Napisane przez: pirath | 25 Sierpień 2016

Burberry – Mr. Burberry, czyli o tym jak Kurkdjian wykańcza swoją konkurencję…


Mógłbym napisać DNO, ale nie napiszę, ponieważ prawdziwym dnem jest Puma Sync – zaś Mr. Burberry, podobnie jak Gucci Guilty, czy Toni Gard Sea Side to jedynie koniunkturalne i płytkie niczym kałuża siuśki – skrojone na poziomie artystycznym „programuWarsaw Shore… Lecz nikły poziom tych perfum absolutnie mnie nie dziwi, gdyż jedynie kwestią czasu było aż inne mainstreamowe marki też postanowią się skundlić (z całym szacunkiem do kundelków, które są jednymi z mądrzejszych i sympatyczniejszych psów) – tak jak zrobił to Dior (Sauvage), Guerlain (linia Ideal) i ponownie (a co!) Gucci (serią Guilty, a przypomnę że Frida Giannini, dyrektor kreatywna Gucci i jednocześnie osoba odpowiedzialna za min. krój i poziom perfum domu mody Gucci, całkiem niedawno straciła pracę – ciekawe dlaczego?). Dobrze, dość snucia wywodów o upadku i „ostatnich dniach Kaliguli” w świecie perfum i zajmijmy się Mr. Burberry*

*swoją drogą nie wiem czemu za Mr jest kropka, skoro skrót kończy się na ostatnią literę pełnej nazwy – ale widać w Anglii mają inną, bo prawdopodobnie lewostronną ortografię…🙂

Burberry - Mr. Burberry

Żartowałem, zapraszam na dalszy ciąg „pojazdu” po Panu Burberry, albowiem naprawdę na to zasługuje!…🙂 Dziwię się, że po beznadziejnie słabym Burberry Rhythm, nikt u Burberry nie wyciągnął wniosku, iż nie tędy droga, a moda na bezpłciowe gnioty już się kończy. A Mr. Burberry jest koronnym przykładem pachnidła skrojonego na miarę naszych czasów, czyli takiego właśnie beznamiętnego gniota. Wątłe to to, o wysoce nienachalnej projekcji, nikłej trwałości i smętnym, upierdliwie poprawnym politycznie bukiecie, który opowiada o niczym. A przecież perfumy powinny opowiadać jakąś historię lub coś opiewać, a tu nic…

Burberry - Mr. Burberry reklama

Ten zapach jest totalnie zachowawczy i tak bardzo wtórny, że przy nim żarty „suchary” Strasburgera, wydają się śmieszne!… Ale wiecie co jest najgorsze? Że za tym odrażająco nijakim, płytkim, drętwym, nudnym i porażająco słabym zapachem stoi nazwisko Francisa Kurkdjiana, czyli naprawdę zdolnego perfumiarza! Francis why?. Czy JPG płaci aż tak mało za kolejne flankiery Le Male, a Twoja „niszowa” linia Maison Francis Kurkdjian sprzedaje się tak słabo, że musisz chałturzyć u Burberry? No chyba, że to Twoja metoda na zdyskredytowanie i wykończenie konkurencji – w takim razie zwracam honor…🙂

Burberry - Mr. Burberry goto

Zapomnijcie o szyku, klasie i niewymuszonej elegancji, która stała za Burberry The Beat, Brit i London. To już się skończyło, a w miejsce ładnej, zgrabnej i charakterystycznej dla marki „kratki„, będącej dumą i znakiem rozpoznawalnym brandu, dostaliście TO. Tym zapachem Burberry definitywnie zrywa ze swą chlubną przeszłością, szykiem oraz klasą i od teraz przerzuca się na nowe logo, którym jest pusta, niczym niewypełniona przestrzeń (zupełnie jak treść tych perfum). Zrobili to prawdopodobnie po to, by przypadkiem nikogo nie urazić, ani nie dyskryminować osób np. nie lubiących wzorów geometrycznych – a już bardziej przyziemnie, by w swym krótkowzrocznym mniemaniu „tłuc na tych perfumach ekstremalnie dużą kasę„…🙂 Bravo!, Bravo!, Bravissimo!😀 bach!, bach! bach! – to dźwięk wystrzałów, po tym jak Burberry postrzelił się w obie stopy naraz, a trzecią kulkę wpakował sobie w skroń… No dobrze, powiedzmy że już się wyżyłem i wyładowałem mą frustrację, wywołaną skandalicznie słabym poziomem tych perfum – więc choćby dla formalności, skrobnę sówko, jak to pachnie…

Mr Burberry

Zaczyna się zwyczajnie, jak pierdylion innych niezobowiązujących casualowców, czyli ładnym acz nieśmiertelnym miksem niezdefiniowanych cytrusów oraz zielska, silącego się na udawanie aromatycznych ziół i przypraw. Pachnie to sztucznie, tanio, smętnie i niewyraźnie, ale w tle czai się coś jeszcze. Ewidentnie sięgnięto tu po syntetyczny zamsz i kaszmir, dokładnie ten sam którym emanuje bardzo bądź co bądź udany, CK Dark Obsession. To delikatne i dyskretne „kaszmirowe„, tło smagnięte symboliczną ilością muszkatu oraz rzeczywiście pojawiającą się na parę sekund brzozą, jest naprawdę ciekawe i przyjemne dla nosa – więc szkoda, że Burberry nie przesunął tego jakże przyjemnego detalu na pierwszy plan, wydłużając i rozciągając go jednocześnie na całą kompozycję.

Burberry - Mr. Burberry poster

Wtenczas uzyskaliby coś ładnego, ciekawego, szykownego i wciąż zgodnego z (modną) ideą współczesnego minimalizmu – ale po co eksperymentować, skoro można zaserwować to samo co wszyscy?… To niewątpliwie wyróżniłoby te smętne niczym p…. perfumy, na tle równie płytkiej i nijakiej konkurencji – ale Burberry postawił na „uniwersalne bezpieczeństwo„… Niestety „sabotażystaKurkdjian postanowił rychło zabić ów uroczy i intrygujący akcent „kaszmirowo brzozowy” – ucinając go nastającym zdecydowanie za szybko, akordem bazy. A baza wita nas nieciekawym, sztampowym, nijakim, wątłym i niemożliwym do bliższej identyfikacji „akcentem drzewnym” i tyle… Agencie Kurkdjian, gratuluję wykonania misji dywersyjno sabotażowej, twój kolejny cel to…. A tak na poważnie to szczerze i z całego serca, NIE WARTO I UNIKAĆ JAK OGNIA!!!Burberry - Mr. Burberry EdT

rok premiery: 2016

nos: speszjal ejdżent 007 – Francis Kurkdjian

projekcja: dostateczna, później nikła

trwałość: dobra

Głowa: grejpfrut, kardamon, estragon,
Serce: liść brzozy, gałka muszkatołowa, cedr,
Baza: drzewo sandałowe, drzewo gwajakowe, wetyweria,


Responses

  1. Ukłony Marcinie.

    • Haniu, całuję rączki🙂

  2. Mr. Burberry to wspaniały zapach w pięknym flakonie z kokardą. Widać i czuć tutaj wysoką jakość. Uwielbiam otwarcie, akordy serca jak i bazę tego arcydzieła, a zwłaszcza właśnie bazę. Teraz uwaga, ubranie (bawełniany t-shirt do spania) niechcąco delikatnie pryśnięty Mr. Burberry pachniał mi przez ponad tydzień subtelnie przypominając o sobie.
    Ten zapach to hit.
    Polakowi nigdy nie dogodzi, rozumiem że są gusta i guściki ale żeby zjechać TAKI zapach to wielka przesada i tym samym ta recenzja staje się mało wiarygodna. Wystarczy poszperać po większych forach żeby z łatwością dowiedzieć się co ludzie naprawdę sądzą o Mr. Burberry.

    • Mój drogi, bez urazy, ale nie interesuje mnie co piszą o tych perfumach na różnych/innych forach – tu wyraziłem na ich temat moje własne zdanie. I po drugie, poważnie „Arcydzieła”? Abstrahując od gustów i guścików, mianem „arcydzieła” (polecam sprawdzić w słowniku, co ten epitet oznacza – a potem skonfrontować w odniesieniu do np. Cartier Declaration) określiłbym np. „Cztery Pory Roku” Vivaldiego, ale nie „Majteczki w Kropeczki” – bo przekładając zapach na muzykę, taki właśnie poziom reprezentuje Mr. Burberry… pozdrawiam😉

      p.s. wykreowałeś obraz perfum idealnych, normalnie jak jakaś reklama🙂 nie chcę być złośliwy, ale naprawdę spałeś ponad tydzień w jednym t-shircie i twierdzisz, że wciąż „subtelnie pachniał” tymi perfumami?😉

      • Przy założeniu, że nie jest się pocącym grubasem to można i dwa tygodnie, zwłaszcza w zimę. Tak, pachniał nimi tydzien i może pachnieć za każdym razem kiedy użyję mr burberry bo to naprawdę świetny zapach! Zastanawia mnie to jak długo przeprowadzasz swoje testy i jakiej jakości są to próbki. Czy aby nie dajesz każdemu z testowanych zapachów zbyt mało czasu szufladkując je po krotkiej chwili na „siki” i „dno” oraz te „dobre” które czasami do tej kategorii nie powinny należeć, no ale gusta i guściki… pozdrawiam

        • Sugerujesz, że szczupli się nie pocą, nie wydzielają sebum i nie złuszczają naskórka? No cóż, masz ciekawy model postrzegania kwestii związanych z higieną osobistą, ale na szczęście to Twoja osobista sprawa…🙂 Tym niemniej metodologia moich testów skórnych (nie interesuje mnie jak co pachnie na papierku, albo szmatce) jest oparta o dość restrykcyjny model i powstaje w oparciu o każdorazowo kilkudniowe testy, powtarzane w możliwie jak najbardziej neutralnych warunkach. Zatem o ich rzetelność możesz być spokojny, nie piszę pierdyliona tekstów, bo mi za to płacą, ktoś goni, albo dla nabijania sobie statystyk – co zresztą widać po częstotliwości z jaką zamieszczam poszczególne wpisy. Jakiś czas temu pytałeś mnie co sądzę o tych perfumach, ale chyba spodziewałeś się innej oceny, bo widzę że nie możesz się pogodzić z moim werdyktem. Moja rada, nie ważne co napisałem ja czy ktoś inny, jeśli Ci się podoba to używaj ku chwale ojczyzny i poluzuj gumę w majtach, bo naprawdę nie warto, pozdrawiam🙂

  3. I Ciebie w te resztki lata jeszcze nosi….
    W kilku momentach odpadłem od własnego zapachu, Super😉

    • ale jakby nie patrzeć, jakieś emocje ten zapach we mnie wzbudził🙂

  4. Czytając twój opis zastanawiałem się, czy faktycznie jest możliwe aby Burberry wypuściło takiego gniota za jakiego ten zapach uważasz. Podszedłem zatem do Douglassa i zapytawszy Panią z obsługi czy mają takowy zapach w odpowiedzi usłyszałem same superlatywny: że piękny, przyjemny bukiet, zapach ogólnie super i trwały, ochy achy echy… Udało mi się dostać próbkę ale też Pani psiknęła mi nadgarstek.

    Pierwszy niuch i po chwili jakbym miał jedno totalne Deja Vu, jakbym nie wąchał jednego zapachu, ale całe mnóstwo podobnych zapachów skrojonych na jedno kopyto. Zapachów które są wtórne, bezpieczne, śłitaśne, mają się podobać i nabijać sprzedaż. …
    A po drugie zapach jest na swój sposób wykastrowaną wersją Burberry Sport fort for Men (ale to w moim odczuciu, i powonieniu mojego nosa)

    Dlatego podpisuje się obiema rękoma pod twoją recenzją. Jeżeli ktoś oczekuje zapachu który jest.. sorry ale dla mas.. Ma być bezpieczny i większość ma wzdychać jak to „fajnie pachnie” to się spodoba. Jeżeli szukasz czegoś z przytupem, pazurem to wybacz ale nawet CK2 pachnie donośniej,inaczej.. i ma definitywnie większe jaja niż nowy burbery..

    • Samo bezpieczeństwo i dyskrecja to jeszcze nie wada. W moim odczuciu największym grzechem tych perfum jest ich totalny brak wyrazu i nijakość, przez co w nosach otaczających nas osób stajemy się niewidoczni. A perfumy nie powinny być nijakie i pozbawione charakteru, bo czyni używanie ich bezsensownym. A wydawać kupę kasy na to by wciąż pozostać obojętnym i neutralnym, gdy większość używających perfum osób robi to by zwrócić na siebie uwagę?. Moim zdaniem Burberry próbuje być świętszy niż papież i coś co w założeniu ma spodobać się wszystkim, przejdzie totalnie bez echa i ludzie szybko ten zapach zapomną, bo jak zapamiętać coś bez kształtu, smaku i koloru?


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: