Napisane przez: pirath | 11 lipca 2017

dlaczego Dior i Guerlain tak się ostatnimi czasy zeszmaciły? – czyli dziś będzie emocjonalnie…


Nie zdzierżyłem moi drodzy, więc przepraszam za ten wybuch frustracji i emocjonalne zacięcie wpisu, ale nie mogę stać obojętnie – gdy na moich oczach filary górnolotnego perfumiarstwa są podcinane i prostytuowane w imię zysków… To już nie te czasy, gdy min, Dior i Guerlain były firmą rodzinną, albo zarządzaną przez radę nadzorczą i kontynuowały wizję i politykę założyciela marki. Czyli nadrzędnym celem była nie tylko kasa, ale i sygnowanie wysokiej jakości produktu i dbałość o ideały i wizerunek marki. Niestety finalnie obie marki zostały sprzedane, a zakupiła je grupa /koncern LVMH (są też właścicielem min. sieci drogerii Sephora oraz Louis Vuitton, Céline, Loewe, Fendi, Donna Karan, Berluti, Givenchy, Marc Jacobs, Kenzo, Emilio Pucci, StefanoBi, Thomas Pink, Nowness, Dior, Hubolt Bvlgari, Christian Dior Perfums, Givenchy Perfums, Guerlain, Kenzo Perfums, Acqua di Parma, Fresh, Benefit Cosmetics, Make Up For Ever, Perfumes Loewe, Maison Francis Kurkdjian i inne), więc komu ma zależeć na dbałości o jakość i reputację?

Prezesikom z odgórnego nadania, którym zależy wyłącznie na zgarnięciu swojej niebotycznej premii rocznej, za wygenerowanie lipnych wzrostów? Ja mam świadomość, że to jest biznes i ktoś zapłacił ogromną kasę za te dwie marki – więc chce by ta kasa szybko mu się zwróciła, stąd goni i doi oba brandy (odnoszę wrażenie, że dosłownie je prostytuując), by wycisnąć z nich jak najwięcej kasy, ale za jaką cenę!. A no sygnując coraz bardziej tandetną (acz nie tanią) i populistyczną masówkę, której jakość i przede wszystkim poziom, można porównać do wytworów innych tuzów komercyjnego mainstreamu, jak Hugo Boss, Paco Rabanne, Calvin Klein, czy Lacoste. Oczywiście o gustach się nie dyskutuje, bo każdy ma swoje. No właśnie, każda potwora znajdzie swego amatora, bo na ambitną, nietuzinkową i wysublimowaną stylistykę Guerlain oraz Diora też był klient (w dodatku płacił za to i stojącą za tymi markami jakość), a teraz wszystko zrównano i wrzucono do jednego mainstreamowego worka…

Po ekskluzywnych i dopieszczonych perfumach Diora zostały tylko nazwy historyczne i niebotyczne ceny – ale słabo mi się robi jak sobie przypomnę, jak nędznymi popłuczynami okazał się niedawno przeze mnie wąchany Dior Fahrenheit!. Uwierzycie, że prawie serce mi pękło z żalu na myśl, że już nigdy nie będę nim pachniał? (bo to jak pachnie teraz nawet nie przypomina zacnego oryginału z przed ledwie dekady)… Zresztą ostatnimi czasy intensywnie ciosałem na łbach Diora i Guerlain kołki – utyskując na żałosny, wręcz żenujący poziom ich najnowszych perfumeryjnych nowości i coraz gorszą jakość. Zwłaszcza w kontekście wyjątkowo słabej linii Guerlain Ideal oraz nowego Diora Sauvage i zmasakrowanego ostatnią reformulacją Diora Homme Sport 2017. Ten ostatni jest tak denny, że śmiać mi się chce, ale o zgrozo – jednak są osoby, które wystawiły tym miałkim popłuczynom pozytywną cenzurkę… Tym niemniej, gdy spojrzeć na właściciela tych marek, wielkiego i napuszonego LVMH, epatującego na każdym kroku ekskluzywnością, prestiżem, dbałością o jakość i elitarność – ponownie śmiać mi się chce, gdy pomyślę o jakości zapachów Gueriali Ideal i Diora Homme Sport oraz Sauvage i zestawię ją z „wydumanymi ambicjami” brandu matki… Ha ha ha, serio z tym chcecie walczyć o portfele najbardziej wymagającego klienta w którego celujecie? 😉

Nosz kuźwa, jak chcecie być ekskluzywni i dbacie o jakość, to dlaczego serwujecie swoim klientom takie szczyny? Czy pójście w stronę tandetnej masówki to wasza metoda na pozyskanie i zatrzymanie przy sobie klienta? Przecież konkurencja oferuje dokładnie to samo, z tym że tańsze i lepiej rozpoznawalne – więc czym chcecie kupić jego lojalność?!… Tylko idiota pomyśli, że ludzie ceniący sobie jakość i elegancki krój perfum, z którego ongiś słynęły oba ikoniczne brandy – zatrzymają tandetne, nijakie i bezpłciowe zapaszki, konweniujące jakością i treścią z najpodlejszym massmarketem. Sądzicie że wasi klienci są nieobeznanymi idiotami i te sromotnie przepłacone wydmuszki – zatrzymają przy was wymagającego klienta o wyrobionych gustach?… Powiem tak, zwolnijcie wasz nieudolny zarząd, który próbuje sabotować działania i wizerunek tych dwóch marek i co najgorsze z rozmysłem dewaluuje ich prestiż i wartość w oczach klientów!. Zresztą wystarczy popatrzeć co się stało z Gucci, której niefrasobliwy zarząd, oddał markę pod władanie nieudolnej Fridy Giannini i do czego to markę Gucci doprowadziło, po paru latach jej rządów. Firma znów stanęła u progu bankructwa, z którego została lata temu odratowana, dzięki umiejętnościom Toma Forda, na szczęście w porę się ocknęli i wywalili panią Giannini z roboty, na powrót sygnując ambitne brzmienia z których słynęli.

Czy Dior i Guerlain mają skończyć i skończą podobnie, w rękach nieudolnych dyrektorów generalnych? Czy też poderżną gardła tym kurom dotąd znoszącym złote jaja, bo zarząd ma apetyt, by te kury znosiły strusie jaja – a gdy padną z wycieńczenia lub rozpruje im kupry, to co, zawołacie Toma Forda na pomoc, niech je jakoś pozszywa? Wybaczcie mą frustrację i złość, ale szlag mnie trafia, gdy widzę jak banda nieudaczników z zarządu tych brandów, niszczy i obraca w perzynę marki legendarne, ikoniczne, ponadczasowe – zamieniając je w synonim komercyjnej rynkowej tandety… Po pierwsze, tym markom takie prostytuowanie się o gusta klienta masowego po prostu nie przystoi, a po drugie nie mają szansy w konfrontacji z brandami które mają w tym temacie ugruntowaną pozycję rynkową. Bo ktoś kto kupuje niezobowiązujące casualowce i świeżaki od Hugo czy Lacoste, za powiedzmy 150-200 zł nie da za te same perfumy 300-500 zł, bo są od jakiegoś tam Diora czy Guerlain. Sorry ale przysłowiowy Seba, śmigający w ortalionowych dresach nie wie co to Guerlain lub Dior – on ceni Armaniego, Hugo, CK i Lacoste, bo pasują mu pod jego sportowy look i kojarzy je z prestiżem – bo nosi na dupie ich konfekcję, obok butów i dresów Adidasa czy Nike… Kuźwa czy tylko ja widzę, że obecna polityka tych brandów to linia pochyła w dół? A tak na serio, to co zrobili z Diorem Fahrenheitem zakrawa o bestialstwo i profanację!…

Zatem za obecną, coraz gorszą kondycję obu marek i ich powolny upadek i postępującą dewaluację, obwiniam ich obecny zarząd i politykę aktualnego właściciela obu brandów. Gdyby te marki wciąż były w rękach ludzi, którym zależało na pięknie, prestiżu, jakości i sztuce perfumeryjnej przez duże S, a którą kultywowano tam z pasją – to nie wątpię, że jakość sygnowanych ich logo perfum stałaby na o wiele wyższym poziomie. Oczywiście powiecie, że realia rynkowe się zmieniają, że czasy zwalistych śmierdzielów i rozpasanych kompozycji minęły, że dziś liczy się niezobowiązująca prostota i neutralny minimalizm – owszem, ale czy patrząc na wykwintne i wciąż finezyjne kompozycje Cartiera, Lalique, Hermes, Bentley, Loewe, Prady, Biagiotti, czy Muglera – ktoś ma jeszcze wątpliwości, że da się pogodzić jakość z nowoczesnym i świeżym brzmieniem? Jestem pewien, że gdyby za krój perfum Diora (wątpię by Demachy miał tam jeszcze coś do gadania) odpowiadał ktoś kto kocha perfumy, taki Fahrenheit wciąż pachniałby jak należy, zamiast profanować nazwę nieodżałowanego klasyka – a Dior Homme Sport nie byłby tak tragicznie dennymi popłuczynami… ufff trochę mi ulżyło…

p.s. wpis ilustrowany zdjęciami w moim odczuciu najgorszymi ostatnimi laty porażkami i niekwestionowanymi postrzałami w stopę, u obu marek…

p.s.2 po prostu trzeba się pogodzić z tym, że pod tymi rządami (i w tym modelu zarządzania) nie będzie już ambitnych i wysokiej jakości premier, od tych dwóch marek i tyle…

Reklamy

Responses

  1. Jesteś blogerze jako ten Rejtan drący szaty w akcie rozpaczy nad upadkiem perfumiarstwa, którego kunszt tylko nieliczni (Tobie podobni) potrafią docenić… Cóż za patos! 😀 😀

    • oj tam patos od razu 🙂 staram się walczyć o bliskie memu sercu wartości oraz co za tym idzie mój żywotny interes – i nie wstydzę się tego przyznać publicznie, pozdrawiam 🙂

  2. Myślę że najlepiej jest pogodzić się z tym na co wpływu nie mamy. A może bardziej docenić to co mamy?
    Zdaję sobie sprawę z tego że wiele ukochanych zapachów niedługo zniknie już całkowicie z obiegu (aukcje i niedobitki z magazynów) pozostanie wtedy wąchać ich (jeśli będą) nowe wersje i się radować, bądź szukać altetnatyw…

    Piękne wspomnienia na szczęście zawsze pozostaną. 🙂

    P.S. Ostatnio w sieciówce już chyba z nudów sięgnąłem po Opium EdT i oniemiałem. Mam wrażenie że (nie wiem jak to możliwe) coś w nim poprawili. Więcej balsamicznosci i piękna soczysta czarna porzeczka zaskoczyły mnie swym rozmachem. Swego czasu kupiłem vintege EdT rocznik 2005 czyli sprzed wielkiej kastracji z napisen na pudełku wychodzacym poza obrys koła. I mam wrażenie że ten z założenia starzec nie pachnie tak dobrze jak obecna jego wersja (jakby z oddechem aldehydowym i większą dziurą w szwach). Z obserwacji wynika że zrobili potajemne cięcie zachowując pudełka z 1995 a później wrócili do formuły. Dokładnie tak pamiętam pierwsze Opium. Wiesz, to charakterystyczne nasycenie… Muszę jeszcze wnikliwiej to zbadać bo nie dowierzam temu doświadczeniu.
    Było by miło jakbyś zerknął w wolnej chwili i się wypowiedział. 😉

    • ja już dawno się w tym aspekcie poddałem i prawie straciłem ochotę by dalej pisać o perfumach, bo jaki jest sens opisywać starannie coś – co za rok, góra dwa jakiś kreatywny idiota zniszczy reformulacją? teraz mam po prostu wywalone na reformulacje, przestałem się tym podniecać i zadręczać wycofaniem ulubieńców z rynku. Jest tego tyle że i tak życia mi nie starczy na poznawanie nowości, więc tak na to patrząc, przemijanie klasyków mniej boli i jest mi z tym lżej 😉 Niestety nie znam wersji z 1995 więc nie mam porównania, zresztą sam posiadam resztki wersji 2009

  3. Odnoszę wrażenie, że to nie tylko „rejtanada” w imię patosu ; ) Tu nie chodzi o to, że wypuszczamy słabiznę z dużym zyskiem bo i tak to kupią. Te firmy to dziesiątki lat budowania jakości i prestiżu. Teraz liczy się tylko głupi arkusz kalkulacyjny, a prestiż zastępuję się falą oczojebnych reklam. Dior to nie tylko garsonki a reszta to jakoś tam się dopasuje. Nie wiem, może stary jestem, ale ten pier… pęd za zyskiem ( czyt. chciwość ) jest w stanie zniszczyć na swojej drodze wszystko. I to począwszy od kromki chleba a na naszej planecie kończąc… Myślę, że przeciętny klient takiej drogerii S też już zauważa, że coś jest nie tak, ale… to przecież Dior.
    Pozostaje nam tylko szukać takich marek, gdzie 100ml edt nie musi oznaczać 1000% zysku i jak by co to wypuścimy special edition intense fresh oud cologne… kupią ; )

    • dokładnie, te dziesiątki lat budowania marki, reputacji i prestiżu spłaszcza się wyłącznie do aspektu drenowania kieszeni frajerowi, który poleci na markę… to przykre, zwłaszcza gdy w imię maksymalizacji zysków padają legendy i brandy ikoniczne, jak właśnie Guerlain, Dior czy Chanel, bo zarządzająca nimi banda krótkowzrocznych idiotów nie chce jeść małymi łyżeczkami… Sygnują nam g*wno więc trzeba zacząć głosować nogami i ignorować oraz potępiać publicznie marki stosującą podobną taktykę – a nic nie zaboli ich bardziej niż głosowanie portfelem. Nawet dumny Dior padnie na kolana przed suwerenem, gdy widmo bankructwa zawita i nagle się okaże że jednak można produkować dobrej jakości perfumy – więc cierpliwości, zmądrzeją gdy słupki polecą w dół, a tego jestem akurat pewien…

  4. To pokazuje że żaden zapach nie był warty tej kasy co chcieli za butelki. Zysk na tym jest ogromny-dla pośredników. Kiedyś hermes był prestiżowy a dziś … idziesz do rossmanna i na razie masz ogródki . Na razie ogródki a potem pewnie reszta. Takie czasy . Pachnie ? Pachnie ! To kupuj! Nie ważne jak pachnie ale kupuj.Kupuj. Kupuj . Kupuj.

    • Akurat dobrze, że ogródki Hermesa trafiają na półki perfumerii w czasach, w których reszta marek zawodzi, jak ktoś szuka czegoś specjalnego to przynajmniej ma szansę je poznać… „plebs” i tak nie ruszy, raz byłem świadkiem jak jakaś Pani kupowała dla męża perfumy, sięgnęła po Hermesa i wymieniała jakieś dziwne nuty, których zdecydowanie czuć nie mogła, ale to one jej się nie podobały 🙂

      • Owszem, też jestem zdania że Hermes w innych perfumeriach niż drogie sieciówki, ma szansę spopularyzować markę u szerszej grupy docelowej. Elitarność elitarnością, ale gdy spadają zyski ze sprzedaży w sklepach snobistycznych, to tonący chwyta się drogerii 🙂

    • Owszem, zresztą nie mm złudzeń że każda marka chce zarabiać, ale gdy zostanie zachwiana delikatna równowaga pomiędzy ceną, forma oraz treścią, to nawet prestiż nie pomoże, a tym bardziej nadwątlony prestiż, którego nie będą w stanie naprawić kolejne miliardy wpompowane w promocję – ale skąd banda krótkowzrocznych idiotów po pseudo szkołach zarządzania może o tym wiedzieć? Dopóki zarządy tych marek są wynagradzane za swą pracę przez premie za sztucznie wykreowane przyrosty, to nadal będziemy mieli do czynienia z postępującą patologią na rynku…

  5. Niestety serce boli. Dior to moja ulubiona marka. O ile jestem w stanie zrozumieć, że decydenci chcieli mieć swojego Bleu, czy Code’a w postaci Sauvage, czyli maszynkę do robienia pieniędzy. Tak nie rozumiem dlaczego niszczą perfumy, które już posiadają. Przecież nowy Dior Homme Sport pachnie jakby Demachy w połowie prac nad formułą wyszedł zapalić i nie wrócił. Ponadto nie rozumiem sensu w czasach tworzenia nastu flankerów, wycofywania poprzedników.Przecież Sport 2012 to świetne perfumy, czy nie mogą istnieć razem z nowymi. Wiem, marketing, odświeżania wizerunku – p1erd0lenie. A motyw z ujednoliceniem flakonów Guerlain, to w ogóle jakiś wyższy poziom absurdu, skąpstwa i myślenia słupkami w excelu. 

    • Owszem boli, sam nie mogłem długo odżałować linii Homme, więc wiem co czujesz… nie mam wątpliwości że to co się dzieje i stało z tymi zapachami, to celowy i z premedytacją forsowany zabieg mający na celu pchnąć Diora na tory komercyjnej i przystępnej dla nosa masówki, ale nie tędy droga i poniosą za to pospołu z Guerlain wysoką cenę. obie marki skundliły się bo tak chce nowy właściciel, więc pięknie to ująłeś, Demachy wyszedł na fajkę i nie wrócił, bo zapłacili mu tylko za kilka godin pracy nad tym projektem, co niestety czuć. A nikt mi nie powie że geniusz jego pokroju świadomie i z premedytacją popełniłby takiego gniota… Podziękujmy zatem obu markom, omijając je szerokim łukiem oraz powinszujmy ich nowemu właścicielowi, wybitnego wyczucia strategii rynkowej i ekonomii 🙂

  6. Ja niestety jestem zdania, że obaj bardzo zdolni perfumiarze, czyli Demachy i Wasser poszli, a raczej popłynęli z nurtem obowiązujących trendów i zaczęli produkować takie gnioty. I moim zdaniem wciąż mają dużo do powiedzenia. Oni po prostu chcą robić takie zapachy.

    • A mi się wydaje, że po prostu mają na to wy*ebane i robią to co się od nich oczekuje, czyli płytkie, beznamiętne gnioty – bo strategią zarządu marki jest zarabiać i zwiększyć sprzedaż. Zatem schowali dumę do kieszeni i robią dokładnie to, za co im się płaci… Więc co z tego że potrafią i być może chcą robić lepsze perfumy, skoro odgórnie podcina im się skrzydła poronioną polityką zarządu? Ponadto nie wierzę, że tu chodzi o dopasowanie się do mody i trendów, bo te jak wiemy marki modowe dowolnie pod siebie kształtują. Oni po prostu robią ukłon w stronę tandetnej i w swym mniemaniu podobającej się wszystkim masówki, która łatwo i szybko się sprzeda – ale przecież ludzie nie są idiotami i na dłuższą metę to nie ma prawa zadziałać, ale to już będzie problem kolejnego dyrektora generalnego 😉

  7. Pirath, co sądzisz o wodzie Diora Higher? Mam okazję ją kupić w wersji pierwotnej, ale oczywiście drożej, jest duża różnica w zapachu tej pierwszej z tą obecną? Mam dylemat. Pzdr

    • Szczerze? wąchałem go kiedyś parokrotnie i dość przelotnie i jeśli mam być szczery to niczym szczególnym mnie nie zachwycił. Do tego stopnia wydał mi się nieciekawy, że nawet nie zrobiłem jego recenzji – więc obawiam się że Ci nie pomogę, bo zapachu po prostu nie znam i nawet nie kojarzę jak pachniał 🙂 przykro mi, pozdrawiam

      • I bardzo dobrze, trzeba niszczyć nijakość, oddałem go i wymieniłem na czarnego AdG 🙂
        I teraz czuję że czymś pachnę 🙂
        Pozdrawiam

        • o tak wersja perfumowana pachnie doprawdy zacnie, więc winszuję wyboru, pozdrawiam 🙂

  8. To się nazywa maksymalizacja zysków, cięcie kosztów i nabieranie frajerów. Dziś już nic nie jest tym czym się wydawało.Takie czasy. Niestety.

  9. Jeszcze raz… zastanawiam się co nam pozostaje ? Które firmy nie zatracają się w tej swojej pazerności. Nie odczytajcie tego oczywiście w taki sposób, że mają produkcję zapachów traktować charytatywnie. Po prostu zdrowe zasady, mając w świadomości to, że przestały to być już dobra luksusowe a stały się raczej masowe. Uczciwa cena adekwatna do jakości i zaangażowania ; )
    Wracając do pytania… Hermes, Lalique, Bentley… Azzaro… Mercedes… czy może już wkrótce tylko firmy arabskie ( w kontekście reformulacji : )

    • z tym mercedesem to rozumiem taki żarcik? 😉 obawiam się, że perfumiarstwo to nie jest dziedzina w której można coś wymusić lub unormować prawnie (ze względu na płynność i dosłowna eteryczność omawianych zagadnień, których ocena w dużej mierze pozostaje w absolutnie niemiarodajnej i wysoce subiektywnej sferze), bo jeśli nie ma szczerej woli po stronie producenta, to żadne przepisy prawa, (a te omijają perfumy i zasady ich tworzenia bardo szerokim łukiem), to nadal będziemy mieli do czynienia z patologią, kłamaniem w wykazach nut i sprzedawaniem sromotnie przepłaconego badziewia, nad którego jakością absolutnie nikt nie czuwa – poza bandą nawiedzonych wariatów z IFRA, którzy mam wrażenie bardziej robią raczej dobrze producentom niż bronią interesu konsumentów…

      • Po części tak ; ) z tym mercedesem, ale… jeśli dalej wszystko ( czyt. firmy w których perfumy były silnym dopełnieniem całości ) pójdzie w takim kierunku to kto wie, czy… marka która sama i a własne życzenie, zsuwa się z piramidy prestiżu nie zaczyna konkurować z firmą która nic nie udaje ( czyli lekko, łatwo choć już te nuty grali ) ?

        • Mercedes to jedna z wielu na pierwszy rzut oka prestiżowych i elitarnych marek, która świadomie zrezygnowała ze swego prestiżu, elitarności i jakości – w imię łatwego zysku, oferując coraz tańsze i co za tym idzie, coraz bardziej tandetne samochody tzw. masowe. Zachciało im się pieniędzy przeciętnego zjadacza chleba i to pod jego gusta i przede wszystkim możliwości finansowe kierowany jest główny nurt oferty. Mercedes nie zarabia na drogich i naszpikowanych elektroniką S klasach, oni robią kasę na relatywnie tanich hetchach i sedanach ze średniej i niskiej półki. I to samo jest z Guerlain. Górnolotne i wysmakowane zapachy z których dotąd marka słynęła niestety nie trafiają w gusta klienta masowego, bo są dla niego zbyt wyrafinowane i wykwintne – stąd zwrot w stronę sygnowania populistycznego badziewia, ale podobającego się przeciętnemu odbiorcy perfum. Niestety nie potrafię wyrazić tego bardziej finezyjnie, co by przypadkiem kogoś nie obrazić moim rażącym brakiem poprawności politycznej, ale szczerze powiedziawszy mam to gdzieś 😉

  10. PAnowie az przyjemnie czytać ,ze sa mężczyźni ,którzy są wrazliwi na zapachy.Moze w takim razie wypowiecie sie na temat zapachów damskich,co Wam sie podoba?

    • Dziękujemy i tym milej witamy w swym gronie Panią, która potrafi ową przypadłość docenić 😉

  11. Mam Ideal’a – kupiłem po wielu testach i nic lepszego nie zauważyłem w perfumerii stacjonarnej. Wg mnie to nie są szczyny.

    • O gustach się nie dyskutuje i nie będę negował Twojego wyboru, jeśli zapach spełnia Twe oczekiwania. Tym niemniej z perspektywy setek zapachów z którymi miałem dotąd styczność i przez pryzmat dorobku marki Guerlain – z całą stanowczością będę obstawał przy mojej ocenie.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: