Napisane przez: pirath | 14 stycznia 2015

Etat Libre d`Orange – Eau de Protection, czyli róża z poprzetrącanymi kolcami…


Co się stanie, gdy przy jednych organach (w kontekście mebla, z którego korzystają przy pracy perfumiarze) spotka się autor genialnego CdG Wonderwood i Burberry London? (więcej robiących wrażenie zapachów tych panów, wymieniłem poniżej) mamy do czynienia z hekatombą talentu, kreatywności, kunsztu i wirtuozerii w komponowaniu rzeczy oszałamiająco przyjemnych – i tak jest również w przypadku tych perfum. Swoją drogą wyobraźcie sobie wspólne dzieło Jean Clauda Elleny i Michaela Almairac’a, albo któregoś z Polge’ów i Francois Demachy, tudzież Marc Antoine Corticchiato i Nathalie Lorson. Albo hipotetyczne trio, czyli Maurice Roucel, Jacques Cavallier i Alberto Morillas – wyobrażacie sobie jak porywające arcydzieło mogłoby wyjść* spod ich lędźwi, tfu nosów?.

*piję do słynnej rozmowy Marylin Monroe i Alberta Einsteina, gdy Marylin stwierdziła:
– jak pan sądzi, profesorze, czy nie powinniśmy razem spłodzić dziecka? Miałoby moją urodę i pański rozum…
– obawiam się, droga pani, że mogłoby być odwrotnie – odpowiedział słynny uczony…

Etat Libre d`Orange - Eau de Protection

Róża jest wdzięcznym, ale i trudnym tematem zapachowym, bo kwiat ten ma tendencję do dominowania i przytłaczania sobą całych bukietów i tylko nielicznym perfumiarzom udaje się poskromić tę nutę, a raptem paru potrafi wydobyć z niej delikatność. Kolejnym problemem jest dosadność, rozpoznawalność i oczywistość jej brzmienia, przez co nawet mężczyźni z łatwością wychwytują ją w treści kompozycji – mówiąc no fucking way, tfu, kręcąc wymownie nosami, bo nie chcą pachnieć jak własna matka. Niestety w tej części świata róża dedykowana jest paniom (w Arabii panom) i trudno uciec od kulturowych i mentalnych stereotypów – zwłaszcza gdy ktoś czuje się z różą na sobie źle i niemęsko.

róża

I tu dochodzimy do pewnej zależności, bo np. takim Ungaro III, Chanel Egoiste, Guerlain Heritage i Habit Rouge, trudno zarzucić rozchwianie i zniewieściałość. Problem ten występuje raczej w nowocześniejszych kompozycjach (Cartier D’Un Soir, Burberry Brit) oraz na siłę uniseksowych – gdzie celowo zaburza się i zaciera różnicę płci, w imię poprawności politycznej, równouprawnienia oraz w interesie producenta. Tyle, że Eau de Protection choć różane jak diabli, wcale nie pachną różą jaką znamy – to róża bezpieczna (dosłownie), zawoalowana i głęboko ukryta pod rześkością świeżego imbiru i upajającą głębią geranium (osobiście stawiam na pelargonię). Wreszcie to róża radosna, spontaniczna, roztańczona, słoneczna, pląsająca lekko na skórze niczym primabalerina w reklamie środków przeciw zaparciom – ale nie sposób zignorować tę lekkość, finezję i delikatność, z jaką ukazano aparycję królowej kwiatów. Dopełnia ją rześkie, soczyste, wręcz żywiczne geranium, pachnące równie wylewnie, pełnie i upojnie co ogrodowa pelargonia/ piwonia po deszczu. Efekt końcowy tej przyjaznej aranżacji jest tak ujmujący i apetyczny, iż przestaje się zwracać uwagę, że to perfumy kwiatowe.

geranium

Wyobrażacie sobie zapach tak piękny, uroczy i zniewalający, że nie możecie się zdecydować: mieć olfaktoryczny orgazm, czy płakać ze szczęścia, w obliczu obcowania z czymś tak pięknym?. ELDO ma wiele pięknych i ciekawych kompozycji w dorobku, ale te są w mej ocenie najdoskonalsze. Dotąd najwdzięczniejszą, najmilszą i najprzyjemniejszą różą, jaką darzyłem największą estymą była Rose Anonyme (bezimienna, anonimowa róża od Atelier Cologne), ale obawiam się, że właśnie została zdetronizowana, przez różę o dość protekcjonalnej nazwie. 🙂 Zwłaszcza, że wyczuwalny akcent kwiatowy dotyczy jedynie pierwszej fazy kompozycji, albowiem w dalszej części aspekt ten ulega stopniowemu i wysoce płynnemu zatarciu. O dziwo nie zarejestrowałem wspomnianej w wykazie nut pikanterii, a jedynie zniewalającą – ultra lekką różę, dopełnioną powłóczystą soczystością geranium/piwonii.

Etat Libre d`Orange - Eau de Protection box

Po około godzinie subtelna woń kwiecia, miesza się z rozkoszną balsamiczną słodyczą paczuli, czekolady i żywic – tworząc coś nieprawdopodobnie przyjemnego, rozkosznego i uwodzicielskiego. To coś jak połączenie bazy Hermesa D’Orange Verte Concentree, z jowialną lekkością Dolce & Gababna The One Gentleman oraz pieszczotliwym szeptem Lutensowego Lorephine i koniec końców, wysublimowaną słodyczą Cartiera Must (czyli cud, miód, malina). Stawiam hipotetycznego sześciopaka na moim piwnym brzuchalu (o ile kiedyś przekuję ten bojler na kaloryfer), że poza wspomnianymi – zapach zawiera domieszkę aldehydów i nut wybitnie syntetycznych, a używanych w celu emulowania „drewna kaszmirowego„. Wątpię, by sama paczula, kakao i benzoes zdołałyby wyczarować coś aż tak rozkosznego i pieszczotliwego. Znajomi, którym nadstawiłem do niuchania wierzch dłoni, obstawiali jakieś luksusowe mydełko, zapach świeżego prania i delikatną woń czegoś nowego. Spory rozstrzał, ale zauważcie, że nikt nie wskazał na kwiaty… Czyż nie dowodzi to najwyższych lotów kunsztu i lekkości, z jaką je zaserwowano?.

Etat Libre d`Orange - Eau de Protection reklama

Tylko jeden zapach pachnie jak to… W tle fazy zaawansowanej Eau de Protection, ma w sobie coś z bazy D’Orange Verte Concentree Hermesa – chodzi mi o ten zniewalający, trudny do zidentyfikowania, wysoce pieszczotliwy pierwiastek kaszmirowo drzewny, z subtelną domieszką ledwie wyczuwalnej nuty cytrusowej. I tu tracę oparcie, bo nie chodzi o ISO E Super i pojęcia nie mam co tak cudownie pachnie (stąd owo homeopatyczne niezidentyfikowanie, jakże swoiste dla dzieł Elleny), bo to nie konkretna nuta, a wianuszek nut i niuansów, układających się na podobieństwo, ni to folii pokrywającej ekran nowego tabletu, woreczka w który zawinięto nowego laptopa – a ponadto jest jednocześnie kaszmirowe, drzewne i ambrowe. Uwierzycie? zabrakło mi epitetów do wyrażenia tej arcy subtelnej, porywającej delikatności – tę wysublimowaną głębię trzeba po prostu powąchać i doświadczyć jej na własnym nosie.

piwonia

Etat Libre d`Orange – Eau de Protection to zapach pięknie łączący wymuskaną niszową tradycję, z nowoczesnością. Suma summarum, to bardzo nowoczesna i wysoce lekko strawna kompozycja – oczywiście uniseksowa, lecz o dziwo nie w sensie populistycznym, a wysoce użytkowym. Nie ważne czy korzystacie z sedesu na stojąco, czy siedząco – pieszczotliwa delikatność tych uroczych perfum sprawi tę samą porcję przyjemności, każdemu. A jeśli połączyć wybitnie skrojony bukiet tych perfum, z ich parametrami jakościowymi – otrzymamy bezpieczny, lekki i niesamowicie intrygujący zapach na każdą okazję. Prawie, bo z naciskiem na cieplejsze pory roku – które pozwolą w pełni rozwinąć się subtelnym i porywającym detalom tej kompozycji.Etat Libre d`Orange - Eau de Protection EdP

rok powstania: 2009

projekcja: dobra

trwałość: bardzo dobra

nos(y): Antoine Lie (CdG Wonderwood i Davidoff Adventure) i Antoine Maisondieu (Bottega Venet PH, Burberry Brit i London, CdG Black, Gucci Rush Men)

Głowa: imbir, bergamotka, pieprz,
Serce: jaśmin, geranium, róża bułgarska,
Baza: paczula, benzoes, kadzidło, kakao,

Advertisements

Responses

  1. W kolejce mam Rose Perfection choć to ponoć bardziej stricte różany, naturalistyczny ogród oddany niezwykle wiernie i bogato. Tutaj pewnie więcej artystycznego rozmachu i finezji kompozytorskiej… Rose Anonyme znam i darzę równie wielką sympatią ale jeśli Eau de Protection stoi ‚wyżej’ to zdecydowanie zdobędę Tą próbkę szybciej… 😉

    • owszem różany, ale bardziej z nazwy niźli fizjonomii… a to co się dzieje na skórze po kilku godzinach od aplikacji to najczystsza poezja dla nozdrzy…

  2. Nie znam ( jeszcze) tego zapachu ale jeśli mówisz o nucie nowości, nowego laptopa, plastiku, folii to to mogą być syntetyczne molekuły ananasa np. pharaone lub allyl amyl glycolate, użyte w np. Azzaro Chrome i Gucci Rush (damskim)

    • gorąco polecam, fantastyczne pachnidło, po prostu zniewalające i intrygujące jak diali i to pomimo swej delikatności… wiesz chyba masz rację z tymi molekułami przypominającymi ananasa i coś musi być na rzeczy, więc tym bardziej Ci dziękuję za nad wyraz trafną i merytoryczną uwagę, pozdrawiam 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: