Napisane przez: pirath | 18 Maj 2016

z cyklu wypominki/wspominki, czyli Maria Amalia od Morris Italy


Maria Amalia Morris Italy

Perełka… tak tylko jednym słowem, po prostu perełka… Gdy przed ubiegłotygodniową wizytą w Opolu, Pola dopytywała co mi przywieźć fajnego do wąchania (podsyłając w załączniku pół kilometrową listę nowości), zmarszczyłem nos na samą myśl i powiedziałem żeby niczego nie taszczyła. Chciałem spędzić ten dzień z moimi dawno niewidzianymi przyjaciółkami, jeść pić i spacerować, a nie ślęczeć przy stoliku gęsto zastawionym flakonami, pudełkami i odlewkami. No i te zaciekawione spojrzenia obsługi i gości przy innych stolikach, dociekających czy czasem nie konstruujemy jakiejś bomby lub broni biologicznej, bo dziwnie od nas pachnie czymś arabskim?… Ale Paulina nie byłaby sobą, gdyby i tak nie spakowała do plecaka kilka kilogramów szkła🙂 I całe szczęście że to zrobiła, bo w przeciwnym razie ten wpis nigdy by nie powstał, ja nie zadurzyłbym się w Marii Amalii bez reszty!.

Maria Amalia half

 

Zastanawiałem się czy jest sens pisać o tych perfumach. Są tak mało znane i słabo osiągalne, że należałoby je rozpatrywać w formie ciekawostki. Ale są też tak piękne i wdzięczne, że warto to zrobić choćby ku pamięci i aby złożyć im hołd… Próżno szukać informacji o marce Morris Italy w czeluściach Fragrantiki czy Basenotes. To naprawdę rzadkie perfumy, teoretycznie damskie i pojęcia nie mam czy są jeszcze produkowane – ale jednego jestem pewien. Pomimo iż teoretycznie damskie, nosiłbym je z premedytacją i dziką rozkoszą, podobnie jak z uwielbieniem noszę Chanel Coromandel, do którego Maria Amalia pośrednio nawiązuje. I tu niespodzianka, bo wedle Basenotes, Coromandel powstał rok później niż Maria Amalia… Wedle lakonicznych i niezbyt precyzyjnych informacji z dossier tych perfum, zapach poświęcono lub też zadedykowano arcyksiężnej austriackiej, Marii Amalii Habsburg. Ale i bez konotacji z Habsburgami, ten zapach pachnie tak wzniośle, misternie, majestatycznie i szlachetnie, że nic tylko dygnąć, tfu skłonić się w pas…

Maria Amalia Habsburg

Wykaz nut wskazuje na delikatną i dyskretną kompozycję kwiatowo drzewną, ale nic bardziej mylnego. Owszem są tu lekkie niczym piórko i porywająco szlachetne drewna, ale prym wiedzie ambra i delikatne oraz lekkie niczym piórko żywice balsamiczne. Tak miękkie, obłe, szlachetne, delikatne, dyskretne i pieszczotliwe, jak to tylko możliwe (tak narde, dostałbyś od nich olfaktorycznego orgazmu🙂 ). A efekt końcowy dosłownie zapiera dech, bo zapach choć nie ukręca nosa wybujałą mocą – pachnie wprost prześlicznie i w 100% adekwatnie do majestatu, który w teorii opiewa… Ultra wysublimowane w swej ekspresji przyprawy, delikatne niczym oddech małego dziecka – są tylko mgiełką zawieszoną gdzieś w tle, tle nader obficie wypełnionym misternym mariażem najdelikatniejszych i najszlachetniejszych z białych żywic (im jaśniejsza grudka żywicy, tym czystszą i szlachetniejszą da woń). Białych rzecz jasna umownie, ale chciałem podkreślić ich lekkość, niewinność i jowialność. Obawiam się że odniesienia typu jedwab i atłas, przy tej obłości i delikatności byłyby papierem ściernym

białe grudki żywicy

Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się jak może i mógłby pachnieć najprawdziwszy i niewymuszony majestat, to te perfumy są tego „koronnym” i wybornym przykładem. Nie Amouage, nie Royal Crown, czy inna zblazowana i usilnie pretendująca nisza, a właśnie te niepozorne i mało znane perfumy. Owszem jest tu drewno i śladowa ilość przypraw, ale są jedynie wdzięcznie wkomponowanym dodatkiem, pomiędzy misterną siateczkę z delikatnych żywic i upojnej oraz czystej niczym śnieg ambry. Miło dla odmiany powąchać niszę, która naprawdę nawiązuje formą i treścią do tego co opiewa lub do czego nawiązuje… p.s. zapach który opisywałem został „przepsikany” z takiego samego flakonu, co na zdjęciach.Maria Amalia Morris Italy EdP

rok powstania: 2006

nos: nieznany wirtuoz

projekcja: umiarkowana choć w pełni adekwatna

trwałość: arystokratycznie powściągliwa

Skład: róża majowa, gałka muszkatołowa, cynamon, imbir, kardamon korzeń, drzewo sandałowe, mirra, palisander, arcydzięgiel,


Responses

  1. Heh dobry przykład na to ze czasem warto jednak Cię nie słuchać i zrobić po swojemu. Też uważam że nie powstydziłaby się tych perfum niszowa półka. Kilka lat temu dostałem próbeczkę od Sabbath ktora z kolei dostała ja od Misi. I tak mi ten zapach wiercił dziurę w głowie, że nie mogłam i kupiłam. Tylko wtedy przyszedł ekstrakt w splashu. Ekstrakt myślę nawet bardziej by ci przypasował. Jednak ze względu na splash odsprzedałam. Pół roku temu wrócił w mojej pamięci ten aromat i znów to samo nie mogłam usiedzieć i kupiłam tym razem edp spray. Te perfumy są odpychające i pociągające jednocześnie. I fakt to jest szok, że są dla kobiet uniseks pełną gębą.

    • oj tak Polu, udowadniasz po raz kolejny że z łatwością można mnie jeszcze zaskoczyć i to chyba dobrze, bo to znak że jeszcze się nie wypaliłem i wciąż łaknę i pożądam nowych olfaktorycznych podniet🙂 dziękuję Ci i mam nadzieję że do następnego już niebawem! :*

  2. Orgazm przedwczesny Ojejjj…!

    • a kto mówi o przedwczesnym?🙂

  3. A miałem nie mówić…😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: