Napisane przez: pirath | 28 Listopad 2016

Cartier – Eau de Cartier Vetiver Bleu, czyli OMG!


Na wstępie przepraszam za nikłą ostatnimi czasy ilość wpisów, ale niedawne przeziębienie, życie towarzyskie i praca zawodowa nader skutecznie absorbują mój czas. A teraz pora na akty strzeliste, peany i egzaltację ubiegłoroczną premierą Cartiera – czyli Vetiver Bleu. Oj oj oj!, coś mi się widzi, że znalazłem genialne wypełnienie niszy, pomiędzy Cartier Roadster, Pradą Infusion de Vetiver, a Lalique Hommage L’Homme Voyageur! Wszystkie trzy są zjawiskowo piękne, zacne, zniewalające, arcy finezyjne i absolutnie wysmakowane – a ich hipotetyczna hybryda, powinna w moim mniemaniu pachnieć właśnie tak!. Uwierzylibyście, że pomiędzy tymi trzema, arcy wymuskanymi i wykwintnymi kompozycjami, wciąż znalazło się miejsce dla czwartego gracza?

cartier-eau-de-cartier-vetiver-bleu

Ależ TAK!!!. Wyrażone z iście włoskim polotem i niewymuszoną elegancją, porywające, szlachetne, no po prostu orgazmistyczne połączenie vetivery, mięty i ambrette/heliotropu – dało coś, co stanowi kwintesencję tych trzech pachnideł i zarazem wariację, godną zestawienia z każdym z nich z osobna!. Obcując z czymś tak pięknym, tak porywająco lekkim, wyśrubowanym, wysmakowanym i poruszającym finezją i delikatnością z jaką wyartykułowano każdy detal bukietu – aż trudno uwierzyć, że w 2016 roku Cartier wypuścił też gniota pokroju L’Envol… Ja rozumiem, że można mieć słabsze kompozycje w portfolio, bo choć zawsze ceniłem Cartiera za jakość ich wysmakowanych konceptów – to L’Envol autentycznie postrzegam w kategorii katastrofy, wypadku lub sabotażu…

cartier-eau-de-cartier-vetiver-bleu-reklama

Ale wróćmy do rzeczy przyjemnych, czyli zaznajomimy się z lekkim i cudnej urody bukietem Vetiver Bleu. O dziwo nie czuję tu wymienionej w oficjalnym wykazie nut lukrecji, za to wyraźnie czuje przemilczane ambrette – to samo, które stanowi oś i esencję bukietów zarówno wspomnianego Lalique Hommage Voyageur oraz w bardziej esencjonalnej i wylewnej formie u Olfactive Studio Ombre Indigo. Owo słodkie, nieco marchewkowo ołówkowe i ambrowe zarazem ambrette, dopełniono wytrawnością przede wszystkim korzenia (a nie liści) vetivery. Tutejszą vetiverę zaserwowano na ciepło, bez konotacji „piwniczno ziemistych” i w wysokim stężeniu – więc razem z lekko ołówkowym ambrette i/lub ambroxanem, tworzą doskonale uzupełniający się duet – wybrzmiewający w nadrzędnej, równej, bardzo spójnej i diabelnie przyjemnej tonacji. Odnoszę wrażenie, że w tle formuły zawarto również niewielką domieszkę jakiegoś „drzewnego konglomeratu” o wybitnie syntetycznym rodowodzie, acz stanowiącym całkiem niezłe dopełnienie dla wątku przewodniego.

cartier-vetiver-bleu

Ale najbardziej budujące jest to, że ta subtelna równowaga pomiędzy świeżością ciepłej vetivery, a ambrette nie ulega zachwianiu, choć w tle pojawia się niezidentyfikowany akcent drzewny. Niezidentyfikowany i na wskroś lakoniczny, ale jego anonimowość nawet nie przeszkadza – wręcz przeciwnie, ładnie stapia się z nieszczególnie wylewnym krojem całości. W tym zapachu trudno też doszukiwać się tu podziału na tradycyjne akordy, bo choć zapach rzeczywiście w nieznacznym stopniu ewoluuje, to czyni to w stopniu kosmetycznym, ocierając się o formę monoscentu. Ale jeśli cenicie spokój, finezyjną stateczność i harmonię, bijącą od Hommage Voyageur, Ombre Indigo i Prady Infusion de Vetiver – to macie kolejnego milusińskiego, we właśnie tej tonacji…🙂cartier-eau-de-cartier-vetiver-bleu-edt

rok powstania: 2015

nos: nieznany wirtuoz

projekcja: bardzo dobra

trwałość: bardzo dobra

Głowa: mięta,
Serce: lukrecja,
Baza: wetyweria,


Responses

  1. Aż cały dygoczę wewnętrznie z ekscytacji i pędzę zamówić odlewkę, żeby poobcować:)

    • ja już myślę o całym flakonie🙂

  2. Trwałość jest dla mnie jednym z najwazniejszych parametrów przy wyborze perfum. Zachęcony i kompozycją i trwałością Eau de Cartier concentree kupiłem Eau de Cartier Essence d´Orange. Tu tylko zachwycająca jest tylko kompozycja, bo zapach znika z mojej skóry po 2 godzinach. Zniechęcony tą wpadką omijałem kolejne „wypusty” z serii Eau de Cartier szerokim łukiem. Z bolącym sercem, bo jak mam nadmiar zapachów (i pomysłów na zakupy) na chłodne pory, to na lato pustka i w kolekcji i w głowie. Ze wspomnianego na początku wzgledu odpadają propozycje Hermesa, a mainstreamowe cytrusowe i ozonowe świeżaki mnie odrzucają. Po recenzji dam Vetiver Bleu szansę. Po raz kolejny dzięki za inspirację!

    • Latem spróbuj Armaniego Eau de Cedre, to również jest bardzo nieświeżakowy świeżak, mnie mega wchodzi, a nie przepadam za świeżakami.🙂

      • Dzięki za podpowiedź. Eau de Cedre znam tylko z testerów. Oceniam mega pozytywnie, ale dla mnie to zapach bardziej na wiosnę. Z czymś na upalne lato mam problem. Przygoda z Infusion de Vetiver dobiega końca, a godnego nastepcy nie widzę… Po głowie chodzi mi jeszcze hermesowskie Terre w wersji Tres Fraiche. Choć po testach mam wątpliwości co do ich trwałości. Może Fahrenheit Aqua? Za sugestie będę zobowiązany, choć wrzucanie tematu perfum na lato zakrawa na perwersję, gdy zima właśnie znów zaskakuje drogowców🙂 .

    • U mnie jest podobnie, z tym że Hermesowe Ogródki i Cartierowe Eau jak zresztą ich nazwy wskazują – z definicji nie grzeszą trwałością🙂 Ale przy tym są tak piękne, że świadomie godzę się z ich nikłą trwałością, dla obcowania z pięknem ich arcy wysublimowanych bukietów. Ale sprawdź, bo taki Hermes The Orange Verte Concentree jest dużo trwalszy i pachnie bosko, więc polecam przy okazji przetestować. Drobiazg i pozdrawiam🙂

  3. I na prawdę nie użyto grama Iso by to zestroić?🙂

    • ani kropelki, więc jak się chce i co istotniejsze potrafi, to się da🙂

  4. Kurcze, Pirath, przez Ciebie pojde z torbami. Odkrylem Twojego bloga 2 tygodnie temu i… nie chce myslec, ile wydalem pieniedzy🙂 Swietnie piszesz. Genialnie. Po przeczytaniu Twoich recenzji po prostu chce zamawiac w ciemno. Ba! Zamowilem w ciemno kilka rzeczy i – nie zawiodlem sie. Lapeczka w gore. Swietny blog!

    • Dziękuję, bardzo mi miło ale stanowczo odradzam zakupy w ciemno, ponieważ na każdym dany zapach pachnie nieco inaczej i dlatego każdy zakup powinien być poprzedzony testem na własnej skórze, pozdrawiam🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: