Napisane przez: pirath | 18 stycznia 2012

jak nie urok to sraczka, czyli jak przechowywać perfumy?


Miał być wielki come back i kolejne recenzje, ale tym razem w efekcie przeziębienia zborsuczył się mój nos… zatem będzie kilka tematów zastępczych do czasu aż z urlopu powróci moje powonienie… Temat niby trywialny, błahy i często bagatelizowany, bo przeciętny użytkownik perfum płci męskiej ma ich zazwyczaj tyle co wszystkich swoich par butów (bez butów żony/dziewczyny/kochanki, bo te swoimi zasobami obdzieliłyby pluton wojska) i nie odczuwa z tego powodu rozterek ani niepokoju mijając każdą perfumerię… ponoć są tacy… 😉

Oczywiście mam tu na myśli przeciętnego Kowalskiego, który perfumy zużywa dużo prędzej nim te choćby zbliżą się do daty ich teoretycznej przydatności – liczonej zwyczajowo od momentu pierwszego użycia/otwarcia… co jednak ma zrobić perfumoholik, którego kolekcja liczy kilkanaście, kilkadziesiąt, a nawet kilkaset pozycji? przecież nie zdoła tego zużyć podczas naturalnej eksploatacji w przeciągu 5 czy 10 lat… częstokroć ów perfumomaniak jest w posiadaniu prawdziwych rarytasów… zapachów rzadkich, legendarnych i zazwyczaj od dawna nie produkowanych… prawdziwych białych kruków, wartych nierzadko fortunę…

Jak zatem przechowywać swoją kolekcję perfum, by odwlec niekorzystne działanie czasu i spowolnić procesy chemiczne nieustannie zachodzące we wnętrzach flakonów? przede wszystkim perfumy – podobnie jak wino – nie lubią zmiennych warunków leżakowania*, ostrego światła, nadmiernej wilgoci, gorąca i gwałtownych skoków temperatury
*(to właściwe określenie, szczególnie mając na myśli vintage)

Tak więc odpada najczęstsze i najbardziej naturalne miejsce przechowywania perfum – czyli łazienka… często panują w niej skrajne odmienne warunki pod względem temperatury i wilgotności… perfumy nie lubią częstych zmian w swoim otoczeniuszkodzi im też silne światło zarówno słoneczne jak i ostre oświetlenie sztuczne – więc stała i jakże efektowna ekspozycja na toaletce w nasłonecznionej sypialni to również kiepski pomysł…

Musimy pamiętać, że perfumy to nic innego jak chemia i składniki naturalnego pochodzenia (a więc organiczne) zmieszane razem w określonych proporcjach i rozcieńczone alkoholem… owszem alkohol konserwuje – ale pod wpływem światła, wilgotności i wysokiej temperatury procesy chemiczne zachodzące w flakonach ulegają znacznemu przyśpieszeniu i perfumy najzwyczajniej w świecie błyskawicznie się psują… pal licho jeśli ulubiony zapach jedynie się odbarwi od nieustannego bombardowania fotonami… najczęściej jednak zabawa kończy się na sfermentowanym fetorze – zamiast znajomej, lubianej woni… należy też pamiętać, że pierwsze symptomy zepsucia perfum rzadko kiedy są aż tak… namacalne…

Zazwyczaj zaczyna się od lekko pogorszonej trwałości… bukiet kompozycji zaczyna się wypłycać i redukować o pewne nuty… pojawiają się przekłamania i często nieprzyjemne wonie w okolicach bazy, których nosiciel często nie jest w stanie samodzielnie wyłuszczyć… chcielibyście tak pachnieć, gdy zwyczajowo używamy perfum dla własnej ozdoby i zwrócenia na siebie uwagi płci przeciwnej?

Dodatkowo należy pamiętać, że atomizery i zamknięcia flakonów (zwłaszcza te z korkiem do miziania po skórze) nie są hermetyczne i część zawartości z czasem na pewno samoistnie odparuje (jest to nieuniknione zjawisko), a już na pewno za sprawą pompki atomizera powietrze wraz z obecnymi w nim zanieczyszczeniami dostaje się do środka flaszki… to właśnie dlatego czas zdatności do zużycia perfum i kosmetyków liczy się od chwili ich pierwszego otwarcia/użycia… szczególnie narażone na szybkie psucie, są perfumy zaopatrzone we wspomniane „staroświeckie korki do łatwego (wysoce niehigienicznego) aplikowania wonności bezpośrednio na skórę… jak wiemy nasza skóra nigdy nie jest idealnie czysta… są na niej bakterie, sebum i martwe części naskórka – które przeniesione na korek od flakonu – znacznie przyspieszają procesy fermentacji i rozkładu perfum… dlatego sugeruję, by osoba obdarowana tak opakowanymi perfumami – przelała część zawartości do wygodniejszej w użyciu perfumetki z atomizerem i aplikowała perfumy bezdotykowo… naprawdę szkoda, by cenna zawartość flakonu się zepsuła i trzeba będzie perfumy wyrzucić…

Oczywiście podawane na opakowaniach 24 lub 36 miesięcy trwałości od chwili otwarcia jest to domniemany i bardzo elastyczny okres (bez silnie zauważalnych zmian w kolorze, trwałości i zapachu perfum – dyskwalifikujących perfumy w użytkowaniu) i może się znacząco wahać w zależności od warunków, w których perfumy były składowane, nim trafiły na perfumeryjne półki, a potem na domową toaletkę… nie bez znaczenia jest też czas produkcji – dyskretnie zaszyfrowany w numerze partii na każdym flakonie i jego opakowaniu… w sieci można spotkać różne mniej lub bardziej skuteczne „kalkulatory„, które są w stanie rozszyfrować przepuszczalną datę produkcji naszego flakonu perfum, choć nie ukrywam, że także tu trafiają się spore rozbieżności i dlatego nie można na nich bezwzględnie polegać…

Zatem perfumy mogą się zepsuć bardzo szybko (źle przechowywane i aplikowane np. bezpośrednio z korka), ale można też ten okres znacznie wydłużyć, bez zauważalnej straty jakości i cech produktu… ja swoje perfumy trzymam w zamkniętej szafce, by ograniczyć działanie światła dziennego i sztucznego w pomieszczeniu, gdzie przez cały rok panuje podobna temperatura zbliżona do ~20 stopni celsjusza… oczywiście nie jest to temperatura idealna i pożądana przy ekstremalnych metodach rodem z profesjonalnego „vintage” – mającego na celu wydłużyć życie perfum nawet o kilkadziesiąt lat –  ale spokojnie wystarczy, by wydłużyć żywotność każdej flaszki o ładnych kilka lat…

Niektórzy zalecają trzymanie flakonów w ich w oryginalnych kartonowych opakowaniach, co przyda się w sytuacji gdy nie możemy sobie pozwolić na trzymanie kolekcji w oddzielnym, odseparowanym i ciemnym miejscu, albo w wersji „hard” – w specjalnej chłodziarce stale monitorującej temperaturę i wilgotność składowanych w niej skarbów… jest to dobre rozwiązanie dla ultrasów z nadmiarem gotówki, chcących zachować swój ulubiony, nie produkowany już zapach do jesieni swego życia, albo przekazać go potomności… jest to też poniekąd świetna lokata kapitału, bo ceny niektórych świetnie zachowanych flaszek potrafią przyprawić o zawrót głowy i co nie dziwne amatorów na takie rarytasy nie brakuje…

Spotkałem się też z opinią, by flakony trzymać w butlach do góry nogami, tak by atomizer zawsze pozostawał zalany cieczą, a wypsikana uprzednio do sucha rurka atomizera wystawała ponad ciecz… nie bardzo rozumiem w czym ma to pomóc? perfumy ulatują/odparowują z flakonu w postaci oparów, więc pozycja składowania flaszki nie wiele tu zmieni… opary i tak znajdą ujście przez najmniejszą nieszczelność atomizera, lub jego zamknięcia/łączenia z butelką – zazwyczaj właśnie przez pustą i drożną rurkę atomizera…

W warunkach domowych profesjonalna lodówka nie jest konieczna… wystarczy wiedza o kilku podstawowych zasadach i odrobina systematyczności, a zapewniam, że ulubionymi zapachami w niezmiennej formie – można cieszyć się przez długie lata…

Reklamy

Responses

  1. Ciekawa porada. Rzeczywiście często bywa tak, ze perfumy po pewnym czasie już wcale tak nie pachną jak dawniej…

  2. Fajny tytuł, choć spodziewałem się po nim, że perfumy trzymasz w kibelku ;D A w temacie, to zobacz jaka lodóweczka: http://www.youtube.com/watch?v=9wroGb7lFZA&feature=g-u-u&context=G20a7d8dFUAAAAAAAEAA
    Ile tak domyślnie niby wynosi optymalna temperatura? 16 stopni celsjusza? Bo już nie pamiętam.

  3. Szymonie tytuł miał nawiązywać do pecha, który mnie ostatnio prześladuje 😉
    fajna lodóweczka i piękne zasoby, nie powiem, choć jak na koniec zobaczyłem wyjmowaną z nabożną czcią kolekcję Playbojów, to stwierdziłem, że z takim orężem łatwo popaść w skrajność… 😀

  4. Hehehe, co fakt to fakt 😉 Choć nie wiem czy on z tymi plejbojami to jednak bardziej jaj sobie nie robił?

  5. jaj? nie widziałeś z jakim nabożnym szacunkiem je eksponował? 🙂

  6. Miło słyszeć Cię poznownie Pirathcie 🙂
    Kiedy wracasz na forum?pozdrawiam:)

  7. dzięki Peter – raczej nie prędko…

  8. Jeżeli chodzi o te daty produkcji, to najlepiej je sprawdzać w perfumeriach. Znajdują się w nich segregatory z oznaczeniami (i tłumaczeniami) kodów produktów (nie tylko zapachów) każdej z marek. Poza tym zawsze można poprosić o kontakt np. do przedstawiciela danej marki lub skontaktować się bezpośrednio z dystrybutorem w tej sprawie.

    Pomysł z trzymaniem perfum w opakowaniach w ogóle mi się nie podoba. Jestem estetką, jak chyba każda kobieta, więc dla mnie liczy się to, jak wygląda flakon. Jeśli jest ładny, to nie ma takiej możliwości, żebym chowała go w pudełku – bo niby po co? Lubię podziwiać na ładne rzeczy, a nie chować je głęboko w szafie 😉

  9. heh też jestem estetą, ale chęć przedłużenia żywotności moich zasobów zwyciężyła nad mą próżnością i flakony stoją w szafce, choć bez opakowań bo to nieporęczne… 😉

    apropo dystrybutorów… udało Ci się namierzyć dystrybutora Prady na Polskę, bo w wiadomej sprawie nie otrzymałem dotąd żadnej odpowiedzi…

  10. Witam.
    W temacie perfum jestem osobą początkującą tym nie mniej już mocno zarażoną pasją. To dzięki temu blogowi poznałem czym są naprawdę unikatowe zapachy (moi ulubieńcy Gucci PH i Envy, Hermes Terre czy wciąż intrygujące Guerlain Vetiver albo Chanel Antaeus). Na razie jestem na etapie kompletowania „swoich” zapachów. Sześćdziesiąt kilka próbek „przerobiłem” kolejne w kolejce. Podziwiam wiedzę kolegi pirath’a, naprawdę wielki szacunek, wiele dzięki Tobie się dowiedziałem. I teraz moje pytanie. W zasadzie może naiwne ale nie mogłem znaleźć nigdzie odpowiedzi na pytanie: Jak długo można przechowywać perfumy w sowich oryginalnych opakowaniach tzn. nigdy nie używane, nawet nie wyjęte z opakowania? Np. chciałbym zainwestować w kilka takich flakonów w stanie nienaruszonym i jak to się przełoży na ich żywotność. Oczywiście przechowywane będą w sposób należyty, ciemne miejsce (chociaż przecież w opakowaniu są?) w temperaturze niezmiennej np. 15 stopni C.

    • Witaj i dziękuję za bardzo sympatyczną wiadomość i wyrazy uznania dla mojej pisaniny. Cieszę się, że mogłem Ci pomóc lub oświecić w pewnych sprawach 🙂 Odpowiedziałem już na Twojego maila, więc życzę udanych łowów i miłego oblatywania perfumerii 🙂

  11. Witam mam pytanie. Kupiłem na iperfumy.pl 20 próbek 1ml żeby sprawdzić zapachy jak pachną. Trzymałem je wymieszane w jednym worku foliowym. Były one często nastawione na światło od monitora w odległości ok. 1.5 metra oraz światło z oświetlenia. Po 3 miesiącach zauważyłem że niektóre perfumy stały się mniej intensywne, straciły siłę zapachu. Po pierwszym otwarciu było wszystko w porządku, kilka razy się nimi smarowałem i było ok. Teraz mam wątpliwości i się zastanawiam czy przyczyną tego mogło być trzymanie ich w jednym opakowaniu?. Mam też kilka próbek już 2 lata również z tej strony, ale trzymałem je luźno na półce i wyżej. Teraz schowałem wszystkie wraz z kilkoma flakonami do zamkniętej szafki. Dzięki za odpowiedź.

    • To czy trzymasz je pojedynczo, czy 100 na raz, w przypadku szczelnie zamkniętych epruwetek/samplerków nie ma żadnego znaczenia. Ale już długotrwałe nasłonecznienie i naświetlanie i nagrzewanie jak najbardziej – zwłaszcza, że próbki się zwykle przepsikuje, więc dostały sporą porcję tlenu/powietrza, być może z zanieczyszczeniami, które mogły spowodować przyśpieszenie rozkładu samych próbek. Perfumy (a zwłaszcza próbki i odlewki) nie znoszą światła i ciepła, więc najlepiej trzymać je w chłodnym pomieszczeniu w jakiejś szufladzie, co znacząco wydłuży ich żywotność.
      pozdrawiam

  12. Wychodzi na to, że najlepiej byłoby je trzymać w chłodziarce do wina, albo w niewielkiej lodówce, w której można podnieść temperaturę wnętrza do 10 stopni (są takie).

    • i tak też fani vintage przechowują swoje cenne zasoby, właśnie w chłodziarkach do wina, wszak chłodziarek do perfum na rynku nie uświadczysz, pozdrawiam

  13. Perfumy nie lubia swiatla, wilgoci i ciepla, ale najbardziej – zmiennych warunkow. Wiadomo, ze w lecie, kiedy temperatura potrafi wynosic i 40 stopni w pomieszczeniach, to ciezko jest znalezc miejsce w domu w ktorym byloby 15, oczywiscie bez chlodziarki. No, chyba ze ktos na lato wynosi flakony do piwnicy, ale to nic nie da 😉
    Jesli warunki przechowywania sa w miare stale,
    , to perfumy spokojnie powinny wytrzymac kilka lat, oczywiscie pod warunkiem ze nie stoja na parapecie, pod lampa albo na kaloryferze 😉

    duzo lepiej jest juz trzymac perfumy w temperaturze 25-30 stopni, ale utrzymywanej stale, niz w temperaturach wahajacych sie caly czas, tak jak czesto jest w perfumeriach, kiedy za dnia perfumy(coprawda w pudelkach, wiec RACZEJ nie powinno im sie nic dziac) stoja na lampie ktora je grzeje, a w nocy gwaltownie spada, i tak codziennie. W ogole warunki w perfumeriach sa paradoksalnie kiepskie dla perfum. Wszystko jest robione pod zwyklego Kowalskiego, ktory nie ma pojecia o przechowywaniu perfum, a liczy sie to, by ladnie wygladalo(luksusowe flakony i pudelka stojace centralnie na lampach wygladaja ladnie, ale nic wiecej).
    No i przechowywanie w lazience… powiem tak – dla wspomnianego Kowalskiego nie ma to szczerze zbyt duzego znaczenia. Przecietny zjadacz chleba ma max 3 flakony perfum i uzywa ich non stop, wiec pewnie zdazy je zuzyc w przeciagu powiedzmy roku, zanim zapach zacznie sie widocznie zmieniac.
    Ktos kto ma ogon na punkcie perfum i ma tych flakonow 30(albo 130. Albo 300), to wiadomo ze szybko ich nie zuzyje, wiec warunki przechowywania maja wieksze znaczenie. A jesli mowimy o zapachach wycofanych i unikalnych to tymbardziej

    • trudno się z Tobą nie zgodzić i co więcej: nic dodać, nic ująć, pozdrawiam 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: