Napisane przez: pirath | 7 Maj 2017

z cyklu szybki przelot przez – D jak Douglas, czyli artefaktów na regale z nowościami ciąg dalszy…


Zaszedłem wczoraj do Douglasa w poszukiwaniu wiosennych nowości i nie zgadniecie, co mnie powitało na półce z nowościami… Ano tylko nieznacznie młodszy od węgla, raptem 9 letni Dior Homme Sport (anno domini 2008), więc kolejny raz winszuję merchandiserom Douglasa kreatywności i konsekwencji, we wprowadzaniu klientów w błąd! Gratuluję osobom decyzyjnym zarówno bezrefleksyjnego uporu (bo wytykam im to nie pierwszy raz) jak i premedytacji, z jaką uskuteczniacie ten żałosny proceder. Ten zapach nowością nie jest, ani nie jest nowością w Waszych perfumeriach – więc stawiacie go na regale z nowościami bezpodstawnie! Niby taki ekskluzywny sklep, a nie potrafią zrozumieć, że to po prostu wiocha…

No cóż, pozostaje tylko napiętnować w oczekiwaniu, że być może kiedyś zaskoczą… Z PRAWDZIWYCH nowości był tam też Extreme Night Michaela Korsa, ale nie było jego testera… Zapewne nowości sprzedają się bez udziału testerów jak ciepłe bułeczki, ale na osłodę sięgnąłem po najnowsPradę L’Homme. Wprawdzie nazwa niezbyt dobrze mi się kojarzy (przez pryzmat beznamiętnej serii L’Homme od YSL), ale wierzcie mi – zapach L’Homme by Prada, w pełni zrekompensował mi niechęć do jego nazwy. Jeśli lubicie Diorowego irysa i słodkie, ciepłe geranium rodem z Romy Laury Biagiotti, to ten zapach zabierze Was do raju. Nowa Prada L’Homme pachnie jak skrzyżowanie czegoś na podobieństwo Diora Homme, z jednocześnie Romą Laury Biagiotti – a konkretnie jej mniej upojną odsłoną, Essenza di Roma. Wprawdzie otwierający kompozycję irys stosunkowo szybko się ulatnia, ale to co zostaje na skórze przez kolejne godziny, w pełni ten brak rekompensuje. Zapach jest ciepły, elegancki i jak przystało na Pradę świetnie skrojony, więc z przyjemnością nabędę próbkę i przekuję ją na pełnometrażową recenzję.

Pozytywnym szokiem numer dwa, okazał się nowy Azzaro Chrome Pure, który na pierwszego niucha pachnie jak hybryda Givenchy Gentleman Only, z Cartierem Declaration d’Un Soir. Przy tym jest równie delikatny i finezyjny jak ten pierwszy, a jego „różność” jest raczej powierzchownym złudzeniem. Po białym i minimalistycznym flakonie z wiele sugerującym dopiskiem Pure, spodziewałem się jakiegoś oklepanego ozonowego świeżaka na lato – a tu taka niespodzianka… Niestety sam zapach choć naprawdę śliczny, sam w sobie novum nie jest (bo są już na rynku pachnące w podobnym stylu i tonacji d’Un Soir i Only), ale trzeba dać mu kilka kwadransów by mógł się ułożyć i pokazał na co go stać. Mnie ujął za sprawą niebanalnego, lekko pieprznego wykończenia suszonymi cytrusami, które ujawnia się na około godzinę od aplikacji. Wąchając aromatyzowane suszoną bergamotką herbaty z gatunku Earl Grey, można wyczuć podobny niuans co tu – co nie powiem, bardzo mnie zaintrygowało. A sam zapach, choć diabelnie przyjemny i niebanalny – ewidentnie świeżakiem nie jest. Odnoszę wrażenie, że ktoś pomylił zamówienie na flakony lub zalano je nie tym co trzeba – ale jakże zacna w brzmieniu to pomyłka 🙂

No i na tym egzaltacje się kończą, bo oto dochodzimy do Armani Code Colonia, będącego ewidentną próbą uszczknięcia przez markę – kawałka rynkowego tortu, pod nazwą „moda na colognes„. Nawet na tle najbardziej populistycznej mainstreamowej sieczki, te perfumy wypadają naprawdę nijako i słabo – głównie dlatego, że autor kompozycji postanowił na siłę trzymać się topornego i już samego w sobie nużącego wątku przewodniego, z klasycznego Code. Powiecie, że się czepiam, ale w moim odczuciu próba przeniesienia brzmienia, które pierwotnie skrojono jako kompozycję wieczorowo klubową – na płaszczyznę niezobowiązującego letniego świeżaka, po prostu nie mogła się udać. Oryginalne Code jest topornym ulepem, więc po spłyceniu i rozmyciu jego „siermiężnie klubowego” brzmienia, by konweniowało z lekką stylistyką Colognes – efekt końcowy jest równie żałosny, jak wyskubywanie sobie brwi tylko po to, by w ich miejsce narysować sobie nowe, ale czarną kredką… 😉

Ale prawdziwą tragedią okazał się totalnie nijaki i smętny YSL L’Homme Eau Electrique* – czyli jakby nie patrzeć, zachowano pełną zgodność z permanentnie bezpłciową linią L’Homme… 😉 Serio, gdybym był prokuratorem generalnym we Francji, nakazałbym ścigać listami gończymi, aresztować – a następnie stracić osobę odpowiedzialna u YSL, za dobór i wykonanie ich kolejnych nowości. I mam gdzieś poprawność polityczną, sygnowanie klientom takich popłuczyn, powinno być traktowane jako przestępstwo!. Ja rozumiem, że seria L’Homme jest specyficzna, że z definicji ma to być beznamiętnie nijaki, słodkawy ulep – o pardon lep na laski, ale ile można?!. Jedyną rzeczą którą te perfumy sobą wniosły, jest inna nazwa, bo cała reszta – włączając w to flakon, jego szatę graficzną oraz tradycyjnie już beznamiętną zawartość, jest żywcem zdjęta z poprzednich wypustów. A jak to pachnie? Szczerze powiedziawszy nawet nie zarejestrowałem, bo nie było czego i czym zawracać sobie głowy… Ewidentnie jest to kolejna „premiera wydmuszka„, będąca perfidnym skokiem na portfele klientów, na zasadzie „wykreujmy nic nie wnoszącą nowość i odcinajmy kupony od sukcesu oryginału„.

*jedyne electrique jakie mi się z tymi perfumami kojarzy, to klemy od akumulatora, wiszące na cojones autora tego konceptu…

EDIT 10.05.2017

W odpowiedzi na mój list, wystosowany w tej sprawie do sieci Douglas, otrzymałem następującej treści odpowiedź:

„Szanowny Panie,
Jest nam bardzo przykro, że odebrał Pan opisaną sytuację w taki sposób. Nie jest naszym zamiarem wprowadzanie Klientów w błąd. Na półce nowości, znajdują się zapachy ściśle określone w biuletynie, którego mamy obowiązek przestrzegać, są to wytyczne merchandisingowe. Jeśli chodzi o wymieniony przez Pana zapach, Dior Homme Sport, to odnalazł go Pan w „nowościach”, gdyż  w tym sezonie został odświeżony i dodane są do niego nowe nuty zapachowe. Taką informację znajdzie Pan również na naszej stronie internetowej:  (potwierdzam, info o wersji 2017 znajduje się na wskazanej stronie, przyp. pirath). Wyrażamy nadzieję, że przy kolejnych wizytach uda nam się odzyskać nie tylko Pana uznanie, ale przede wszystkim zaufanie.”

Oczywiście nie sposób nie zgodzić się z podaną argumentacją, jak najbardziej prawdziwą – zatem zwracam honor, ale jedno mnie w tym wszystkim martwi. Wiedziałem, że zapach był w tym roku odświeżony, podobnie w roku 2012, ale nie przypominam sobie by w przeszłości sieć miała w zwyczaju informowania swoich klientów o reformulacjach – właśnie poprzez stawianie odświeżonych edycji na regale z nowościami. A może coś przeoczyłem? Przyjmuję zatem oficjalne stanowisko oraz w tym przypadku uzasadnione argumenty sieci do wiadomości, ale jednocześnie od tej pory będę domagał się od Douglasa podkładki (w celu uwiarygodnienia zasadności) na okoliczność „hipotetycznego odświeżenia” każdego „suchara”, którego zastanę na regale z nowościami  – bo skoro chcą tą drogą tak pieczołowicie i rzetelnie informować klientów o reformulacjach (stawiając wersje zmodyfikowane na regałach z nowościami) – to ja zadam sobie trud by sprawdzić, jak bardzo sieć będzie w tym co deklaruje konsekwentna… Co więcej, dostrzegam w tej strategii (o ile okaże się potwierdzona) wielki pozytyw. Bo jakby nie patrzeć, informowanie klientów o reformulacjach (a jak wiemy producenci i perfumerie nie lubią się tym chwalić) jest niesamowicie miłym ukłonem w stronę klienta (ba, prawdziwym przełomem!), więc od teraz bardzo mocno trzymam kciuki za utrzymanie tego stanu rzeczy!. 😉

Pozdrawiam przesympatyczną Panią Monikę i w imieniu swoim oraz czytelników bloga, dziękuję za odpowiedź na moje zapytanie, którego obszerny fragment pozwoliłem sobie tu przytoczyć.

Reklamy

Responses

  1. Gdyby rzeczywiście mieli Diora Homme Sport 2008 to brałbym pożyczkę

    • i kupował cały zapas. Podaż na zachodnich forach jest ogromna. Niestety wersja 2017 to jest porażka totalna. Na Pradę poluję od dawna, ale nie mogę dorwać jej ani w D, ani w S. Po Twoim opisie, jeszcze bardziej chcę ją przetestować.

      • W każdym razie w opolskich Douglasach nowa Prada już jest, a wersję 2017 sprawdzę przy okazji, jak w użyciu będą już świeże testery, bo z tego co widziałem na ekspozycji w różnych perfumeriach stoją wciąż stare wersje, które wprowadzają klientów w błąd…

    • oj sam żałuję że nie kupiłem kiedy miałem okazję, bo okrutnie mi się Sport podoba. Ciekawe jak pachnie wersja 2017, bo wersję 2012 zapamiętałem całkiem pozytywnie 😉

      • Mam i lubię Sporta 2012, jednak jest w nim kremowość, która przy dłuższym użytkowania męczy, dlatego nie stosuję tych perfum dwa dni pod rząd. Wersja z 2008 roku nie posiadała tej kremowości, przez co była bardziej świeża. W wersji tegorocznej próbowano do tego wrócić poprzez usunięcie imbiru oraz irysa. Niestety wyszła z tego rozwodniona woda – wręcz kolońska – o słabych parametrach. Jestem w szoku, bo krytykowany przez Ciebie Dior Homme Cologne ma lepsze parametry od nowego Sporta EDT. Inna sprawa, że ja ostatnio zmieniłem zdanie na temat Cologne, a to dlatego że testowałem go w naprawdę wysokich temperaturach (>25 stopni C) i w tym roku ten prawdopodobnie najdroższy soczek z bergamotki, będzie moją wodą na gorące lato (oby takie było). Czekam na recenzję wersji AD 2017.

        • Mówiąc „pod rząd robisz błąd”, mówiąc „z rzędu” nie robisz błędu.

          • ojej, purysta językowy, a jednak z sercem do ludzi i popełnianych przez nich błędów, pozdrawiam i winszuję klasy przy zwracaniu uwagi 🙂

          • Z osobą o takim nicku nie będę się sprzeczał 😉

        • Też mam nadzieję, że wersja 2017 będzie pachnieć lepiej niż edycja premierowa 😉

  2. Piracie w Spehorze mają już A*Men Kryptomint.. polecam powąchać. Gdyby nie to, że zaopatrzyłem sie w Lalique Encre Noire Sport.. brałbym

    • O! dzięki za cynk, pobiegnę sprawdzić, może jeszcze dziś 🙂

    • Ten Kryptomint pachnie jak flanker Ultra Zesta. Nie żeby to był zarzut, bo UZ to czysta radość w płynie, ale liczyłem, że Kryptomint będzie bardziej zielony.

      • ooooo Ultra Zest powiadasz? 😀

  3. Ja się tutaj nie odnajdę ale Prade przy okazji zalicze. 😉

  4. Dior Homme Sport 2017 pachnie jak Dior Homme Sport 2008 pozbawiony imbiru. Chociaż mi bardziej przypomina mniej żywiczną wersję Acqua di Parma Colonia Intensa.

    • sprawdzę, zwłaszcza że twierdzisz iż przypomina AdP CI, a bardzo lubię ten zapach

  5. Nie wiem gdzie znalazłeś Dior Homme Sport w wersji z 2008? Tych edycji już dawno nie ma i nie są dostępne. Nowa wersja różni się od poprzedniej nutami oraz kształtem flakonu. Jeśli jesteś na bieżąco i orientujesz sie w świecie zapachów, powinieneś takie rzeczy wiedzieć. I jest to nowość dlatego znajduje sie na półce z nowościami. Proste, logiczne i bynajmniej nie jest to żałosny proceder….co najwyżej ten wpis.

    • Powaaaaażnie, to nie była wersja 2008??? (podpowiem, to był sarkazm). Ależ ja mam świadomość że w 2017 roku zapach zreformuowano, podobnie w 2012 roku – ale od kiedy Dior Homme Sport to „nowość” i od kiedy ta sieć informuje swych klientów o reformulacjach, stawiając odświeżone zapachy za regale z nowościami? I daruj sobie złośliwości, bo to nie jest pierwszy raz, gdy na regale z nowościami znajduję artefakty – zwłaszcza, że pierwsze słyszę by Paco Rabanne Invictus był ostatnimi czasy reformuowany. Ale bądź pewna, że od tej pory będę domagał się od Douglasa podkładki na okoliczność każdego „suchara”, którego zastanę na regale z nowościami – bo skoro chcą tak pieczołowicie i rzetelnie informować klientów o reformulacjach (stawiając wersje zmodyfikowane na regałach z nowościami) – to ja zadam sobie trud by sprawdzić, jak bardzo sieć będzie w tym co deklaruje konsekwentna…

      • A mówi Ci coś Paco Rabanne Invictus Intense? bo to wlaśnie stoi na półkach z nowościami. Życzę powodzenia w kolekcjonowaniu podkładek,

        • Nie interesuje mnie który nowy Invictus stoi tam teraz, wiem co widziałem na regale nowości w marcu ubiegłego roku – więc czytaj ze zrozumieniem i nie pogrążaj się bardziej, ignorantko…

          • Zwracam uwagę, że napisałeś „ostatnimi czasy”. Marzec ubiegłego roku to dla Ciebie ostatnie czasy?
            Chyba powinieneś przyznać sie do pomyłki i przeprosić Wydrę89. Gość z klasą by tak chyba zrobił.

            A odnośnie Twojego zabawnego listu do Douglasa: nowa wersja DHS na półce z nowościami nie wynika z polityki Douglasa informowania o reformulacjach tylko polityki Diora, który informuje o wprowadzonych zmianach w swoich zapachach. Pewnie nazbieralbyś trochę „podkładek”, gdyby inne firmy postępowały podobnie. Niestety tak nie jest, o czym powinieneś wiedzieć jako bloger zajmujący się tematyką perfum. Szacun dla Douglasa, że zadał sobie trud wyjaśniania takich prostych i oczywistych rzeczy.

          • Hmmm, dlaczego odnoszę wrażenie, że zarówno Ty, jaki i rzeczona wydra, to pijarowcy, którzy zlecieli się niczym przysłowiowe muchy do g…, by ocieplać wizerunek i odwracać kota ogonem? Czy Wy naprawdę nie widzicie, że styl i sposób w jaki formułujecie swe wypowiedzi i próby wzajemnego bronienia oraz odwrócenia uwagi, przez czepianie się detali – jednoznacznie wskazuje na próbę zakrzyczenia i zdyskredytowania kogoś, kto dotknął i wytyka niewygodną prawdę? Srsly, tak chcecie walczyć o dobre imię swego mocodawcy? 😉 W takim razie włączam moderację komentarzy pod tym wpisem, bo nie mam ochoty i czasu, na płonną polemikę z nasłanymi pijarowcami…

            p.s. winszuję też subtelności, bo obawiam się że właśnie osiągnęliście efekt zgoła odwrotny do zamierzonego… 😉

        • Mi mowi tyle że każdy chhłopak ze wsi tym pachnie..! Heh

          • Oczywiście chodziło mi o invictusa !

          • 😉

  6. Potwierdzam nowa prada piękny zapach i trwały sopkojnie 8h wyczuwalny przy skórze.

  7. czekam na pełnometrażową recenzję Prady:)

    • próbka już kupiona, teraz czeka na nabranie mocy ustawowej i przypływ weny 😉

  8. także chętnie poczytałbym

  9. IMO Prada pour homme jest orgazmiastyczna (to słowo idealnie oddaje mój entuzjazm). Moje absolutne must have. Czekam na Twoją pełnometrażową recenzję Piracie. Pozdrawiam

    • już się pichci, ale temperatura za oknem przeszkadza 🙂

  10. Witam.Dziękuję za podpowiedź z Infinity Rush,choć znam i lubię dwa pierwsze zapachy Bentley to jakoś z tym mijałem,ale teraz to wierny towarzysz w upałach.Piszę znowu z prośbą,od jakiegoś czasu próbuję znaleźć coś z bazylią,chciałbym dość długi i trwały jej motyw,ale poza Demeter i 4711 nic nie
    znalazłem,a jest problem z dostępnością w Polsce.Nie chodzi mi o monotematyczność i linearność,choć to nie jest wadą,ale by bazylia była udaną częścią ciekawej kompozycji.

    • Ze swojej strony polecam Kenzo PH Boisee. Tam bazylia odgrywa ważną rolę a czy Ci przypasuje? Polecam sprawdzić

    • Bazylia ważną rolę odgrywa w Kenzo Boisee. Zapach sympatyczny. Radzę sprawdzić 🙂

    • osobiście nie kojarzę nic z bazylią jako główny motyw przewodni, ale może coś od Loewe (Solo, Sport)? Że o Demeter Basil nie wspomnę, ale raczej nie poszukujesz bazyliowego monoscentu 🙂

      • Dziękuję.Sprawdzę Loewe.

  11. Cieszę się Piracie, że także inni „poganiają” Cię w temacie Prady 😉
    Tym bardziej cieszy, że chyba jako pierwszy (w mailu) podsuwałem Ci tą cudowność od Prady. Dołączam się do grona wyczekujących na okraszenie tego dzieła Twoim piórem. Pozdrawiam

    • już niebawem, czekam na parę dni świętego spokoju i w miarę stabilnej pogody, pozdrawiam 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: