Napisane przez: pirath | 18 lutego 2016

Bentley – Absolute For Men, czyli gloria in excelsis Gucci, monsieur Almairac!


Ekhm, na wstępie mam złą wiadomość dla Roqforta. Następca znienawidzonego przez Ciebie Gucci Pour Homme – jest jeszcze bardziej nośny, niż oryginał… 😀

Alleluja! Cuda jednak się zdarzają i nawet takiej ślepej kurze z nadwagą jak ja, czasem trafi się ziarno 🙂 Dzięki uprzejmości Emery (Olgo stokrotnie Ci dziękuję) dosłownie na dniach otrzymałem słusznej pojemności dekant, z Bentleyem Absolute. Serce rośnie i łza się w oku kręci, bo w najśmielszych marzeniach nie spodziewałem się, że kiedyś zdobędę próbkę tych nieoferowanych w Polsce perfum (prywatny import w walizkach, to nie oficjalna dystrybucja) i będę miał szansę podzielić się z Wami moimi wrażeniami i subiektywnymi odczuciami – związanymi z obcowaniem ze cudownie zmartwychwstałym Gucci Pour Homme! Hosanna!

Gucci Pour Homme

Na radosną wieść o reaktywacji nieodżałowanego GPH, przestałem oszczędzać moją ostatnią „setunię” z powyższym. Już nie używam go od święta, oszczędnie dawkując drogocenną ciecz – wszak już mnie serce nie boli, że jak go pochopnie zużyję, to nastąpi definitywny koniec i prawdopodobnie będę musiał ze sobą skończyć… 😉
A przecież nie będę dawał zarobić spekulantom, sprzedającym na aukcjach jakieś niedobitki o niewiadomej kondycji, oferowane za absurdalne kwoty!. Zwłaszcza, że ponoć Gucci PH wrócił / zmartwychwstał / został cudownie wskrzeszony i zesłany na ziemię w postaci Bentleya Absolute!. I tu uwaga, o ile Gucci ma przepiękną bursztynową barwę, Bentley jest zupełnie bezbarwny. Gdy miałem go użyć po raz pierwszy, łapy tak mi drżały z podniecenia, że spocony paluch ześlizgiwał się z atomizera… Wreszcie nacisnąłem na spust i…

atomizer w dekancie Emery ma podobną siłę rażenia 🙂

Tak na pierwszego niucha, łaaaaaaał! No jest piękny i niewątpliwie jest godnym następcą swego protoplasty, ale czy jest tym samym zapachem? Wcześniej kilka zapachów nieśmiało pretendowało, ocierając się w mniejszym lub większym stopniu o boskość i majestat GPH – ale zawsze jedynie po części, niechcący, lakonicznie, nieudolnie lub przypadkowo… Azzaro Visit, Piver Epices, Dsquared2 Potion, Juicy Couture Dirty English, Zirh Ikon i bodaj CdG Man2, dawały namiastkę nieodżałowanego i świętej pamięci Gucia… Ale tu peany i akty strzeliste się kończą… Z najistotniejszych różnic, od razu czuć, że Bentley jest bardziej nośny intensywny i bardziej sandałowy niż oryginał. Jest w nim dużo więcej irysa i cypriolu (papirusu), który przydaje kompozycji tej pylistej szorstkości. Ale porównując je ręka w rękę, czuć że mój stary Gucci jest słodszy, bardziej obły i dymny oraz nieco bardziej żywiczny – gdy Bentley jest ostrzejszy, surowszy, skromniejszy bardziej klarowny, agresywny i wyzbyty tej osnowy z kadzidlanego dymu. Owszem jest bardzo podobny, chwilami nawet uderzająco, ale Absolute to nie jest DOKŁADNIE Gucci PH, którego pamiętam i wciąż posiadam (moją ostatnią setkę GPH otworzyłem w październiku ubiegłego roku, więc jest całkiem świeża i na pewno nie jest zleżała) i bynajmniej nie drastycznie różną barwę obu cieczy i flakon, mam tu na myśli.

Bentley Absolute EdP

 

Oczywiście biorę poprawkę, że mój przechowywany w sarkofagu nuklearnym Gucci ma już 6 lat (flakon otworzyłem niecały rok temu, ale procesów chemicznych we flakonie zatrzymać nie sposób), że oba zapachy powstały w różnych rozlewniach, w oparciu o składniki i aparaturę od innego dostawcy, że Almairac miał prawo zmodyfikować recepturę – ale i tak twierdzę, że rozbieżności jest więcej. Te różnice, to nie tylko kwestia wznowienia produkcji pod inną banderą i w innej rzeczywistości, bo pomimo chwilami uderzającego podobieństwa – Bentley to dla mnie inny zapach. W Gucci wyraźnie czuć goździka, paczulę, imbir, mech dębowy, labdanum i benzoes, gdy u Bentleya pierwsze skrzypce gra sandałowiec, cypriol, cynamon, cedr i irys. Nie, nie sugeruję się wykazem nut! Te składniki wprawdzie występują w obu kompozycjach, ale w wyczuwalnie innych proporcjach. W Bentleyu brakuje mi przede wszystkim większego stężenia żywic – a konkretnie benzoesu, ambry, labdanum i olibanum. Niby jest nośniejszy i wybrzmiewa intensywniej (zwłaszcza w fazie otwarcia) niż klasyk – ale ośmielę się postawić tezę, że jest zauważalnie uboższy w detale i niuanse. Taaak wieeeeem, zaraz mi powiecie, że sugeruję się wykazem nut (bzdura!), albo gloryfikuję mój ideał, mego mainstreamowego Graala, z którego przedwczesną śmiercią nie potrafię się pogodzić… Tia, tyle że porównując jedno z drugim ręka w rękę – ciężko polemizować ze stanem faktycznym.

2015 Bentley Mulsanne

W moim odczuciu Bentley Absolute to nie jest to wskrzeszenie, a reedycja Gucci PH w możliwie całej rozciągłości. Bentley jest bardziej suchy, pylisty i ostrzejszy, bliżej mu do wrażenia jakie pozostawia Azzaro Visit czy D2 Potion, ale brakuje mu tej wyrafinowanej, szlachetnej głębi i żywiczno korzennej jowialności, którą emanował bukiet GPH. To nie znaczy że Bentley jest zły, co to to nie! Jest pięknym i godnym następcą zacnego nieboszczyka – ale trzeba jasno i wyraźnie zaznaczyć, że nie jest nim w całej rozciągłości. Nie, nie jestem zły, zawiedziony ani rozczarowany – wręcz przeciwnie, jestem im za co jestem im (nosowi i obecnemu producentowi) dozgonnie wdzięczny za ponowną sposobność cieszenia nozdrzy niesamowitym brzmieniem tych perfum!. Jeśli nigdy nie znaliście GPH będziecie Bentleyem zachwyceni. Jeśli znaliście GPH przelotnie lub nie byliście jego wielkim fanem, wciąż będziecie zachwyceni. Ale jeśli używaliście i kochaliście GPH pasjami i znacie go na wyrywki, poczujecie pewien niedosyt i że coś jest nie tak… Porównując je ręka w rękę, wciąż uważam, że oryginalny Gucci pachnie lepiej i bardziej bogato (skład) – ale wiecie, czego oczy i nozdrza nie widzą, tego sercu nie żal… No i nie ma sensu płakać za rozlanym mlekiem (tu nieprodukowanym PH), gdy zdrowy rozsądek (również przez pryzmat ceny i dostępności) podszeptuje Bentley

Bentley Absolute For Men reklama

Już w fazie otwarcia Bentley jest tym głośniejszym, ostrzejszym, bardziej suchym, pylistym i… przaśnym… Tak tego słowa szukałem… w porównaniu z nieco cichszym, gładszym, bardziej złożonym, dymno kadzidlanym i balsamicznym brzmieniem klasyka – wypada ździebko surowo, by nie powiedzieć blado. Nie żebym starał się gloryfikować świętość i majestat klasyka, oba nosiłem przez kilka dni na nadgarstkach i po prostu opisuję swoje spostrzeżenia z autopsji. Sorry ale niemalże zupełny brak mchu dębowego w bazie Bentleya naprawdę ciężko przeoczyć… Z drugiej strony ta lekko purystyczna świeżość, drapieżność i nośność Bentleya może się podobać – tyle że nie ma tu wyrafinowanego i dystyngowanego kadzidełka, goździka i labdanum oraz benzoesu w bazie. Almairac pięknie odtworzył swą genialną recepturę – ale nie sposób zauważyć, że przy użyciu nieco innej i wyraźnie skromniejszej grupie ingrediencji. Być może ten efekt jest zamierzony, wiecie trend na minimalizm… Niestety ich wyczuwalny brak odebrał brzmieniu odrobinę tej eleganckiej wykwintności oraz niemalże mistycznej korzenności, którą Gucci oczarowywał i porywał do cna, a której w Absolute jest wyraźnie mniej. Bentley jest zauważalnie nośniejszy i wybrzmiewa intensywniej niż Gucci – ale jego bukiet jest dużo prostszy i uboższy w pewne detale, więc coś za coś.

Bentley absolute edp box

 

O ile Absolute powąchany przelotnie gdzieś i na kimś, wyda się Gucci Pour Homme we własnej osobie – to zestawiając je razem „Head to Head„, czuć drobne różnice i braki, które są czymś więcej niż reformulacją, tudzież drobną odchyłką wywołaną prozaiczną zmianą producenta, czy parku technologicznego. Mam świadomość, że lata lecą i przy produkcji masowej, siłą rzeczy nie da się uniknąć zmian i modyfikacji wywołanych chociażby polityką IFRA, czy dostępnością i powtarzalnością użytych składników. Nie wątpię, że zarówno Bentley jak i Almairac bardzo się starali i rzetelnie przyłożyli do wskrzeszenia tych niesamowitych perfum, ale Bentley Absolute to nie jest Gucci Pour Homme w całej rozciągłości. Jeśli miałbym oszacować stopień podobieństwa Bentlaya do Gucci – to w zależności od akordu, waha się on od 85-90%, zaś trwałość mniej więcej ta sama, z lekką przewagą Gustawa I-go. Spora rozbieżność jak na klona/namaszczonego następcę, ale tu będę bronił Almairaca i Bentleya, twierdząc że i tak dokonali cudu! (a Bentley zrobił tym posunięciem interes życia).

Gucci Pour Homme box

No dobrze, nie wierzę w cuda i altruizm producentów, ale mam świadomość, że po tylu latach, obostrzeniach co do dawkowania i palety i dostawcy dostępnych składników oraz innym wykonawcy i parku technologicznym – po prostu, LEPIEJ/WIERNIEJ SIĘ NIE DAŁO. Nie nazwę też Absolute lepszym, bo obfitsza i żwawsza projekcja to trochę za mało, by zniwelować wyczuwalnie uboższą liczbę składników w tle kompozycji. Bentley pachnie głośniej, ale skromniej. Ale mimo to, jestem diabelnie wdzięczny Bentleyowi (choć mam świadomość, że zrobili to gównie dla prestiżu i pieniędzy) oraz maestro Almairac, za zwrócenie światu tego zacnego i absolutnie bezprecedensowego pachnidła. Wprawdzie Absolute to tylko bardzo dobra namiastka, której nie odważę się nazwać 100% pomazańcem, ale to w sumie nieistotne… Z żywą legendą i pięknymi wspomnieniami, które noszę w sercu i tak nic nie wygra (pomimo faktycznie zauważalnych różnic i rozbieżności) – ale i tak dziękuję im za Absolute… To tylko detale, oczywiście istotne i nadające smaku, ale mam świadomość, że po tylu latach i zmiennych, nie sposób stworzyć kopię idealną. Tym niemniej serce rośnie, gdy sobie uświadomić, że duch Gucci PH znów jest wśród nas i mimo wszystko ma się wyśmienicie…Bentley EdP

rok powstania: 2014

nos: Michel Almairac

projekcja: doskonała

trwałość: dobra

 

Głowa: imbir i różowy pieprz,
Serce: olibanum, papirus i drzewo sandałowe,
Baza: cedr atlaski, ambra, agar, mech,

 

Reklamy

Responses

  1. A ja mojego Gucia mam zabunkrowanego i tylko od czasu do czasu sobie nieśmiało wyjmę z pudełeczka i szkło poprzytulam…..Teraz mnie ,,poszczułeś ” na Bentleya…

    • Muuuuuuuuuuuuuuuuuah (to był długi i przeciągły buziak), Hania zawitała w me skromne progi! 🙂

      • No co TY !! Często tu jestem ! W kąciku sobie przycupnę i czytam…

        • ależ rozsiądź się na kanapie, może kawy? 😀

          • Poproszę. Z mlekiem. 😀

  2. Optymistycznie i widzę że opinie w unnych miejscach nie są na wyrost. Do poznania pewnie i kupienia. Co do Gucia to mam gdzies kilka ostatnich kropel w odlewce i aż sobie wieczorem odlecę… 🙂
    Czekam też na kolejne dzieci Bentleya bo idzie mu wyśmienicie…

    • mnie ta marka coraz bardziej zaskakuje, rzecz jasna pozytywnie. Zaczęli od przysłowiowego trzęsienia ziemi (Hitchcock), a wraz z Infinite i Absolute napięcie wzrosło. Mocno im kibicuję i mam nadzieję, że marka nigdy nie opuści swej wysoko postawionej gardy…

  3. Jest możliwość zakupienia próbki na odelwkiperfum.pl, nie chce robić antyreklamy ale ten sklep stacza się coraz bardziej. Wiele głosów o nie nie napełnionych równo próbkach i nie prawidłowym zapachu są chyba jednak prawdziwe. 2 lata temu kupiłem sporo próbek Gucia, zachwyciłem się nim do reszty, pachniał obłędnie, głęboko i bardzo intensywnie. Zakupione ostatnio odlewki GPH I z tego samego źródła, okazały się na pierwszy rzut oka niespójne. Kolor cieczy był 2-3 razy jaśniejszy od próbek (już zepsutych), które mam w szufladzie od dwóch lat a ich barwa się nie zmieniła. Jednak zapach rozczarował mnie po całej linii. Wanilia na lekkich drewienkach. Zero kadzidła, i tej głębi. Trwałość ok. 2 godzin, projekcji brak a wypsikałem na sobie jednego wieczoru aż 2 ml. Śmiechu warte, sklep mnie zraził do siebie na długo. Nie mam wątpliwości że przy tak ogromnej liczbie zamówień, nie sprzedają już oryginalnych próbek. Zresztą musli by chyba wykupić cały magazyn marki Gucci, aby móc dalej oferować oryginalną ciecz. Kupienie całego flakonu Absolute, to jednak drogi wydatek.

    • Ja jakiś czas temu kupiłem Sauvage na spróbowanie i niby wszystko ok…, ale jednak coś mi nie grało, porównałem te zapachy i ten z próbki był słabszy i mniej nośny… Może to mój nos, może majstrowanie dla zarobku, może mała szczelność takich próbek, może mały atomizer, ambroxan nie był nutą dominującą i po pieprzu nie czułem już nic, a z dużego flakonu ten zapach, gdy przesadzę to nie czuję żadnych zapachów przez kilka godzin… Kiedyś zamówiłem też la Nuit de l’Homme, to jest dopiero przykład zniszczenia zapachu, podejrzewam, że dostałem starą formulację, w której na prawdę czuć ziemisty kardamon… i ku memu zaskoczeniu pachniał lepiej niż mój flakon, okazuje się, że ten zapach wcale nie był taki zły przed 2012 rokiem. 😉 Najgorzej wypadł na mnie ich DHI, którego nie czułem po pół godziny… Ja kupuję próbki na stronach perfumerii, przynajmniej mam większą pewność, że otrzymam oryginał (nie sugeruję, że ktoś sprzedaje podróbki, ale mam pewność, że na prawdę posiadają flakon perfum), a ceny „odlewek” są skandalicznie wysokie w porównaniu z próbkami na innych stronach.

      • A ja powiem tak. Kupuję próbki perfum w różnych miejscach i zaobserwowałem, że wszędzie obowiązuje mniej więcej podobny mechanizm. Cena mililitra perfum, które nie są nowością oscyluje pomiędzy 3-4 zł, co jest stawką bardzo dobrą – zważywszy, że trzeba doliczyć epruwetkę, często z atomizerem, robociznę, druk i naklejenie etykiety, konfekcjonowanie, pakowanie i wysyłkę. Po odjęciu kosztów własnych i ceny zakupu flakonu matki – zysk to kilkadziesiąt groszy na próbce, a więc rzeczywiście rozpusta 🙂
        Najdrożej wychodzą nowości, bo tu nie ma zmiłuj i pierwsze premierowe flaszki trzeba kupić od dystrybutora, albo w sieciówce (nim pojawią się tańsze opcje w necie), więc cena za mililitr wychodzi drogo, ale raczej ze względu na wysoką cenę zakupu całej flaszki, niż pazerność i zdzierstwo firm które się tym parają. To co w takich przybytkach wychodzi rzeczywiście drogo, to duże odlewki rzadkich i drogich perfum – ale tu też dochodzi cena robocizny i fikuśnej perfumetki, która dodatkowo podbija cenę. Ja bym nie demonizował, bo zważywszy na oszczędność czasu, kosztów (transport) i wygodę kupującego – kupowanie próbek lub perfum na mililitry to świetna sprawa, zwłaszcza gdy do najbliższej sieciówki kilkadziesiąt km…

    • Dzięki za ostrzeżenie bo w desperacji rozważałam zakup próbki ….

    • @Perfum Szczerze powiedziawszy nie rozumiem w czym problem. Jak mi coś nie pasuje (pojemność, nieszczelność epruwetki), a próbki do recenzji KUPUJĘ (to bardzo istotne, więc celowo z wielkich liter) w różnych perfumeriach, min. w odlewkach) to takie zamówienie reklamuję. Poza jednym jedynym incydentem sprzed około 5 lat, gdy od pewnej bardzo prestiżowej perfumerii dostałem próbki o wyraźnie mniejszej pojemności niż zadeklarowane – nigdy później nie miałem problemu by coś się wylało, potłukło, czegoś nie dali, pomylili, albo wlali za mało. I żeby nie było, kupuję anonimowo, więc żaden sklep nie wie, komu je robi i wysyła. A co do reszty Twoich, notabene bardzo poważnych zarzutów… Skoro twierdzisz, że nie sprzedają oryginalnych próbek, to niezwłocznie poinformuj o tym odpowiednie służby.

      • Próba była, to zostałem przez z nich zaatakowny frazesami i zwyczajnie nie chciało mi się kłócić. Skończyło się na tym iż napisali że nalewają „od ręki” i mogą występować różnice. Smiechu warte, kiedyś ten sklep to była jakość, na właśnie była 🙂

        • Bardzo interesuje mnie ich sposób „odlewania”… Wątpię żeby handlowali podróbkami, ale coś musi być na rzeczy skoro tyle ludzi mówi, że zapachy są nie takie jak powinny, ja przekonałem się o tym na własnej skórze, pół godziny rozwodnionej szminki mnie nie zadowoliło. 😉

        • hmmm, dziwna sprawa. W przypadku sprzedaży na mililitry „z ręki” (gdzie jednostką sprzedaży jest mililitr, lub od mililitra w górę) – pomylić się owszem można, ale wyłącznie na korzyść kupującego (przelewając, np, 1,2 ml gdy zapłacił za 1 ml) ale nie w drugą stronę. W takim przypadku korespondencję mailową ze sklepem (jeśli tak jak piszesz, posiadasz twarde dowody) przesyłasz do UOIK lub PIH wraz ze zdjęciami próbek i ich zmierzoną za pomocą np. strzykawki pojemnością i temat załatwiony – a przynajmniej ja bym tak sprawę załatwił.

  4. dlaczego uważacie, że nie można nabyć absolute w necie? znam sklep oferujący tę boską ciecz za 279 złociszy za 100 ml…

    • Bo nie można napisać, że próbkę się dostało od jakiejś prestiżowej perfumerii 😉
      Jeśli nie ma go w ofercie, a recenzja jest bardzo przychylna, to musi być naprawdę niezły… i taki jest. 🙂

      • no tak!, przecież próbkę (albo cały flakon, gdy blogera trzeba bardziej skorumpować) można dostać tylko od „zaprzyjaźnionej” perfumerii… 😉 no ale co z blogerami, którzy nie współpracują (i są z tego powodu bardzo szczęśliwi) z żadną perfumerią? ha! bo jest jeszcze trzecia opcja (drugą jest zakup próbek za własne pieniążki), występująca w przyrodzie najrzadziej – tak nieprawdopodobna, że aż wierzyć się nie chce… Otóż próbkę można dostać od czytelnika, zupełnie gratis, tak z sympatii!… Wiem, wiem to szokujące, ale jednak… 🙂

        • Sympatia czytelnika bierze się z tego, że Twoje słowo pisane jest najbardziej wartościowe w krainie perfumowych blogerów.

          • ojej, jeśli to nie sarkazm i ironia, to właśnie przeczytałem najpiękniejszy i najbardziej wartościowy komplement jaki blogger może przeczytać o swojej twórczości od czytelnika – dziękuję! 🙂

    • Robercie, ależ można kupić, ale nie z gwarancją oficjalnej dystrybucji. Co to oznacza dla kupującego? Import prywatny (z pominięciem oficjalnej dystrybucji) ma to do siebie, że nigdy nie wiesz czy Twoja flaszka nie okaże się odrzutem, wybrakiem gorszego sortu, podróbą, albo produktem przeznaczonym na inny rynek (o innych właściwościach zapachowych) – więc jak dla mnie ryzyko wtopienia jest spore… Nawet jeśli intencje sprzedającego są dobre, przy prywatnym imporcie nie da się wykluczyć nieuczciwych pośredników i hurtowników gdzieś po drodze.

  5. do szczęścia brakuje mi lepszej projekcji we tym Absolute, po początkowym „wow” powiedzmy przez 1h później osiada blisko skóry i np. po 5 czy 6h to trzeba potrzeć palcem np. za uchem żeby go poczuć. Warto dodać do Twojej recenzji, że dostępne w Polsce wersje Absolute są całe czarne (również ta, którą testowałeś), nie tak jak na zdjęciu i wg nie potwierdzonych informacji jest to wersja na rynek arabski, i chodzą pogłoski jakoby była słabsza od wersji ze złotym korkiem dostępnym w Harrodsie…

    • heh, ja sam nie wiem z jakiego flakonu powstała moja próbka, więc skąd Ty to wiesz? 🙂 A tak na poważnie, to napisałem maila do tej Pani, z prośbą o określenie jak wyglądał flakon.

      EDIT

      Ok, dostałem odpowiedź od Olgi, że moja próbka pochodzi z zupełnie czarnej wersji flakonu. Nie bardzo ogarniam, dlaczego w Polsce dostępna jest akurat wersja na rynek Arabski, skoro Londyn jest bliżej, ale pewnie chodzi o cenę. Ale skoro twierdzisz że wersja czarna jest słabsza i mniej trwała niż złota (nie mam jak tego zweryfikować), to jest to jak najbardziej sensowne i merytorycznie wytłumaczalne. Z tego co przeczytałem, złoty flakon to wersja EDT, a czarny to EDP, więc w praktyce słabsza nośność i trwałość w stosunku do wersji toaletowej, jest jak najbardziej naturalna i absolutnie nie powinna nikogo dziwić.
      p.s. dzięki za naprowadzenie, bo przynajmniej obrazki podmieniłem na właściwe, pozdrawiam 🙂

  6. No niechże Pan nie tytułuje tak niefrasobliwie swoich wpisów.
    Najpierw mi dech zaparło z wrażenia i musiałam sobie przypomnieć, że oddychać trzeba, a później po przeczytaniu podsumowania łzy w oczach stanęły. To za dym kocham GPH najbardziej
    Dziś właśnie przeliczałam swoje zachomikowane zafoliowane oryginalnie i później jeszcze niemal zalakowane przeze mnie próbki i dumałam czy odstąpić jedną czy trzymać tylko dla siebie.
    Muszę jakoś posiąść odrobinkę tego Bentleya i wtedy zdecyduję;)
    Zabawne – na samochodzie by mi tak nie zależało;)
    A zaglądnęłam tak przypadkiem bo chciałam przeczytać czy w temacie „odlewkiperfum” podtrzymuje Pan swoją opinię – to sobie poczytałam;)

    • bardzo mi przykro, że zburzyłem Twój spokój ducha, naprawdę 🙂
      p.s. moja opinia o tym sklepie się nie zmieniła, bo jak dotąd, nie mam ku temu podstaw – a jeśli się zmieni, to niezwłocznie poinformuję o tym starszyznę wioski, obiecuję ;)… a tak na poważnie, widzę, że odlewki musiały sobie nieźle u części klientów nagrabić, że taki ferment się wokół nich zrobił… swoją drogą szkoda, że swoje żale wylewają TU, a nie np. na ich oficjalnym fanpejdżu, gdzie sklep mógłby się ustosunkować do zarzutów…

      • Nikt nie pisze na ich fanpage’u, bo nikt tak na prawdę nie ma obiektywnych dowodów na to co piszą, ja mówię z doświadczenia o zapachu (łatwo się z tego wybronić wadliwym flakonem, reformulacją, moją skórą, „dawkowaniem”), kto inny może sobie ubzdurać, że powinien dostać więcej perfum (oczywiście bez dowodów), a jeszcze ktoś inny powie, że mu się kolor nie podobał (to już w ogóle z czapy, szczególnie, że wieksza „warstwa” daje ciemniejszy kolor) itp. itd. Ja bym im nie zarzucał nic bez potwierdzenia, a koszt czegoś takiego, z wyłączeniem pojemności, może wynieść dużo więcej niż taka próbka… Na miejscu kogokolwiek kto zraził się ich produktem najzwyczajniej w świecie przestałbym od nich kupować.

        • myślę podobnie, w przypadku uzasadnionych zarzutów, bojkot nieuczciwych sprzedawców jest najskuteczniejszym rozwiązaniem.

      • Z tym burzeniem spokoju to coś dziś wisi w powietrzu;)
        Podczytywałam później, na telefonie więc nie do końca uważnie przyznaję, również recenzję Dior Sauvage i narastał we mnie coraz większy Święty Oburz – no jak tak można,bezczelnie laciem po Klasyku! Dopiero jak doczytałam rok produkcji to coś mnie tknęło 😉
        A z odlewkami spróbuję– to ostatni bastion z Envy, a odkąd przeczytałam recenzję Elve (parę lat już temu) to mi się śnią po nocach;)

        • dlatego warto czasem przeczytać ponownie, z większym zrozumieniem by święty i nieuzasadniony gniew mógł opaść, a krew w żyłach ostygła 🙂

  7. Nie rozumiem, po co na siłę wymieniać nuty… Cynamon i irys w Bentleyu? Eeee…… Nie czuję. Za to mchu i labdanum (żywiczność) jest sporo wg mnie.

    • Wymyślać nuty, serio? po pierwsze nie mierz wszystkich swoją miarą – a po drugie to że powyższego nie czujesz, jest problemem twojej, a nie mojej percepcji… 😉

      • Nikogo nie mierzę swoją miarą 😀

  8. Jestem oczarowany tym zapachem. Ta jego pylistość, pochodząca jak mniemam od fenomenalnie ujętego papirusa, jest zniewalająca. A zaznaczyć muszę, że z wielką ostrożnością i nieufnością ofukałem dziś mój nadgarstek, bo do dzisiaj szczerze nie znosiłem papierusa w perfumach, po traumie przeżytej z kwaśnym i ostrym papierusem w Lalique Hommage a L’homme Voyageur, którego nie znoszę. Moje absolutne must have. szkoda tylko, że jest tak niedorzecznie drogi

    • Absolutnie się nie dziwię, jest prześliczny choć wiele bym dał by przetestować tę wersję z Harrodsa, przeznaczoną na rynek europejski

  9. Miałem niedawno okazję przetestować Bentley’a Absolute. Nie będę się rozpisywał co do brzmienia bo dla mnie (laika) brzmi niemal identycznie jak nieodżałowany Gucci Pour Homme i to się liczy najbardziej (na szczęście jakies 30ml pozostało w zapasie – sentyment bo jak jest godny zamiennik to nie ma co płakać). Jednak kolor w wydaniu Bentley’a (przezroczysty) trochę burzy całościowo dobrą przecież kompozycję. Przez to zapewne dali taki flakon. Jednak warto bo przecież zawartość jest genialna. Może Bentley się rozkręci i weźmie kolejne archiwalne kompozycje Gucci – Rush i Envy…

    • Wiesz perfumy zwykle są przezroczyste, a ich kolor, tu piękny bursztynowy lub niebieski w przypadku Gucci PH II to zasługa barwnika, choć wiem doc ego pijesz. Bursztynowy jest kolorem ciepłym i przytulnym i lepiej koresponduje z gęstą i korzenną wonią GPH. Oj sporo bym dał by ktoś wskrzesił Rush i Envy, choć ten ostatni ma jak najbardziej następce w postaci Floris Santal, pozdrawiam 🙂

      • Miałem na myśli właśnie klimat jaki ma Gucci PH właśnie dzięki barwie perfum, jak słusznie zauważyłeś kolor z tym zapach koresponduje idealnie. Z drugiej zaś strony Bentley to nie kopia i wszystkich cech „odziedziczyć” nie mógłby. pozdrawiam.

        • Ależ to jest kopia, w przypadku zapachów, prawdopodobieństwo uzyskania tak złożonego i nietuzinkowego brzmienia w sposób przypadkowy, jest około 20 razy niższe niż trafienie 3 x pod rząd szóstki w totka 😉 Po prostu pewnych rzeczy nie chcieli lub nie potrafili powielić/powtórzyć i tylko stąd wynikają różnice, bo receptura pierwowzoru jest znana, a perfumiarz ten sam – choć ponoć Almaniac ją tylko „poprawił”, co w praktyce oznacza, że musiał ją dostosować do obowiązujących obecnie restrykcji IFRA 🙂

  10. Witam 🙂 Chciałabym się zapytać, czy Bentley Absolute mógłby być używany jako uniseks przez kobietę? Mam szczęście do uniseksów i męskich perfum, takich jak Heritage Guerlain, Lalique Encre Noir czy Terre D’hermes Hermesa. Układają się na mnie lepiej niż niejedne damskie pachnidła. Bentley w wersji perfumowanej pachnie na mnie bardzo dobrze, ludzie nie potrafili przyjąć do wiadomości, że jest to męski zapach. Także… czy mam kupować w ciemno Absolute?😉

    • oczywiście że tak, zresztą paniom pasuje wszystko co na siebie włożą 😉

  11. Panie Marcinie, dziękując za ciekawy tekst, chciałbym spytać o irys w Bentley Absolute. Piramida nut nie ujmuje go – czy jest bardzo czytelny? Pytam, bo źle znoszę ten składnik w większych ilościach. I jeszcze – czy zniknął tutaj liturgiczny akord Gucci PH? Będę wdzięczny za odpowiedź.

    • Owszem jest tam sandałowiec, jak zresztą w oryginalnej formule Gucci, owszem jest dobrze wyczuwalny, ale i świetnie zestrojony z resztą nut, wiec nie dominuje, ani nie wychyla się. Tu występuje w ilości akuratnej, więc nie powinieneś czuć dyskomfortu związanego z jego nadpobudliwością, wiem o czym piszesz, bo reaguję na sandałowiec podobnie 🙂

  12. Dziękuję Ci bardzo, ale pytałem o irys. Nie mam problemu z sandałowcem. Nie rozumiem.

    • o pardon, rzeczywiście, przepraszam 😉 Spokojnie, irysem też nie będziesz czuł się przytłoczony, bo podobnie jak sandałowiec i inne nuty stanowiące ten arcy charakterystyczny i wyraźnie korzenny akord, tutejszy irys został przycięty niczym żywopłot, więc nie odstaje od reszty ingrediencji 🙂

  13. Nie rozumiem też, co znaczy „nadpobudliwość sandałowca”, ale mniejsza o to. Powyżej piszesz o irysie – stąd pytanie.

    • nadpobudliwość sandałowca czy tez jakiejkolwiek innej nuty, oznacza po prostu że jest jej na tyle dużo, że zaczyna męczyć, przytłaczać lub dominować w bukiecie, co może przeszkadzać lub irytować na dłuższą metę

  14. Rozumiem, masz na myśli drażniący charakter danej nuty, a nie to, że jest nadpobudliwa. Człowiek uczy się przez całe życie.
    „Podobnie jak sandałowiec i inne nuty stanowiące ten arcy charakterystyczny i wyraźnie korzenny akord…” – uściślij, proszę, który akord jest korzenny. I skąd zaczerpnąłeś informację, że wśród nut jest irys. Pytam Cię jako wybitnego specjalistę.

    • Moim zdaniem jedno wynika z drugiego, choć dla jednego będzie to w odbiorze drażniące, dla drugiego jedynie mocno zaakcentowane, a trzeci określi to jeszcze innym mianem.

      Tak, Gucci PH a więc i Bentley Absolute mają charakter korzenny, gównie przez korelację tworzących ich bukiet nut zapachowych (w każdym stadium/akordzie), na który składając się zarówno akcenty orientalne, przyprawowe i drzewne o wyraźnie korzennym zabarwieniu. Naprawdę nie czujesz tego cynamonowo/goździkowo/imbirowego zabarwienia? Czy wystarczająco wyczerpująco naświetliłem to zagadnienie?

      Znikąd nie zaczerpnąłem i abstrahując od tego, że żaden ze mnie specjalista – po prostu go tu czuję, stąd wzmianka o jego obecności. Musisz wiedzieć, że oficjalne wykazy nut mają się nijak do rzeczywistości i zwykle celowo podaje się je niepełne, bądź w drugą stronę, ubarwia się je o nuty nieistniejące lub niewyczuwalne, ot w celach marketingowych. A ja to jedynie weryfikuję, wtrącając lub pomijając akcenty, których w kompozycji nie odnalazłem.

  15. Dziękuję ogromnie. Nigdy nie wpadłbym na to, że nuta i akord to dwie różne rzeczy, a producenci ukryli tutaj nuty irysa. I cynamonu, o którym także piszesz. Nie dopytuję o kościelny rys obu zapachów, bo pewnie ta korzenność całkowicie przesłoniła kadzidło frankońskie.

    • Drobiazg, jak to mawiają, kto pyta nie błądzi. Mam świadomość że czasem piszę lakonicznie, albo nieświadomie używam skrótów myślowych – ale przez nutę rozumiem (zaś w perfumiarstwie przyjmuje się) pojedynczy składnik, ingrediencję, a akord, to kolokwialnie rzecz ujmując faza, stadium kompozycji, aka głowa, serce, baza, tudzież akord otwierający, środkowy i schyłkowy. Paradoksalnie kadzidła to ja czuję w tym zapachu najmniej, pozdrawiam 🙂

  16. Dzień dobry,
    dzięki Pana radom właśnie nabyłem Bentley’a (wcześniej miałem „zwykłego”) i cóż – zapach jest piękny, ale stanowczo za krótki. Jestem zupełnym i skończonym laikiem w temacie zapachów: umiem ocenić, czy coś mi się podoba, czy nie.
    Czy może Pan doradzić zapach podobny, ale trwający dłużej?
    Pozdrawiam,

    • obawiam się, że pierwotna wersja tych perfum nie jest już osiągalna, więc jeśli obecnie produkowana odsłona nie Pachnie na Panu trwale, to niewiele da się tu zrobić. Ponaddto te perfumy nie mają wartego uwagi precedensu, by wskazać inną alternatywę. Bentley naprawdę przyłożył się do tych perfum, więc to prawdopodobnie kwestia Pana skóry lub wyczulenia powonienia – ale zawsze można spróbować ściągnąć wersję tych perfum, przygotowaną na rynek arabski (w Europie jest prawie niedostępna) ale nie mam pojęcia czy pachnie identycznie i wypadnie jako trwalsza, pozdrawiam


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: