Napisane przez: pirath | 10 Czerwiec 2016

Calvin Klein – CK2, czyli o tym jak Calvin posłał konkurencję na deski…


Calvin Klein znów zaskakuje, pozytywnie rzecz jasna i bardzo mnie cieszy, że ich dobra passa lub innymi słowy mówiąc „nawrócenie się” trwa w najlepsze. Tak między nami mówiąc, słysząc o kolejnym „innowacyjnym i przełomowymozonowo morskim świeżaku, zaczynam ziewać… Czym mnie tym razem zaskoczą?, morską bryzą, solą? dyskusyjnie urodziwą wonią glonów i siermiężną wonią wodorostów o finezji kostki do WC? Zwykle jest to jakaś niczym szczególnym nie wyróżniająca się hybryda ozonu i wody, mniej lub bardziej nienachalna, subtelna i sugestywna, a sklecona z myślą o podbiciu serc miłośników świeżości. Świeżości nie rzadko wyartykułowanej z gracją wspomnianego odświeżacza do toalet lub niektórych proszków do prania z importu (silnie perfumowanych). ozonowo morskie świeżaki, to zapachy stworzone z myślą o odświeżaniu i umilaniu sobą najgorętszej pory roku. Latem nawet umiarkowanie ciężkie i słodkie zapachy mają tendencję do przytłaczania, więc chętnie sięgamy po lekkie, owocowe lub morskie kompozycje, które nie męczą. Tyle że ich główną wadą jest zwykle sztampa, schematyczność lub przesadna lakoniczność, która potrafi zabić całą przyjemność z używania tego rodzaju perfum…

Calvin Klein - CK2

Ale nie najnowszy, sygnowany jako uniseks (what ever, gdyż kobiety i tak mogą nosić co tylko chcą, bez oglądania się na segmentację😉 ), CK2! Nowy Calvin, choć zdecydowanie jest ozonowo morskim świeżakiem (ze sporą domieszką akcentów roślinnych), nie jest ani nijaki, ani sztampowy, ani  siermiężny, czy nachalny (wyłączając jego imponujące i burzliwe otwarcie). Zapach jest wyrazisty i z jajami, ale nie jest to ozonow morska siekiera, ostra, wręcz wulgarna, ekspansywna i na tyle agresywna, że pod względem siły i skali oddziaływania – mogłaby powalczyć z Acqua di Gio, no i pachnie zupełnie inaczej/w innym kierunku niż bestseller ArmaniegoCK2 nie pachnie jakoś szczególnie rewolucyjnie, ale jak na zwiewnego morskiego świeżaka, wybrzmiewa zaskakująco oryginalnym i bezprecedensowym wianuszkiem ingrediencji, równie ciekawie zresztą ukazanych. Zapomnijcie o nudzie i sztampie, ten zaspach pachnie wyraźnie inaczej niż zdołaliśmy przywyknąć – świeżo i niesamowicie nowatorsko, a przy tym zaskakująco neutralnie i przyjemnie!. Wprawdzie po kwadransie jego początkowy impet maleje i zapach „dojrzewa„, gubiąc stopniowo (acz nie do końca) ten inhalująco, świdrująco pobudzający pazur – ale wciąż przykuwa uwagę i nęci swą niepokorną personifikacją.

Calvin Klein - CK2 reklama

Epitet „oryginalny” pasuje do tej arcy świeżej i odkrywczej kompozycji jak ulał, a zwłaszcza do jej początkowej, najbardziej ekspresyjnej fazy. Oj nie da się przy tym zapachu nudzić i przejść obok pachnącej nim osoby obojętnie. Nie jest smętny, nie nudzi i co najważniejsze nie irytuje przesadnie syntetycznym rodowodem. CK2 to huragan pozytywnych zmian i inwencji w kreacji, acz zapach nie jest tak trudny w odbiorze i rewolucyjny (w senie obrazoburczy), jak swego czasu (i abstrahując od gatunku) Lalique Encre Noire, YSL M7, czy damskie Womanity od Muglera. Tym perfumom bliżej do oryginalności (świeżości konceptu) Muglerowego Ice Man, Zadig i Voltaire Tome 1, czy koperkowego Lalique Eau de Lalique, w reżyserii genialnego (tu przyklękacie na jedno kolano i skłaniacie nisko głowy) Jean Clauda Elleny (dla niezorientowanych, chodzi o nadwornego perfumiarza domu mody Hermes). Nie spodziewałem się, że CK jest w stanie wypuścić coś tak oryginalnego, niepowtarzalnego i zarazem tak zaskakująco łatwego w odbiorze. Nie przesadzam, już dawno nie dane mi było wąchać tak pozytywnie skrojonego i niebanalnego świeżaka. Na tle bezmiaru podobnych do siebie jak dwie krople wody zapachów konkurencji, od których uginają się perfumeryjne pułki – CK2, jest niczym wyspa po środku oceanu.

Calvin Klein - CK2 foto

Oczywiście nie mamy tu do czynienia z wiernie oddaną scenerią morskiej plaży, jak w genialnym Profumum Roma Acqua di Sale, ale trzeba zaznaczyć iż CK2 również konotacje morskie posiada. Tyle że nie wyrażono ich wodą, morską bryzą, solą, mokrym piaskiem i wodorostami, a kwiatami, które jedynie podbudowano aldehydami, kardamonem, miętą, pinią,  jałowcem i akcentami ozonowo morskimi, które zwieńczono esencjonalnym i ładnie wplecionym w całość piżmem. Wprawdzie wykaz nut wspomina o wasabi (rodzaj japońskiego chrzanu), ale osobiście uważam, że „skojarzenia” poniosły tu jakiegoś nadgorliwego marketingowca. Piwonia, irys, jałowiec, piżmo i nuty ozonowe, potrafią wyczarować równie inhalującą i chwilami ostrą woń – która zapewne skojarzyła się komuś z chrzanem, stąd naciągany niczym legginsy na tyłku Kardashian pomysł na „wasabi„… Inny dziwoląg, to wspomniane „otoczaki”, bo chętnie zapytałbym autora tegoż „wykazu nut” – jakież to rewolucyjnej metody ekstrakcji użyto, aby wydobyć zapach z otoczaka, na skalę przemysłową…🙂

Calvin Klein - CK2 góra i dół

Przyznacie, że perfumy zawierające „chrzan/wasabi” i „otoczaka” (podobnie jak asfalt, proch strzelniczy, klej, boczek, czy zapach ciepłych kamieni) mocno działają na wyobraźnię potencjalnych kupujących, ale obawiam się, że to tylko mocno naciągany chwyt marketingowy… Abstrahując od urojonego wasabi i otoczaka, realnie i najbardziej zaskakuje to, iż trzon kompozycji stanowią tu kwiaty (piwonia, irys i mam wrażenie że lilia), które zakamuflowano innymi nutami i zaaranżowano w taki sposób, że niemal w ogóle ich nie czuć – a zapach sprawia wrażenie półwytrawnej kompozycji ziołowej, z dyskretnymi akcentami morskimi. Przy czym stadium dojrzałe CK2 sprawia wrażenie klimatu śródziemnomorsko – iberyjskiego, nieco suchego, delikatnie przechylając się w stronę Loewe Solo i Hermesowego Voyage, w finiszu sowicie podbitym piżmem i vetiverą. Zapach cechuje naprawdę dobra trwałość i przyzwoita projekcja. Przyzwoita i z czasem wątła, ale gdy za oknem zrobi się naprawdę gorąco, wówczas okaże się całkiem akuratna.

Calvin Klein - CK2 poster

CK2 pachnie zaskakująco dobrze, zarówno jak na opiewaną nim tematykę oraz samego Calvin Kleina, jednego z tuzów komercyjnego mainstreamu. Piję do tego że jeszcze kilka lat temu CK karmił nas banalnymi „soczkami owocowymi„, ale widać któryś z decydentów odpowiedzialnych za jakość i konkurencyjność tego, co sygnują swym logo – pomyślał, że nie tędy droga i czymś się trzeba na tle trywialnej reszty świata wyróżniać. Więc skoro wszyscy najwięksi gracze (i ich pomniejsza, acz pilnie się ucząca konkurencja) przerzucili się na sygnowanie banału i koniunkturalnej tandety – CK postawił halsować pod prąd, stawiając na oryginalność, nietuzinkowość i jakość. Brawo, bo gdy reszta świata zajęła się wyniszczającą walką, kto spłodzi bardziej beznamiętnego słodziaka niż YSL L’Homme, czy świeżaka bardziej płytkiego niż Gucci GuiltyCalvin Klein z sukcesem postawił na odważne i niebanalne koncepty. W efekcie ich zapachy sprzedają się lepiej niż kiedykolwiek, a logo CK znów kojarzy się z jakością… Mam wrażenie, że nie tylko mi…Calvin Klein - CK2 EdT

rok premiery: 2016

nos: Pascal Gaurin

trwałość: dobra

projekcja: umiarkowana, acz wystarczająca

Głowa: wasabi, mandarynka, liść fiołka, gruszka,
Serce: otoczak, korzeń irysa, róża, piwonia, hedione,
Baza: wetyweria, drzewo sandałowe, kadzidło, białe piżmo,


Responses

  1. Wiem że mnie zjedziesz ale testowałem tylko z papierka z braku wolnych miejsc. Jednak już tam odczułem że będzie konkretnie. Zapewne powrócę do perfumerii na testy łokciowe i coś czuję że poza Horizonem i ten flakon przygarnę. Odlewka AdS już mi się kończy a na cały flakon mnie nie stać. Tutaj mam miłą i niesamowicie tanią alternatywę, ba… coś odrębnie dobrze pachnącego!

    • ja coś czuję że też przytulę flakon Horizona i Bentleya Infinite

  2. CK One były moimi pierwszymi perfumami selektywnymi. Ale było to ponad 20 lat temu i byłem na studiach. Wtedy zapach podobał mi się do tego stopnia, że nawet dokupiłem sobie dezodorant, co dla studenta było rujnujące.
    Wczoraj byłem w perfumerii, szukałem jakiegoś zapachu na lato, stał CK2 nawet nie pokusiło mnie, żeby spryskać blotter.
    W mojej głowie ta marka ma w sobie coś nudnego…
    Wiem, że to uprzedzenia, ale działają.🙂
    Jednak wybrałem Eau Sauvage Cologne.🙂

    • ciekawy wybór, pozdrawiam😉

  3. Przetestowałem na skórze – na mnie pachnie jak suche siano umoczone w bajorze, w temperaturze 35 stopni, chwilę przed burzą. Niezbyt atrakcyjnie czyli. Za to dla kobiet ten zapach może być świetny.🙂

    • he he, coś czuję że kobiety będą zachwycone Twoją recenzją i już szturmują perfumerie🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: