Napisane przez: pirath | 8 Wrzesień 2016

Bentley – Infinite Rush, czyli śpieszmy się kochać wartościowe brandy, albowiem jest ich coraz mniej…


No i mamy poważnego pretendenta do nagrody najlepszy zapach roku, ups spoiler alert! Co tu dużo mówić, Infinite Rush jest prześliczny i w dodatku posiada tak dalece nowatorskie pierwsze akordy, że aż nie posiada precedensu – a to jest w przypadku mainstreamu niekwestionowany powód do dumy… Szczególnie, że żyjemy w czasach gdy premiery zapachowe są równie częstsze i wtórne, co kolejne generacje smartfonów. Poważnie, te perfumy to coś naprawdę nowego i świeżego, a w dodatku wyrażono je w formie, której nie powstydziliby się twórcy równie innowacyjnych Guerlain L’Eau Boisee, Lalique Encre Noire, YSL M7, czy Hermesa Voyage. Zresztą Bentley już od swych premierowych EdT i Intense EdP, przyzwyczaił nas do wysokiego poziomu i kunsztu w kreacji, czego Infinite Rush jest równie wybornym przykładem. Rzadko kiedy kadzę jakiejś marce, ale brandów* pokroju Bentleya, czyli kładących wysoki nacisk na jakość, mamy na rynku coraz mniej.

*Hermes, Cartier, Lalique, Prada, Thierry Mugler, Laura Biagiotti i pomimo żenująco słabej serii Ideal, Guerlain

bentley-infinite-rush

O ile do klasycznego Infinite można mieć zastrzeżenia, że zbyt mocno nawiązuje do Terre d’Hermes, to już wersja Rush nie przywołuje tak jednoznacznych skojarzeń, a przynajmniej nie od razu i nie tak bezczelnie, tfu bezpośrednio. No prawie, bo na upartego można się kłócić, że zapach przypomina któryś z trojaczków Rouge Bunny Rouge (zabijcie, ale nie pomnę który), Davidoffa Horizon i stareńkiego Gucci Rush Men, ale nie będę się kłócił, gdyż jest to zbyt powierzchowne. Zresztą to nie istotne, bo Infinite Rush jest tak piękny i tak mocno intryguje swym wybornie skrojonym i nietuzinkowym bukietem , że nie widzę powodu by mącić sobie i Wam jego obraz… Jupiiiiii!, po tylu wpisach z rzędu,w których do znudzenia utyskiwałem na banał, wtórność i beznamiętność – wreszcie trafiła mi się premiera, w pełni warta czasu, który poświęciłem na jej opisanie!…

rozmaryn

Pierwsze akordy Pośpiechu (ang. rush) to przede wszystkim arcy aromatyczny i świdrujący rozmaryn, któremu w pełni poświęcono pierwsze minuty kompozycji, a któremu całkiem zgrabnie wtóruje nie mniej dźwięczny, różowy pieprz i niemal od pierwszych taktów kompozycji, wetiwer. Gdzieś pomiędzy nie, wciśnięto diabelnie przyjemną, niemalże Hermesową mandarynkę, która przydaje temu arcy aromatycznemu otwarciu odrobinę zwiewnej, owocowej soczystości i pięknie przełamuje jego wytrawność. Pierwsze takty Rush, przypominają mi tę żywiczną ziołowość, znaną choćby z CdG Avignon, zmieszaną z wetiwerą ujętą na modłę Prady (genialny Vetiver, a zwłaszcza w wersji poreformulacyjnej). Oj nie jest to otwarcie, którymi zwykle witają nozdrza kompozycje komercyjne, ale zapewniam że pomimo braku wiodącego wątku cytrusowego, zapach robi niesamowite wrażenie (może właśnie dlatego). Zapach z sekundy na sekundę robi się coraz bardziej wyrazisty i wytrawny, wręcz drapieżny, rozpościerając na skórze swą rozmarynową serenadę. Gdy już stanowiący oś kompozycji rozmaryn się wyszaleje, do głosu dochodzi i przejmuje pałeczkę – wpierw nieco wycofana, acz od początku starająca się zań nadążyć, wetiwera. Dzięki fantastycznemu mariażowi tych dwóch nut, możemy doświadczyć magii wetiwery pełną gębą i podniesionej do potęgi entej…

bentley-infinite-rush-reklamaWbrew nazwie i sugerującym suchość spękania na flakonie i w materiałach reklamowych – ten zapach nie ma nic wspólnego z jałowością i suchością pustyni…

A tutejsza wetiwera jest wprost przepiękna, zaskakująco pełna, bujna, aromatyczna, żywa, intensywna, wręcz inhalująca – więc z łatwością i bardzo skutecznie przejęła na swe barki ciężar kompozycji. Ale to nie koniec niespodzianek, albowiem w akordzie serca można odnieść wrażenie, że tej prześlicznej wetiwerze wtóruje dyskretnie wplecione w kompozycję, kadzidło frankońskie – o którym oficjalny wykaz nut nic nie wspomina (bo to raz?). Oczywiście biorę poprawkę na obecność elemi i fakt, że korelacja kilku nakładających się na siebie ingrediencji (elemi, pieprz, rozmaryn i wetiwera) nie takie potrafi płatać figle, ale ten „niuans” jest chwilami tak porażająco autentyczny, tak czysty, świeży, elegancki i odświeżająco inhalujący – iż pachnie równie rasowo, niewinnie i wzniośle, co zimnokrwisty i ortodoksyjnie kadzidlany, Rock Cristal Oliviera Durbano*. Zszokowani? ja też, bo po współcześnie sygnowanych perfumach mainstreamowych, prędzej spodziewałbym się taniego chwytu z ISO E Super, które z wdziękiem odwala robotę za większość perfumiarzy, ale nie tu. W przypadku Rush perfumiarz rzeczywiście sięgnął po cedr, mech, ambrę, wetiwer i żywicę elemi, które współtworzą ten wysmakowany, bogaty i po prostu rozpieszczający nozdrza schyłek…

*wieeeeem, zaraz zaczniecie szydzić że wymyślam, ale cóż ja poradzę, że takie a nie inne ten zapach przywołuje skojarzenia?…

bentley-infinite-rush-lezy

To chwilami pachnie tak żywicznie i świdrująco, jakby zapach rzeczywiście był leśny i wetiwerowo kadzidlany, ale to tylko subtelny mariaż wprost cudownie ujętego rozmarynu i wetiwery, dopełnionych pieprzem, piżmem i cudowną balsamicznością nader hojnie dodanej żywicy elemi… Pod względem finezji, szlachetności i delikatności z jaką wybrzmiewa dojrzała i uleżała „drzewna zieloność” bukietu tych perfum, jedynie Gucci by Gucci Sport, Abercrombie & Fierce Fierce, The Different Company Sel de Vetiver, dojrzałej fazy Guerlain Vetiver i wspomniana już Prada Infusion de Vetiver, mogą stanąć w szranki z wysublimowaną elegancją Infinite Rush. Moi drodzy, nie żartuję ani nie przesadzam, to są naprawdę wyborne perfumy i coś coś czuję, że przekuję próbkę na cały flakon…

bentley-infinite-rush-duzy

Wprawdzie otwarcie i akord serca Rush niewiele mają wspólnego z Infinite i Infinite Intense, za to faza dojrzała przynosi całkiem spore podobieństwo do wspomnianego TDC, Guerlain i Prady. Spore, co nie znaczy że uderzające, albowiem złożoność, wykwintność i szlachetność jaką emanuje bukiet Rush, nie pozwala zaszufladkować tego pachnidła jako bezpośredniego naśladowcę żadnego z powyższych. To co najbardziej zachwycające w tym pachnidle, to jego przecudnej urody finisz, a zwłaszcza grająca tu główne skrzypce, zniewalająco rozkoszna wetiwera – którą ukazano tak cudnie i zarazem niewinnie, że aż chce się kąsać i pocierać nosem własny nadgarstek. Wetiwera radosna i zupełnie neutralna, nie mająca nic wspólnego z jej mrocznym i ziemistym wcieleniem, jakie możemy podziwiać w Encre Noire od Lalique. Tutejsza jest (głównie za sprawą misternie skorelowanych dopełniaczy, które jej towarzyszą) raz odrobinę słodkawa, raz kadzidlana, później balsamiczna – a pomiędzy soczysta i świeża oraz wybrzmiewa tak urzekająco pięknie, że aż chce mi się wyć!. Zresztą wetiwera podobnie jak kobieta, zmienną jest…🙂

wetiwera

Ale by nie było zbyt różowo, pora na wcale nie taki bezpodstawny wniosek, a który to nasunął mi się podczas pisania tej recenzji. Bentley wprawdzie już nas nauczył, że bardzo serio traktuje sygnowanie perfum swoim logo i naprawdę dba o utrzymanie ich ponadprzeciętnych walorów – to mam pewne zastrzeżenia względem reprezentowanej przez ich zapachy oryginalności. Bo czy to podobieństwo Infinite EdT do Terre i wszystkich trzech Infinite do Prady/TDC/Guerlain nie jest przypadkiem zabiegiem zamierzonym?. Tak, wiem, dziś ciężko jest uniknąć podobieństw w kreowaniu zapachów – ale po co silić się na oryginalność, skoro można sięgnąć po sprawdzony i świetnie sprzedający się wzorzec i dyskretnie go powielić/przemycić do siebie – poniekąd wstrzeliwując się i powielając jego sukces komercyjny? Oczywiście dywaguję i „łamię parówki„, ale czy przykład Bentleya Absolute, będącego po prostu „cudownie wskrzeszonymGucci Pour Homme, nie jest ewidentnym dowodem, że coś w tym jest?

bentley-infinite-rush-foto

Nie mam złudzeń, że za 70% oryginalności i świeżości Rush odpowiada nowatorsko zaangażowany do roli głównej rozmaryn. Wreszcie nie mam złudzeń, że gdyby usunąć ten odświeżający brzmienie i łamiący stereotypy rozmaryn i zastąpić go grejpfrutem – to znów otrzymalibyśmy coś podobnego do premierowego Infinite EdT i tym samym Terre D’Hermes – od którego Rush ucieka właśnie tym rozmarynem. Ale abstrahując od powyższego, śmiem twierdzić, że Rush przebił urodą oraz finezją, kunsztem i artykulacją swego arcy wysublimowanego kroju – wszystkie wcześniejsze Bentleye, włączając w to Infinite Edt i zmartwychwstałego Gucci Pour Homme, tfu Bentleya Absolute.bentley-infinite-rush-edt

rok powstania: 2016

nos: anonimowy geniusz

trwałość: bardzo dobra

projekcja: wyśmienita

Głowa: różowy pieprz, mandarynka, rozmaryn,
Serce: wetyweria, elemi, cedr,
Baza: nuty drzewne, ambra, mech, białe piżmo,


Responses

  1. Testowałem i pamiętam że mnie tak nie urzekł, było poprawnie i tyle. Jednak z twojego opisu wynika że warto dać mu jeszcze szansę i podejść do niego indywidualnie oraz z większym skupieniem.

    • ja go pokochałem dopiero od trzeciego podejścia, za pierwszym razem nie wzbudził żadnych emocji, za drugim zaintrygował, a za trzecim no cóż… ale do pewnych zapachów (szczególnie tych wymagających) trzeba albo dorosnąć, albo się z nimi przespać😉

  2. Też miałem okazję już go testować i na mnie również nie zrobił jakoś wielkiego wrażenia. Ot jest i już choć po Twojej recenzji raz jeszcze go ubrałem i rzeczywiście jest lepiej, nie ma wielkiego przełomu ale poczekam na chłodniejsze dni i zobaczę jak się zaprezentuje.

    • zdecydowanie daj mu szansę, u mnie za pierwszym podejściem też nie wypadł jakoś rewelacyjnie, bo i skupiłem się na innych jego przymiotach, pozdrawiam😉

  3. Rozmaryn…. to niezłe ziółko! Afrodyzjak…😉

    • Wychodzi na to, że zastosowany przez B. w Infinite Rush, dodaje też skrzydeł…jak widać na załączonym ,,obrazku,,…

      • oj tak, Rush to niesamowicie inspirujący i porywający zapach😉

    • wszystko może być afrodyzjakiem🙂

  4. Oldskulowe trio ambra-piżmo-mech to podstawa. Był to akord stanowiący bazę bazy w większości pachnideł do połowy lat 90ych. Jest on i także w moim ulubionym czarnym Adasiu – wraz z rozmarynem. Także Infinite Rush musi zostać poznane.

    • gorąco polecam, zwłaszcza jeśli kojarzysz właśnie Adidasa Original i pierwsze Active Bodies z początku lat 90-tych, pozdrawiam😉

  5. Lokalne Douglasy niestety potraktowały to pachnidło jako coś drugiej kategorii, w jednym wysuszony na wiór tester, bez najmniejszych śladów zapachu nawet na korku, a w drugim uśmiechnięta pani „niestety nie mamy w ogóle Bentleya, ale może coś w zamian, na przykład nowy świeży Dior Sauv…”… eeeeeeeebleee…

    Mimo to nadal będę go szukał, żeby powąchać cóż to za dzieło, tak mnie swoją recenzją zaintrygowałeś.🙂

    • he he wysuszony na wiór tester to raczej dowód na powodzenie jakiegoś zapachu wśród klientów – albo samoistne, bądź też nakręcone przez personel. Założę się że już nie jeden tester Diora Sauvage pękł w tym Douglasie🙂 Ale swoją drogą puste testery na półce nie powinny stać, tak samo jak zepsute a to się niestety u nich zdarza…🙂

  6. Nadal nie udało mi się dorwać tego Bentleya… nie było go nawet w Londynie na lotnisku w strefie bezcłowej. Wszystkie inne zapachy Bentleya były, Rusha niestety brak…

    A testery Diora Syfage, Chanel Blee i innych tego pokroju badziewi pękają głównie przez nachalny marketing…

    No i muszę jeszcze dorwać się do testera złotej sztaby Prive, powąchać co w tym takiego fajnego…😉

    Aaaa! Koniecznie obczaj nowość od Versace – Dywan Bleerk, czy jakoś tak…😀

    • Ten Bentley jest jeszcze za świeży na lokalne sieciówki, a co dopiero sklepy bezcłowe, ale cierpliwości🙂 Dywan Bleerk? he he brzmi ultra interesująco, dzięki i pozdrawiam🙂

  7. Spróbowałem i ja…
    otwarcie genialne, bardzo odświeżające, radosne ….
    po 2 -3 minutach odzywa się trawsko i następnie NIC no po prostu nic. Gdzies tam słychać troche mchu i na tym koniec!
    Projekcja na 3 a trwałość? Kompletne 1-2.
    Trzeba mieś noc wyżła zeby cos poczuc wokół nadgarstka po 30min.
    Wartość użytkowa na 2.
    Taka hucpa.

    • żadna hucpa, tylko zapach fatalnie współpracuje z Twoją skórą, albo miałeś naprawdę kiepskie warunki do testów…

  8. No sam sie zdziwiłem bo obiecywałem sobie sporo. Jestem na etapie poszukiwań zapachu dla mnie właśnie w tym stylu, bez słodyczy, których nie znoszę. Czyli vetiver, mech, skóra, ostre cytrusy. Tutaj otwarcie było super i mówie sobie to jest to! No ale niestety …. moze masz rację? a może próbka jakas zepsuta? Spróbuję jeszcze kilka razy póki starczy próbki bo nie mogę zapomnieć tego otwarcia. Uwiodło mnie.
    Podpowiedz jak te testy przeprowadzić żeby byc pewny efektu?

    • no dziś dostać perfumy z dominującą nutą mchu dębowego, to będzie kłopot😉 Testuj na czystą i dobrze ukrwioną skórę (nadgarstek, wewnętrzna strona zgięcia łokcia) w neutralnych i wolnych od obcych woni warunkach, czyli temperatura 20-25 stopni i najlepiej w domu, tak by pracująca wentylacja lub klimatyzacja nie zaburzała odbioru i projekcji. Poeksperymentuj jeszcze z oryginałem, czyli Tere d’Hermes, bo może się okazać że będzie na Tobie trwalszy i koniecznie Montale Red Vetiver, bo to jest to samo co Hermes, pozdrawiam🙂

  9. Dziękuję @pirath będę jeszcze próbował. W domu, bo mam „odlewki” więc nie w perfumerii. To jest piekny zapach i skorzystam z podpowiedzi.
    Zal mnie ściskał ze nie mogłem tego zapachu wykorzystać.
    Petroniusz

    • spróbuj jeszcze wrócić do niego inną porą roku, bo być może aura i warunki nie sprzyjają zaprzyjaźnieniu się😉

  10. Przeprowadziłem solidne testy i niestety nie dla mnie ten zapach.
    Poczatek super , po 15 min jeszcze obłok jest piekny natomiast przy skórze wychodzi bardzo wyraźny posmak kwasu siarkowego połaczonego z fluorowym czyli całe laboratorium. Utrzymuje sie ten przykry odorek do 5 godzin. Potem juz słabnie no ale wtedy juz wszystko siada.
    Owszem mgiełka wokół ciała tak co najmniej 30cm wokół bardzo przyjemna ale jak dla mnie ta chemia jest niestrawna zupełnie.
    Wobec tego zegnam sie z Rusch’em i bardziej mi pasuje Infinite EdP.
    Poznałem tez Lalique A’Lextreme no i tutaj jest mój faworyt do kolekcji.
    Dla mnie Rusch to 3/10 za piękny poczatek
    Pozdrawiam Petroniusz

    • ponawiam sugestię o spróbowaniu go inną porą roku, najlepiej w bardziej sprzyjających warunkach. Moim zdaniem Lalique Encre Noire L’Extreme posiada jeszcze bardziej oszczędną projekcję, ale skoro na Tobie wypada bardziej okazale, to nic tylko powinszować i cieszyć się ze znalezienia czegoś zadowalającego, pozdrawiam🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: