Napisane przez: pirath | 7 czerwca 2017

Davidoff – Horizon Extreme, czyli autentycznie się bałem…


Za każdym razem gdy powstaje wersja Intense lub Extreme jakiegoś cenionego przeze mnie pachnidła, zaczynam czuć dziwny niepokój i wewnętrzny lęk… Poważnie, bałem się że zapach zostanie popsuty przez chciwość marketingowców, bo przecież szybkie wylansowanie zintensyfikowanego flankiera, jest teraz takie modne… Pescheux i Huclier, czyli ten sam duet perfumiarzy, który popełnił w ubiegłym roku genialnego Horizon, tego roku zabrał się za jego konwersję, do wersji Extreme… Jak zawsze w takim przypadku (zwłaszcza, że wysoko cenię klasyczne Horizon) obawiałem się, że temat zostanie załatwiony po macoszemu, byleby wypełnić czymś rynkową niszę. Ale nic z tych rzeczy, albowiem wersję Extreme przygotowano bardzo starannie i bynajmniej nie jest to atrapa. Z radością donoszę, że moje obawy okazały się zupełnie bezpodstawne i fantastyczny Horizon, właśnie doczekał się równie udanego flankiera w wersji Extreme! Udanego, że ho ho, ale konia z rzędem temu, kto wąchając flankiera, zgadnie co było jego protoplastą 😉

Horizon Extreme jest esencjonalny i wyraźnie żywiczny. Przypomina mi odrobinę hybrydę Parfum d’Empire Wazamba z Bottega Veneta Pour Homme, których nieco leśny, rześki i równie inhalująco żywiczny charakter, odnalazłem i tu. Jest cudownie żywiczny i zarazem cudownie jowialno balsamiczny, a te dwie z pozoru sprzeczne cechy połączono ze sobą z tak górnolotnym pietyzmem i zręcznością iż wyszła z tego wybornie i arcy wykwintnie prezentująca się całość. Tak wykwintnie, że to pachnie tak, jakby ktoś z rozmysłem konstruował pachnidło pomyślane o rynku niszowym, ale nagle znalazł się odważny kupiec z segmentu mainstreamu, który zaanektował to cudo dla siebie. Jakby nie patrzeć niszowe i diabelnie odważne brzmienie arcy genialnego i przesmerfantastycznego Gucci Guilty Absolute, jest najlepszym dowodem, że tak ambitne podejście do sygnowania nowości – może się udać i co istotniejsze, sprzedawać… Zwłaszcza, że moda na rachityczne, bezpłciowe i beznamiętne siuśki, zdaje się szczęśliwie przemijać, bo już wszystkim się to przejadło i rynek zapragnął zwrotu w innym kierunku.

Kurcze, co tu dużo mówić, Extreme jest po prostu śliczny… Jeśli tęsknicie za pachnidłami pokroju Gucci Rush, Christian Lacroix Tumulte, CdG Wonderwood, czy wspomnianą Wazambą, nowy i wyraźnie labdanowy Horizon Extreme bankowo schlebi Waszym gustom. Oficjalny wykaz nut wskazuje raczej na mariaż rozmarynu, imbiru i sandałowca, ale wystarczy Extreme powąchać, by utwierdzić się w przekonaniu, że skrywanych przed nami nut, o wyraźnie drzewno żywicznym zacięciu jest tu więcej. Owszem rozmaryn, imbir i wspomniany sandałowiec są tu jak najbardziej wyczuwalne, grając swe czyste, wyraziste, pierwsze skrzypce nader dźwięcznie, ale stawiam złoto przeciw kasztanom, że są tu przynajmniej dwie szlachetne żywice (labdanum i mirra) oraz cyprys i mam wrażenie że agar, które pominięto w wykazie nut. Nawet gdy przeminie najbardziej dźwięczne i żywiczne stadium serca i zapach ułoży się na skórze, emanując głównie miękkimi i głębokimi detalami ambrowo drzewnymi, te żywiczne szpileczki wracają co jakiś czas i przypominają o żywicznym charakterze kompozycji.

W fazie dojrzałej Extreme jest miękki, otulający, ale identycznie jak w przypadku Encre Noire, wystarczy podać kompozycji odrobinę ciepła lub wilgoci, by wskrzesić bujny i całkiem okazały, żywiczno zielony dry down, który na powrót tchnie życie w konającego Extrema. O dziwo z trwałością jest lepiej niż w przypadku regularnego Horyzontu, a przy tym zapach nie jest nachalny, ani duszący. Doprawdy nie spodziewałem się tu tak szlachetnego i wyszukanego bogactwa. Bogactwa, które garściami czerpie z poletka niszowego, choć mowa o komercyjnym mainstreamie, który jeszcze do niedawna próbował nam wcisnąć na wieczór, równie dennego co koniunkturalnego The Game. Niestety ceną za ten górnolotny artyzm jest zauważalne odcięcie się od dyskretnego i finezyjnego brzmienia protoplasty – choć w przypadku tak ambitnego i górnolotnego podejścia do tematyki zapachu wieczorowego – absolutnie nie mam tego autorom za złe. Obcując z akordem schyłkowym, chwilami miałem wrażenie, że noszę na skórze już dobrze uleżałe Arabian Nights od Jesusa Del Pozo, albo Bois Noir Roberta Pigueta – a więc Extreme to żadna populistyczna zapchajdziura w ofercie, tylko naprawdę konkretnie namieszane EdP. Pescheux i Huclier świadomie odchodząc od motywu przewodniego Horizon (konotacje zielono cytrusowe), stworzyli coś tak pięknego i nietuzinkowego, że chciałbym sobie i Wam życzyć jeszcze więcej tak doskonałych w formie i urodziwych, niekonsekwencji… 😉

rok powstania: 2017

nos: Olivier Pescheux i Jacques Huclier

projekcja: dobra

trwałość: dobra

Głowa: grejpfrut, imbir, rozmaryn,
Serce: cypriol, cedr, gałka muszkatołowa, skóra,
Baza: ambra, drzewo sandałowe,

Reklamy

Responses

  1. Oj Piracie nakręciłem się mocno… Ależ to mi się spodoba. 🙂
    Wszystko co najlepsze.

    • i równie dobrze pachnie, chociaż w Galenie go nie widziałem, pozdrawiam

      • Hmmm… Byłeś w Jawo i znać nie dałeś urwisie?

        • no tak wyszło, że przywiało mnie do Jaworzna, w celach mocno prywatnych, więc wybacz 🙂

  2. Ja wiem że każdy ma inny gust zapachowy ale żeby zachwycać sie tym zapachem? Podobnie jak zachwycałeś sie klasycznym horizonem. Pierwszy to dla mnie sztuczne dość oddzielone nuty jakby czegoś brakowało pomiędzy nimi .W tym też nie ma dal mnie nic co by powodowało emocje coś wyrażało. Niestety znasz już ten zapach więc ślepa próba już nie zda egzaminu.. Jestem pewien że w wielu testach kierujesz sie też nazwą co zaburza odczucia.

    • Eeeee rozumiem, że Ty nie sugerujesz się nazwą i wchodząc do Sushi baru, konsekwentnie zamawiasz burgera?


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: