Napisane przez: pirath | 23 czerwca 2017

Tommy Hilfiger – Citrus Brights, czyli nowa era colognes…


Nie będę owijał w bawełnę i od razu oznajmię, że Citrus Brights nieźle namieszał w moim prywatnym rankingu lekkich wód kolońskich. Rozpychał się dosłownie łokciami, moszcząc sobie miejsce, w pierwszej dziesiątce moich ulubionych i rekomendowanych zapachów na lato – jako zapach naprawdę przyjemny i co równie istotne, niebanalny. Zresztą odnoszę wrażenie, że Tommy w ogóle się ostatnimi czasy wyrobił, jeśli chodzi o poziom sygnowanych przez tę markę perfum. To nadal są lekkie i niezobowiązujące kompozycje, ale podobnie jak u Calvin Klaina – czuć u Tommego odejście od banalnych, rasowo amerykańskich „owocowych soczków” dla małolatów i zwrot w stronę czegoś ambitniejszego i bardziej wyszukanego. Ewidentnie Hilfiger postanowił powalczyć z najlepszymi, ostatnio niestety dosłownie kopiując najlepszych, czego przykładem jest Tommy Bold – będący ordynarnym plagiatem* Banana Republic Classic. Tyle że BR Classic to jakby nie patrzeć, jedna z lepszych klasycznych wód kolońskich ever!, więc przynajmniej sklonowali najwyższą półkę.

*niby jest to plagiat Banana Republic Classic, ale paradoksalnie ostatnia reformulacja oryginalnego Classica, dosłownie zniszczyła te niegdyś fenomenalne perfumy i jedyną metodą, by móc się wciąż cieszyć tym nieco oldskulowym colognes, jest właśnie zakup Tommyego Bold’a. Wyobraźcie sobie jak bardzo Banana Republic musiało schrzanić reformulacją swoje własne perfumy, że trzeba kupić bądź co bądź bardzo dobrą „podróbkę” od konkurencji, by móc nadal cieszyć się brzmieniem oryginału… Jak na ironię, Tommy „powielając Classica„, uratował ten zapach przed zapomnieniem…

bergamotka

Szczerze powiedziawszy wątpiłem, że ktoś mnie jeszcze tak pozytywnie zaskoczy, zapachem osadzonym w jakże mocno eksploatowanej tematyce nowożytnego colognes. Brzmienie klasycznej wody kolońskiej nieco się zestarzało i przejadło – zresztą wiele osób kojarzy je z zapachem oldskulowych, a w sensie pejoratywnym „dziadkowych perfum„. By tego uniknąć klasyczna woda kolońska, by móc nadal istnieć i się sprzedawać, musiała ewoluować. Stąd od kilku lat możemy zaobserwować prawdziwą eksplozję kolońskich nowości i zupełnie innych brzmień, osadzonej w zgoła odmiennej stylistyce i wyrażonej totalnie odmienną paletą zapachową, głownie skrajnie syntetyczną. Niestety część z nich pachnie nie tyle cytrusami co płynem do dezynfekcji klimatyzacji samochodowej, jak ma to miejsce w przypadku Dioda Homme Cologne, czy Guerlain Ideal Cologne… 😉

limonka

A Citrus Brights jest wciąż cytrusowy, świeży, orzeźwiający, zielony, rześki i koloński oraz czysty, purystyczny, oszczędny w treści, minimalistyczny w kroju, i nowoczesny. A więc da się bez większych strat w treści połączyć cechy i przymioty tradycji z nowoczesnością – bo ten zapach choć pachnie bardzo nowocześnie i oszczędnie, wciąż tchnie duchem gorzkawego, esencjonalnego, wytrawnego – wreszcie nieco surowego i przaśnego jak przystało na rasowe colognes. Colognes, które utemperowano, ugrzeczniono i dostosowano do obowiązującej dziś (nie tylko w perfumiarstwie) poprawności politycznej, ale zapach wciąż ma jaja i mile zaskakuje. No i co najistotniejsze jest delikatny, diabelnie urodziwy i przyjemny w noszeniu, a to jest chyba w przypadku perfum najistotniejsze.

Podchodziłem do tego zapachu parokrotnie i zachwycił mnie swą rozkoszną chimerycznością i niekonsekwencją w brzmieniu, codziennie układając się nieco inaczej. Zupełnie jak Encre Noire od Lalique, w zależności od pory dnia, wilgotności i temperatury otoczenia – za każdym razem odgrywał swą rolę nieco inaczej. Raz przechylając się w stronę gorzkawo aromatycznych cytrusów, z wyraźnym cytrusowym pazurem, by innego dnia pachnieć bardziej mydlinami, coś na podobieństwo Prady Infusion D’Homme lub dosłownie jej odsłonie de Vetiver. Zapach jest przede wszystkim cytrusowy i zielono drzewny (igliwie sosny i jałowca), ale raczej w ujęciu ich zielonkawej, gorzkiej, wytrawnej i esencjonalnej, pachnącej olejkiem bergamotkowym, limonką i gorzką pomarańczą. Pomiędzy te wyraźnie niedojrzałe cytrusy wpleciono odrobinę pieprzu oraz Imbiru, które jeszcze bardziej podkręciły wytrawną aromatyczność tych ich zielonych skórek cytrusów, igieł iglaków i vetivery.

jałowiec

A jako przeciwwagę dla cytrusowej dominaty, w tle czuć odrobinę lekko pudrowo kremowych mydlin – zupełnie jakby wąchać jakieś luksusowe mydełko, więc miłośnicy Prady Infusion d’Homme, powinni być nader ukontentowani brzmieniem tła i głębokiej bazy Citrus Brights. Owo ukontentowanie odnajdą tu też miłośnicy szlachetnych, wyrafinowanych i finezyjnych brzmień – zaaranżowanych z klasycznie włoskim rodowodem – bo wąchając to cudeńko, aż trudno uwierzyć, że na flakoniku widać znaczek Tommyego, a nie którejś z zacnych marek europejskich, pokroju Hermesa, Lalique, Prady, czy Cartiera. A więc mamy przepięknie skomponowaną mieszankę iście Pradowych mydlin i niemalże Ellenowego, dobrze sprawionego cytrusa. Cytrusa wysmukłego i pełnego gracji, z częściowo wyciętym spektrum słodyczy i soczystości miąższu, w zasadzie bazującego jedynie na goryczy i zielonkawości skórki, ale wciąż swoistego i diabelnie przyjemnego w odbiorze. Tutejszego cytrusa pięknie dopełniają akcenty drzew iglastych, podkręcając i podbijając tę szlachetną, gorzkawą wytrawność. Szkoda że Dior Homme Cologne lub ostatnio zmasakrowany Dior Homme Sport, nie pachną właśnie tak…

wetivera

Zapach ma coś w sobie, coś esencjonalnego i aromatycznego, niczym Tommy Bold, a którą Bold zawdzięcza aromatycznemu dodatkowi jałowca – gdy Tommy Bright uświetniono dodatkiem igieł sosnowych (ja bym wcale nie wykluczył tu udziału jałowca), które zauważalnie podkreśliły wytrawność cierpkiej i gorzkawej bergamotki oraz zbalansowały delikatność „mydlanej” przeciw fazy. Tommy Bold ma podobny charakter, wytrawnej, wysoce orzeźwiającej i niewątpliwie męskiej wody kolońskiej – ale niestety jest perfidną kopią nieodżałowanego przeze mnie Banana Republic Classic. A może i stety, bo Classica zabito ostatnią reformulacją, więc cieszę się że na otarcie łez został mi chociaż Tommy Bold. Bold to również powiew, a raczej retrospekcja klasycznej, nieco oldskulowej wody kolońskiej – gdy Citrus Brights jest jej odświeżonym, bardzo współczesnym wydaniem. Ale co najistotniejsze Citrus Brights nie jest perfidną kopią – co już całkiem suwerenną, wyrafinowaną oraz wnoszącą sobą wiele świeżości i prawdziwie niebanalną kompozycją. Jak dla mnie petarda!…

rok powstania: 2016

nos: anonimowy geniusz

projekcja: bardzo dobra

trwałość: dobra

Głowa: lima, pomarańcza, cytryna, bergamotka, igły sosnowe,
Serce: lawenda, mięta, imbir,
Baza: haitańska wetyweria, kadzidło, różowy pieprz,

 

Advertisements

Responses

  1. Uzbierało się tych cudeniek ostatnio tak że z wycieczką do sieciówki nie będę już zwlekał. Szukam czegoś oryginalnego w tej materii na lato, więc jest duża szansa że podejdzie. 🙂

  2. Ale mi narobiłeś smaka na tą wodę.

    • sam sobie narobiłem smaka, a jeszcze 2 lata temu wołami byś mnie nie zaciągnął po zakup czegoś od Hilfilgera (poza ubraniami), a dziś zamierza nabyć powyższe + Bolda 🙂

  3. Świetna, cytrusińska recka! Trzeba sprawdzić.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: