Napisane przez: pirath | 9 Listopad 2016

przegląd ciekawych i oryginalnych zapachów na jesień i zimę…


Nie lubię pisać ogólnych zestawień i kompendiów, bo ciężko się to czyta (objętość, plus lakoniczność) – ale skoro jesień za oknem, a nos porażony katarem, to coś trzeba robić z czasem🙂 Pytacie mnie w wiadomościach, co bym polecił na jesień i zimę, tudzież co się wtedy najlepiej sprawdzi lub czego sam używam – więc niniejsze zestawienie nie będzie klasycznym przeglądem oferty rynkowej (nie wyobrażam sobie wrzucenia do jednego wpisu kilkuset zapachów), a swoistym mini przewodnikiem po dotychczas zamieszczonych recenzjach. Wiem że ciężko wertować zasoby całego bloga, więc myślę, że zamieszczenie najciekawszych pozycji w obrębie jednego wpisu, będzie miłym ukłonem w stronę osób dopiero zaczynających przygodę z perfumami oraz szukających konkretnych brzmień.

A jakież to są te konkretne brzmienia? Gdy za oknem chłód i mrok, wówczas chętnie sięgamy po brzmienia ciężkie, wyraziste i przede wszystkim słodkie. Ma to również swoje odzwierciedlenie w nieubłaganych prawach fizyki oraz chemii, a których to niebagatelnego wpływu na użytkowanie perfum, zwykle na co dzień nie dostrzegamy (nie widzimy związku). Gdy na dworze jest zimno, nasze perfumy projektują gorzej (mniej wyczuwalnie pachną), bo zapachowi naniesionemu na naszą skórę dostarczana jest zbyt mała ilość ciepła/ energii (z otoczenia i naszego wychłodzonego przez aurę ciała), aby skutecznie i efektywnie poderwać stosunkowo ciężkie olejki zapachowe z powierzchni skóry. Objawia się to znacznie słabszym odczuwaniem obecności perfum na skórze i ich skromniejszą projekcją (promień oddziaływania, ew. skromniejszy ogon, który nimi za sobą zostawiamy) co przekłada się na wrażenie, że zapach słabo pachnie, więc w efekcie popełniamy błąd aplikując go znacznie więcej.

A co się stanie gdy tak obficie skropieni, wejdziemy do bardzo ciepłego pomieszczenia? No właśnie, zamiast umilić sobie i innym życie subtelną wonią naszych perfum – zgwałcimy siebie i innych nieznośnym, przytłaczającym i wszędobylskim odorem, więc osiągniemy efekt odwrotny od zamierzonego… Zatem kluczem do efektywnej i zadowalającej projekcji perfum jesienią i zimą, jest taki dobór kompozycji zapachowej – której skład i właściwości, pozwolą zapachowi na efektywną pracę w trudnych warunkach pogodowych/ termicznych. Takimi zapachami są właśnie ciężkie i zawiesiste słodziaki, zapachy ambrowe, drzewne, przyprawowe i gourmand*, które latem i ciepłą wiosną odbieramy jako wonie wręcz przyłączające i niezdatne do użycia. Pamiętajmy że to co latem wydawało się zbyt ciężkie (esencjonalne i nazbyt aromatyczne kwiaty, piżma, drewna i przyprawy), właśnie zimą lub jesienią będzie pachniało na nas akuratnie i zarazem bardzo przyjemnie. I właśnie po tego rodzaju zapachy powinno się sięgać gdy chłodno, wietrznie i mokro, gdyż po pierwsze dają radę i pasują, ale co najistotniejsze – właśnie wtedy ich używanie sprawia największą radość i przyjemność.

*gourmand, to kompozycje zapachowe lub monoscenty, pachnące w sposób wyraźnie kulinarny i apetyczny – dając jednoznaczne skojarzenia z jedzeniem, np. ciasta, czekolada, kawa, słodycze i napoje.

Na szczęście na rynku jest cała masa kompozycji, które efektywnie, ba wręcz spektakularnie sprawdzą się tam – gdzie nie dadzą rady lekkie owocowo morsko ozonowe świeżaki i casualowce, które aplikujemy na siebie latem. Wprawdzie wśród zapachów dedykowanym na chłodniejsze pory roku dominują wonie słodkie, wręcz upierdliwie słodkie – ale spokojnie, jeśli nie przepadacie za zwalistą słodyczą toffi czy karmelu, to nie jesteście na nią skazani. Sądzę że w przebogatej ofercie rynkowej, którą raczą nas producenci (oraz po wstępnym odfiltrowaniu fikcji, bełkotu i produktów jedynie udających to czym są**) znajdzie się zapach, który umili Wam słotę i mróz, rozwiewając swym przyjemnym aromatem jesienną depresję. Oprócz niezawodnej klasyki pokroju Givenchy Pi, Boucheron Jaipur, Clavin Klein Obsession for Men, Yves Saint Laurent Opium, Burberry London, Tom Ford Tobacco & Vanille, Ted Lapidus Black Soul, Cartier Must, Paco Rabanne 1 Milion Intense, pozwolę sobie przypomnieć o istnieniu poniższych:

**niestety gro zapachów oferowanych jako Intense, Extreme i Parfum (a więc dedykowanych chłodnej aurze) to tylko ściema i marketingowa wydmuszka, będąca jedynie bezczelnym zamachem na portfele nieświadomych przekrętu klientów.

Amouage – wprawdzie najnowsze wypusty raczej rozczarowują (głównie następującymi po sobie zbyt szybko premierami, co niestety przekłada się na jakość konceptów) – ale Jubilation XXV, Gold, Memoir i Honour, to kwintesencja najbardziej górnolotnego i spektakularnego warsztatu w kreacji, którym Amouage zapracowało sobie na swoją dotychczasową pozycję.

amouage-jubilation-xxv-eau-de-parfum-50ml

Armani raczej sygnuje niezobowiązujące i ciepłolubne świeżaki oraz casualowce, ale Eau de Nuit i Code Ultimate zdecydowanie reprezentują brzmienie, który chciałoby się nosić gdy chłodno.

Giorgio Armani Eau de Nuit

Azzaro ma do zaoferowania przyprawowego Visit i równie wytrawne co odrobinę oldskulowe Pour Homme i z tego co pamiętam oba zostawiały ~10 metrowe ogony.

azzaro__visit__100ml__edt__m

Balmain to niezbyt w Polszy znany brand, za to mający do zaoferowania totalnie odmiennie zaserwowane cytrusy w Monsieur oraz niebanalnego, suchego i diabelnie męskiego Carbone

balmain carbone

Bentley to kwintesencja jakości i dobrego smaku oraz brand, który przywrócił światu genialnego i nieodżałowanego Guci Pour Homme w postaci Bentleya Absolute. Ale jeśli Absolute wydaje się zbyt korzenny, to polecam zdecydowanie balsamicznego Men Intense lub odrobinę pikantnego i pomimo pewnej wtórności pachnącego nieziemsko, Infinite Intense.

Bentley Absolute For Men

Banana Republic Cordovan – ciężko go trafić i jest niezbyt trwały, ale jest przepięknym, iście świątecznym połączeniem cynamonu i figi – wręcz stworzonym na umilanie chłodów.

banana_republic_cordovan1

Bottega Veneta Pour Homme to prawdziwe objawienie i kwintesencja włoskiej finezji w kreacji – czego nie można powiedzieć o słabiutkiej i wcale nie ekstremalnej wersji Extreme.

Bottega Veneta pour Homme

Boucheron kocha ciężki, zawiesisty i esencjonalny orient, którego wybornym przykładem są ciepłe i pełne przepychu Jaipur i Pour Homme.

Boucheron - Jaipur

Bugatti Design & Motion to jeden z tych zapachów, za którym uroniłem łzę (na wieść że go wycofali). Ma niesamowite brzmienie i powalającą trwałość oraz projekcję, wiec jeśli gdzieś znajdziecie jego niedobitki…

design-motion-bugatti

Burberry ostatnio bardzo się opuścił i skomercjalizował, ale w ofercie marki wciąż jest niedościgniony London – czyli kwintesencja i wzorzec zapachu idealnego na jesień i zimę.

burberry-london-eau-toilette-spray17789

Bvlgari ma w swojej ofercie ekstremalnie drzewnego Man i cudownie balsamicznego Man in Black EdP, więc jeśli szukacie czegoś na chłody, to polecam tę dwójkę.

Bvlgari Man In Black

Calvin Klein to przede wszystkim obłędny Obsession for Men oraz dyskretny Dark Obsession, ociekający apetyczną słodyczą The One Shock, esencjonalne Euphoria Intense i Intense Gold oraz delikatny Revel, więc jest z czego wybierać.

calvin-klein-obsession-for-men

Cartier też Was rozpieści, jak nie całorocznym Declaration, to ciepłym i różanym Declaration d’Un Soir, niesamowicie gorącym Santos’em, orientalnym Pashą oraz równie zniewalającymi co trudno w Polsce osiągalnymi Must i Must Essence

Cartier Must

CB I Hate Perfume to w sumie nisza ekstremalna i arcy trudno dostępna, ale porywająco autentyczny zapach palonych jesienią liści w Burning Leaves i ciepła woń terpentyny w Russian Caravan Tea, są warte zachodu by je zdobyć…

CB I Hate Perfume - Burning Leaves

Cerruti nie wiedzieć czemu nie święci trumfów w światowej stolicy kebaba, więc przypominam o istnieniu niesamowitego 1881 Bella Note.

Cerruti 1881 - Bella Notte Man

Chanel – najchętniej w ciemno wspomniałbym o Antaeusie i Egoiste, ale w świetle tego czym są teraz i ich parametrów, nie wiem czy po ostatnich reformulacjach wypada je rekomendować… Ale na pewno warto wspomnieć o Chanel Coromandel i Sycomore z linii Les Exclusifs de Chanel, które pachną po prostu nieziemsko…

chanel coromandel

Christian Lacroix Tumulte, to kwintesencja rozgrzewającej, balsamiczno apetycznej – bo skąpanej w szlachetnych żywicach oraz śliwkowym labdanum kompozycji na jesień i zimę.

Tumulte Homme

Comme des Garcons – w CdG kochają kadzidło i tworzą na jego kanwie kompozycje wprost stworzone pod rozświetlanie chłodu. Że wspomnę tylko nieziemską serię Incense (wszystkie pięć) oraz Man2, pieprzny Black i niesamowicie drzewny Wonderwood.

Comme des Garcons Black

Cristiano Ronaldo Legacy, to niewątpliwie jedna z lepszych premier roku i zarazem zapachów komercyjnych, więc z czystym sumieniem polecam.

Cristiano Ronaldo – Legacy

Custo Barleona Custo wprawdzie na kilometr trąci odgapiostwem od Le Male, ale jest równie skuteczny na mróz za oknem, co oryginał…

Custo-Barcelona-Man-edtDavid Beckham Homme i kropka. Nie ma lepiej skrojonego, bardziej finezyjnego i szybciej zdzierającego majtki z płci przeciwnej drewniaka z tej klasie na rynku i koniec!

David Beckham Homme

Davidoff Champion może nie jest najbardziej jesiennym zapachem ever, za to jest diabelnie skuteczny i energetyzujący, a to się zawsze sprawdza na rozgrzewkę. Warto też wspomnieć o równie rozgrzewającym co nośnym Zino – bo prześliczny, ale niestety słabowity Horizon, raczej się w chłody nie sprawdzi.

Davidoff Zino

Demeter Prune będzie idealnym dodatkiem do świątecznego sweterka z reniferem i czapki św. Mikołaja, ponieważ pachnie dosłownie świątecznym piernikiem ze śliwkami, mniam!.

Demeter Prune

Diesel Olny The Brave Tatoo i Zero Plus Masculine sprawdzą się wyśmienicie. Pierwszy jest utrzymany w bogatej konwencji Paco 1 Milion, zaś drugi pachnie głównie cynamonem.

Diesel - Only The Brave Tattoo

Dior bawi i cieszy cały rok, a klasyczny Fahrenheit (plus wersja Parfum), balsamiczno kadzidlany Absolute z łatwością umilą chłód i mrok. Warto też wspomnieć o zacnej rodzinie Homme (wszystko poza Sport i Cologne) oraz Eau Sauvage Extreme, który w przeciwieństwie do leszczowatego Sauvage, pachnie nawet przy -30 stopniach😉

Dior - Homme Parfum

DKNY w sumie nie ma wiele do zaoferowania poza Men, pachnącym łudząco podobnie do Dior Eau Sauvage Extreme i kultowej już „pościelówyBlack Cashmere. W teorii BC zapach jest damski, ale w praktyce jest bardziej męski niż większość dedykowanych mężczyznom nowości.

blackcashmere_edpspray_w

Dolce & Gabbana, to przede wszystkim Pour Homme Intenso, klasyczny Pour Homme (jeśli zadowoli Was trwałość i projekcja wersji bieżącej) i zmysłowy The One Gentleman.

Dolce & Gabbana - Pour Homme Intenso

Dsquared2 robi głównie purystyczno drzewne świeżaki, ale w ich ofercie jest również Potion (EdT i EdP), więc wpierw przymierzcie, który Wam bardziej przypasuje…

potion

Dunhill to ze względu na krzywdzącą i niemiarodajną segmentację „drogeryjny massmarket„, ale marka ma do zaoferowania więcej niż nie jeden wysoko lokowany brand komercyjny – w tym naprawdę niezłego Brown, więc obniuchajcie…

dunhill brown for men 01

Eau d’Italie to niezbyt znana nisza, ale ich nieziemski korzenno balsamiczny Baume du Doge to prawdziwe cudeńko.

43211

Emanuae Ungaro, to przede wszystkim niesamowity Ungaro III i osnuty oraz ociekający magią ISO E Super, Ungaro Man

emanuel ungaro III 04

Escentric Molecules – a skoro już jesteśmy przy magii ISO E Super, to czy można nie wspomnień o arcy zniewalających Molecule 01 i nieco bardziej industrialny Molecule 02

Molecule 01 - Escentric Molecules

Etat Libre d`Orange ma w ofercie całkiem sporo zapachów godnych uświetniania nimi jesieni, ale opisałem jedynie Tom of Finland, choć wspomnę Wam jeszcze o Rien.

Etat Libre d`Orange - Tom of Finland EdP

Farmacia SS to brand który kojarzymy głównie z niefortunnego połączenia liter S, w nazwie – ale mają w ofercie Annunziata Isos, zapach wprost stworzony na jesień i zimę.

Isos

Floris również nie wywołuje swą nazwą ekscytacji nad Wisłą, ale jeśli zobaczycie gdzieś ich testery – to polecam Wam niekoniecznie sandałowego Santal’a, również dlatego, że przypomina nieodżałowane męskie Gucci Envy.

Floris Santal

Givenchy to nie tylko legendarne Pi, ale i całkiem niezły Only Intense oraz przyjemy w noszeniu Play Intense.

Givenchy Play Intense edt 03

Gucci – aktualnie nie oferuje kompletnie nic, co nadawałoby się do noszenia jesienią i zimą – za co możemy podziękować min. Fridzie Giannini, na szczęście już byłej dyrektor kreatywnej domu mody Gucci. Ale warto wspomnieć o wielkich nieobecnych (choć czasem jeszcze osiągalnych), czyli Gucci Pour Homme (dziś jako Bentley Absolute), Gucci Envy (dziś jako Floris Santal) oraz Rush (podobnie pachnie któryś z króliczków od Rouge Bunny Rouge), które przepięknie rozświetlały sobą chłód i mrok…

gucci-pour-homme

Guy Laroche to przede wszystkim fantastycznie skrojony Drakkar Noir, pachnący całkiem podobnie do Ungaro III, jeśli to pomoże Wam jako rekomendacja.😉

Guy Laroche - Drakkar noir

Guerlain to w świecie perfum marka ikoniczna i legendarna, ale ostatnio wdepnęła w krótkowzroczną politykę serwowania swym klientom koniunkturalnego badziewia. Nie powinno więc nikogo dziwić, że w temacie zapachów na jesień i zimę, mają do zaoferowania wyłącznie swój klasyczny i leciwy dorobek. A że mowa o niesamowitych i ponadczasowych L’Instant, Habit Rouge, Heritage oraz ultra wszechstronnym Vetiver – więc nie będziecie zawiedzeni.

Guerlain - L'Instant de Guerlain pour Homme Eau Extreme

Hermes jest głownie kojarzony przez pryzmat ultra zwiewnych i skrajnie minimalistycznych arcydzieł Jean Claude’a Elleny (ogródki i colognes) – co nie znaczy, że jesienią i zimą zostajemy na lodzie. Nawet na mrozie, ze względu na swą nośność i charyzmę sprawdzą się Terre d’Hermes (zarówno EdT i EdP), Voyage EdP oraz klasyczne i ultra męskie Rocabar i Bel Ami.

hermes voyage parfum 03

Hugo Boss oferuje pierdylion zapachów, w tym Intense i Extreme – ale Wasza uwaga powinna się przede wszystkim skupić, na kultowym i ponadczasowym Bottled i bardzo udanym Bottled Intense.

Boss Bottled

Jesus Del Pozo stworzył nieziemsko pachnące Arabian Nights, bardzo orientalne i modne – ale pachnące przepięknie i w przeciwieństwie do większości oferty rynkowej, naprawdę warte uwagi…

Jesus Del Pozo - Arabian Nights

Jacques Bogart ma ws swojej ofercie nieco oldskulowego tonkowego killera, czyli Pour Homme. Śmiem twierdzić, że te perfumy wygrają konfrontację nawet z ciekłym azotem…🙂

bogart-pour-homme

James Heeley stworzył skostniałego i wyniosłego Cardinal’a – ale, że jesień i zima kochają kadzidło w każdej postaci, to pokochają miłością bliźniego i Kardynała

cardinal-heeley

Jean Paul Gaultier, to 267 identycznie pachnących zapachów, z dopiskiem Le Male w nazwie – ale poza klasykiem, polecę Wam jeszcze wysublimowanego i naprawdę ciekawszego Ultra Male.

Jean Paul Gaultier - Ultra Male

Joop! to w sumie klasyczny i niezatapialny Homme i koniec…

joop-homme-woda-toaletowa-75-ml_0_b

Jovoy Paris są drodzy, pretensjonalni i snobistyczni, ale jest to jeden z nielicznych przykładów niszy tworzącej pełną gębą i wartą każdego grosika, którego krzyczą za swoje wyroby! Opisałem zaledwie wycinek ich oferty, ale wszystko to sprawdzi się jesienią i zimą wprost wybornie.

Jovoy - Les Jeux Sont Faits

Juicy Couture mają w ofercie Dirty English – łobuza, który naprawdę daje radę rozbawić, gdy człowieka dopadnie jesienna chandra.

DirtyEnglish_M_1

Kenzo to nie tylko piżmowo, ozonowe, wodne świeżaki i siekiery na wiosnę i lato – ale i wybornie spisujący się jesienią ortodoksyjnie drzewny Boisee i przypominający Davidoffa Zino, Jungle.

Kenzo_Homme_Boisee

Kilian wprawdzie sprzedał się niedawno gigantowi Estee Lauder, ale w ofercie marki wciąż pozostają perełki pokroju Straight to Heaven oraz Asian Tales Sacred Wood

Straight to Heaven

L’Artisan Parfumeur ostatnio mocno przerzedził swoją ofertę, wycinając część tematycznej klasyki, min Tea for Two – ale jeśli będziecie mieć okazję powąchać Premier Figuier Extreme lub nieziemskiego Al Oudh, to gorąco polecam jesienne propozycje tej prawdziwie niszowej marki.

L'Artisan Parfumeur - Tea for Two

Piver przy okazji niedawnych reformulacji niestety zszedł na psy z jakością – ale w moim odczuciu nad Cuir (dawniej Cuir de Russie) wciąż warto się pochylić, a zwłaszcza o tej porze roku…

L.T. Piver - Cuir EdT

Lacoste – tylko Challange. Wprawdzie nie jest to klasyczny zapach na zimę, ale wziąwszy pod uwagę całokształt oferty tej marki, ten ma największe jaja, dynamikę, klasę i polot…

Lacoste Challenge Men

Lalique oferuje to, co tygryski kochają najbardziej, a więc na przystawkę pachnący zawsze wyśmienicie, klasyczny Encre Noire i jego wersja L’Extreme – choć ten może w przypadku dużych mrozów rozczarować (co ze względu na specyfikę EdP i Pafum, nie powinno nikogo dziwić) oraz Hommage, Hommage Voyageur i na koniec majerankowy Equus. Gwarantuję, że w ofercie Lalique, każdy znajdzie coś dla siebie i na każdą porę roku.

Lalique - Encre Noire EdT

Lanvin to nieziemsko tonkowy Avant Garde i styknie…

Lanvin Avant Garde

Laura Biagiotti – ni mniej ni więcej, Roma. Słodka i w ciepłe pory roku zwalista, za to zimą i jesienią pachnie wprost czarująco.

Laura Biagiotti Roma Uomo

LM Parfums tak wiem, w tym całym pokłosiu po oudomanii, trudno polecić oud niebanalny i niepowtarzalny – ale Black Oud zdaje się być właśnie takim ujęciem, tej szlachetnej ingrediencji.

LM Parfums - Black Oud

Loewe to przede wszystkim klasyczne goździkowe 7, genialne i zarazem naprawdę balsamiczno goździkowe 7 Anonimo i jakby komuś było mało lub miał alergię na gluten i goździki – gorrrące Solo Absoluto!

loewe-7-anonimo

Lolita Lempicka w zasadzie wszystko robi słodkie i pod zimową aurę, ale Illusions Noires Au Masculin Eau de Minuit i Eau de Masculin, zdają się być tego kwintesencją.

Lolita Lempicka - Illusions Noires Au Masculin Eau de Minuit

Lubin w zasadzie żyje ze sprzedaży jednych perfum, Idole de Lubin i ich wersja perfumowana to ponoć jeden z największych niszowych hitów i jednocześnie jedna z bardziej strawnych i uniwersalnych propozycji na ukojenie jesiennej chandry.

12780_1

Maurer & Wirtz choć z nazwy nie kojarzony przez nikogo, oferuje nam Tabac – czyli jeden z ciekawszych, cieplejszych i skuteczniejszych zapachów na rozgrzewkę, w cenie około 2 groszy.😉

en-ucuz-tabac-original-edt-100-ml-erkek-parfumu_16926114

Marc Jacobs z perspektywy czasu doszedłem do wniosku, że pieprzowy aż do bólu Bang!, to są naprawdę niezłe perfumy.

marc-jacobs-bang-100ml-woda-toaletowa-m-marc-jacobs-bang_0_b

Mont Blanc produkuje Presence, cudowne i arcy przyjemne perfumy z wyczuwalną nutką anyżu, które są prawdziwym balsamem na zimno…

mont blanc presence old 01

Montale ma w ofercie około miliarda perfum, w tym 990 milionów oudowców – ale prawdziwe perełki też im się trafiły, w tym arcy niebanalne Patchouli Leaves i Blue Amber

Montale - Blue Amber

M.Micallef oferuje wiele zapachów, ale słodkawy i drzewny Gaiac wydaje się najbardziej stosowny na jesienną słotę.

miccalef-gaiac

Narciso Rodriguez dosłownie wbił mnie w ziemię swym najnowszym for Him Bleu Noir, więc i Wam polecam dać się nim zmiażdżyć😉

Narciso Rodriguez - Narciso Rodriguez for Him Bleu Noir

Nasomatto to marka na którą posiadam swoistą alergię (jak na wszystko z przerostem amazingu i ideologi nad treścią), ale Black Afgano mimo wszystko warto polecić.

Black+Afgano

Norma Kamali – Incense, bo jak nie teraz to kiedy?, bo jak nie Wy, to kto? – że pozwolę sobie zacytować J.F.Kennedy’ego, w obliczu jednej z najbardziej ekstremalnych i zarazem jesiennych kompozycji niszowych ever!

Norma Kamali Incense

Olfactive Studio zmajstrowało przed paru laty Ombre Indigo – jeden z ładniejszych, bardziej nietuzinkowych, noszalnych i ekstremalnie balsamicznych zapachów w nurcie niszy nowoczesnej.

Olfactive Studio Ombre Indigo

Olivier Durbano to moim zdaniem jego „święta trójca„, czyli Black Tourmalin, Rock Cristal i Heliotrop… the end

Olivier Durbano - Turmaline Noir

Olympic Orchids Artisan Perfumes DEV #2: The Main Act – bo jeśli kochaliście Saharę Noir Toma Forda, to przedstawiam Wam jej wciąż produkowaną kontynuację.

Olympic Orchids Artisan Perfumes - DEV #2 The Main Act EdP

Paco Rabanne 1 Milion choć trochu wulgarne i kiczowate, jest też wypustem ikonicznym – za co należy mu się miejsce w panteonie perfumeryjnych legend. Więc tym bardziej warto polecić i zarekomendować jego szlachetniejsze i bardziej dopracowane wersje, czyli Intense oraz najnowszego Prive.

paco-rabanne-1-million-prive

Parfum d’Empire to gęste, zmysłowe i esencjonalne Ambre Russe, Wazamba, Aziyade i Cuir Ottoman, które z łatwością rozświetlą mroki najbardziej przygnębiającej jesieni…

01CuirOttoman

Paul Smith Man i Man 2, czyli gdzie diabeł nie mógł posłać min. Armaniego Eau de Nuit i Diora Homme (plus mniej więcej kilkanaście innych), tam posłał Paula Smitha

Paul Smith - Man 2 EdT

Piotr Czarnecki Sensei EdP, czyli zapach z naszego rodzimego podwórka, a którego nie powstydziłaby się komercyjna nisza…

Piotr Czarnecki Sensei EdP

Prada to w zasadzie wyłącznie Amber Pour Homme i zapomnijcie o wersji rzekomo „Intense„…

prada-amber-pour-homme-eau-toilette-spray216533

Pro Fumum Roma to kwintesencja tego, czym nisza być powinna w kontekście jakości – i zarazem nirwana dla miłośników szlachetnych żywic, których Arso, Tundra i Olibanum są żywym ucieleśnieniem.

Pro Fumum Roma - Olibanum

Rasasi to przede wszystkim tytoniowo miodowy Dhanal Oudh Nashwah, truskawkowo oudowy Dhan Al Oudh Al Nokhba i tytoniowo piżmowy La Yuqawam Tobacco Blaze.

Rasasi - Dhanal Oudh Nashwah

Robert Piguet to marka, która kompletnie nic nikomu nie mówi – więc po prostu powąchajcie jego Bois Noir i Casbah

Robert Piguet - Bois Noir

Rouge Bunny Rouge – wprawdzie z braku próbek recenzje premierowych trojaczków po dziś dzień nie doczekały się publikacji na blogu, ale ZDECYDOWANIE warto odnotować ich istnienie i poznać je na własne nozdrza😉

Rouge Bunny Rouge

Rochas ma w ofercie niepozorny i niezbyt męski przez wzgląd na flakon Man, ale to jeden z najpiękniejszych pościelowych ściemniaczy i rozpinaczy staników jaki istnieje na rynku…😉

rochas man 01

Serge Lutens L’orpheline, Serge Noir oraz jeśli Serge jeszcze do reszty nie oszalał i wciąż łaskawie produkuje: Ambre Sultan, Fille en Aiguilles, Russe, Fleurs d’Oranger, Fumerie Turque, Borneo, Five O’Clock au Gingembre, Clair de Musc i inne, bo trudno o swego czasu równie charyzmatyczną i twórczą markę niszową.

Serge Lutens - L'orpheline

Syed Junaid Alam Rasikh to zapach, który w obrębie jednego flakonu połączył dwa teoretycznie niemożliwe do połączenia światy, więc polecam!

Rasikh

Ted LapidusBlack Soul i Black Soul Imperiale, konkretnie i na temat!.

ted lapidus black soul imperiale

Thierry Mugler tak jak Pratchett, czy twórcy Star Wars i Star Treka, stworzył swoje własne uniwersum, w którym mocno odciśnięto jego czekoladowo kawowo paczulowe piętno – więc więc w zasadzie każdy zapach z pod znaku A*Men, nada się do walki z demonami chłodu i mrocznej strony doby…

Thierry Mugler – AMen Les Parfums de Cuir Pure Leather

Tom Ford, jestem na siebie zły, że tak słabo i lakonicznie poznałem dość obszerną ofertę Forda, ale Tobacco Vanille, Black Orchid i nieodżałowaną Sahara Noir powinien poznać każdy… Ze szczególnym naciskiem na Tobacco Vanille, bo ta niemiłosiernie żywotna i wszędobylska siekiera została chyba stworzona, do walki ze skutkami jesieni i zimy😉

tom ford tobacco vanille 100 ml

Valentino Uomo, to żywy przykład co w praktyce oznacza wyrafinowana i finezyjna włoska kompozycja…

Valentino Uomo

Versace Dreamer latem zabija i męczy, ale gdy za oknem chłodno i wszystko przestaje pachnieć – tonkowo lawendowy pacyfikator od Versace naprawdę daje radę…

VERSACE DREAMER

Viktor&Rolf zbłaźnił się pierwszą „przyprawową bombą„, nudną i wtórną – za to Spicebomb Extreme to pełna rehabilitacja!

Viktor&Rolf - Spicebomb Extreme

Viktoria Minya Hedonist to zarażające optymizmem perfumy, pachnące latem i miodem, więc któż się im oprze?

Hedonist EdP

Yas Perfumes Al Malaki to zapach, który za sprawą swego czarującego bukietu – poradzi sobie z jesienną depresją skuteczniej niż kilogram czekoladek, kot + koc i Dzienniki Bridget Jones…😉

Yas Perfumes - Al Malaki

Yves Saint Laurent dał nam ostatnio fantastyczne La Nuit de L’Homme L’Intense Eau de Parfum, a wcześniej kultowe choć reformuowane M7 Oud Absolu, Opium i Kouros’a, więc drżyj jesienna chandro!

Yves Saint Laurent - La Nuit de L'Homme L'Intense Eau de Parfum solo

Zirh Ikon pięknie uświetniał sobą jesień, ale dziś trudno o jego pierwotną odsłonę z magnetycznym metalowym korkiem…

zirth - ikon

więcej grzechów nie pamiętam…😉 Mam świadomość, że wielu murowanych hitów i klasyków zabrakło w niniejszym zestawieniu – ale powtarzam, że chodzi o rekomendacje zapachów opisanych wcześniej na łamach tego bloga.


Responses

  1. Wow. Przewijam i przewijam i końca nie widać. Świetna lista. Ja używam obecnie w dzień Burberry London, a wieczorem Lolitę Lempicką Eau de Minuit. I kusi mnie Boucheron Jaipur, który do niedawna uważałem za perfum dla mężczyzn po 40-stce, ale jedna próbka, druga próbka i zaczynam zmieniać zdanie. Pod względem perfumeryjnym, jesień i zima to moje ulubione pory roku. Pozdrawiam i zapisuję sobie to zestawienie.

    • dziękuję i polecam się na przyszłość, a co do Boucherona to owszem, pachnie dojrzale, ale to w sumie zasługa nie samego zapachu a dzisiejszych realiów i gustów – nakazujących traktowanie woni mocnych i wyrazistych jako produktów dla dojrzałych, albo wręcz starych mężczyzn. Jakoś w latach 80 i 90-tych nikt takich siekier nie postrzegał jako stetryczałych i przytłaczających, ale jakie czasy i polityka, to i takie postrzeganie rzeczywistości, pozdrawiam🙂

  2. Zaopatrzyłem się właśnie w ukochane Opium EdP (z racji że mi się już flakon skończył) oraz odlewki, Must de Cartier i uwaga, wersję Essence ! (świeżo, dopiero dziś poznana, po latach szperania). Na stanie nadal Dark Obsession jak i Black Soul Imperial. No i otulacz Oudh al Methali.
    Jak więc zapewne już wiesz, dam radę…
    Marzyłbym troszkę o przepięknym Dev2 i Incense Normy, ewentualnie Cardinal ale i w tej kwestii mam coś niecodziennego, mianowicie odlewkę Incense Extreme, tak że tragedii nie ma i nie będzie.

    Ślę balsamiczne pozdrowienia doznając jednocześnie olfaktorycznego orgazmu, testując Must Essence.😉

    • dzięki i również życzę dobrej zabawy – choć widzę, że już dobrze się bawisz w objęciach Must Essence, pozdrawiam🙂

  3. Super lista, pełna inspiracji, ale w dwóch miejscach ciśnienie mi się podniosło😉
    1. Prada Amber „rzekomo” Intense – taki babol, a to przecież mój nr 1 jesienią. Co to rzekomości intense to nieśmiało chciałbym wyrazć moje zdanie, że intense nie dotyczy w tym przypadaku parametrów, ale raczej składu. Intense jest w moim odczuciu mniej „mydlane” od protoplasty, a przez to bardziej „ciepłe”. I dlatego wersja intense bardziej mi odpowiada w chłodnej części roku.
    2. A gdzie Body Kouros??? To obecnie mój głowny zamiennik Prady Amber „rzekomo” Intense🙂
    Pomimo zadeklarowanej niechęci Autora do zestawień proszę o więcej i częściej. Pozdrawiam!

    PS. Małem jeszcze napisać, że Encre Noir najbardziej lubię używać ciepłą wiosną (a nawet latem!), ale się nie odważę. Nie chcę siać publicznego zgorszenia.

    • he he, ja postrzegam wypusty z dopiskiem Intense, zawsze przez pryzmat protoplasty i zgodnie z logiką oczekuję zintensyfikowanej wariacji na temat oryginału, czym Prada Intense absolutnie nie jest, jak i totalnie nie pokrywa się z potwornie trwałym i nośnym Amber w kwestii parametrów. A znając Kourosa, wierz mi, Body Kouros to przy klasyku wersja ekstremalnie Light i również nie na temat, choć oczywiście to kwestie umowne i subiektywne, bo liczy się przyjemność z używania perfum, pozdrawiam🙂

    • Posiejmy zgorszenie . Ja uzywam EN cały rok. Jak tylko mnie najdzie ochota. A co mi tam kalendarz!!-))

      • Haniu ależ proszę Cię bardzo, po pierwsze kobiecie wypada w kwestii perfum wszystko, po drugie na każdym dane perfumy pachną inaczej no i tu głównie chodzi o Twoje samopoczucie😉 Najwyżej zostaniesz któregoś dnia aresztowana pod zarzutem próby zamachu z użyciem broni biologicznej na innych turystach zwiedzających molo w Sopocie🙂

  4. Dynamika. To słowo bardzo podoba mi się w opisie Lacoste Challenge. Piracie, jak natrafisz znowu na jakiś dynamiczny zapach, prośba o użycie tego słowa w recenzji. A ja już będę wiedział o co kaman, i że warto go wypróbować… Ewentualnie możesz też użyć kryptonimu „uliczna furia”.🙂

  5. No rewelacja !!! Kawał dobrej, pirathckiej roboty ; ) To ja teraz bardzo proszę o zestaw wiosna-lato !!! Te trzy miesiące szybko miną.

    • O, tu muszę się z kolegą zgodzić- wszędzie natykam się na toplisty ciężkich zapachów, przydałby się też ranking świeżaków/letniaków/sportowych zapachów

      • wszystko w swoim czasie Kolego, wszak przede mną jeszcze nie jeden katar tej zimy🙂

    • cieszę się że trafiłem w potrzeby, a co do świeżaków to wszystko w swoim czasie, pozdrawiam😉

  6. Witam. Nie trudno o Ikona. Jest w R. 75 ml z magnetycznym korkiem. Rok produkcji 2011. Miałem tego po reformie i oddałem prawie całą flachę za darmo. Ten jest kapitalny. Mój ulubieniec teraz. Gorzkawe kadzidło przełamuje przyjemne korzenne nuty. Zapach ma na mojej skórze świetne parametry. Pudełko pachnie nawet tym zapachem. Nie psikałem do środka. Fajny tekst. Pozdrawiam.

    • no właśnie, wersja pierwotna jest super, poprawiona beznadziejna – mnie natomiast zastanawia cóż było w tych perfumach tak drogiego lub upierdliwego w produkcji, że zmusiło producenta do tak drastycznych cięć w recepturze? W efekcie zniszczyli coś co dobrze się sprzedawało, bo jak pójdzie fama w świat, ze spaprali formułę Ikona – to pozorna oszczędność i modyfikowanie receptury nie przełoży się na zwiększenie zysków, a wręcz przeciwnie. Ale jak to mawiają, chytry traci dwa razy…😉 również pozdrawiam🙂

  7. Oczywiście pominałeś najlepszego Black Cube😦

    • owszem, wszak uważam te perfumy za porażający (głównie ceną) przerost formy nad treścią😉 BC jest wtórny i rozczarowuje parametrami – a za jego cenę można mieć co najmniej kilka dużo ciekawiej pachnących perfum…😉

  8. Montale Honey Aoud- moj nr 1 na chlody. Jest niesamowity

    • Możliwe, mam nawet próbkę, ale jeszcze się do niej nie dokopałem. Montale na wiele ciekawych zapachów w ofercie, ale te niestety giną w gąszczu i zalewie koniunkturalnych miernot – którymi Montale zalewa rynek z prędkością karabinu maszynowego, Amouage i komercyjnego mainstreamu🙂

      • Honey aoud jest wg mnie najlepszym wypustem od Montale. Uwielbiam jeszcze black aoud

        • możliwe, ale z racji braku czasu i wysokiej wzajemnej powtarzalności oferty Montale, znam tylko niewielki wycinek, więc pewnie Wasze rekomendacje są w pełni zasłużone😉

  9. a które polecacie perfumy w przedziale 20-30 lat??Bo 80% perfum=nie znam z tej listy .Pozdrawiam

    • Te, które Ci się spodobają. Dobry gust nie ma metryki. Testuj, próbuj, kupuj, wybieraj i nie NIDGY nie kieruj się presją marketingową.

      • Ale chociaz moze propozycje :)Bylbym wdzieczny

        • Nie znając Twoich gustów i preferencji, obawiam się, że wymienienie z nazwy kilkudziesięciu zapachów nie wiele wniesie – po prostu weź na tapetę kilka wybranych i testuj aż znajdziesz coś dla siebie, pozdrawiam

      • dokładnie, czasem perfumy od mało znanej marki i niezbyt drogie pachną lepiej i dłużej niż produkt firmy, która jedzie głównie na swojej rozpoznawalności😉

    • generalnie 80% z wymienionych tu perfum mieszczą się w zadanych przez Ciebie ramach wiekowych. Ale tak naprawdę jest niewiele perfum, które wypadają na młodym chłopaku nobliwie lub wymagają nobliwości dla lepszej artykulacji, więc spokojnie – sam będziesz wiedział, kiedy czujesz się w danym zapachu staro, pozdrawiam🙂

  10. Listę uzupełniłbym o „Sables” Annick Goutal. A do Givenchy dorzuciłbym „Xeryus Rouge”.
    A znajdujący się na liście „Coromandel” to raczej ukłon w stronę pań.

    • A dzięki, o Sables i Xeryusie rzeczywiście zapomniałem – a co do Coromandela się nie zgodzę, na facecie pachnie zupełnie inaczej niż kobiecie (chemia skóry), pozdrawiam😉

  11. Hmm, dziękuję za ten wpis. Szukam czegoś na zimę i właśnie waham się pomiędzy Armani Eau de Nuit i Burberry London. Szarego odpuszczam, za dużo osób go nosi. Rzecz w tym, że na co dzień noszę raczej lżejsze zapachy, YSL La Nuit niemiłosiernie mnie zmęczył, w ogóle wszystkie jego flankery mnie męczą, mają w sobie jakąś taką irytującą nutę. Na ten moment mam Hoggar od Yves Rocher, ale chcę kupić jeszcze jedną wodę. Najbliżej jestem zakupu Armaniego, tylko nie wiem, czy mnie nie zmęczy przy dłuższym noszeniu.

    • obawiam się, że musisz przetestować zapach dłużej nim go kupisz. Polecam próbki lane albo testery w perfumeriach, jeśli masz taką po drodze do pracy/z pracy. Warunki i metodologia może nie jest idealna, ale przynajmniej od razu będziesz wiedział czy zapach Ci leży/nie męczy, pozdrawiam🙂

  12. Ależ się napracowałeś!!! Świetna lista! A ja jeszcze tylu zapachów z niej nie znam…………oj oj oj.

    • zatem miłego oblatywania Haniu😉

  13. Czapki z głów!
    Zaglądam tu regularnie od dłuższego czasu, ale teraz trafiłem na wpis idealny dla mnie. Teraz tylko pozostaje mi czekać na wypłatę i udać się na polowanie według Twoich wytycznych.🙂

    • dziękuję i życzę owocnych poszukiwań😉

  14. Świetna lista perfum.
    Na jesień i zimę wyciągnąłem: Azzaro pour Homme, zielonego, klasycznego Jaguara i trzy zapachy Oriflame: Sir Avebury, Architect i Ultimate.

    • o tak, Sir Avebury jesienią pachnie nieziemsko🙂

  15. Przyszła zima, a ja się przeprosiłem z Diorem… Mam próbki obecnego Homme oraz Homme Parfum. Normalne Homme jest powiedziałbym lajtowe i casualowe, Parfum jest przepiękne, ale mocą może wybić całego ołpen spejsa… Jestem zdecydowany już na zakup, tylko nie wiem którą wersję – ryzykować i brać Parfum, czy może zadowoli mnie Intense, którego nie miałem okazji testować na sobie… Czy brzmienie Intense jest bardzo podobne do Parfum, tylko bardziej lajtowe, czy może, tak jak Homme vs Homme Parfum, są to praktycznie zupełnie inne zapachy?

    • odradzam zakupy w ciemno czegokolwiek, a już najmniej drogiego z natury Diora, więc z racji tego że każdy zapach na każdym z nas pachnie inaczej – przetestuj oba na własnej skórze i sam podejmij decyzję który na Tobie lepiej leży, pozdrawiam🙂

      • Parfum świetnie leży, ale jest za trudny we współpracy. Kiedyś o tym pisałem, nic się nie zmieniło. Piękne pachnidło, ale mordercze.🙂

        No to zostało potestować Intense.😉

      • Intense przetestowane – na mnie pachnie jak słodki torcik z lawendą, za mocno wyczuwalną lawendą. Standardowe EDT mi się najlepiej nosi z całej trójki.🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: