Napisane przez: pirath | 5 Wrzesień 2016

Cristiano Ronaldo – Legacy, czyli Krystiana oda do krówki…


Jak na rasowego celebrytę i sportowca u szczytu popularności przystało, Radosław Majdan – o przepraszam, Cristiano Ronaldo Aviero*, również postanowił wylansować własne perfumy. I tu muszę Wam powiedzieć coś równie bolesnego, jak gdy dowiedzieliście się, że Święty Mikołaj nie istnieje. Otóż Krystyna, o pardon, Krystian, miał tyleż wspólnego z powstaniem tego „swego dziedzictwa„** (ang. legacy), co stosowanie zasad feng shui i stawianie tarota, ze skuteczną antykoncepcją. A więc zapach zlecono firmie X i tu mały spoiler, bo jak na zapach debiutancki, Legacy wyszedł od naprawdę nieźle. Pewnie Krystian sam nie wie, ile jeszcze sezonów będzie rujnować swymi korkami stadionowe trawniki – więc czemu nie pomnożyć posiadanych przez siebie milionów, poprzez oddanie w ręce fanów kolejnego suweniru?. Koszt i wysiłek tu żaden, a wpływy ze sprzedaży takowego „gadżetu” kolosalne, więc „dziedzictwo” urośnie mu w oczach…😉

*Ronaldo to nie nazwisko, a drugie imię Cristiano, nadane mu na cześć ulubionego aktora jego ojca i późniejszego prezydenta USA, Ronalda Reagana

**przyznacie że dziedzictwo, brzmi w kontekście perfum i metodzie ich aplikacji, zdecydowanie lepiej niż spuścizna…🙂

Cristiano Ronaldo – Legacy

Na początku sądziłem, że Legacy będzie regularnym chłamem lub w najlepszym przypadku przykładem ordynarnego klonowania – wszak zapachy celebryckie inwencją i poważnym traktowaniem fanów/klientów nie grzeszą. Jakoby dla formalności zaaplikowałem ten wynalazek na łapę i już po chwili poczułem ten specyficzny „ulep” powstały jakby z namieszania CK Reveal, YSL L’Homme i RSVP Kennetha Cola. W duchu już sobie układałem stosownego wstępniaka na ten wpis, co jakiś czas unosząc nadgarstek do nosa – gdy za którymś razem… nie, to niemożliwe… a jednak!… nieeeee… tak!… to autentycznie pachnie krówką!. Nie, nie karmelem i toffi jak u Muglera, tylko najprawdziwszą, nieco maślaną i subtelnie waniliową, naszą Polską, tradycyjną – starą dobrą krówką!. Ale pomijając przesłodką, tę patriotyczną i mile się kojarzącą konotację – tak czy siak, Legacy to słitaśny i ultra grzeczniutki ulep. No dobrze, ale może zacznijmy od początku…

Cristiano Ronaldo – Legacy Cris

Otwarcie to całkiem przyjemy i skutecznie silący się na oryginalność miks cytrusów, jabłuszka (tego samego, które w każdym Deliciousie upycha Donna Karan) i cynamon, przydający otwarciu odrobinę orientalnej, korzennej masywności. Nie powiem, początek Legacyswoją robotę robi„, choć zawsze powtarzam, że na otwarcia trzeba brać dużą poprawkę, ponieważ kolokwialnie rzecz ujmując – otwarcie perfum, to taka ulotna i skierowana w stronę klienta „reklama perfum„, swoisty „lep na klienta„. I tu pewna uwaga, bo otwarcie Legacy nie chce przestać pachnieć i to dosłownie. Sądziłem że uleci tak jak zwykle po kilkunastu sekundach, no góra minucie, a tu nic z tych rzeczy. Jabłko i cynamon, choć bynajmniej nie układające się na podobieństwo szarlotki, nie chcą zejść ze skóry przez naprawdę długie minuty.

Cristiano Ronaldo – Legacy na butli

Ale już w dalszej części, zapomnijcie o szumnych zapowiedziach oficjalnego wykazu nut – albowiem od akordu serca, nie uświadczycie z niego nic, poza miękką, obłą i apetyczną słodyczą. Jeśli pasjami kochacie Rochasa Men, lubicie Muglery i CK Reveal oraz cenicie Saint Laurentowe zamulacze z rodziny L’Homme, będziecie tym pachnidłem zachwyceni! To właśnie w tym miejscu na skórze zaczyna dziać się magia, ponieważ ni stąd ni zowąd – na skórze pojawiają się pierwsze takty wspomnianej na wstępie krówki. Wpierw jako nieśmiałe bąknięcia nuty toffi, by z każdą chwilą narastać, aż do wykreowania w nozdrzach obrazu cukierka, którego desperacko próbujemy odwinąć z papierka (to trudne, bo zawsze jakaś krawędź papierka się rozedrze i zostanie w ciągutce) i gdy wreszcie nam się uda, wówczas poczujemy woń najprawdziwszej krówki. Naszej, polskiej, tradycyjnej, przez którą nie jedną straciłem plombę – i której niepowtarzalny, lekko maślany i subtelnie waniliowy smak oraz zapach, pamiętam jeszcze z czasów głębokiego PRL

krówka
w mojej ocenie najsmaczniejsze są te, z jeszcze częściowo płynnym wnętrzem🙂

Ale nie róbmy sobie złudzeń, że to zawoalowany ukłon perfumiarza Cristiano, w stronę polskiego przemysłu cukierniczego – ot po prostu ktoś stworzył perfumy gourmand, przypadkiem wpadające w konotacje z naszą rodzimą mordoklejką. Zwłaszcza że gdy krówki święciły nad Wisłą swój zasłużony triumf i popularność – Cristiano dopiero przeskakiwał z lewego jądra swego tatusia, na prawe. Przypadkiem, ale przy tym jest to zapach tak pieszczotliwy, przyjemny, dyskretny i lekki, że nawet przez chwilę nie poczujecie się tą hipotetyczną krówką przytłoczeni. Legacy jest tak dyskretne, grzeczne i tak bardzo poprawne politycznie, że pachnący tymi perfumami facet – zaczyna wywoływać sobą u ludzi reakcje, jakie zwykle wywołuje widok śpiącego na brzuszku niemowlęcia lub ziewającego szczeniaczka, tudzież oba naraz.😉 Do dziś pełną mobilizację u osób ogarniętych przemożnym instynktem macierzyńskim, wywoływał zapach zasypki i oliwki dla niemowląt, ale to już przeszłość. Poważnie, od tej pory zapach oliwki dla niemowląt zyskał tak solidnego konkurenta w walce o rozczulanie – że czując Legacy, oooooooooooooooojeeeeeeeeej samo ciśnie się na usta…😉 Ale uwaga, rozbrajający i sprzyjający produkcji endorfin akord krówkowy, też nie trwa wiecznie i po chwili naszej ciągutce zaczyna towarzyszyć szałwia, kolejny raz zmieniając kształt i wątek przewodni kompozycji.

Cristiano Ronaldo – Legacy wall

Choć Legacy zaskakuje swą początkową zmiennością i złożonością wątków, w fazie finalnej jest to monoscent. Monoscent wybrzmiewający nie do końca jak perfumy, za to dający wrażenie, że nosiciela okadzono jakimś wonnym dymem, z domieszką szałwii. Przez to niektórym może wydawać się niezbyt precyzyjny, monotonny, a wręcz nudny – ale czy z zapachami gourmand można się źle bawić?. Jak na tak lekki i delikatny zapach projekcję ma całkiem okazałą, wręcz niewspółmiernie okazałą jak na wysoce kameralny krój kompozycji. Gdy zapach już się dobrze uleży na skórze i przestanie pachnieć krówkami, wówczas Legacy zaczyna przypominać szałwiowe Loewe Solo, Jaguar Classic i FCUK For Him w wersji ultra light. Jest tak delikatny, lekki, dyskretny i niezobowiązujący iż nie sposób się doczepić, że nie ma pazura, ani jaj i w ogóle Enerdowskie sportsmenki były bardziej męskie od tych perfum.

Cristiano Ronaldo – Legacy reklama

No kurcze, choćbym chciał, od strony stylistycznej i jakościowej, nie ma tu się do czego przyczepić. Legacy w fazie dojrzałej i na pierwszego niucha może się wydawać bezpłciowe i przesadnie lekkie (ale CK Reveal też taki jest), ale noszone nieco dłużej – pachnie tak dobrze i przyjemnie, iż nie sposób potraktować tę jego niezobowiązującą i ultra poprawną lekkość, jako wadę. Coś czuję że to będzie wielki hit i na te święta połowa facetów w Polszy (i nie tylko fanów piłki kopanej) będzie roztaczać wokół siebie subtelną woń balsamiczno ambrowej szałwii… Jeśli szukacie na wskroś dyskretnego i przy tym diabelnie przyjemnego słodziaka do pracy, a nie możecie się pochwalić aparycją i stanem konta Cristiano – to sięgnijcie po jego perfumy, bo coś czuję, że wydatnie pomogą w realizacji planów i celów, zarówno matrymonialnych jak i sprzedażowych…😉

p.s. swoją drogą czy to nie zabawne, że wonie słodkie i kompozycje gourmand, zawsze się podobają – stanowiąc uniwersalną receptę na gwarantowany sukces?Cristiano Ronaldo – Legacy EdT

rok powstania: 2015

projekcja: dobra

trwałość: bardzo dobra, wczoraj przeżył od 7 rano, do 19, dziś mamy już 17-tą i wciąż pachnie…

Głowa: bergamotka, cynamon, zielone jabłko, lawenda,
Serce: irys, cedr, fiołek, piwonia, rozmaryn, szałwia,
Baza: paczula, ambra, wetyweria,

 


Responses

  1. Z tym tarotem i feng shui to prawda. Koleżanka stosowała obie metody i zaszła w ciążę😉 Fakt, iż Legacy pachnie tak bardzo słodko, może wskazywać, że jest nie tylko dziełem marketingowców, ale rzeczywiście wyrazem preferencji Cristiano. Gdzieś kiedyś czytałem, że jego ulubionymi perfumami są (może były) Givenchy Pi. Jestem jak najbardziej fanem A*Mena, a ostatnio Ultra Zest króluje w porannej selekcji, także jak będę miał okazję, pewnie przetestuję w perfumerii.
    Swoją drogą czytając tę recenzję, zacząłem się zastanawiać: Jakbym miał możliwość stworzenia własnych perfum, tak jak Krysti. Własny signature scent. Jakby on pachniał i przede wszystkim kto by go skomponował?

    • Jeśli jesteś wystarczająco bogaty, to Twoje autorskie perfumy może skomponować nawet sam maestro Ellena😉 zaś co do obranej tematyki, pewnie pchnąłbyś go w stronę swojej ulubionej klasyki, by sklecił coś w oparciu o Twoje własne preferencje i ulubione składniki😉 p.s. aż tak słodki jak Givenchy Pi Legacy nie jest, to bardziej poziom słodyczy jaki reprezentuje CK Reveal

  2. A niuchałeś już One Molion uwaga – Prive ?😉

    • Jeszcze nie, ale właśnie nabyłem próbkę Invictusa Aqua, Joopa Homme Sport i Mercedes Benz La Parfum, więc niebawem i tak czeka nas kupa śmiechu lub zgrzytania zębami z bezsilności😉

      • Ożeż….😀

  3. gdzie ja już to wąchałem, skąd ja to znam…aa tak, Playboy Miami ! a może dlatego że na mnie idzie bardziej w stronę pomarańczy ;D

    • możliwe, aczkolwiek nie zapuszczałem się nigdy w te rejony drogeryjnych półek, boję się🙂

      • i słusznie, ja już też unikam ;P


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: