Napisane przez: pirath | 28 Październik 2016

Ducati – Trace Me, czyli zapach z marmuru…


Z ortodoksyjnie perfumoholicznego punktu widzenia, nie ma sensu w ogóle pochylać się nad perfumami marki Ducati. Ducati robi wspaniałe motocykle, ale nie potrafi robić dobrych perfum. Tak na marginesie to Ducati w ogóle ich nie robi, ponieważ prawa do wytwarzania perfum pod tą nazwą, posiada któryś z kosmetyczno chemicznych molochów (Estee, P&G, Coty), ale mniejsza o to… W efekcie zapachy z logo Ducati są słabe i pachną słabo, gdyż nie stworzono ich z myślą o godnym reprezentowaniu walorów marki, której nazwę noszą – a w celu wyciśnięcia z rynku maksymalnie dużej ilości gotówki. W ten oto sposób perfumy Ducati nie pachną niszowo, min. rozgrzaną gumą, asfaltem, benzyną, czy skórzanym kombinezonem, a jak najzwyklejszy, nieco toporny, ugrzeczniony i do bólu nijaki świeżak, skrojony pod wstrzelenie się w gusta masowe…

ducati-trace-me

Tak, macie prawo być zawiedzeni, bo po produkcie bądź co bądź markowym i noszącym logo znanej i szanowanej marki, można się spodziewać czegoś więcej niż sztampowego i skrojonego maksymalnie pod koniunkturę „soczku„. Tyle że TEN Ducati, pachnie w tej roli zaskakująco dobrze, ba wzorcowo – ale rzecz jasna tylko w sytuacji, gdy za niedościgniony wzór i przodownika, weźmiemy ideał świeżaka. Świeżaka robiącego po 500% normy świeżości… Transparentnego tak bardzo, że uczciwość i czystość jego bukietu aż boli i kole po nozdrzach… Zapachu tak charyzmatycznego i skupionego na wzorcowym wykonywaniu swej roli, że nic tylko obwozić po całym kraju, od perfumerii do perfumerii, by pokazywał jak należy pachnieć… Przyznacie, że olfaktorycznie, analogia do Człowieka z Marmuru, pasuje jak w mordkę jeżyka strzelił…😉

ducati-10-2

I niech mi Krystyna Janda będzie świadkiem, że nawet w dzisiejszych czasach, da się znaleźć tak poczciwego i prostolinijnego bohatera i nakręcić o nim film, tfu, napisać o nim wpis…😉 Moje pierwsze doświadczenia z zapachami tej marki, to zderzenie z beznamiętnością jaką emanuje nijaki i bezpłciowy Fight for Me (więc skąd ta nazwa?), którego nawet nie chciało mi się opisywać. Co tu dużo mówić, Ducati choć oferowany przez pretensjonalnie ekskluzywne sieciówki, reprezentuje sobą poziom, co najwyżej drogeryjny. Aż pewnego dnia nawinęła mi się próbka Trace Me, którą zaaplikowałem sobie ku chwale ojczyzny i gwoli formalności na łapę, niuchając od niechcenia… Niucham i niucham i choć zapach jest wręcz książkowym przykładem świeżaka idealnie niezobowiązującego – to jest w swej roli tak dobry i przekonywający, że mimo wszystko postanowiłem się nad nim pochylić na serio…

ducati-trace-me-reklama

nie ma co, goła klata musi być, wszak bez tego nie da się dziś sprzedać perfum…

A cóż my tu mamy, odrobina owoców, ziół i przypraw oraz purystycznie ujętych nut ozonowych i drzewnych, układających się na obraz letniego świeżaka, tudzież lajtowego casualowca. Zapach jest przy tym niesamowicie lekki i finezyjny i zaaranżowano go odrobinę na Beckhamową modłę – czyli świeżak, ale skrojony z elegancją i fasonem. Owszem Trace Me jest zapachem do bólu syntetycznym i koniunkturalnym, ale śledzenie nosem za noszącą go osobą (trace me), daje przyjemność i bardzo pozytywnie nastraja. Przecież Avon Pure o2 to też kwintesencja chemii i wytwór ewidentnie laboratoryjny, za to jak ślicznie pachnie! Zresztą kto mówi, że nuty chemiczne i syntetyczne w perfumiarstwie to zło? Wręcz przeciwnie, ubogacają i rozszerzają coraz to skromniejszy portfel dostępnych dla perfumiarzy ingrediencji o kilkaset procent – dzięki czemu wciąż da się stworzyć niebanalne i bezprecedensowe perfumy. Co byłoby niewykonalne gdyby nosy bazowały wyłącznie na ingrediencjach naturalnego pochodzenia, których lista z roku na rok ulega skróceniu (dziękujemy ci IFRA!).

ducati-959-panigale-side-profile-827_827x510_81455887166

Ok, trochę odpłynąłem, ale wróćmy do „śledzeniaDucati Trace Me. Zaczyna się dość pikantnie i wyraziście jak na świeżaka, bo zwykle w otwarciu witają nas nuty owocowe, które tu zepchnięto na dalszy plan, by wysunąć na prowadzenie nuty ziołowo zielone, w asyście pikanterii pieprzu. Zapach chwilami jest tak ostry i wyrazisty, że aż kręci w nosie, ale to wcale nie jest wada, wszak kompozycja pokazuje że ma jaja (o pardon, gender mode=ON), eee pazury (gender mode=OFF)…😉 W tym stadium, bardzo płynnie przechodzącym do akordu serca, Trace Me pachnie jak wysoce energetyzujący i inhalująco aromatyczny przedstawiciel nurtu komercyjnych mainstremowców od Hugo Bossa (The Scent, Unlimited, Energise lub Beckham Classic), ale pozytywnie wyróżnia go jeden detal. Papryczka Pimento, którą nie sposób pominąć (a w pełnej krasie można podziwiać w Signature od Kennetha Cola), a która rozświetla swą pikantną obecnością, do bólu klasyczny i przewidywalny bukiet.

ducati-749-by-apogee-motorworks

Serce jest wyraźnie przyprawowe i wysoce esencjonalne, rzeczywiście czuć tu gałkę muszkatołową, papryczkę pimento oraz pieprz, kardamon i odnoszę wrażenie, że domieszkę przemyconego w tle geranium. Owo lekko różane geranium, przydaje bukietowi masywności i tajemniczości, której ten lekki świeżak desperacko potrzebował, ale zaraz zaraz? Czy my wciąż mamy do czynienia ze świeżakiem? Szczerze powiedziawszy wahałem się, czy po nastaniu tego stadium (i jego imponującej długości, około 2 godzin), nie zmienić zapachowi segmentacji na średniej wagi casualowca. To niby tylko jeden akord, ale utrzymujący się dużo dłużej niż zwyczajowo pachną akordy środkowe. Ale nic nie trwa wiecznie, więc gdy to najbardziej ekspresyjne, najbogatsze w detale i najbardziej wyraziste stadium wreszcie zacznie przemijać, Trace Me redukuje się do przewidywalnej aż do bólu roli brzdąkającej na skórze popierdółki. Poprawnej, milusiej, spokojnej ale i beznamiętnej jak setki mu podobnych. Ot takie sobie pachnidełko, tyle że jak na swoją klasę i reputację marki, bardzo poprawnie i starannie wykończone. W finiszu najdziemy garść syntetycznych i totalnie nieczytanych drewienek i nut pseudo balsamicznych – bez szału, ale po prostu przyjemnie pachnie, ma dobrą projekcję i niezgorszą trwałość – więc czegóż chcieć więcej w cenie około 50 zeta?…ducati-trace-me-edt

rok powstania: 2013

nos: nikt go nie wyśledził

projekcja: dobra

trwałość: dobra

Głowa: ananas, czarny pieprz, zielone jabłko,
Serce: gałka muszkatołowa, papryczka pimento, liść fiołka,
Baza: cedr, ambra, żywice,


Responses

  1. Niezłe ,,sprzęty,, zamieściłeś, ale uchodzą za stosunkowo delikatne wśród innych motocyklowych marek – i może dlatego zapachy – są podobnie ,skonstruowane,…

    • Ducati delikatne? Chyba w Polsce. Słynny 1098 to jeden z najbardziej pancernych przedstawicieli swojej klasy. Ostatnio Ducati zadowolone wynikami niezawodności podniosło gwarancje na niektóre modele.
      A zapach jak na swoją cenę i ogólnie kiepskie podejście marek moto do świata perfum ujdzie, ale szkoda, że nie skusili się na taki sznyt jak Bentley czy Bugatti.

      • Dokładnie tak jak napisałeś…cyt: ,,Ostatnio D. zadowolone….na niektóre modele.,,. Zresztą…sam wiesz, że każda marka ma swoje mocne i słabsze strony /czy pojedyncze modele/, bo czasem dopiero w dłuższym użytkowaniu można wychwycić niedociągnięcia, które się potem poprawia…/gdy firmie zależy na jakości/.
        To samo dotyczy /nie tylko/ perfum…

        • Aaa…wąchałam niedawno coś od T.Lamborghini…i wykazuje te same tendencje w perfumach – co Ducati. Nie zwala z nóg i nie wywyższa się, i dlatego można spokojnie pocić się i ,nosić,😉

          • fakt, Lamborghini też trąci tandetą i tanią drogerią na kilometr, widać tanio sprzedali skórę, bądź nie zastrzegli sobie „jakości” w umowie, więc jest jak jest…😉

        • ponoć niektórzy potrafią się nawet jarać tymi niedociągnięciami i uważać je za specjalne ficzery i powód do dumy, jak w przypadku posiadaczy Harleya🙂

      • Dobre pytanie, mnie też zastanawia ta niekonsekwencja, dlaczego jedne brandy wypuszczają zapachy naprawdę dopracowane i wysmakowane, a inne tandetne i nijakie. Na pewno nie jest to kwestia praw własności do marki, bo zapachy Bentley i Bugatti też nie są produkowane przez spółki matczyne, te jedynie inkasują dolę z użyczenie praw do wizerunku. Widać to kwestia warunków samej umowy, pewnie jest jakiś zapis o nie działaniu na szkodę i ujmę wizerunku, czy coś w tym rodzaju, pozdrawiam🙂

    • wiesz, młotek też można zepsuć, a co dopiero bardziej złożone urządzenia czy mechanizmy🙂

  2. Wycenili uczciwie.😉

    • owszem, szkoda że inni królowie mainstreamu nie poszli w ślady Ducati😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: