Napisane przez: pirath | 15 grudnia 2015

Bentley – Infinite EdT, czyli Hermes i The Different Company w nowym wcieleniu…


Z dziką rozkoszą donoszę, że Nathalie Lorson, mama wcześniejszych, premierowych Bentleyów oraz Lalique Encre Noire (wraz z edycją Sport) – właśnie popełniła kolejne, nie mniej wyśmienite pachnidło. Czemu tylko wyśmienite – miast genialne, wybitne lub przełomowe? O tym już za  chwilę. Bentley to stosunkowo młoda i świeża marka w perfumeryjnym półświatku, ale wtargnęła nań przebojem i pozytywnie zaskakuje, za każdym razem. Wysokim poziomem, wyrafinowanym krojem, dbałością o jakość oraz niesamowitym szykiem, którym emanują ich wysmakowane i dopieszczone kompozycje. Marka ustawiła sobie poprzeczkę bardzo wysoko, co cieszy – zwłaszcza, że bardziej rozpoznawalne, zasłużone i ikoniczne brandy opuściły gardę, wypuszczając pachnidła coraz bardziej nijakie, zachowawcze i koniunkturalne. W świetle obowiązujących trendów, pojawienie się zapachu, który pachnie z rozmachem, swoiście i charyzmatycznie – należy rozpatrywać w kategorii cudu i objawienia.

Bentley - Infinite Eau de Toilette

Tym bardziej, że nie jest to monstrualnie przerysowany kafar, pokroju Versace Eros, czy Paco Rabanne Invictus – a zaaranżowana ze smakiem, gustem i elegancją kompozycja, która na powrót rozpali zmysły i nozdrza rozgoryczonych wszechobecnym marazmem, perfumomaniaków. Tak, jest zjawiskowo piękny, wręcz orgazmistyczny, wyrafinowany i wyborny, mógłbym się w nim pławić, adorować go i uwielbiać – czapkując przed niedoścignionym warsztatem Nathalie Lorson, ale jest jedno ale… Nie sposób uciec przed myślą, że dźwięczne i wysoce energetyzujące otwarcie tych perfum oraz ich akord serca – przypomina inne, równie wielkie i niesamowicie specyficzne pachnidło. Tak, mam tu na myśli boskie Terre d’Hermes, genialnego Jeana Claudea Elleny.

Bentley - Infinite Eau de Toilette reklama

A Terre (Król) jest tylko jeden i żaden Montale Red Vetiver, Tiffi T4, czy Bentley Infinite tego nie zmieni i nie może się równać z jego niedoścignionym rozmachem, falującym gorącem i niemalże eteryczną oraz hipnotyzującą nośnością tego zacnego pachnidła. Zapach objawienie, pokroju Terre, pojawia się tylko raz i choćby odwołać i podmienić „na swoich” cały Trybunał Konstytucyjny – nie da się tego kroju i sukcesu powtórzyć. Wszystko co po nim, będzie jedynie nędzną i niegodną oryginału imitacją, nieudolnym naśladownictwem i numerem dwa. Tak jak Dior Fahrenheit i Homme są tylko jedne jedyne i niepowtarzalne, tak i Terre nie ma precedensu i mieć nie będzie!. Tego geniuszu nie sposób powtórzyć, ani się z nim mierzyć – więc owszem Bentley Infinite ma coś w sobie z Terre (i nie tylko), jest podobnie zaaranżowany – ale nigdy nie będzie jego zamiennikiem, bo Król jest tylko jeden!.

Bentley - Infinite Eau de Toilette reklama2

Ale gdyby odstawić na bok mniej lub bardziej oczywiste konotacje* ze wspomnianym Terre d’Hermes, Infinite to cudowne pachnidło. Wykwintne, wzniosłe i spektakularne, choć bardzo nowoczesne i nie tak monstrualnie wyniosłe i nośne jak Terre. Terre jest bardziej grejpfrutowy, krzemowy i pieprzny – gdy grejpfrut Bentleya Infinite spowija łykowata zielenina, badyle, młode listki i gałązki. Ich delikatna, świeża i nieco purystyczna faktura, dopełniona jest delikatnym pieprzem, grejpfrutem, wysoce powściągliwym geranium i odrobiną lawendy – tworząc na skórze obraz pikantno, energetyzująco soczystego świeżaka, o subtelnie kwiatowym konturze (geranium i fiołek). O dziwo, bez udziału magii ISO E Super, którego tony ponoć Terre zawiera. Lekki zwiewny eteryczny i wielowymiarowy zapach, który pod względem przestrzenności, gracji i swej arcy wyrafinowanej głębi – może ukraść sporo wielbicieli, zapachowi, który tak bardzo przypomina.

*niektóre brzmienia i uzyskiwane przez konkretną korelację nut podobieństwa, są nieuniknione – nawet jeśli są niezamierzone

Koncept Bentleya

Nie chcę mówić w prost o perfidnym naśladownictwie, odgapiostwie i próbie odcinania kuponów od wrażenia, jakie robi na ludziach brzmienie Terre – wszak Lorson to nie żaden podrzędny perfumiarz. Tyle że sposób poprowadzenia niektórych detali, ich krój i wydźwięk tak mocno wpada w rytmikę wspomnianego Terre (i nie tylko Terre, ale o tym już za chwilę), że chwilami nie sposób wykluczyć, iż Bentley zlecił tę kompozycję świadomie i z premedytacją. Tak, są różne, tak oba osnuto na pozornie odmiennym wykazie nut i teoretycznie każdy wybrzmiewa własną partyturą – ale czemu nie mogę przestać myśleć, o tym cholernym Terre!? Pomijając oficjalne wykazy nut Bentleya i Terre, które jak wiemy z doświadczenia, zwykle są niekompletne, wybiórcze, naciągane, wyimaginowane lub urojone – wciąż wiele te pachnidła różni, ale coś mi podszeptuje, że wrażenie i misterny klimat, który tworzy Bentley Infinite, nie może być przypadkowy…

Bentley - Infinite Eau de Toilette poster

Ehhhh… no jest zniewalająco piękny, przyznaję… co bym o nim nie napisał i jak bardzo chciał go skrytykować za wtórność i podszywanie się pod królewski majestat jego niedoścignionej doskonałości imć Terre d’Hermes, nie potrafię… Infinite jest po prostu śliczny, a w fazie dojrzałej, gdy jego pieprz, grejpfrut i geranium/ pelargonia już się wyszumią – bliżej mu do zwiewnego Eau Tres Fraiche, a więc do jasnej Anielki, znów Terre i Ellena!. Ta sama wymuskana lekkość, dyskrecja i podszyta wyżyłowanym pietyzmem, nonszalancja – wyrażona poprzez purystyczne konotacje roślinno drzewne, z subtelnie acz doskonale wyczuwalną vetiverą (bardzo rześką, optymistyczną i świeżą) oraz nader subtelne inkrustacje drzewno balsamiczne. Do tego dochodzi na wskroś subtelny detal, z ultra minimalistycznego i subtelnie pudrowego irysa. Ale to jeszcze nie koniec podobieństw, bo w swej końcowej i najdelikatniejszej fazie – zapach przypomina nie mniej wybitne Sel de Vetiver od The Different Company aka Guerlain Vetiver (acz z naciskiem na ten pierwszy)… Dacie wiarę? Jeden zapach, a zawiera wyraźne konotacje i wtrącenia, do co najmniej trzech wybitnych pachnideł! W tym dwóch od Elleny (Fraiche i Terre) oraz Sel, więc jak śmiałbym protestować i utyskiwać, na tak wyborne połączenie i rodowód?.

Bentley - Infinite Eau de Toilette poster2

Prze-śli-czne pach-ni-dło i tyle… Lekkie, rozkoszne i zniewalające, pełne polotu, niewymuszonej elegancji, finezji i gracji. Stąpa po skórze lekko, z umiarkowaną projekcją i nieodmiennie świeżo, a przy tym jest bardzo trwałe (na ten moment 12 godzin i nie chce przestać). To kompozycja idealna na wiosnę i lato i wręcz stworzona do uświetnienia cieplejszych pór roku – gdy jej wysublimowany bukiet będzie mógł w pełni rozwinąć swe wymuskane skrzydła. Wiosną będzie pięknie korespondować z przygrzewającym coraz śmielej słonkiem, którego tak bardzo nam teraz brakuje. Taki mały generator endorfin, a przy tym niemiłosiernie przyjemny w odbiorze. Jeśli więc nienawidzicie/unikacie Terre (co jestem w stanie zrozumieć, bez rzucania w Was klątwą), bo przytłacza Was swą wybujałą nośnością i drapieżnością, a uwielbiacie świeże i tryskające optymizmem brzmienie vetivery z Sel de Vetiver i Guerlain VetiverBentley Infinite jest spełnieniem Waszych modlitw. I nie ważne czy modlicie się do Boga, czy Zuckenberga… Moi drodzy, śmiem twierdzić, że to jedna z lepszych premier tego roku i jedna z najciekawszych premier mijającej pięciolatki! – więc gorąco zachęcam do zakosztowania na własnej skórze, tego na wskroś zniewalającego pachnidła…Bentley - Infinite EdT

rok powstania: 2015

nos: Nathalie Lorson

trwałość: bardzo dobra, a jak na świeżaka doskonała

projekcja: dobra i wysoce adekwatna do kroju

Głowa: cytrusy, lawenda, cedr,
Serce: fiołek, pieprz bourbon, geranium,
Baza: ambra, paczula, haitańska wetyweria,

Reklamy

Responses

  1. Do skosztowania jak najbardziej, tym bardziej że wszystkie poznane już kompozycje tej marki nie wieją lipą 🙂 Terre nie mój właśnie…

    • spróbuj i wyrób sobie własną opinię 🙂

  2. Sel de Vetiver stworzyła Celine Ellena, nie Jean-Claude 😉

    • aj, Terre i Terre Fraiche miało być (jak powyżej), już poprawiam, dzięki

  3. Dzisiaj odebrałem z paczkomatu 🙂 Przepiękny zapach i tani jak barszcz 😀

    • mi też się bardzo Infinite podoba i sam mam chrapkę na własną flaszkę, więc winszuję zakupu 🙂

  4. Zawsze długo się zastanawiam zanim nabędę jakiś zapach, tego Bentleya też długo testowałem, porównywałem z innymi wodami, aż w końcu sobie zamówiłem flakon po kolejnym przeczytaniu tej recenzji.

    Gratuluję umiejętności takiego pisania, które przyciąga i aż chce się wyszukiwać dalszych recenzji. Z Twoim blogiem jestem od lutego zeszłego roku, ale musiałem to w końcu napisać. 😀

    • Bardzo Ci dziękuje i jednocześnie cieszę się że mogłem pomóc lub podpowiedzieć, pozdrawiam 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: