Napisane przez: pirath | 9 października 2019

Joop! – Homme Absolute, czyli coś pomiędzy Loewe a Bentleyem…


Trafiłem na niego przypadkiem, włócząc się w ubiegłą sobotę po Galerii Katowice i zadurzyłem się w nim od pierwszego niucha… Nie będę owijał w bawełnę, spodobał mi się tak bardzo, że wyszedłem z flakonem, więc miło mi zakomunikować że oto trafiłem na kolejne warte grzechu objawienie. I powiem szczerze jestem zdumiony, bo nie spodziewałem się, że w dobie lansowania zapachów wydmuszek, jedynie udających wyglądem i nazwą że są Absolutnym i Perfumowanym zwieńczeniem kolekcji Homme – trafię na Absolutepełną gębą” i jajami. Wprawdzie „jądra” tegoż Absolute są zgodnie z obowiązującymi trendami starannie wygolone – ale mimo tego, ten Joop! ma czym wypełnić slipy… 😉

Antoine Maisondieu, perfumiarz który stworzył to szlachetne pachnidło, naprawdę kocha kadzidło i bób tonka – i co czuć, potrafi się z nimi obchodzić jak mało kto… Zwłaszcza jeśli chodzi o fasolę tonka, bo z nią najłatwiej przesadzić, czyniąc z kompozycji siermiężną i zwalistą kłodę, pokroju nieznośnie irytującego Versace Eros. Ale co tu dużo mówić, min. Bottega Veneta PH (cały klan), Burberry London, CdG Black, Guci Rush wyszły spod jego blottera, więc tyle w temacie referencji tego Pana. Powiedzmy sobie wprost, zapachy z pod szyldu Joop! nigdy nie grzeszyły lekkością i finezją, ale tytułowy Homme Absolute jest nią w każdym calu. I to pomimo tego, iż z wyglądu flakonu, nazwy kompozycji oraz wykazu nut, jest to pachnidło na wskroś poważne, wieczorowe i uwaga, nader zmysłowe.

Wspomniane kadzidło i fasolę tonka ujęto tu z taką gracją i lekkością, iż w praktyce jest to pachnidło wprost stworzone do noszenia go na co dzień, właśnie w okresie jesienno zimowym (podobnie jak Burberry London). Otula, rozgrzewa i wybitnie podnosi poziom endorfin, dając prawdziwą frajdę z noszenia. Przez krótką chwilę czuć tu również wymieniony w wykazie nut czarny pieprz i wetywerę, ale umieszczono je wyraźnie na drugim planie, jako tło. I przysięgłym że jest tu również goździk (przyprawa), stąd obcując z akordem otwarcia, nie sposób uwolnić się od skojarzenia z genialnym Loewe 7, a z drugiej strony, przez tę swoistą kadzidlaną balsamiczność , z również bardzo udanym Bentleyem Infinite. Przyznacie że to naprawdę zacne towarzystwo i wysoka półka do dotrzymywania kroku.

Jest więc to zapach bardzo szlachetny i pomimo tematycznego podobieństwa (bardzo ulotnego) do Loewe 7, wciąż oryginalny. A dzięki balsamiczno otulającemu brzmieniu, z doprawionej przyprawami słodyczy, nosi się go zaskakująco, lekko, przyjemnie i nienachalnie. W pierwszej fazie zapach jest naprawdę podobny do również goździkowego Loewe 7, jest też subtelnie korzenny i lekko pikantny, by w fazie dojrzałej ścielić się miękko na skórze, w stylu Bentleya. Czuć też że mamy do czynienia z pachnidłem nietuzinkowym, wyrażonym ze smakiem i pomimo stajni z której się wywodzi, bardzo dyskretnym (chwilami wręcz za bardzo). Ale pomimo swej chwilami wręcz zbyt daleko posuniętej delikatności, jest to rasowe EdP i rodowodowe Absolute, a nie spłodzona na fali koniunktury atrapa, jedynie aspirująca nazwą i lokowaniem produktu do sfery premium. Tu naprawdę czuć, że są to perfumy (EdP) z prawdziwego zdarzenia, subtelne, powłóczyste, otulające i bogate w treść. Jestem naprawdę mile zaskoczony i gorąco polecam Homme Absolute jako wyśmienitego kompana na jesiennie chłody i słotę.

projekcja: umiarkowana, by nie powiedzieć blisko skórna

trwałość: przeciętna, adekwatna do osiągów EdP

rok powstania: 2019

nos: Antoine Maisondieu

głowa: czarny pieprz,
serce: ylang ylang,
baza: wetywera, fasola tonka i kadzidło,

Reklamy

Responses

  1. Dzień dobry,
    Odwołując się do Pańskiego doświadczenia chciałbym spytać, jakie jest prawdopodobieństwo, że nadal sprzedawane zapachy np. Minotaure Palomy mają identyczną recepturę z tą z dnia premiery tegoż. Może czytanie recenzji sprzed lat mija się z celem z powodu reformulacji.
    Pozdrawiam. Mariusz.

    • Witam, bardzo dobre pytanie. Obawiam się że prawdopodobieństwo iż jakiekolwiek perfumy nie zostaną zmodyfikowane jest znikome. Prędzej czy później każde perfumy będą modyfikowane i w recepturze na przestrzeni lat zajdą mniej lub bardziej zauważalne zmiany, bo w recepturze ktoś będzie grzebał. Niestety to już siła wyższa i jak dla mnie największy bój dupy przy pisaniu recenzji perfum, bo sam nie wiem kiedy moje teksty stracą aktualność, bo przecież o reformulacjach producent nikogo nie informuje, bo nie musi. Jedyne co można zrobić to porównywać i testować na własnej skórze przed zakupem. Moim zdaniem dopóki nie zmieni się kulawe w tym zakresie prawo, trudno mówić o zagwarantowaniu klientowi powtarzalności produktu i egzekwowaniu praw konsumenta, do min zwrócenia produktu, który został wyczuwalnie zmodyfikowany względem wersji pierwotnej. pozdrawiam

  2. Bardzo dziękuję za tę recenzję, bo ten Joop również wpadł mi w nos podczas rekonesansu w perfumerii stacjonarnej a teraz jest już zamówiony. 🙂

    • dziękuję, cała przyjemność po mojej stronie;)

  3. Dzień dobry.
    A nie sądzi Pan, że podobne nuty już grali w Joop Wow! Posiadam oba zapachy i owszem można doszukiwać się szczegółów co nie zmienia faktu, że oba są w odbiorze zbliżone (takie same).

    • Owszem jest pewne podobieństwo, ale myślę że po prostu cała paleta zapachowa Joopa zmierza od premiery Joop Wow w innym, szlachetniejszym i mniej krzykliwym kierunku

  4. Dzień dobry

    Całkiem takie samo jak Joop WOW 🙂 niby inne ale w końcowej fazie takie samo.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: