, to pachnidło orgazmistyczne… Ma tylko dwie wady, pierwsza to trwałość, a druga, że (jak dowiedziałem się od Klaudii z Sabbath of Senses) niestety został wycofany… Zresztą w kwestii jego trwałości, też jesteśmy jednomyślni… Pojęcia nie mam cóż skłoniło CdG do zamknięcia projektu Black – bo nie wątpię, że ten zapach się sprzedawał. Przecież ta marka kocha, czci, hołubi i wielbi kadzidło pasjami, więc czemu zabili jedno ze swych najmłodszych i najbardziej wdzięcznych pachnideł?. Może był solą w oku, albo przez jego pojawienie się, tąpnęła sprzedaż innych wonności? Nie wiadomo, a gdy nie wiadomo o co chodzi, to pewnie chodzi o pieniądze. Nie oszukujmy się, olibanum tak przedniej jakości jak tu – musi kosztować fortunę, więc obawiam się, że poszło o koszta produkcji… Tym niemniej jestem zauroczony, ba zachłysnąłem się i zakochałem po uszy, w szlachetnej głębi tego zniewalającego pachnidła i pragnę pławić się w nim bez końca…

Armani Bois d'Encens i Olivier Durbano Rock Cristal

Prześliczne i absolutnie zniewalające brzmienie Black, ma w przyrodzie tylko jeden precedens (chodzi o połączenie pieprzu z kadzidłem). Jest nim Bois d’Encens z linii Prive od Armaniego – ale śmiem twierdzić, że Armani zrobił to gorzej i w dodatku drożej. Pieprzne kadzidło Armaniego jest piękne i wzniosłe, a ludzie truchleją czując jego majestat – ale Black jest jeszcze bardziej epicki… Wąchany tuż po aplikacji, po prostu rozwala system. Jest tak zniewalająco urodziwy i sugestywny, że łzy same nabiegają do oczu i bynajmniej nie z powodu pieprzu. Wąchaliście kiedyś coś tak porażająco pięknego i autentycznego, że chciało Wam się płakać? Diabelnie piękne, urzekająco szlachetne olibanum (kadzidło frankońskie), pospołu z wyrazistym, acz umiarkowanie aromatycznym, czarnym pieprzem. I koniec. Tylko dwa składniki, ale wierzcie mi – więcej nie trzeba. Wprawdzie oficjalny wykaz nut wymienia obszerniejszą paletę składników, ale w praktyce czuć tylko te dwa…

olibanum

Truję o tym bez przerwy, więc powtórzę raz jeszcze. Minimalizm w perfumiarstwie jest najszlachetniejszą i najtrudniejszą formą kreacji i bezwzględnym sprawdzianem dla kunsztu i warsztatu perfumiarza. Tu nie ma czym przypudrować i zamaskować niedociągnięć bukietu, ani złej jakość składników. Wszystko jest jak na dłoni, każde potknięcie i najmniejszy dysonans i niedomaganie składników, ujawnia się od razu – więc nie jedno uznane nazwisko poległo sromotnie, próbując silić się na wyszukany minimalizm. Nawet czcigodne i wyrafinowane Bois d’Encens posiada drobne defekty i pozostawia pewien niedosyt, gdy CdG Black jest niemalże doskonałością. Jego sekretem jest prostota i połączenie dwóch niesamowicie szlachetnych ingrediencji – kadzidła frankońskiego i czarnego pieprzu. Co więcej, użyto tu składników najwyższego sortu i czuć to (dosłownie), jak na dłoni… Czystość i jakość tutejszego kadzidła może równać się z tym, którego użył Olivier Durbano w Rock Cristal – a osobiście nie znam lepszego, które w swej czystej, ultra ascetycznej postaci, robiłoby większe wrażenie na wąchających…

czarny pieprz

Wiecie, tak jak oud najlepiej komponuje się z różą, wanilia z tytoniem, a kawa z paczulą – tak i kadzidło, wybornie łączy się z pieprzem. Wynikową jest spektakularne, majestatyczne, po prostu porywające i absolutnie zniewalające misterium – rozbrajające wąchającego, swą głębią i wyrafinowaną szlachetnością. Oczywiście biorę poprawkę, że w naszej kulturze kadzidło w ogóle kojarzy się z czymś wzniosłym, odświętnym i mistycznym (obrządek religijny) – ale tu wybrzmiewa absolutnie powalająco, nawet dla zatwardziałego ateisty (i uprzedzając pytania, wcale nie kojarzy się z kościołem)… A jeśli dołożyć do tego umiarkowaną pikanterię, aromatycznego, świeżo mielonego pieprzu – otrzymujemy zapach, który zasługuje na miano kwintesencji Black i wzorzec kompozycji wieczorowej. Tak, jestem oczarowany, stąd powyższa egzaltacja i peany na cześć tego pachnidła, ale zasługuje na to, jak mało które… To nie pierwsze zachłyśnięcie, bo zlewam się nim od paru tygodni (Pawle dzięki za hojną odlewkę, zrobiłeś mi niekończący się dzień dziecka) i wciąż mi nie przeszło… Złamałem własną żelazną zasadę nie perfumowania ubrań i uperfumowałem nim czapkę i szalik, rękawiczki, kołnierz kurtki, polar w którym chodzę po domu, a nawet psikam się nim do poduchy… Zrobiłbym wszystko, byleby móc czuć i pławić się w nim ździebko dłużej, – ale o dziwo, na tkaninach pachnie tylko symbolicznie dłużej, więc Da Faq?…

reklama Comme des Garcons Black

Zrobiło się trochę nostalgicznie i smutno, bo czemu piękno Black musi przedwcześnie umierać? Kylie Minogue coś o tym wie…

 

Najbardziej ubolewam, że przy całym swoim wdzięku i urodzie, jest tak skandalicznie nietrwały. Już w 2-3 godziny od aplikacji, jego projekcja staje się umiarkowana i z czasem niemal zupełnie zanika – przez co nie można sycić nim nozdrzy, w nieskończoność. To dziwne bo olibanum jest ingrediencją zaliczaną do mocnych, nośnych i trwałych, podobnie pieprz, więc wyjąwszy nawet kameralną projekcję – kilkugodzinna trwałość Black, wydaje się paskudnym psikusem od losu. Prztyczkiem w nos, bo jest to pachnidło z gatunku tych, z którym chciałoby się obcować bez końca. Niby Black dorównuje Durbanowemu Kryształowi, a zwłaszcza przez pierwszą godzinę, oba kadzidła idą krok w krok – po czym Black zaczyna blacknąć, tfu bleknąć… Niby Black jest dwukrotnie tańszy niż Rock Cristal i niemal trzykrotnie od Bois d’Encens Armaniego, ale oba deklasują go w kwestii trwałości i projekcji, o kilka długości. Wprawdzie Armani i Durbano to EdP, gdy Black to EdT, ale mimo wszystko… Szkoda, bo miał szansę nieźle namieszać w szeregach kadzidlaków i sięgnąć po laur za jeden z najpiękniejszych i najlepszy olibanowiec, w kategorii brzmienie-cena. Więc może dlatego CdG usunął ten swoisty niewypał, by wkrótce wrócić z Black 2, o tym razem nienagannych parametrach użytkowych? Oby…Comme des Garcons Black EdT

rok powstania: 2013

nos: Guillaume Flavigny

projekcja: dobra z czasem umiarkowana

trwałość: słaba

Głowa: czarny pieprz, kadzidło, olibanum,
Serce: skóra, lukrecja, brzoza, maczuga herkulesa, (da faq?)
Baza: cedr, wetyweria,

Advertisements

Responses

  1. Piracie sprostowanie – wyprodukowanie perfum to 5-10 % finalnej ceny. Dlaczego często świetne jakościowo kompozycje, stare już nie sprzedające się foquere i szypry kosztują grosze Quorum, Lapidus pour homme, Paloma Picasso, Vanderbird – czuć w nich taniością ? No właśnie 🙂 Wyprodukowanie takich perfum to koszt kilku, góra kilkunastu złotych, zresztą jakie krocie musiały by kosztować partie składników, gdyby jedna partia kilku tysięcy flakonów po 300 złotych, wychodziła na jakieś kilka godzin ?

    • Bo są wyprzedawane, nie rzadko po kosztach, byle odzyskać jakiekolwiek pieniądze utopione w starych seriach i jak najszybciej zastąpić je nowym, tandetnym i wysoko marżowanym produktem. Producenci nie lubią jak na rynku kraży jednocześnie stara i nowa wersja produktu, bo wtedy łatwiej jest ukryć fakt że zapach zmieniono, okrojono, zreformuowano. Kiedyś nie było tak wielkiej przepaści pomiędzy kosztem wyprodukowania a ceną kocową, ale po drodze wymyślono marketing, który pożera lwią część marży an produkcie, do tego kosztowna dystrybucja poprzez licznych pośredników i w efekcie niewiele zostaje dla wytwórcy. Stąd tnie sie koszty składników i ich paletę, by zrobić jak najtaniej i jak najwięcej na tym zarobić. Robić solidnie też się nie opłaca, bo trwałe perfumy wolniej się zużywają i klient szybko nie pobiegnie po kolejny flakon, więc trzeba mu umiejętnie dopomóc i go zmobilizować, świadomie zaniżając parametry jakości (trwałość, projekcja). P.S. poprawka, wyprodukowanie perfum i to bardzo markowych często nie przekracza 50 groszy za flakon, więc jakie kilkanaście złotych? 🙂

      • Według mnie taką technikę stosuje już każdy producent perfum oprócz Diora, ich zapachy są przepiękne i bardzo trwałe. Wydaje mi się, że Demachy to jedyny perfumiarz, który od podstaw potrafi zrobić zapach, który przypomina zapach kogo innego i jeszcze go ulepszyć. Parametry użytkowe bardzo dobre jak na designerów. Oczywiście, że składniki nie są aż tak drogie, ale przynajmniej dostajemy flakon i atomizer od których aż bije jakością (na ciebie patrzę Mugler). Już nawet Chanel, za którego flakon płacimy koło 500 zł w perfumerii stacjonarnej nie dorównuje trwałością i projekcją niektórym kompozycją po 200 zł. Jak to powiedział jeden użytkownik pewnego portalu, „The lady at the Chanel counter told me, „yes, Chanel is a little bit more expensive than other fragrances, but it’s because we use the finest ingredients”.
        I think they forgot to put the ingredients in.”

        • Źle to napisałem, chodziło mi o najpopularniejszych producentów

          • meritum i tak zrozumiałem 🙂

        • a ja uważam, ze każdy nawet zupełnie przeciętny producent perfum – jest w stanie zrobić naprawdę trwałe perfumy. Tyle że z perfumami jest tak jak ze współczesną elektroniką, AGD i motoryzacją. Nie opłaca się robić dobrze i solidnie, bo wszystko ma się szybko psuć i zużywać. I tu dochodzimy do meritum. Trwałych i wydajnych perfum używasz mniej, więc rzadziej kupujesz kolejny flakon… a reszty chyba możesz się domyśleć 🙂 Przepłacamy za prestiż, markę i luksus, ale dla mnie luksus to również topowa i nienaganna jakość – a z tym jest coraz gorzej, nawet u tuzów perfumiarstwa… 🙂
          p.s. piękna pointa, ironiczna i prześmiewcza ale bardzo na temat, pozdrawiam 🙂

  2. CdG jest ogólnie krótkotrwałe… to ból. ostanio zanoszę 2 CdG i, przy okazji a raczej z konieczności, noszę też flaszkę przy sobie:( gaśnie szybciej niż moja energia do porannej pracy. wprawdzie to tester – czy tester ma gorsze parametry? zawsze myślałem, że jest o większej mocy, ku pokrzepieniu kieszeni:)

  3. Mam to szczęście że na sobie czuję go znacznie dłużej i okazalej, do tego wyczuwam jeszcze inne uzupełniające oraz nadające krągłości temu pysznemu pachnidle słodkawo- zielone aromaty… 😉
    W porównaniu do wspomnianego Armaniego (którego bardzo cenię) jego parametry są o dziwo obszerniejsze. W wielbionym i przeze mnie RC też wiele innych żywic czuć oraz wszystkich tych typowych Durbanowskich ingrediencji. Ale niestety obecna wersja odbiega nieco głębią i klasą od wersji sprzed kastracji, stąd moje znużenie.
    Co do kadzidła to odnalazłem ostatnio świetne jego ujęcie jak i kompozycyjnie mocno urzekające w Fate od Amouage 😉

    Z innej beczki, jakby co to wiem gdzie można wciąż dopaść Must de Cartier wprost z półki sklepowej… będzie prezent 😉

    • a o którym zapachu piszesz, wspominając o wersji sprzed kastracji?
      A co do Cartiera to uważaj, bo to co zwykle stoi na półce w podobnych, acz wysokich flakonach, to wersja damska 🙂

  4. Witaj Piracie! Ja z prośbą o poradę, ale zanim przejdę do meritum chciałbym krótko podziękować za bloga i to w jaki sposób piszesz o tak trudnym temacie. Z zapachowego półignoranta zmieniłeś mnie w perfumowego maniaka! Dzięki za to!
    A teraz mój dylemat – szukam zapachu na zimowe dni, na codzień. Wczoraj poszedłem do sieciówki na małe niuchanie i jedyne co znalazłem interesującego (i to bardzo swoją drogą) to Bottega Veneta pour homme Edt. Poza tym nic mnie jakoś nie urzekło. Mógłbyś może podać kilka propozycji, które mógłbym obwąchać w sieciówkach albo zamówić próbki gdzieś w internetach? Myślałem o Wonderwood, ale na półkach próżno było go szukać. Dodam tylko, że aktualnie posiadam Gucci Pour Homme 2 i Allure Edition Blanche (wiosna/lato) oraz Valentino Uomo (jesień/zima). Szukam alternatywy dla Uomo, bo to przecież straszne, mieć świadomość istnienia tylu pachnących wspaniałości, a psikać się tym samym cały czas. A i jeszcze jedno, dyżymi krokami (zostało kilka miesięcy), niestety (albo też stety), zbliżam się do 30stki. Pozdrawiam i czekam z niecierpliwością na odpowiedź! Kuba

    • Witaj Jakubie, dziękuje Ci za miłe słowa. Zawsze jest mi bardzo miło, gdy okazuje się, że moja pisanina komuś się przydała lub udało mi się kogoś nawrócić tudzież skrzywić (niepotrzebne skreślić) 🙂 Oj Wonderwood jest cudownym pachnidłem, zwłaszcza na zimę. Skoro podoba Ci się kroj Valnetino, to od razu zaproponuję Romę Laury Biagiotti, Obsession Calvin Kleina i Eau Masculine (wszystkie) od Lolity Lempickiej. Ponadto Rozejrzyj się za męskim Cartierem Must i Pradą Amber Pour Homme. Wszystkie ssą delikatne, słodkie i zniewalające swą niewymuszona elegancją i świetnie nadają się na zimę. Domniemam że Burberry London już znasz?
      pozdrawiam serdecznie, Marcin

  5. Mam na myśli modyfikacje kadzidlanego RC, tęsknie za oryginałem.
    To pewniak, mają Must De cartier Pour Homme – sam widziałem, psikałem itd… zresztą znam go na wylot 😉

    • Que? Nic mi nie wiadomo, by Olivier grzebał w RC, ale nie on pierwszy i nie on ostatni 🙂

  6. BT i RC przeszło zmiany… O ile w Turmalinie złagodzono otwarcie i żaden sposób nie odbiło się na reszcie brzmienia, o tyle Crystal stracił na masie i głębi.

    • o mamo, idę golić żyły…

  7. Zbierałem sie do napisania tego komentarza jak kuna do Je*****a ale w końcu mam chwile żeby coś dodać od siebie , przed zakupem Blacka specjalnie zadzwoniłem do Lulua czy mają go na tyle zebym mógł go nabyć za tydzień (akurat syn sie wybierał do Krakowa) bo go CdG wycofuje , czym zadziwiłem dziewczyny tam pracujące (Magde i Karoline serdecznie pozdrawiam ) zadzwoniły do dystrybutora i podobnież z tym wycofaniem to plotka i jak narazie będzie dostepny , ale w każdej plotce jest troche prawdy 🙂 , pewnie czas pokaże . Co ciekawe u mnie zapach jest trwały i nieżle projektuje , niestetu rzadko używam , bo wiekszość moich znajomych go nie jest w stanie zaakceptować (z synciem włącznie) wiec musiałem iść na kompromis i używam niespecjalnie czesto , mimo ze mi sie podoba 🙂 , uwielbiam takie bezkompromisowe rzeczy , tak w zapachach jak i w muzyce 🙂

    P.S. Marcinie polecam się na przyszłość

    Pozdrawiam Paweł

    • Hmmm, ciekawe, bo moje źródło opiera się nie na dystrybutorze, a samym CdG. Tym niemniej jest przepiękny i ciesz się, że akurat na Tobie długo i intensywnie pachnie 🙂 pozdrawiam Marcin


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: