Napisane przez: pirath | 16 Marzec 2016

Hugo Boss – Bottled Intense, czyli this is Intense!!!…


Szczerze powiedziawszy, spodziewałem się po tych perfumach kolejnej wysoce koniunkturalnej (moda na intensyfikowanie wszystkiego co pachnie, trwa w najlepsze), skleconej naprędce, nie na temat i po taniości szmiry – i tu mnie posiadacz brandu Hugo Boss zaskoczył, sygnując dla odmiany:

a). autentyczne Intense,
b). godnego następcą kultowego Bottled,
c). solidnie wykonane pachnidło,
d). coś zupełnie zbędnego,

I to nie jest żaden quiz, bo wszystkie odpowiedzi są jak najbardziej poprawne. Ale nim przejdziemy do recenzji Bottled Intense, wpierw odrobina historii…

this is intense!nie mogłem się powstrzymać, wszak każdy kojarzy Gerarda Butlera z roli króla Leonidasa w filmie 300…🙂

Klasyczny Bottled, zwany potocznie Szarym Bossem, Grey Boss, Boss No 6, to jeden z najpopularniejszych zapachów na świecie. Jego miłośnicy zwą go pieszczotliwie, szarlotka, ciasteczkowy bałamutnik, jabłecznik, rozpinacz staników, kawiarniany kusiciel – i on naprawdę pachnie jak drożdżówki, które kupiłem dziś, idąc do pracy. Jeszcze ciepłe, lekko słodkie, posypane wyczuwalnie maślaną kruszonką i nadziewane pieczonym jabłkiem, ledwie muśniętym cynamonem i wanilią… No palce lizać, zatem jak będzie się sprzedawać casualowiec, utrzymany w klimatach gourmand*, który pachnie w ten sposób? Fe no me nal nie! Słodki, apetyczny, kuszący, przymilny, uroczy, milusi, słitaśny, przytulny, uwodzicielski, dyskretny, pociągający bukiet tego wysublimowanego słodziaka podbił serca milionów klientów na całym świecie. Niewątpliwie Grey Boss pomógł nie jednemu mężczyźnie przekuć romantyczną kolację przy świecach, w romantyczną kolację, ze śniadaniem w łóżku i w tych słowach nie ma ani krzty przesady… Kobiety uwielbiają Szarego Bossa i szczerze powiedziawszy polemizowałbym, czy Chanel No 5 to najlepiej sprzedające się perfumy na świecie (ponoć co niecałą minutę na świecie sprzedaje się ich flakon) – gdyż uważam, że amatorów (i amatorek Szarego Bossa na karku swego mężczyzny) jest więcej, niż osób realnie sięgających po kultową 5-kę od Chanel…

*zapach pachnący apetycznie i kulinarnie, kojarzący się z jedzeniem – kompozycja której bukiet pobudza apetyt, a nawet wywołuje ślinotok…

Hugo Boss - Bottled Intense

Być może pojawienie się w Lidlu X-Bolta, za przysłowiowe pisiont groszy, sprawiło że ktoś u P&G stracił pracę – albo wreszcie postanowili wziąć się tam do uczciwej roboty, albowiem Bottled Intense reprezentuje zadziwiająco wysoki poziom jakościowy i zarazem zaskakującą zbieżność ze swym wielkim protoplastą!. Czy to może być Hugo? Tak, wprawdzie brand Hugo Boss został w ubiegłym roku przejęty/odkupiony od wspomnianego Proctera przez innego giganta, czyli Coty Prestige – ale wydaje mi się, że Bottled Intense powstał jeszcze na zlecenie i pod nadzorem Procter & Gamble**. Bottled Intense jest naprawdę esencjonalny i choć zacny oryginał z 1998 roku też do ułomków nie należy – Intense nawet nie musi się spinać, by pachnieć, oj nie… Od razu też zaznaczę, że nie jest to ukręcająca kark i łamiąca nos siekiera, zapach jest tylko nieznacznie głośniejszy (choć zauważalnie gęstszy) od klasyka, ale to naprawdę w zupełności wystarczyło. Materiał genetyczny (treść i nośność) odziedziczył po swym wielkim ojcu w dosłownie całej rozciągłości – i kolokwialnie rzecz ujmując, Intense jest skórą żywcem zdartą z klasycznego Bottled. Do tego stopnia że miast podobieństw, szybciej będzie wymienić różnice, choć i o te nie będzie łatwo.

**urocza konsultantka w perfumerii Wam tego nie powie, ale Hugo Boss i wiele innych popularnych marek, nie produkują perfum. Już dawno temu sprzedali swe prawa do wizerunku firmom trzecim, które produkują perfumy i kosmetyki jedynie sygnowane ich pożądanym i wysoce rozpoznawalnym logo…

gerard butler for hugo bosstrzeba przyznać że Butler w roli twarzy „Szarej Eminencji” wypada bardzo przekonywająco…

Odnoszę wrażenie, że Intense to jedynie kameralnie zintensyfikowany klasyk – zresztą co tu poprawiać w arcydziele? Bottled jest dziełem skończonym i ewentualne poprawki mogłyby jedynie zepsuć szarą eminencję, a przecież nie zabija się kury znoszącej złote jaja. Stąd zaryzykuję tezę, że największej modyfikacji uległ w tym przypadku flakon i nazwa własna – jedynie wzbogacona o jakże modne i populistyczne Intense. To co tu naprawdę zmieniono, to jedynie nieznacznie (i bardzo umiejętnie) zwiększono stopień koncentracji całej kompozycji, dosłownie w procentach. Co do grzebania w recepturze, tym razem pominę tę kwestię – bo poza rzeczywiście zwiększoną i silnie wyczuwalną dawką bobu tonka i kwiatu pomarańczy – więcej byłoby w tym subiektywizmu, niż faktycznych różnic w brzmieniu. Uważam, że więcej w tych perfumach marketingu i pozorowanych ruchów wizerunkowych (bo fajnie jest wypuścić Nowość, Intense i Bottled w jednym) niż realnych modyfikacji… Po co? Dla szumu medialnego… Koszt relatywnie niewielki (poza słomianą inwestycją w kampanię medialną), a zapach będzie się sprzedawał jak ciepłe bułeczki, to pewne. Bottled Intense w gruncie rzeczy jest klasycznym Bottled i choć w nowych szatach – czemu miałby się nie sprzedawać jak ciepła szarlotka, tfu bułeczki?

Hugo Boss - Bottled Intense box

Intense jest symbolicznie zintensyfikowaną wersją klasyka i w sumie tą uwagą mógłbym zamknąć ten wpis – bez wyrzutów, że pominąłem coś istotnego. Całość rewolucji sprowadziła się do podkreślenia głębi i masywności bukietu za pomocą podkręcenia poziomu słodyczy (więcej kwiatu pomarańczy, tonki i wanilii), co daje wrażenie podbicia gęstości, głębi i powagi. Super!, oryginalnego konceptu nie zgwałcono, nie zrujnowano i nie zatracono fantastycznego brzmienia Bottled – więc wierzcie mi, jest z czego się cieszyć. Ale szczerze powiedziawszy, bardziej niż fizyczna zmiana/modyfikacja/intensyfikacja bukietu Bottled – cieszy mnie to, że Hugo podszedł do tego zapachu poważnie, a do jego strony technicznej, wręcz bardzo solidnie. To naprawdę pachnie jak na Intense przystało, czyli lekko acz wyczuwalnie zagęszczonym bukietem swego genialnego protoplasty i tyle. Naprawdę cieszę się, że nie poszli w stronę EdP/Parfum, bo zapach jedynie straciłby po tym zabiegu na nośności. Bottled Intense cechuje bujna, wręcz imponująca projekcja i całkiem niezła trwałość – co w przypadku Intense, a zwłaszcza mainstreamowego Intense, wcale nie jest oczywiste. Cieszę się że to wciąż pachnie jak Bottled (nieodmiennie uroczo i zniewalająco), ma parametry co najmniej dorównujące Bottled (które zapamiętałem go jako bardzo trwałe i nośne pachnidło) więc otrzymujemy same plusy, ale…

Hugo Boss - Bottled Intense reklama

Końcowa konkluzja jest taka, że choć Intense jest bardzo udanym i godnym następcą/rozwinięciem kultowego Bottled – to jest też pachnidłem zupełnie zbędnym. W praktyce różnica pomiędzy klasykiem, a wersją zintensyfikowaną jest tak nieznaczna, że dla większości osób będzie wręcz pomijalna – choć dla ortodoksyjnych fanów oryginału, będzie to niewątpliwym plusem. Tym niemniej uważam, że niektórych zapachów nie ma sensu intensyfikować i wymyślać im na siłę dodatkową segmentację. Klasyczny Szary Boss jest zapachem ultra uniwersalnym i całorocznym, więc jaki jest sens w rozszerzaniu oferty – poprzez zabranie części rynku swemu doskonale działającemu flagowcowi, dodając coś o tak zdeklarowanej i stosunkowo wąskiej specjalizacji? To mi przypomina obecną sytuację na rynku motoryzacyjnym, gdzie co rusz powstają nowe, sztucznie wykreowane nisze i segmenty rynkowe, w które wciska się na siłę nowe modele – a dopiero później wymyśla się dla nich zastosowanie, jednocześnie próbując wmówić klientowi sens ich istnienia i potrzebę nabycia…. Bottled Intense to taki perfumeryjny odpowiednik Fiata 500L, albo Mini Coopera Countryman – niby fajnie że są ale po co, skoro i tak rządzą ich kultowe pierwowzory?Hugo Boss - Bottled Intense EdT

rok powstania: 2015

nos: niestety nikt się nie przyznał

projekcja: bujna i adekwatna do nazwy

trwałość: bardzo dobra

Głowa: jabłko, kwiat pomarańczy, bergamotka,
Serce: geranium, cynamon, goździk (przyprawa), lawenda, kardamon,
Baza: drzewo sandałowe, cedr, wetyweria, wanilia, kumaryna,


Responses

  1. A które „wielkie firmy” podobnie do Bossa tylko sygnują swoja nazwą perfumy?

  2. Piracie sam już nie wiem w czym problem. Kiedyś perfumy na sobie czułem, czułem je na nadgarstkach, a teraz ? Nie czuję na sobie nic, choćbym zaaplikował z 20 chmur, próbowałem to nie żart. Do tego ciągle zatyka mi się nos, ale to nie katar. Sam już nie wiem. Skóra ? Nos ? Jedno i drugie ? Nie używam żadnych perfum od 2 tygodni. A w tytułowym dziale aby nie był to całkowity offtopic, powiem że szarego nie lubię, przepraszam nie lubiłem bo teraz go nie czuję😉

    • Może nie jestem piratem, ale… Mi węch zanikał, gdy piłem dużo kawy. Nie zacząłem brać żadnych tabletek z magnezem tylko przestałem pić kawę i czuję zapachy aż nadto. Oczywiście jeśli węch nie wróci to najlepiej iść do laryngologa (albo kupić sobie Interlude od Amouage😉 )

      • Interlude na sobie nie czuję i znika w godzinę😉 Chyba Pirata trochę męczę tematami naskórnymi. Gorzej że jak spsikam sobie kurtkę to czuję aż za mocno😀

        • Sam sobie odpowiedziałeś, albo twój węch nie toleruje tak mocnych zapachów albo skóra jest sucha jak wióry, któreś z powyższych😉 Oczywiście jak ci nie ujmie to na męskości to podobno w Quality badają skórę pod kątem wszystkiego co sobie wymarzysz… Ja nie korzystałem, na mnie nawet Calvin Klein pachnie jak siekiera😉

        • skoro na odzieży czujesz, a na skórze nie, no to masz jasną odpowiedź, że kondycja lub właściwości Twojej skóry nie sprzyjają nośności i trwałości perfum. Możesz spróbować to poprawić, np. natłuszczając miejscowo skórę jakimiś bezwonnymi kremami, albo po prostu zacząć perfumować w niewidocznych miejscach odzież lub bieliznę.

      • na problemy z zatokami i brakiem czucia nawet Interlude, ani Joop! Homme nawet nie pomoże😉
        p.s. no i nikt nie jest pirathem, to unikatowy egzemplarz😀

    • możliwych przyczyn jest bardzo wiele, od zbyt dużego przyzwyczajenia się, a co za tym idzie zobojętnienia na dane zapachy, przez problem z suchością i temperaturą skóry, po tzw. zmęczenie materiału, czyli znaczne pogorszenie czułości i percepcji zapachowej spowodowanej między innymi przez choroby (alergie, przewlekłe zapalenia dróg oddechowych), więc proponuję odwiedzić lekarza, albo po prostu zrobić sobie przez kilka miesięcy przerwę od perfum w ogóle.😉

      • Na 99 % to jednak nos, w dodatku mam spore problemy z oddychaniem w dusznych pomieszczeniach, tak się zatyka że szkoda gadać. Od otoczenia dostaję regularne opinie że mocno i ładnie zawsze pachnę więc to jednak nos. Pytanie do kogo się zgłosić ? Zwykły internista chyba nic nie da.

        • Zatem proponuję odwiedzić lekarza i przede wszystkim przestać się tym przejmować. Im bardziej starasz się to kontrolować, testować i sprawdzać, tym bardziej wydaje Ci się że coraz słabiej czujesz. Gwarantuję Ci, że z chwilą gdy przestaniesz zwracać na to uwagę, zauważysz że Twoje perfumy same będą wpadać w Twój nos. Zresztą otoczenie to potwierdza, więc wyluzuj🙂

  3. Bottled uległ reformulacji, jest teraz w zasadzie cieniem zapachu sprzed 2010 r. kiedy nastąpiła prawdopodobnie ref., więc musieli wypuścić starego, dobrego szaraka z ciemniejszym korkiem i dopiskiem Intense😉

    • hmmm… podchodzę z wielką rezerwą do wszelkich doniesień o rzekomych reformulacjach, więc od razu pytam po czym wnosisz że przy formule Bottled mieszano. Skąd pochodził Twój flakon/od kogo to wiesz/numer partii i miejsce zakupu… Bottled Intense jest mimo wszystko głębszy niż klasyczne Bottled, więc to na pewno nie ten sam zapach, ale w innej odsłonie. Choć tu się zgodzę, że złagodzenie/wykastrowanie klasyka by zrobić miejsce pod Intense/Extreme?parfum jest jak najbardziej logiczne i prawdopodobne🙂

  4. Nigdy nie byłem zwolennikiem tego pachnidła ale to może głównie ze względu na masy z którymi mi się kojarzy oraz swego rodzaju komercyjność bukietu. Ale nawet jako nonkomformista musze porzucić wszelakie ‚ale’ bo urody nie mogę mu odmówić. Intense poznam z czystej ciekawości🙂

    • polecam, a co do skojarzeń z komercyjnością – to właśnie z min. tego pachnidła wyewoluował konformistyczno populistyczny model współczesnego casualowca, więc słuszna uwaga narde🙂

  5. Panie Pirath! Słyszałeś o nowej Lolicie Lempickiej Au Masculin EDP Intense (2015) ? Wg fragrantica.com to zapach o innych nutach niż recenzowane przez CIebie Les illusion noires coś tam. Jakaś szansa na recenzję ?🙂 pzdr

    • Witam i również pozdrawiam, dziękując za cynk. Zawsze powtarzam, że jeśli nawinie się próbka to będzie i recenzja😉

      • Dodam jeszcze, że zapachy LL wcale nie zostały wycofane z produkcji, zdecydowana większość jest dostępna w perfumeriach (Sephora), tylko nie w Polsce

        • zwykle zapachy nie są wycofywane z produkcji, a jedynie z dystrybucji w danym kraju lub perfumerii – ale urocze konsultantki zwykle traktują swoją perfumerię jako całe uniwersum, stąd w oczach klienta powstaje (być może celowo) mylne przeświadczenie, że to ostatnia szansa by dany zapach kupić, bo za moment definitywnie znika z półek🙂

  6. Zapach jak dla mnie średniaczek, ale co kto lubi…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: