Napisane przez: pirath | 6 Grudzień 2015

CB I Hate Perfume – Cedarwood Tea, czyli terpentynowe dejavu, w wersji light…


Są rzeczywiście odrobinę cedrowe i wyraźnie herbaciane, ale jedynie przez kilka pierwszych minut otwarcia. Ale później i jak na ironię – znów trącą terpentyną, znaną z Russian Caravan Tea. Powiem więcej, są tak do siebie podobne, że gdyby nie to, iż osobiście napełniałem nimi samplerki – rozważyłbym opcję pomyłki z próbkami. Pojęcia nie mam jaki jest sens sygnowania teoretycznie dwóch, a w praktyce łudząco podobnych do siebie pachnideł – i czy w związku z powyższym, jest sens zawracać sobie i Wam głowę odrębnym wpisem?… Nie wiem czy Brosius chciał tym zabiegiem jedynie poszerzyć swoje imponujące portfolio – aby ściągnąć tym zabiegiem jak najwięcej klientów, zwabionych choćby intrygującą nazwą. Naprawdę, żaden inny i bardziej racjonalny powód, nie przychodzi mi na ten moment do głowy. Za to jest okazja by trochę ponarzekać i wysnuć kilka malowniczych teorii spiskowych – choć może bez łamania parówek… 🙂

CB I Hate Perfume - Cedarwood Tea

Cedarwood Tea rzeczywiście ma nieco inne proporcje, niż czysta terpentyna, której użył w Russian Caravan Tea, ale to bardziej modyfikacja kosmetyczna, niż pretekst do wypuszczenia kolejnego zapachu, pod zupełnie inną nazwą. To trochę tak, jakby każda łatka, którą Microsoft lub Apple wypuszcza do swego oprogramowania – z automatu robiła zeń zupełnie nową wersję, sygnowaną kolejnym, wyższym numerkiem. Owszem Porsche też wypuszcza łudząco podobne do siebie samochody, najbardziej różniące się od siebie i poprzednich modeli właśnie nazwą, ale ile w tym inwencji? Fukam i prycham, ale naprawdę uważam, że kosmetyczna modyfikacja proporcji składu, to trochę za mało, by robić z tego rewolucję. Stwierdziłem, że nie ma sensu opisywać zapachu, którego receptura odchyla się od oryginalnej formuły, o raptem kilka stopni – stąd jedynie podlinkowałem pierwotny wpis. Gwoli formalności dodam, że są to perfumy wodne (zamiast alkoholu olejki rozcieńczono w wodzie), ale i tak trwałością nie grzeszą. Jak dotąd każdy zapach CB, z którym miałem styczność, cechuje nikła projekcja i trwałość, więc to chyba u Brosius’a standard. Tym niemniej czuję się rozczarowany…

CB I Hate Perfume - Russian Caravan Tea
to nie pomyłka, to są dwa różne zdjęcia…

Z drugiej strony słyszałem o przypadkach perfum niszowych, które w ogóle były kasowane i zdejmowane przez swoich twórców – bo nie udało się zdobyć kolejnej partii składnika, niezbędnego do wytworzenia kolejnej i identycznej partii produktu. Powodowało to, że nowa seria różniła się nieznacznie od oryginału i twórca podejmował decyzję, że nie wypuści jej pod starą nazwą – bo pachnie inaczej i jego klienci mogliby poczuć się oszukani lub zawiedzeni, nawet jeśli modyfikacja była niezamierzona i niezawiniona. To się nazywa szacunek względem kupującego, o czym powinni pamiętać producenci mainstreamu, którzy co rusz poddają receptury swych klasyków rozlicznym reformulacjom i jeszcze bezczelnie udają, że nic takiego nie miało miejsca. Nawet nie informują o tym fakcie (często zaprzeczając lub idąc w zaparte), licząc że tępy motłoch nie zauważy i ujdzie im to bezkarnie…

terpentyna-weneckatym razem mamy do czynienia z terpentyną w wersji light…

Tylko po co robić słabszą (mniej intensywną w treści) wersję swoich innych perfum? Russian Caravan Tea z 2004 roku, pachniał intensywniej Cedarwood Tea z 2006 roku i chyba tak naprawdę ta różnica w koncentracji, najbardziej różni oba pachnidła. Może więc Brosius chciał w ten sposób wybrnąć z patu, jakim jest hipotetyczna i nieunikniona (bo wymuszona) modyfikacja brzmienia, wywołana właśnie brakiem jakiegoś składnika? A może IFRA lub inna nawiedzona instytucja, stojąca na straży wyimaginowanej dbałości o nasze zdrowie – stwierdziła, że znów trzeba czegoś zakazać (profilaktycznie, bo przypadkiem może kogoś uczulić), stąd konieczność modyfikacji składu lub proporcji?

CB I Hate Perfume - Cedarwood Tea reklama

Obie kompozycje dzielą dwa lata, dwa lata podczas których jakiś biurokrata, owładnięty misją zbawiania świata – mógł uznać, że zbyt wysokie stężenie ekstraktu z np. terpentyny, może hipotetycznie wywołać krosty na genitaliach lub katar u kota naszego sąsiada… To niedopuszczalne, więc trzeba ograniczyć, zakazać i najlepiej zdelegalizować!. Przecież cynamon, mech dębowy, sandałowiec i piżmo, użyte w śladowych ilościach (bo ile tego na siebie wylejcie przy aplikacji?) to samo zło – za to papierosy, alkohol, Coca Cola i modyfikowana żywność, to samo zdrowie i można je dostać od ręki, legalnie i w każdym sklepie… No ale żyjemy w czasach, gdzie za sprzedaż nieletniemu drożdżówki jest nielegalna i można pójść za siedzieć, więc o co się żołądkować?… 🙂CB I Hate Perfume - Cedarwood Tea EdP

rok powstania: 2006

nos: Christopher Brosius

projekcja: mizerna,

trwałość: nikła, po około 2 godzinach zanika

Skład: (oficjalny) cedr Virginia, kadzidło, herbata, (a w rzeczywistości terpentyna w wersji light)


Responses

  1. Mam wrażenie że ów nadmierna „troska” IFRA o nasze zdrowie wynika z cichego lobbingu samej branży perfumeryjnej, a przynajmniej potentatów. Teraz zamiast kłopotać się pozyskiwaniem drogich olejków naturalnych można dodawać syntetyki produkowane po klika centów za galon i sprzedawać perfumy na kilku tysięcznej marży,a gdyby jednak jakiś klient się oburzył, to zawsze można powiedzieć że IFRA kazała 😉

    • Dokładnie, trafiłeś w sedno! 🙂 Sam też tak to postrzegam, podobnie nagonkę na zwykłe żarówki… Komu przeszkadzały? Producentom tych nowszych i wielokrotnie bardziej szkodliwych oraz niebezpiecznych, ale tu o kasę chodzi a nie nasze zdrowie i niskie zużycie prądu… IFRA to taki zły policjant, na którego dobrze się zwala winę, ale producentom jest bardzo na rękę, że mają podkładkę i alibi, dlaczego musieli coś zmienić. Syntetyki są tanie, szybkie i zawsze powtarzalne, więc same zalety, dla producenta rzecz jasna 🙂

  2. I don’t know … 🙂

    • i don’t wanna know – Sasha, Fugees or Mario Winans 🙂

  3. Też nie lubię IFRA, na pewno niektóre składniki są zakazane przez to, że są za drogie, ale zakazują oni też niektórych rakotwórczych i mocno alergicznych składników. Nie chciałbym usłyszeć po jakimś czasie, że DHI (mój ulubiony zapach) po długotrwałym używaniu powoduje bardzo agresywnego raka skóry…
    PS Wydaje mi się, że mech dębowy zakazała Unia Europejska. Lepszym przykładem byłby Fahrenheit czy Antaeus, w których tak na prawdę zapach zachował tylko powierzchowne podobieństwo (napisałbym składniki, ale nie mogę znaleźć co zostało zakazane)

    • trafna uwaga, ale nie dajmy się zwariować. Ile tego olejku przy tak niewielkim stężeniu i niskiej częstotliwości używania przyjmie Twoja skóra? W jedzeniu, powietrzu i napojach które spożywamy jest więcej alergenów, toksycznej chemii i substancji rakotwórczych, ale tu jakoś IFRA i jej odpowiedniki z WHO siedzą cicho 🙂 Pewnie pieniążki im się zgadają w kieszeni, to po co drążyć temat? A potem wsiądą na np. Vetiverę, bo ponoć wywołuje czerniaka albo ospę wieczną i znów rozpęta się dochodową nagonkę wywołując panikę… 🙂 Dopóki Colę, Fast Foody i nikotynę można kupić legalnie w każdym sklepie, żadna siła mnie nie przekona, że którakolwiek z tych instytucji działa rzeczywiście w trosce o nasze zdrowie…

      • Bez przesady z tą Colą. 😉 Tutaj akurat się z tobą zgadzam, państwo zakazuje to co chce, ale nie zawsze musi tak być (brak legalizacji niektórych narkotyków, a legalizacja alkoholu to też coś ciekawego, nie biorę, a i tak wiem, że alkohol szkodzi tak jak niektóre ciężkie narkotyki). UE zawsze daje jakieś uzasadnienie, nie ważne czy absurdalne czy nie. IFRA to instytucja z założenia dobra, ale dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. BTW Dobre syntetyki z zasady mają długi czas bytowania na skórze, nie wiem jak można spartaczyć zapach tak, żeby zostawał 2 godziny na skórze…

        • A ja w tym widzę szopkę i rażącą niekonsekwencję w działaniu. Jeśli coś jest be, to po pierwsze proszę to ponad wszelką wątpliwość udowodnić, podpierając się miarodajnymi i potwierdzonymi badaniami naukowymi, albo przestać bić pianę. Co do alkoholu, papierosów i narkotyków ich szkodliwość (przy nadmiernym spożyciu) jest potwierdzona i powszechnie znana, ale póki rządy zarabiają potężną kasę na podatku akcyzowym, to przymykają oko. A kupuje i tak ten co chce, więc czemu tak samo nie robić z perfumami? Jeśli papierosy mi szkodzą i uświadamiają mnie o tym na każdej paczce papierosów, to przecież mogę nie kupić – więc czemu tej samej decyzji nie pozostawić konsumentowi w przypadku perfum potencjalnie zawierającymi alergeny? Na głupich płatkach śniadaniowych czytam mniej lub bardziej kuriozalne ostrzeżenia, że mogą zawierać orzeszki, mleko, jaja, gluten – więc czemu nie przenieść tego na perfumy? Przecież nie każdego sandałowiec, mech czy bób tonka uczuli, więc nie dajmy się zwariować koniunkturalną poprawnością polityczną, zwłaszcza że realne zagrożenia (modyfikowana żywność, napoje i używki) są wciąż powszechnie dostępne. Dla mnie IFRA to taki pożyteczny idiota, który dał się omotać lobbystom (jak UE ekspertom od energooszczędnych a diabelnie toksycznych świetlówek energooszczędnych), więc zakazują co im każą, choć każdy się domyśla kto i jaki ma w tym cel 🙂 A co do marnej jakości to swoisty znak czasu. W dzisiejszych czasach, przy tej konkurencji i nadpodaży trzeba samodzielnie zadbać o koniunkturę. Pomiędzy producentami RTV, samochodów i perfum, nie ma żadnej różnicy, każdy chce sprzedawać jak najczęściej i jak najwięcej 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: