Napisane przez: pirath | 16 czerwca 2017

Prada Homme, czyli cover song o irysie…


Prada to jedna z nielicznych marek mainstreamowych, która zbudowała swą reputację i wysoką renomę, nie za sprawą samego logotypu (jego rozpoznawalności) – co jakości produktów, które nim sygnuje. Mówiąc wprost, za ich wysoko cenionym logo stoi korespondująca z ceną jakość, co najlepiej obrazuje wykwintny, finezyjny i nietuzinkowy krój ich niebanalnych perfum. Chyba tylko Bentley, Loewe i Mugler (wśród młodych brandów) mogą się poszczycić równie dobrym stosunkiem jakości do ceny oraz swoistym i prawdziwie niepowtarzalnym charakterem kompozycji. I nie ważne czy mowa o pudrowo minimalistycznym Infusion d’Homme, słodkawo mydlanym Pour Homme, porywającym zwiewną świeżością Infusion de Vetiver, czy nowożytnym Luna Rossa – każda z wymienionych kompozycji Prady, to starannie i perfekcyjnie skrojone arcydzieło.

Chyba nie tylko mi ten zapach coś jednak przypomina i to za sprawą dominującej w kompozycji nucie irysa. Ale nie tylko, bo fantastycznie ujęty fiołek i geranium przywodzą mi na myśl jeszcze inną włoską markę. Tyle że to Prada, więc nie może być mowy o dosłownym podobieństwie, to raptem koincydencja nut, układająca się na podobieństwo czegoś, co już jest. Pierwszym jest rzecz jasna Dior Homme, zaś drugim Laura Biagiotti Roma, czyli creme de la crem perfumiarstwa. I właśnie pomiędzy te dwie, wykwintne, niebanalne i arcy szykowne kompozycje, wcisnęła się Prada, ze swym najnowszym Homme. Zapachem nie tyle podobnym do Homme Diora i Romy od Laury Biagiotti, co będącym ich wynikową, usytuowaną gdzieś na stycznej / pośrodku brzmień obu kompozycji.

Podobnie (ze względu na dominującą nutę irysa) do Prady Homme pachnie też Armani Eau de Nuit oraz Paul Smith Man, ale te skupiają się raczej na irysie i co tu dużo mówić, zdecydowanie bardziej bezpośrednim nawiązaniu do kultowego już Diora Homme. Zapachu absolutnie wybitnego, arcy nietuzinkowego i będącego prawdziwą perłą w koronie domu mody Christian Dior, a którą co rusz chlastają reformulacjami – jakby się nie mogli zdecydować czy chcą robić zapach dobry, czy nie… A wiadomo że tam gdzie biją się Demachy z księgowymi i specami od wizerunku – korzystają marki trzecie, pragnące uszczknąć coś dla siebie, z irysowego tortu Diora Homme. Wprawdzie nie posądzam dumną i wyniosłą Pradę, ani tym bardziej genialną Danielę Andrier o pójście na łatwiznę i kopiowanie czyichś genialnych pomysłów – ale gwoli formalności, w temacie podobieństw do już istniejących zapachów, wypadało o tym wspomnieć.

To samo się tyczy konotacji ze zniewalającą Romą, ale gdy mowa o tak specyficznych i charyzmatycznych ingrediencjach oraz coraz węższej palecie dostępnych na rynku ingrediencji – trudno uniknąć podobieństw i tym samym posądzeń o plagiat. Tak więc z racji mnogości wątków, jakie składają się na bukiet Prady Homme, traktuję tę kompozycję jako zupełnie suwerenny zapach. I to jaki zapach, bo tak ciepłej, głębokiej, wręcz zniewalającej słodyczy (poza Romą Biagiotti) trudno szukać we współcześnie sygnowanym mainstreamie, bez potrzeby zahaczania o esencjonalne balsamiczne EdP i Pure Parfum. Serio, nie jedna wieczorowa kompozycja sygnowana dopiskiem Parfum, mogłaby pozazdrościć EdT Prady jej otulającej głębi, biorącej się najpewniej z arcy pociągającego połączenia irysa, ambry, geranium, paczuli i mam wrażenie ambrette lub heliotropu. Zapach dosłownie ocieka miękką, balsamiczną, otulającą i absolutnie niemęczącą słodyczą – dosłownie tą samą, którą emanuje arcy zniewalająca Roma od Laury Biagiotti. Zupełnie jakby ktoś wziął klasyczne Homme Diora, (dziś w wyniku rozlicznych reformulacji, adekwatniejszym porównaniem będzie Homme Intense), a następnie zaserwował je na słodko, z niewielką domieszką kwiatów (fiołek i geranium). I choć zapach jest miękki otulający i słodkawy, to jest na tyle odmienny – iż nie jest to balsamiczna słodycz Diora Homme Parfum, zatem nie może być mowy o plagiacie.

Jest więc Prada Homme zupełnie nowym, autorskim pomysłem na majestatycznego irysa, w wykonaniu arcy utalentowanej Danieli Andrier – tej samej, której zawdzięczamy między innymi genialną Bottegę Venetę, Gucci Rush i wymienione na wstępie, wcześniejsze kompozycje Prady. Jeśli więc cenicie irysową, męską i lekko pudrowo wytrawną słodycz Diora Homme oraz miękką, finezyjną i arcy wykwintną słodycz Romy, to Prada Homme jest najprawdziwszym spełnieniem marzeń. Prada Homme łączy te dwie kultowe kompozycje – w jedną, perfekcyjnie skorelowaną i wyjątkowo przyjemnie wybrzmiewającą całość. Dodatkowo zapach cechuje akuratna, nieprzesadzona projekcja, pozwalająca na noszenie tych perfum przez śmiem twierdzić, cały rok (to bardzo szykowny casualowiec z lekkim zacięciem wieczorowym) oraz niezgorsza trwałość – więc ponownie zdejmuję przed Pradą czapkę i kłaniam się nisko…

rok powstania: 2016

nos: Daniela (Roche) Andrier

projekcja: bardzo dobra

trwałość: dobra

Głowa: neroli, pieprz,
Serce: irys, ambra, fiołek, geranium,
Baza: paczula, cedr,

Reklamy

Responses

  1. Blisko skórne trwałe do 4 godz.(potem to już tylko teoria zapachu) kremowe mydełko irysowe z minimalną domieszką naftaliny. W sam raz dla takiego typu jak na reklamówce- blady , zmęczony alkoholik w dobrej jakości płaszczu (tylko w płaszczu) i kapciach wychodzący późną nocą po kolejną butelkę wódki. Raczej dla 20 -30 latka.

  2. Twoja recenzja Piracie potwierdza moją pierwszą reakcję na to kolejne cudo od Prady. Podobnie jak Ty, ja również mam słabość do klasycznego przed reformulacyjnego Diora, a więc…….umarł Król, niech żyje Król ;).
    Pozdrawiam

    • też jestem mile zaskoczony, co jedynie potwierdza jakość perfum Prady oraz szacunek do klienta, czego nie można powiedzieć o np. najnowszych wypustach Diora czy Guerlain… 😉

  3. Zgłodniałem od rozmyslań nad niebanalnym irysem… 😉

    • gorąco polecam i zastanawiam się ilu ten zapach odbierze klientów na klasyczną Infusion de Vetiver?

      • Chyba tylko Ci co mają obiekcje do irysa mogą być obojętni…

        • wbrew pozorom, jest go tu bardzo mało, więc spokojnie, powtórka z Dior Homme im nie zagrozi 😉

  4. Gdzieś mi się w tyle głowy kołatała myśl o klimacie podobnym do Dior Homme. Śliczne to pachnidło. Prześliczne.

    • owszem, też sprawię sobie całą flaszkę, pozdrawiam

  5. My tu gadu gadu, a tymczasem w skpepie na lotnisku w Monachium zauważyłem wersję intense omawianego zapachu. Niestety, nie miałem szans na testowanie bo … nie było testera!!! Piracie, jak zyć?

    • czytałem że takowa jest ale jeszcze nie widziałem jej na oczy. Jak żyć? pozwól że zacytuję byłego premiera „krótko” (pewnie co by ratować ZUS przed bankructwem, poprzez wypłatę emerytur) 🙂

  6. Testowałem i są naprawdę boskie


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: