Napisane przez: pirath | 20 Wrzesień 2016

z cyklu szybki przelot przez – DSH…


Niniejszy szybki przelot, zamierzałem zamieścić już w niedzielę wieczorem – ale niestety przemokłem i przewiało mnie we Wrocku tak bardzo, że w efekcie dopadła mnie jakaś dżuma… Dziś wreszcie coś widzę, bo wczoraj oczka miałem napuchnięte jak bokser po 12 rundach – a nos jak Whitney Houston przed odwykiem kokainowym, więc średnio chciało mi się pisać… A jest o czym! Wypatrzyłem oczy do kości, ale w żadnej sieciówce nie znalazłem najnowszej Prady Homme. Szkoda, bo ze względu na nazwę i flakon, nie wygląda na kolejnego flankiera Luna Rossa, a coś zupełnie nowego. Ponadto za zapachem stoi Daniela Andrier, matka wszystkich Prad i nieziemskiej Bottegi Venety Pour Homme. Kolejną dobrą wiadomością miało się okazać wejście Abercrombie & Fitch do Douglasów, więc już zacierałem łapki, ciesząc się że dzięki konkurencji – niebotycznie napompowane przez prywatny import i spekulantów ceny Fierce, wreszcie spadną do akceptowalnego poziomu… Niestety, bo w praktyce chodzi o tylko jeden i zupełnie inny zapach – więc poza przeziębieniem, ten szybki przelot przyniósł niemal same rozczarowania…

prada-homme
wielki nieobecny dzisiejszego przelotu, ale mam nadzieję że na najbliższą koniunkcję planet, już będzie osiągalny na półkach…

Ale zacznijmy od rzeczy przyjemnych, czyli w Hebe znalazłem perfumy Adrenaline, Signature i Urban marki, uwaga AXE!. Wyglądają jak mniejsza forma dezodorantu, ale po ściągnięciu zatyczki, pojawia się klasyczny perfumeryjny atomizer i tadaaaam! To wody toaletowe o pojemności 100 ml i patrząc na epatujące z kartoników połączenia składników (oud i wanilia, czy tabaka i ambra), naprawdę zachęcają do testów skórnych. Niestety nie miałem czasu ani warunków na bardziej poważne testy, więc na razie wstrzymam się od oceny i uwag odnośnie realnej trwałości, ale na pewno do trojaczków AXE powrócę…😉

nowe-perfumy-axe
to nie dezodorant, to najprawdziwsze perfumy!

Kolejnym miejscem które odwiedziliśmy z Michałem (pozdrawiam Teziaka) była Sephora i tu przede wszystkim zwrócił moją uwagę nowy Paco Rabanne 1 Million Prive, który dosłownie mną pozamiatał… Jest prześliczny! i śmiem twierdzić, że jest to najbardziej wysmakowana, dojrzała, spektakularna, szlachetna i najbardziej dopieszczona ze wszystkich odsłon złotej sztaby i już kupiłem próbkę, by jak najszybciej zapoznać się z tym pachnidłem. Cieszę się, że tym razem zmienili kolor flakonu, by nie powtórzyć wtopy z 1 Million Intense, którego rynek po prostu przeoczył, ze względu na niemal identyczny flakon co u klasyka. Zapach otwiera się niesamowicie apetycznym, intrygującym połączeniem nut, układających się na podobieństwo moszczu winnego/ rosyjskiego szampana, a w chwilę później przypomina owocową gumę balonową – acz w niesamowicie wyrafinowanej i urodziwej odsłonie, więc już nie mogę się doczekać właściwych testów!.

paco-rabanne-1-million-prive
przepiękny kolor i zapach, a więc Prive to niekwestionowana gwiazda tego szybkiego przelotu…

Tu również widziałem Eau de Nuit Oud czyli nowy, zapewne totalnie innowacyjny i przełomowy OUDOWY Armani! Nie wiem jak rynek przyjmie to pachnidło, ale ja mam ochotę wyskoczyć przez okno, albo zapaść na jakąś egzotyczną chorobę weneryczną – na samą myśl o testowaniu kolejnego oudowca… No ile można? cóż nowego pokażą? oud i róża? oud i miód? oud i przyprawy? oud i ambra? Ale jeszcze gorsze zdaje się być nowe Loewe Solo Cedro, które jest okropnie nudne i na dodatek w swej fazie dojrzałej, pachnie całkiem podobnie do Davidoffa Echo (nie wiem czy uznać to za zaletę, czy wadę), ale w ostatecznym rozrachunku, chyba wolałbym natrzeć się jakimś smarem na komary… Wiem! Bros na komary i kleszcze ma ciekawszą kompozycję zapachową i zdaje się trwalszą….

armani-eau-de-nuit-oud
nowy przełomowy i rewolucyjny oudowiec na rynku…

Ostatnim miejscem które w niedzielę zwiedziliśmy, był Douglas – a tu w oczy rzucił mi się oryginalny (no dobra oczojebny i kiczowaty, ale spróbujcie go przeoczyć) flakon nowych perfum Azzaro Wanted. Flakon w formie magazynka na kule od rewolweru, sugeruje że zapach będzie dziki (jak dziki zachód), narowisty, nieokiełznany, być może ostry i nieokrzesany, a już na pewno nie dla grzecznych chłopców… Powiem tak, najciekawszą i jedyną rzeczą wywołującą jakiekolwiek emocje jest flakon tych perfum, a później jest już tylko gorzej. Wanted okazał się totalnie bezpłciowym i zatrważająco nijakim owocowym koszmarkiem i wolałbym już napisać recenzję włókniny ogrodniczej (przeciw chwastom) i elaborat dla Tygodnika Działkowca, o szkodliwym wpływie przekwaszonego torfu na sadzonki kalarepy, niż te perfumy… Zapewniam, że nawet artykuł o prawidłowym doborze i asortymencie dostępnych na rynku doniczek, jest dużo ciekawszą alternatywą niż tekst o Wanted

loewe-solo-cedro
flakon i kolor drewna jest przepiękny, więc szkoda że zawartość z nim nie konweniuje…

Tu również próbowano podsunąć mi bloter z najnowszym JPG Ultra Male Intense, ale wykonałem unik i uciekłem w popłochu – wszak by dogłębnie poznać liczną i rozległą ofertę flankierów Le Male, wystarczy powąchać jednego i styknie🙂 Trzeba przyznać, że JPG wie jak odcinać kupony od własnego sukcesu i  jak zarobić na modzie i trendach. Obecnie producenci bombardują nas najmodniejszymi w tym i poprzednim sezonie rodzajem perfum – a mianowicie kompozycjami stylizowanymi na Extreme/Intense (analogicznie do trendu przerabiania klasyki na EdP i Parfum), a u JPG zrobili to tak sprytnie, że aż im to wybaczę…😉 Po pierwsze nie użyli słówka Intense/Extreme/Parfum, tylko Ultra, czym skutecznie odcięli się od zarzutu ślepego podążania za modą i trendami. Jakież więc było moje zdziwienie, gdy miła pani konsultantka zaatakowała mnie bloterem z Ultra Male Intense… Wszak to Ultra Male jest gęściejszą, nieznacznie zmodyfikowaną i bardziej zintensyfikowaną wersją klasyka, więc po cholerę jego wersja Intense?. Zrobiłem mały reserch i coś mi się wydaje, że to chyba nadinterpretacja i samozwańcze oznaczenie, bo najstarsze encyklopedie perfum i internety milczą na temat premiery takowych perfum – więc sugeruję by Doglas, poprawił sobie błąd na stronie…🙂

azzaro-wanted
mimo wszystko najciekawszym elementem nowego Wanted, jest jego kiczowaty flakon…

I wreszcie gwóźdź programu, Abercrombie & Fitch!. Ucieszyłem się jak dziecko, gdy jeden z czytelników napisał mi w mailu (pozdrawiam serdecznie), że do rodzimych Douglasów wejdzie A&F, min. ze swoim nieziemskim Fierce!. Oczywiście wcześniej też był dostępny, ale nie widzę powodu dlaczego mam płacić około 500zł za 100 ml perfum, kosztujących oficjalnie w Stanach nieco ponad 350 zł – więc super!. Wreszcie skończy się krojenie klientów przez spekulantów, trudniących się prywatnym importem z nieznanego źródła i spadnie ryzyko kupienia podróbki. Ale niestety mojego ukochanego Fierce nie zastałem, bo owszem A&F wszedł do polskich Douglasów, ale nie z Fierce. To co stoi na półce, to jakiś wynalazek o nazwie First Instinct (notabene też reklamowane przez przytyranego faceta, którego jakaś laska mizia po klacie) ale w moim odczuciu ten zapach jest hmmmm… mocno nieciekawy i nie dorasta Fierce nawet do pięt…

abercrombie-fitch-first-instinct
niestety nie jest to Fierce i nie pachnie tak dobrze jak Fierce…


Responses

  1. Dobry wpis, dodam od siebie że w Sephorze są już także dostępne zapachy Hollistera (podmarka Abercrombie&fitch)

    • dzięki za cynk, rozejrzę się za tym Hollisterem, pozdrawiam😉

  2. Poważny ten flakon Prady, będę tropił.
    A Oud, no cóż, też powącham…😉

    • absolutnie mnie to nie dziwi🙂

  3. Nowość Prady miałem okazję poznać w „mateczniku” marki, w Mediolanie, tuż po premierze. Po teście blotterowym ani mnie nie zniechęciła, ani nie pozostawiła efektu wow. Daję jej jednak drugą szansę, bo po natknąłem się na nią w domu towarowym Rinascente, w skrajnie niekorzystnych warunkach😉 Ilość doznań olfaktorycznych jest tam gigantyczna. Jako żem prosty człek z Europy Wschodniej to miotałem się głównie po stoiskach z butikowymi liniami zapachów (chyba mają tam wszystkie wiodące marki) i to pewnie te okoliczności spowodowały fakt, że nowość od Prady nie zapadła mi za bardzo w pamięć. Tym bardziej ciekawy jestem recenzji. Pozdrawiam!

    • a już myślałem że odwiedziłeś ich butik w galerii Emanuela w Mediolanie😉 Sam jestem mocno napalony i poluje na próbkę, ale coś czuję że w tym przypadku lekko nie będzie, dzięki i pozdrawiam😉

      • W galerii Emanuela to tylko windows shopping😉

        • ale za to jaki lans, no i można boki zrywać jak turyści kręcą piruety na genitaliach byczka z terakoty🙂

  4. Doniczki! O doniczkach czytałabym jak Reksio szynkę!
    Ostatnia reklama wygląda bez sensu. On na nią nie patrzy, tylko gapi się tępo w szybę; ona wygląda, jak dyby puściła bąka i zastanawiała się, czy wiać.
    A udowce będe testować jak Narde. Bo tak.
    Buziaki!

    • he he nie wątpię🙂 Twój opis i interpretacja reklamy kapitalny, pozdrawiam i ściskam gorąco + przesyłam pakiet spakowanych RAR’em buziaków (;*.rar)

      • Ja chcę z dostawą.😦

        • no problemo, na kiedy mam dostarczyć mój tyłek, na Twoją przepastną kanapę?🙂

  5. Złota sztaba Prive obwąchana… wow! Zapach jest potwornie słodki, potwornie intensywny na początku (po około 3 godzinach przestał mnie terroryzować, ale nadal był wyraźnie wyczuwalny w otoczeniu) i trochę jakby nie widzę siebie pachnącego nim, ale nie zmienia to faktu, że jest śliczny.🙂

    Niuchnąłem jeszcze kolejne ledwo zauważone wcielenie tragicznej serii YSL L’Homme, nazywa się toto Ultime i z bloterka zrobiło na mnie zaskakująco dobre wrażenie. Na skórę bałem się toto zaaplikować, nie chcesz może się poświęcić i zrobić test?😉

    Polecam jeszcze ślepy test rozpoznawania dwóch stojacych obok siebie w Douglasie „nowości” – wspominanego przeze mnie Versace Dywan Ble i jakieś kolejne Givenchy ze śmiertelnie nudnej serii Only, tym razem z czerwoną plakietką. Welcome to Jackass!😀

    • oj tam, podaruj sobie odrobinę luksusu… jesteś tego wart🙂

      • Ahahahaah😀 Nie, serio nie widzę się w takim cukierku.🙂

        Poziomem słodyczy przypomina mi trochę dawne Givenchy Pi (obecna wersja, pewnie po 100 reformulacjach, to jakiś żart) – przeurocza słodycz, ale mocą aż przytłaczająca. Uwielbiałem je niuchać siedząc zaszyty w kącie, gdzie nikt mnie nie widzi, ale wyjść już w tym na miasto… niezbyt.😀

        • za kilka lat trzeba się będzie cieszyć że w ogóle coś pachnie, bo wszystko to powoli zmierza w stronę perfumerii homeopatycznej🙂

  6. Douglas, bądź co bądź ekskluzywna w Polsce drogeria sprzedaje stare kosmetyki. Zakupiłem u nich”gencjanę” Hermesa trwając w przekonaniu, że tylko tam oryginał, najlepsze itd.. po czym w domu okazało się że rok prod.to 2010 i wszystko może by i było OK gdyby nie to że atomizer w/w jest nieszczelny i podczas podróży lotniczej trochę płynu wyciekło z butli, na szczęście wsiąkło to w pudełko, a nie w ubrania. Wstyd Douglas, wielki wstyd (zwłaszcza z ich wysokimi cenami).
    Hollister jest u mnie w chemist, nic specjalnego, cena jakies śmieszne „grosze”.

    • abstrahując od miejsca zakupu, jeśli flakon perfum jest nieszczelny bądź masz zastrzeżenia do terminu przydatności, reklamuj, reklamuj i jeszcze raz reklamuj. A jak nie u nich, bo nie masz paragonu, a płaciłeś gotówką, to u dystrybutora, a Hermesa o ile pamiętam dystrybuuje w Polsce firma Avemi, pozdrawiam😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: