Napisane przez: pirath | 12 Kwiecień 2016

po ile gram tej szminki?, czyli o tym jak PIH chce być świętszy niż papież…


Nie, to nie literówka… nie chodzi o szynkę, a szminkę – choć w przypadku szynki, cena za jeden gram też niewiele mówi. Tu bardziej użyteczne będzie info o cenie za 100 g lub jeden kilogram, ale konia z rzędem i sadzonkę brzozy temu, kto operuje ceną za gram/kilogram, w przypadku tuszu do rzęs. Jakież było moje zdziwienie, gdy parę dni temu postanowiłem wpaść na kawę i po próbki, do zaprzyjaźnionej perfumerii niezrzeszonej… W środku zastałem totalny chaos i pełną mobilizację całego personelu, przypominającą manewr forsowania Wisły poprzez Wał Pomorski – tudzież inscenizację bitwy nad Biebrzą. Rozgorączkowane niewiasty biegały w tę i na zad, rzucając sobie rolki z taśmą i krótkie komendy, niczym sierżant do żołnierzy przed atakiem. W tle zabrakło jedynie krótkich serii z broni automatycznej i zapachu prochu strzelniczego. WTF?

Właścicielka mówi do mnie w biegu, że sorki Marcinku, ale dziś nie pobajdurzymy – bo muszą pilnie zmienić wszystkie etykiety (kilka tysięcy), na produktach i regałach! Otóż jak się po chwili dowiedziałem – wkrótce mają dead end, po niedawnej kontroli z PIH’u, która to wymusza natychmiastowe wdrożenie jakiejś zaległej, kosztownej i niemiłosiernie absorbującej nowelizacji przepisów. Jak polska długa i szeroka, ponoć całe rodziny i pracownicy siedzą po nocach w pracy i kleją, drukują oraz zmieniają opisy produktów. Czas nagli, bo na dniach inspektorzy sprawdzą (pod groźbą mandatu), czy etykiety w min. drogeriach i perfumeriach, są aby zgodne z tymi, które od jakiegoś czasu obowiązują w handlu wielkopowierzchniowym. Dziewczyny od kilku dni nalepiają na wszystko jak leci specjalne spreparowane etykiety, mające rzekomo pomóc klientom w dokonaniu najkorzystniejszego wyboru. Maleńkie naklejki (3 x 2 cm, bo większe się po prostu nie zmieszczą na produkcie) zawierające multum informacji są kompletnie nieczytelne, ale jak mus to mus.

empty-price-tag-on-blue_pop_17134

W przypadku tego konkretnie sklepu, klienta od półek z towarem dzieli lada – więc nie ma bata, żeby dojrzał to co napisano drobnym maczkiem na etykiecie. Zresztą to nie jest sklep samoobsługowy i od czego mamy przykutego do kontuaru sprzedawcę, który udzieli nam wszystkich potrzebnych informacji? No ale załóżmy, że klientka posiada sokoli wzrok, pogoni w diabli sprzedawczynię i odfiltrowawszy po drodze masę zupełnie zbędnych informacji na etykiecie (na pomadce marki np. Guerlain musi być napisane, że jest to pomadka marki Guerlain – da faq?!) – dowie się, że jej gram kosztuje np. 32,43 a kilogram niespełna 32 i pół tysiąca!. W jaki sposób ta informacja pomoże w wyborze najlepszej pomadki? Nie mam zielonego pojęcia, ale dzięki tej jakże „niezbędnej i życiowej” nowelizacji przepisów – wreszcie możemy się dowiedzieć, ile kosztuje w przeliczeniu na gram szminka Chanel i kilogram cieni do powiek Diora. No ręce opadają, bo zakładam, że nawet dociekliwe i oszczędne klientki, mają ten parametr gdzieś – bo tu nie chodzi o np. pomidory sprzedawane luzem, albo w 5 kg skrzynkach, tylko produkty o często skrajnie odmiennych parametrach!. Widać że jakiś idiota, tfu urzędnik bez wyobraźni (i z nikim zasadności tej nie konsultując), próbował się wykazać inwencją – bo zgodnie z jego zakresem obowiązków, musi się minimum raz do roku wykazać kreatywnością… To ja proponuję, by idąc tym tropem nawigacje samochodowe podawały odległości w parsekach, a znaki drogowe definiujące maksymalną prędkość, wyrażały ją wg prędkości światła – zaś dopuszczalną masę całkowitą pojazdu definiować w pudach, a najlepiej łutach (wyjdą większe liczby, więc będzie zabawniej)…😉

pic-labels-10-700

Nie powiem, w innych warunkach ten zamysł jest całkiem słuszny, bo gdy kupuję w spożywczaku masło, twaróg tłusty, albo czekoladki – mogę od razu sprawdzić, nie patrząc na często celowo zaniżoną lub sprytnie utajnioną gramaturę, czy inną/różną formę opakowania – ile zapłacę w przeliczeniu za kilogram danego wyrobu. Ale litości, co ma cena pomadki za gram – do jej jakości, właściwości, składu i półki cenowej? To nie jest produkt porównywalny i jednolity na tyle (widział ktoś kiedyś pomadkę w różnej wielkości opakowaniach?), by przy jego wyborze kierować się tak nieadekwatnym i bezzasadnym parametrem, jakim jest cena za gram, czy kilogram – gdy cena jednostkowa jest za sztukę!… W przypadku perfum, takie przeliczanie jest o dziwo sensowne, bo ten sam zapach, tego samego producenta, ale konfekcjonowany we flakonach o różnej pojemności (25 lub 30 ml, 50, 75, 100, 125 i więcej mililitrów) ma inny koszt jednostkowy, ściśle powiązany z pojemnością opakowania. A więc tu się przelicznik cenowy za np. 100 ml jak najbardziej sprawdzi/przydaje, bo można szybko ustalić – jaka pojemność się relatywnie najbardziej opłaca przy zakupie. Ale w przypadku pomadki, tuszu do rzęs, lakieru do paznokci, czy konturówce, zwykle pakowanych po kilka gram lub mililitrów – jak ma to pomóc w wyłonieniu najkorzystniejszej oferty? Abstrahując od składu i właściwości produktu, kosmetyki zwykle występują w jednej formie opakowania i gramaturze – więc jak sensowne i pomocne jest takie przeliczanie? Przy tylu markach i zmiennych, naprawdę mamy się kierować kryterium ceny za gram/kilogram? Czy cena za kilogram Mercedesa i Renault jest tożsama, adekwatna i miarodajna?

Europe-Currency-Sign-Pentagon-Price-Tag-Wholesale-And-Retail-Tag

Nie znam się na kosmetykach, ale dla mnie to jakaś abstrakcja… Jedyne co PIH osiągnął, to chaos i wygenerował drobnym przedsiębiorcom dodatkowe i zbędne koszta związane z zakupem specjalistycznych drukarek do etykiet, a pracownikom nadgodziny i kupę nerwów – za innowację, która w moim odczuciu nijak się nie sprawdzi i nikomu nie pomoże… Ale pewnie w PIH odtrąbiono kolejny sukces i wypłacono tłuste premie za innowacyjność i dokopanie przedsiębiorcom… Żeby nie było, lubię jak produkt ma czytelną i rzetelnie wypełnioną etykietę – zwłaszcza skład i datę przydatności oraz informację o producencie/importerze. Lubię gdy cenę podaje się „przyjazną dla oka” czcionką, a zwłaszcza zwykle nieczytelne grosiki/końcówki – ale tu odnoszę wrażenie, że próba przeniesienia żywcem czegoś co nieźle funkcjonuje w „spożywce” na inne branże, wypadła co najmniej kuriozalnie i groteskowo…


Responses

  1. Nic tylko jakiś geniusz miał chwilkę wolnego czasu…..
    Jakimiż dziwnymi ścieżkami biegła myśl tego ,,innowatora” . Co jakiś czas pojawia się taki absurd który dosłownie pozbawia mnie tchu. Przyznaję – lekko zsiniałam.

    • prawda? ustawodawca nie pomyślał ani trochę, że to posunięcie poza generowaniem kosztów i zamieszania w niczym nie pomoże… Żyjemy w czasach gdy przysłowiowa kostka masła zamiast ważyć 250 gr, coraz częściej waży nawet i 165 gr – bo wówczas osiągnięta zabiegiem downsizingu cena, wygląda na niższą i wabi klienta. Tyle że tusz do rzęs marki X występuje tylko w jednej pojemności, więc tak naprawdę jego cena detaliczna zależy wyłącznie od widzimisię sprzedawcy, a nie odrealnionego i nieadekwatnego w tym przypadku przelicznika cena/pojemność… 🙂 ja się natomiast zastanawiam, który polityk ma udziały lub jest właścicielem formy handlującej/importującej drukarki do etykiet🙂

  2. Skrót od wyrazu „gram” to g, a nie gr jak napisałeś w drugim zdaniu. Pozdrawiam.

    • rzeczywiście, już poprawiam😉
      dzięki i pozdrawiam

  3. Dwa ostatnie twoje słowa idealnie podsumowują temat. Dodam tylko MaSSakra!

    • i pomyśleć że do dziś śmiejemy się z absurdów komunizmu, które wyśmiewał w swych komediach Bareja… a Bareizmów za oknem wciąż mnogo…🙂

  4. Polish Stajl Piracie… Systemowe ściemki to tylko kolejny gwóźdź do trumny..🙂

    • tego systemu nic nie zmieni, musiałby umrzeć wraz z nosicielem na którym pasożytuje…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: