Napisane przez: pirath | 10 Kwiecień 2016

Prada Luna Rossa Eau Sport i Luna Rossa Sport, czyli piękna i tonkowa bestia…


Zwykle nie łączę recenzji perfum, a zwłaszcza recenzji w których mogę sobie poużywać i przejechać się po jakimś producencie – ale po części tu nie ma czego opisywać… Najnowsza Prada Luna Rossa Eau Sport jest banalnym, chemiczno ozonowym mydłem – a rok starsza Prada Luna Rossa Sport, wyciągiem z bobu tonka* i koniec… Jestem totalnie rozczarowany (zwłaszcza w kontekście genialnej reedycji Prady Infusion de Vetiver), bo zawsze ceniłem Pradę za prostotę i wysmakowaną finezję oraz stawiałem innym markom za wzór, że można z klasą i fasonem wyjść poza główny kanon mainstreamu, prezentując coś świeżego i zarazem autorskiego. Ale to co zaprezentowali w tej dwójce, to już prostota granicząca ze skrajną siermiężnością…

*chociaż prawie dałem się nabrać, bo tutejszy bób tonka w połączeniu z lawendą, początkowo zapachniał łudząco podobnie do kwiatu pomarańczy… a więc szapo ba, choć bynajmniej nie o takie „szapo ba” Danieli Andrier chodziło...

Prada Luna Rossa Sport reklama

Jeśli spodziewaliście się perfum lekkich, acz finezyjnych, zaaranżowanych z polotem i w typowo włoskim wydaniu, to muszę Was rozczarować. Eau Sport i Sport nie mają nic wspólnego z gracją, finezją, wykwintnością i subtelnością z jakiej słynie wysmakowane włoskie perfumiarstwo, a którego wyśmienitym przykładem są wcześniejsze kompozycje, sygnowane logiem min. Prady. Oba „sporty” to ordynarne, siermiężne (level kamień łupany), twory – pachnące tak, jakby czteroletnia Zosia dobrała się do organów** taty lub mamy perfumiarza i postanowiła zrobić im perfumy na prezent. Sięgnęła po pierwszy z brzegu flakonik i przelała jego drogocenną zawartość do jakiejś większej buteleczki, a następnie wykaligrafowała kredkami etykietę, którą upaćkała klejem i przykleiła niezdarnie do butelki. No aż ściska za serce i rodzice/rodzic będą niewątpliwie zachwyceni (jeśli nie liczyć zniszczenia około 80 ml drogocennego absolutu z kwiatu pomarańczy po 600 dolarów za uncję) i szczerze wzruszeni gestem pociechy. Ale w kontekście obu usportowionych Prad, ich niemalże dziecinna pokraczność i siermiężność – zachwytu i rozczulenia, bynajmniej u wąchających nie wzbudzą…

**tu w kontekście mebla, którego perfumiarze używają przy komponowaniu perfum

Prada Luna Rossa Sport foto

Tra-ge-dia, a zwłaszcza jeśli uświadomić sobie, że pewna sieciówka krzyczy sobie za te pokraki po ~400 zł za flaszkę… No ręce opadają, zapomnijcie o tym co piszą w wykazie składników, Sport od początku do końca pachnie wyłącznie bobem tonka – co w kontekście „rekreacyjnego” przeznaczenia tych perfum, zakrawa o zbrodnię ze szczególnym okrucieństwem***!. Aż wierzyć się nie chce, że za oboma kompozycjami stoi diabelnie zdolna Daniela Andrier, kobieta która podarowała światu wszystko, czym pachnąca Prada zachwyca… No jak mam uwierzyć, że kobieta która ulepszyła doskonałość (Prada Infusion de Vetiver) mogła pójść na aż tak dalece posuniętą łatwiznę i podpisać się pod czymś tak słabym? No dobrze Prada Luna Rossa Sport, jest rzeczywiście nieporozumieniem i potknięciem, które z przyzwoitości i szacunku dla Danieli przemilczę – bo już jej najnowsze dziecko Luna Rossa Eau Sport, gdy już zagości parę kwadransów na skórze, umości się i dojrzeje – zaczyna niespodziewanie pięknieć!. Zapach początkowo odstręczający i odrażający swym banałem, chaotycznością i siermiężnością, nagle zaczyna ewoluować do czegoś uporządkowanego i autentycznie porywającego… Pieprzny i kręcący w nosie imbir, wytrawne, gorzkawe i nieco cierpkie cytrusy (bergamotka i cytryna) oraz aromatyczno wytrawne, suche zioła (lawenda) – czynią zeń coś na wzór purystycznego i nowoczesnego Colognes (coś do czego zapewne dążył Dior, YSL i ostatnio Guerlain), ale z dużo lepszym, wręcz porażająco urodziwym skutkiem!. That’s right, Prada’s Back, bitch! 😉

***perfumy dla sportowców mają być z definicji wyraziste, by móc skutecznie tuszować pot i pozwolić zachować świeżość – ale słodki, monotematyczny ulepek, zaaplikowany na rozgrzane treningiem ciało, będzie pachnieć monstrualnie, groteskowo i zamęczy wszystko i wszystkich, w otoczeniu nosiciela tej Prady!

Prada Luna Rossa Eau Sport

No i taką Pradę to proszę ja Was rozumiem! Lekka, wdzięczna, zaserwowana z finezją i polotem, elegancka i olśniewająca wysmakowanymi detalami… Proszę, nie sugerujcie się tym napisem Eau Sport… Te perfumy, podobnie jak równie porywające Lalique Encre Noire Sport, nie mają ze sportem nic wspólnego. Prada Luna Rossa Eau Sport, do wybornie zaaranżowany świeżak – utrzymany w konwencji nowoczesnego Colognes (woda kolońska, bez syndromu starego dziada), czyli prosta, umiarkowanie wytrawna i orzeźwiająca (takie Martini Bianco w świecie vermouthów). Delikatna woń olejków cytrusowych, pozyskanych wprost ze skórek i zgrabnie połączono ze świeżym, aromatycznym, wręcz pieprznym imbirem. Choć odnoszę wrażenie że solidnej szczypty różowego pieprzu również tu nie zabrakło. A wrażenie suchości, wytrawności (dry) i śródziemnomorskiego sznytu kompozycji, dodatkowo podkręca lawenda, odrobina jagód jałowca i miażdżone gałązki cyprysu. Z tym że na pierwszym planie czuć przede wszystkim imbir i cytrusową goryczkę, pozostające w idealnej harmonii, do samego końca.

imbir i limonka

Aż trudno uwierzyć, że z początkowo, tak wielkiej klapy (nie od dziś powtarzam, ze otwarcia są złudne i zwodnicze i że nie można im ufać) może wyewoluować coś tak uroczego. Wprawdzie w kwestii trwałości możemy liczyć na góra 3-5 godzin uczciwej bytności na skórze, ale przecież to zwiewne Colognes, choć projekcję ma całkiem niezgorszą. Wyjąwszy nieciekawe otwarcie, w moich oczach Eau Sport stanowi pełną rehabilitację i odkupieniem winy po tragikomicznej wersji Sport – i jednocześnie jest jednym z ciekawiej zaaranżowanych świeżaków, osadzonym w purystyczno chłodnej konwencji nowoczesnego i minimalistycznego Colognes. Jeśli więc jesteście miłośnikami tak zaaranżowanych kompozycji, pokroju Diora Cologne, Guerlain Ideal Cologne oraz YSL L’Homme Cologne Gingembre, to proponuję zakosztować i tej – choćby dla porównania jak dobrze to może pachnieć. Wprawdzie nazwa sugeruje zapach usportowiony, ale od kiedy nazwy i wykazy nut, obligują w perfumiarstwie do czegokolwiek?😉

Prada Luna Rossa Sport EdT

 

Prada Luna Rossa Sport

rok powstania: 2015

Skład: imbir, jagody jałowca, lawenda, fasolka tonka, wanilia,(w praktyce czuć tylko tonkę)

Prada Luna Rossa Eau Sport EdT

Prada Luna Rossa Eau Sport

rok powstania: 2016

Skład: cytryna, bergamotka, lawenda, imbir, ambra, nuty leśne (cyprys, jagody jałowca)


Responses

  1. Lunę Rossę Eau Sport przetestowałem w Douglasie. Pachnie jak baaardzo rozcieńczona, pierwsza wersja Luny Rossy. Solidne trzy psiknięcia zniknęły całkowicie z mojej skóry po 2h (sic!).

    Testowałem też jakąś nowość Cartiera, Pasha de Cartier Edition Noire Sport. Nie znam oryginału, ale pachniały jakoś dziwnie, kwaśno, w ogóle sięnie rozwijały. Sama nazwa brzmi zachęcająco, dam im jeszcze jedną szansę gdy będę w Douglasie, ale nie wydaje mi sie, aby było to dzieło sztuki.

    • heh, nazwa Eau Sport zobowiązuje, choć osobiście nie czuję jakiegokolwiek podobieństwa względem świeżej i miętowej, klasycznej Luny Rossy. Eau postrzegam jako odmienną kompozycję, bardziej celującą w stylistykę nowoczesnej wody kolońskiej niż kontynuację swego pierwowzoru. Zresztą rok starsza wersja Sport też pasuje do reszty kolekcji niczym pięść do nosa🙂

  2. Dopisuję do listy do sprawdzenia. Tak się składa że szukam czegoś na lato, czegoś co uzupełni mojego Diora Higher, tak na temperaturę 20-30st C (Diora używam jak jest powyżej):D
    Narazie na liście jest Lanvin Ectat DArpege Pour Homme, Guerlain Aqua Allegoria Limon Verde, Guerlain Eau de Guerlain, Hermes Eau D´orange Verte i Hermes Terre Frachie oraz świeża Deklaracja Cartiera. Co jeszcze Twoim zdaniem warto byłoby sprawdzić?

    • Cartier Roadster, Lalique Encre Noire Sport, Lalique Hommage Voyageur, Roma Essenza i Mistero di Roma, Dior Homme Sport i obowiązkowo Hermesa Eau Tres Fraiche. A potem zdaj mi raport, który Ci najbardziej przypasował i ewentualnie będziemy kombinować dalej🙂

      • Dzięki za uzupełnienie listy! Zamówienie na próbki poszło!😀 Uznałem, że nie ma sensu testować takiej ilości na bloterach w perfumeriach. Sprawdzę sobie na spokojnie w domu, na nadgarstku. Domówiłem jeszcze Mugler Ultra Zest tak z czystej ciekawości. (Szkoda, że odpadł mi Dior Homme Eau, którego używa mój brat i który na nim leży jak ulał, świetny zapach). Dam znać jak już będę po pierwszych testach! Jeszcze raz dzięki za pomoc!🙂

        • o tak, Mugler Ultra Zest też jest wart grzechu, a zwłaszcza na wiosnę… drobiazg, życzę udanego polowania i również pozdrawiam :):)

          • Jestem po testach i z całej listy zostałem przy czterech zapachach – Cartier Declaration L’eau, Hermes Eau Tres Fraiche, Lalique Encre Noire Sport i Lalique Hommage Voyageur. Dwa pierwsze znałem wcześniej z wizyt w perfumerii. Zrobiłem testy na nadgarstkach jednocześnie, żeby porównać i muszę przyznać, że są bardzo podobne. W otwarciu czuje mandarynkę, jedną kwaśną, drugą słodszą. Dalej ciekawiej dzieje się chyba u Hermesa, ale potrzebuje jeszcze jednego podejscia żeby zdecydować. Lalique to dla mnie nowość (wiem, wiem, shame on me) i powiem szczerze… odpłynąłem! Encre Noir Sport niewiele ma wspólnego z typowymi sportowymi zapachami, pięknie się zmienia na skórze, a sama baza to poezja. Za to Hommage Voyaguer to jakby kompletnie inna kategoria sama w sobie. Nie znam drugiego takiego zapachu! Coś pięknego i to nie tylko na lato. Jest bardziej liniowy niż Encre Sport, ale nie jest to dla mnie wada, ani trochę! Sprawdziłem ceny w perfumeriach internetowych i kolejny szok. Zamówienie na Lalique’ki poszlo od razu! Dzięki Piracie za propozycje tych dwóch zapachów, są po prostu wspaniałe!

          • ależ drobiazg, bardzo się cieszę, że moje rekomendacje okazały się trafne i wstrzeliły się w Twój gust, pozdrawiam🙂

  3. Sportowa Prada, jak na mój nos, bardzo przypomina Le Male.

    • Dokładnie!, wprawdzie Le Male o kwiat pomarańczy, a tu mamy tonkę i lawendę, ale nim zwietrzyłem że jednak chodzi o bób tonka, sam dałem się oszukać i obstawiałem na podobieństwo do Le Male. A pomijając powyższe, słodki, monotonny i zwalisty krój kompozycji Sporta, w moim odczuciu nijak nie pasuje do koncepcji zapachu sportowego… gdyby nie to że dostałem fabryczne i oryginalne próbki, pomyślałbym, że komuś pomyliły się flakony, albo zrobił mi kawał😉

  4. Zosia🙂

  5. Nie mogę wyjść z podziwu twojego odbioru Prady Luna Rossa Sport, notabene moje jedyne i pierwsze perfumy Prady jakie poznałem. Ja czuję przede wszystkim, czystość, lekkość i foguerową nutę. Nie podoba mi się , jest bardzo nudny, monotematyczny – fajna sprasowana lawenda ale to tyle.

    • czystość i lekkość? heh na szczęście już ustaliliśmy, że nasz model postrzegania perfum drastycznie się różni, ale fakt jest zwalista i monotematyczna do bólu…😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: