Napisane przez: pirath | 25 Październik 2016

Calvin Klein – Obsession for Men Summer (anno domini 2016), czyli przepis na papieskie kremówki…


Dziś będzie trochę narzekania, gloryfikowania przeszłości, wtykania kija w mrowisko i rozdzierania szat, ale jest to niezbędne dla właściwego wprowadzenia – a zwłaszcza młodszych (czyli, gimby nie znajo😉 ) lub niezbyt zorientowanych czytelników bloga… Ekhm, no więc lato bez kolejnego ozonowo morskiego, ozonowo owocowego, drzewno owocowego lub ozonowo drzewnego świeżaka od CK byłoby latem straconym. A jeśli odnosicie wrażenie, że w zasadzie zmieniają się tylko cyferki w nazwie, to też macie rację. Z drugiej strony w kwestii lajtowej popierdółki na lato, ciężko o rewolucję w kreacji, więc wszyscy stawiają na sprawdzone i niezbyt szokujące wzorce, co by najnowszy „śmierdziuszek” dobrze się sprzedawał wśród mas… Ale co ja paczę!

o-37048

 

W niektórych przypadkach określanie czegoś nazwą kojarzoną z czymś innym, powinno być surowo zakazane… I bynajmniej nie o masło (roślinne), „papieskie kremówki„, czy kiełbasę lub szynkę (głównie z wody i zagęstnika sojowego) – mam ty na myśli, co tytułowanie właśnie takiej „letniej popierdółki„, per Obsession for MenObsession to w historii perfumiarstwa ikona (podobnie jak Fahrenheit u Diora), słowo klucz i swoisty wymiernik… Tak jak Givenchy Pi, Boucheron Jaipur, Joop! Homme, Cartier Must, czy kultowe Opium od YSL – tak w 1986 roku Calvin Klein zaprezentował światu Obsession for Men… Wówczas panowała inna moda i stylistyka w kreacji, stawiano na trwałość i potężną projekcję perfum oraz przede wszystkim na odważne i bogate brzmienia. I w zgodzie z powyższym skrojono niesamowite Obsession for Men, czyli ciężką odsłonę orientalno przyprawowego pachnidła, o mocy rażenia porównywalnej z artylerią niemieckich pancerników, z czasów II wojny światowej oraz zasięgiem Radio Maryja. A dziś o zgrozo, to Obsession for Men i dopiskiem Summer – zdobi flakon z lekkim i niezobowiązującym, ozonowo, ziołowo wodnym świeżaczkiem, do perfumowania rachitycznych torsów, pryszczatych nastolatków na plaży w Sopocie

calvin-klein-obsession-for-men-reklamam-kate-moss
tak, te świetne i jakże męskie perfumy reklamowała w roku 1993 twarz i osoba supermodelki Kate Moss – więc Chanel wcale nie było pierwsze, umieszczając w reklamie damskich Chanel No 5, Brada Pitta

Obsession for Men, czyli z definicji na wskroś ciepły, zawiesisty i mocarny, korzenny słodziak – tu w kuriozalnej roli letniego świeżaka*… Wybaczcie że się uniosłem, ale Obsession to symbol, ikona i wysoce swoisty krój, podobnie jak Poison Diora, czy JPG Le Male – zawsze będzie się kojarzyć z określonym brzmieniem, tematyką i przeznaczeniem (tu na wieczór, jesień i zimę). A wyobrażacie sobie „morską bryzę” z napisem Le Male (tylko cicho, bo jeszcze JPG usłyszy i postanowi wprowadzić ów szalony pomysł w życie), albo małego rodzinnego hatchbacka z napisem Bentley, czy Cadillac De Ville? Co tu dużo mówić, widząc nazwę i czując pierwsze takty kompozycji, poczułem się srogo zawiedziony, bo postrzał w stopę już na etapie nazwy, to dość rzadkie zjawisko w przyrodzie. Nawet epickie przerosty formy nad treścią pokroju Intense, Extreme i EdP, które obśmiewam od dwóch lat, nie zirytowały mnie swą bezczelnością tak bardzo, jak najnowsze Obsession for Men Summer

*stworzyli zbędny (nie tylko pod tą nazwą) ale i niespójny z resztą kolekcji zapach, że przypomnę tylko Diora Homme Cologne – którego premierą Dior również się wygłupił, rujnując przy okazji nienagannie skorelowaną serię Homme

calvin-klein-obsession-for-men-summer-box

OK, po utoczeniu ze dwóch litrów jadu i żółci i paru głębszych na uspokojenie – pora sprawdzić jak to pachnie… I wiecie co? pomijając ordynarne i oklepane niczym pośladki Kim Kardashian, w noc poślubną z Kanye Westem otwarcie, nie jest źle. Bo jeśli zapomnimy, że ten niepozorny i niczym szczególnym nie wyróżniający się świeżak nosi kompletnie nieadekwatną i nienależną mu nazwę Obsession (i właśnie dlatego ją dostał, więc brawo oportuniści z CK, tfu Procteura, Estee, Coty, czy kto tam teraz CK posiada), bo mają świadomość, że „gimby nie znajo„, bo nie pamiętają i dlatego kupią… Ale wyjąwszy niefortunne, ba świętokradcze nazewnictwo – okazuje się, że pachnie naprawdę nieźle, a jak na letniego morskiego świeżaka, naprawdę dobrze. A im później tym lepiej, bo choć zapach zaczyna swój bieg nieciekawie, to już akord serca ma naprawdę przyjemny, a przed nami jeszcze naprawdę milusia, wręcz zniewalająca urodą (jak na świeżaka i CK), niepozorna i urocza baza…

calvin-klein-obsession-for-men

kultowy, niesamowity i absolutnie zniewalający oraz jednocześnie jeden z najbardziej wyrazistych i esencjonalnych (obok One Shock) zapachów w ofercie Calvin Kleina

Dzięgiel? ekhm pozwólcie, że tą pozycję w menu przemilczę oraz nuty składające się na „ozonowo morsko wodny” też litościwie przemilczę, bo nie będę „masturbował się” nad ewidentnym wytworem laboratorium chemicznego… Otwarcie to nieco chaotyczny, do bólu wtórny i wypadający nieco kakofonicznie „owocowy soczek„, na który składają się niezidentyfikowane nuty owocowe oraz silące się na „inhalującą aromatyczność” i równie irytujące co pokraczne, wtrącenia „roślinno ziołowe„. Szczęśliwie po kilku minutach to „egzaltowane coś” z otwarcia zaczyna zanikać i zapach znacząco się uspokajać, wręcz wyciszać. Wyciszać, za sprawą pojawiającej się w akordzie środkowym szałwii, naturalnej i dyskretnej – chwilami wręcz za bardzo, ale być może i dlatego zapach odbiera się tak łatwo i przyjemnie – ponieważ nic nie gryzie, ani nie irytuje swą nadpobudliwością lub przerysowaniem.

calvin-klein-dark-obsession-for-men

Dark Obsession zniewala otulającą delikatnością zamszu, drewna i otulającą balsamicznością, zdecydowanie godny swego protoplasty flankier

Zwłaszcza, że to zapach na lato, więc w 30 stopniowym upale, masę i intensywność oddziaływania bukietu, trzeba będzie odpowiednio przemnożyć. Ale to co najbardziej zachwyca, to zaskakująco ciepłe nuty drzewne, z których wyszedł anonimowemu perfumiarzowi naprawdę przyjemny, spójny i przekonywający finisz.  Tym bardziej, że to drzewno szałwiowo ambrowe wykończenie nie jest suche, wiórowate i pyliste, jak to zwykle z cedrem i „drzewnymi finiszami” w mainstreamie bywa – a zwieńczono je i wykończono czymś obłym i jakby balsamicznym. A tutejszy cedr naprawdę „daje radę„, a równie dobrze i czysto ujęty, podziwiać można w Cerruti Si, czy Annayake Undo. Zaś co się tyczy szałwii, to delikatność i ciepło z jaką ja wyrażono, przypomina tę z Jaguara Fresh Verve, Armani Eau de Cedre i tła Loewe Solo.

calvin-klein-obsession-for-men-night
Obsession Night przeszedł jakoś zupełnie bez echa, jak przystało na koniunkturalne pachnidło, którego genezą było wstrzelenie się w aktualną modę

To niepojęte, ale tak jak kiedyś psy wieszałem na tej marce za tandetę, mierność i rażący koniunkturalizm – tak teraz nie mogę się Calvina nachwalić – za powrót do formy i naprawdę niezły poziom, ich już kolejnej z kolei kompozycji. Przypominam, że wszystko zaczęło się od Dark Obsession z 2013 roku, czyli zapachu którym CK jakby się nawrócił i marka na powrót zaczęła wypuszczać dobre zapachy, pokroju klasycznego Obsession for Men. A jak wypada przy nim jego wodno ziołowo drzewny pomazaniec? No cóż blado i skromnie, ale jakby nie patrzeć to inne czasy i konwencja. Wprawdzie CK deklaruje tylko trzy nuty zapachowe, ale nie dajcie się zwieść temu pozorowanemu minimalizmowi. Użytych tu nut jest dużo więcej**, ale tu nie chodzi o to by je wszystkie liczyć i identyfikować, a raczej o podkreślenie, że w przeciwieństwie do zacnego pierwowzoru, nie naciapano ich z metra, a postawiono na szlachetny minimalizm w kreacji…. Tia, wprawdzie zapach „daje radę„, ale to nie są „Hermesowe OgródkiElleny, więc chodzi tu raczej o PijaR’owy wydźwięk tej nazwy niż namacalne i godziwie konweniujące z historią i samym minimalizmem przymioty. Prawdopodobnie marketing CK udostępnił mediom skąpą ilość danych i osobiście na ten wariant stawiam moją przyszłą, równie oszczędną emeryturę.😉

**że o koszmarnych nutach owocowych z otwarcia nie wspomnę, które zdaje się producent sam litościwie przemilczał…😉obsession-summer-by-calvin-klein-4-oz-eau-de-toilette-spray-for-men-9

rok powstania: 2016

nos: anonimowy autor przepisu na „papieskie kremówki”

projekcja: dobra

trwałość: dobra

Skład: dzięgiel, szałwia, cedr,


Responses

  1. Zdjęcie modelki pochodzi z kampanii promocyjnej z roku 1993, a nie 1986.

    • rzeczywiście, dziękuję za zwrócenie uwagi na błąd już poprawiam i pozdrawiam🙂

      • KM ze swoim wyglądem pasuje idealnie do Obsession…

  2. „…niesamowite Obsession for Men, czyli ciężką odsłonę orientalno przyprawowego pachnidła, o mocy rażenia porównywalnej z artylerią niemieckich pancerników, z czasów II wojny światowej oraz zasięgiem Radio Maryja”
    Genialne porównanie, po raz kolejny popłakałem się ze śmiechu 👍😂
    Wracając do bohatera, jak ujrzałem ten kolor i napis Obsession Summer to zamarłem… ale obiecuję stanąć na wysokości zadania i sprawdzić jak to pachnie.
    Pozdrawiam 😉

    • he he oj tam zaraz genialne, ale dzięki… no cóż ja widząc kolor i nazwę też zamarłem, stąd taki a nie inny wydźwięk wpisu, pozdrawiam😉

    • he he oj tam zaraz genialne, ale dzięki… no cóż ja widząc kolor i nazwę też zamarłem, stąd taki a nie inny wydźwięk wpisu, pozdrawiam😉

  3. Z góry przepraszam, że nie na temat, ale mam propozycję na temat recenzji i ewentualnie ciekawych zapachów.
    Jako posiadacz brody, zamawiam sobie od czasu do czasu olejek do brody. To takie ustrojstwo, tóre odżywia, nabłyszcza i pomaga układać brodę, a w dodatku ma silny, piękny i długo utrzymujący się zapach. Oczywiście zależy też od danego olejku. Podobno spro osób używa takich specyfików własnie ze względu na zapach. Czasem w sklepach dla brodaczy (mógłbym przytoczyć linki, ale nie wiem czy wolno) można kupić zapachy tworzone przez marki, produkujące olejki. Przykładem może być taka firma jak Captain Fawcett.
    Nie wiem czy można zdobyć próbki, ale ciekaw jestem recenzji zapachów związanych z „brodatym przemysłem”.

    Pozdrawiam.🙂

    • Witaj, obawiam się że Twoja propozycja, choć całkiem ciekawa niestety nie doczeka się nigdy realizacji, ponieważ po pierwsze nie posiadam brody, a po drugie kosmetyki inne niż perfumy to już nie moja parafia, pozdrawiam😉

  4. Nie widziałem go w lecie a ty go w jesień opisujesz czyżby tetaz wyszedł?
    Swoj drogą pewnie sprawdzę bo jakby nie było to lubię zapachy tej marki, choć używam tylko Dark Obsession bo reszta ze mną nie współgra… Wersja Night uważam za bardzo dziwny miks, wręcz niszowy swym wyimagonowanym pomysłem. Jest tak cholernie nie spójny że kłuje nos. Tyle światów w jednym. 😀

    • opisuję wtedy, gdy dostanę lub dokopię się do próbki, czasem dopiero po latach🙂 więc jeśli nastawiasz się na nowinki i nowości, to mój blog kiepsko wypada w tej roli😉 Wersję Night też wolę przemilczeć, zresztą zgadnij czemu nie ma jej recenzji🙂

  5. Wąchałeś może najnowsze wypusty Obsession? To co sobą prezentuje obecna wersja to chyba zaledwie „ułamek” tego co spodziewałem się powąchać po Twojej emocjonalnej i optymistycznej recenzji. Pozdrawiam

    • Owszem wąchałem i jestem przerażony jakością Obsession for Men, na którą natknąłem się niedawno w Hebe. Tylko nie wiem czy to Calvin tak drastycznie obniżył poziom (bo nawet kolor cieczy w buteleczce zbladł), czy też miałem doc czynienia z jakąś niepełnowartościową/wadliwą partią.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: