Napisane przez: pirath | 23 grudnia 2012

Guerlain – Homme L’eau Boisee, czyli absolutne objawienie roku…


Poznałem L’eau Boisee jakiś miesiąc temu i od tamtej pory desperacko zapragnąłem mieć go w swojej spiżarni… w celu pozyskania środków na zakup, rozważałem nawet sprzedaż jakiegoś zdublowanego organu – ale ostatecznie zrezygnowałem, gdyż ludzka nerka kosztuje teraz niewiele więcej niż fajfon (iPhone 5)… a wszystko przez silnie nasycony rynek narządów wtórnych, który został dosłownie zalany przez tanie nerki chińskich fanbojów (fanatycznych wyznawców kultu Apple) – masowo rzucających się pod noże, aby pozyskać środki na zakup wymarzonego iGadżetu… ostatecznie dobrzy ludzie pomogli i od kilku dni mój własny flakon, dumnie pręży na półce swą Guerlainową klatę… wprawdzie miałem też faworyta do tytułu najlepszej mainstreamowej premiery mijającego roku, ale pojawienie się w mym życiu L’eau Boisee zdrowo mi namieszało – detronizując dotychczasowego pretendenta, czyli Soir od Cartiera

guerlain homme eau boisee edt

Premiera L’eau Boisee to wydarzenie, które można śmiało określić objawieniem roku, gdyż wypust kompozycji tak pięknej, w nowatorski sposób świeżej, po prostu wybitnej pod każdym względem, zdarza się równie często co niezależne wybory prezydenckie na Białorusi – z tą różnicą, iż efekt końcowy jest daleko bardziej zaskakujący… mógłbym wprawdzie napisać w paru prostych żołnierskich słowach, iż zapach urywa poślady – jednak byłoby to zbyt daleko idące uproszczenie, zwłaszcza iż kompozycja ta wywołuje u mnie bardzo pozytywne skojarzenia… w moim odczuciu zapach ten jest doskonałym (i o niebo tańszym) zamiennikiem dla niezrównanego Black Turmalina Oliviera Durbano – mogąc również powalczyć o względy miłośników mrocznej magii Encre Noir od Lalique i złaknionych powtórki z eleganckiej głębi Ś.P. Gucci Pour Homme, w postaci jednego flakonu…

dark grass

Jestem wprawdzie zadurzony w tej kompozycji po uszy i choć w L’eau Boisee zabrakło charakterystycznej dla BT nuty palonego drewna, ale pod wieloma innymi detalami podobieństwo do Czarnego Otoczaka jest jak najbardziej odczuwalne – co zważywszy na jego wysoką cenę i dość nikłą dostępność, jest świetną nowiną dla wielbicieli tego arcy niszowego pachnidła… wprawdzie nie znam wersji Extreme, ale jeśli kiedykolwiek marzyliście, aby zacne oblicze Guerlain Vetiver zyskało jeszcze bardziej na masywności – to Wasze marzenia właśnie się ziściły… ci z Was, którzy pałają żarliwą miłością do serwowanej na ciężko vetivery, doprawionej nieprzyzwoitą ilością drewna i odrobiną mięty – będą tym zapachem wysoce ukontentowani… porywający dystyngowaną elegancją, iście bezprecedensowy bukiet, złożony z kameralnej ilości, najwyższej jakości składników oraz wysoko ustawiona przez Guerlain poprzeczka – czynią z L’eau Boisee zapach doskonały i to przy dość liniowym przebiegu kompozycji…

guerlain green

Otwarcie to dostojne oblicze vetivery, doprawione lekko ziołową nutą zieloną i zwieńczone wytrawną, soczystą cierpkością odrobiny skórki limetki w pierwszym planie… faza serca, w którą zapach wkracza z iście ujmującą gracją – to wciąż lekko herbalna vetivera, podniesiona na duchu obecnością geranium – zręcznie przełamana zniewalającą, niesamowicie głęboką nutą drzewną, w towarzystwie ciepłej i stonowanej, niemal żywcem wyjętej z akordu bazowego Roadstera nuty mięty… całość tworzy idealnie harmonijną, pełną wykwintnego uroku i urody mieszankę… Guerlain od zawsze słynął z wysokiej jakości swoich kompozycji i ta również jest bezsprzecznie the first class… doskonale wyważona, szykowna, wyrazista i szalenie intrygująca, dzięki czemu zapach będzie się pięknie komponował z niemal wszystkimi porami dnia i roku… Thierry Wasser stworzył dzieło wybitne, obdarzone bujną projekcją i tytaniczną trwałością – a do tego równie ponadczasowe i uniwersalne co słynny Guerlain Vetiver… padam do nóżek, będąc niegodnym aby poprawić poluzowane sznurowadło u jego butów…guerlain leau boisee

Nuty: vetivera, trawa, limonka, mięta, nuty drzewne, geranium, rum, piżmo

Reklamy

Responses

  1. Również mam bardzo dobre zdanie o tej kompozycji. W kategoriach mainstreamu, to chyba jedna z najciekawszych premier. Niby nic nowego, a ugotowane mistrzowsko.

  2. prawda? 😉

  3. Zaciekawiony opisem znów przetestowalem i odczucia niestety znowu nie pasuja mi do tego co Ty potrafisz w tej kompozycji odnależć.Zaciekawiony i nastawiony na wykwintną wetiwerowa ucztę zostałem zniesmaczony chemiczną choinką zapachową o lekko gorzkawym posmaku posłodzoną cukrem z mandarynkowych landrynek i doprawioną żywym chemicznym lekkim mentolem żywcem wyrwanym z odświeżaczy powietrza typu antytabak.Nadmieniam ze znam wetiwerę mam jej 3 rodzaje w olejkach -dają w kompozycjach jedyne w swoim rodzaju, piękne ,niepowtarzalne i charakterystyczne drzewno,gumowo zielone akordy.Nie wiem jaka wetiwera zostala tu użyta , bo dla mnie te perfumy obok wetiwery nawet nie leżakowały.Ciekawskim polecam eksperyment:30 cm alkoholu dodać 5 kropli olejku jodły lub jakiegokolwiek leśnego,5 kropli bergamotki lub mandarynki.1 krople olejku mięty pieprzowej lub mentolu ,3 krople olejku o zapachu piżma.efekt-to to samo jest co nam w tej butli sprzedają.Dla kontrastu można wykonać kolejny eksperyment wzorowany na spisie nut.30 cm alkoholu dadać po jednej kropli składników rumu(cynamon, wanilia, goździki, anyż, a nawet pieprz),potem 5 kropli piżma np z zielonego klubu.ok 9 kropli olejku prawdziwej wetiwery.3 krople olejku z limonki,2 krople geranium i po 3 krople cedru i sandału i przynajmniej tydzień leżakowania pod zamrażalnikiem w lodówce-Efekt ? Ja uważam że o niebo lepszy od zawartości tego gustownego flakonu,faktycznie zamysl kompozycji dobry ale nie to nam w perfumeriach sprzedają-nie to co deklarują w składach i wcale by mnie to nie zdziwiło gdybym kolejny raz nie zawiódł się na ogromnym kontraście pomiędzy moim wielkim wyobrażeniem i nastawieniem na wetiwerowa ucztę a tym co wywąchałem,na nadgarstku, na mankiecie,koszuli ,kurtki i swetra i na bloterku bo flakon w naszej perfumerii ma urwany rozpylasz i leje od razu 5 ml,tak ze przetestowałem mega globalnie.I jeszcze jedno ten choinkowo-landrynkowo-mentolowy zapach jest nawet ładny świeży tylko gdzie mam w nim odnależć cechy wybitne poza tylko lekką odmiennościa od reszty perfumeryjnych produktów?a najbardziej przeszkadza mi fakt że wchodzi niebezpiecznie w klimaty zapachowe leśnych kostek toaletowych i odswieżaczy antitabak cool mint.no cóż szkoda że od wieków nie perfumowano toalet np oudem wtedy to ten aromat miałby złe skojarzenia ale tak na dzisiaj to leśno-landrynkowo-miętowy zapach to chyba nie jest to co kupią mężczyżni ani to co chciały by wąchać kobiety.

  4. Piotrze – doskonale Cię rozumiem i częściowo nawet się z Tobą zgadzam – gdyż chyba wiem skąd się bierze ta rozbieżność pomiędzy naszym postrzeganiem tego zapachu… widzisz ja nie mam w ogóle kontaktu z esencjami, olejkami i absolutami konkretnych nut i zapewne dlatego vetiver, który zadowala mnie – u Ciebie nie znajduje ukontentowania… ktoś kto zakosztował czystej, naturalnej esencji – zawsze będzie się doszukiwał zbliżonej artykulacji i kondensacji danej nuty w produkcie gotowym…
    to trochę jak z naturalnym, wiejskim masłem robionym w tradycyjnej maselnicy… jest pyszne i organiczne, ale ludziom przyzwyczajonym do kupowanej w sklepie kostki wyda się siermiężne, zalatujące nieprzyjemnie serwatką i jakieś takie ciapowate… podobnie z mlekiem prosto od chowanej na zielonej trawce krowy… zapewne już załapałeś do czego zmierzam… 😉

    jestem pewien, że w produkcie Guerlain uświadczę sporo chemii, dodatków wzbogacających, utrwalaczy – ale oceniając ten zapach kompleksowo nie potrafię doszukać się w nim wad i dysonansów wynikających z potencjalnie laboratoryjnego rodowodu użytych składników… absolutnie nie postrzegam chemii w perfumach jako wady, a wręcz przeciwnie – i choć nie wątpię, że kompozycja uzyskana przez Ciebie domowym sumptem jest bezsprzecznie bardziej donośna, wyrazista i zawiera dużo więcej naturalnych olejków – to jestem niemal pewien, że gdybyś zademonstrował 10 przypadkowym osobom swoją i Guerlainową wersję – i tak stwierdzą wyższość produktu fabrycznego… dlaczego? oryginalną coca colę podrabia i symuluje wielu, ale tylko oryginał smakuje tak dobrze… sekret? ano właśnie sekretna formuła, niewymienione dodatki i bez wątpienia chemia…

    osobiście nie mam absolutnie żadnych skojarzeń odnoście Leau Boisee w kontekście wspomnianej kostki do toalet – więc jak widzisz, wiele tu zależy od subiektywizmu, preferencji, metodologii i środowiska w którym wyedukowano i skalibrowano zmysł powonienia każdego wąchającego…

  5. Tu chyba trafiłeś w sedno sprawy.Prawie zawsze gdy czytam blog i widzę ciekawą opinię sięgam do małego laboratorium i z chemicznych i naturalnych składników robie próbke kilka mililitrów na wzór nut z zachowaniem proporcji 3 nut i nut łaczących.Może wlaśnie dlatego tak bardzo rozbieżne są moje odczucia.Jednak te domowe produkty wyszły lepsze moim zdaniem tylko w przypadku Cartierowskiej Declaration i Guerlain – Homme L’eau Boisee.Inne sa może i podobne ale nie dorównuja oryginałom przede wszystkim pod względem szlachetności użytych składników i trwałości.To skojarzenie z kostką to leśny gorzkawy akord który mnie zniechęca skutecznie i jeszcze ta lekka mięta,szystko to podobne do Massimo Massimo Dutti który to zapach koleżanka określa jako zapach dla koła łowieckiego „darz bór” lub pracownika mundurowego lasów państwowych.Wyczuwam też lekkie powiazanie z Givenchy pour Homme ale Givenchy jest lepsze o niebo lepsze bo w leśnym akordzie nie ma nic gorzkiego ani lekko tandetnej sportowej niby mięty.W Givenchy pour Homme jest las ale las którego zapach wpada do wnętrza luksusowego domu zbudowanego pod lasem.Las widziany przez właściciela z grzbietu arabskiego konia.W l’eau boisee wyczuwam leśny lub jałowcowy olejek do kominków zapachowych.Miły zapach do drewnianego górskiego hoteliku lub schroniska(ale bez użycia mięty).Oo! do sauny jak znalazł.pisząc wącham rekaw i papierek i jeszcze jedno podobieństwo z dziecinstwa-sosnowa szyszka kompielowa czy jeszcze do kupienia to nie wiem.Na sobie nie użyję chyba nigdy i nikomu nie polecę chyba że do testów poznawczych.Każdy jednak powinien wyrobić sobie własne zdanie.Jest jena nieniszowa firma której zapach mnie nigdy nie zawiódł,to LALIQUE i muszę napisać że tylko tych perfumiarzy rozumiem do końca i bez wyjątku.Jezeli chodzi o inne to walą gafy jak cholera chociażby przykład Guilty pour Homme od Gucciego.Wszystkiego najlepszego w nowym roku:)Wielu zapachowych fascynacji i inspiracji do ciekawych recenzji życzę.

  6. z ciekawości zapytam, czy wąchasz wpierw jak pachnie oryginał, nim przystępujesz do eksperymentów? często skład deklarowany przez producenta to zaledwie wierzchołek góry lodowej, nie wspominając o proporcjach i niezliczonej mnogości występujących form i odmian jednego tylko z wielu użytych składników… ponoć samych wersji jaśminu używanego w branży perfumeryjnej jest ponad 250 rodzajów… 😉

    co do Lalique – pełna zgoda, gdyż to firma zacna, z tradycjami i bez zadęcia w kierunku kreowania popularnych bestsellerów, dbająca o jakość i niepowtarzalność swoich kompozycji – co za skutkowało bardzo pozytywnym odcięciem się pod względem oryginalności od całego mainstreamu…

    i Tobie również spóźnione, ale szczere .życzenia wszelkiej pomyślności i zdrowia z okazji nowego roku 😉

  7. W dniu dzisiejszym dotarła do mnie flaszeczka tego zacnego zapachu. Cholerka, na razie lekkie rozczarowanie. To 4 zapach tej szacownej firmy w mojej kolekcji, ponoć najlepszy, tylko ta lekkość i ulotność zapachu. No chyba że tylko u mnie tak działa. Ale próbujemy się „dogadać”.

  8. jest tylko pozornie lekki… choć w porównaniu z killerem pokroju Heritage czy habitem każdy zapach zawodzi… 😉

  9. Zgadzam się Habit jest mocny, Vetiver zdecydowanie moja bajka, jutro ma przyjść przesyłka z Cartier – Declaration d’Un Soir na którą czekam z ciekawością. Już nie wiem gdzie chować te flaszki. Ale co tam, warto.

  10. pewnie, że warto 😉
    ja moją kolekcję trzymam w ryzach jedynie dzięki pojemności przeznaczonego na nią regału… 🙂

  11. Ja dobre zapachy lubię na równi z zegarkami, dobrze że ta zapachowa kolekcja jest dużo tańsza w zakupie. Jedni są wierni jednemu zapachowi a ja bardzo lubię różnorodność i stąd kolekcja 32 pachności.

  12. o tak, perfumoholizm wypada zdecydowanie taniej niż zegarki, albo taki przykładowo jachting 😉 też cenię różnorodność i pomimo iż staram się trzymać kolekcję w ryzach, to znów dobiłem do 50 flaszek 😉 trzeba będzie znów urządzić wyprz… 😉

  13. Jeżeli się zdecydujesz na wyprzedasz to czekam na info, a co tam:-) niech się dzieje.

  14. już niebawem 😉

  15. dla mnie on pachnie podobnie do Hermesa Terre. A może to tylko efekt psiknięcia na papierowy listek z perfumerii. Nie wiem, ale podobieństwo wyczuwam.

  16. a porównywałeś go z Guerlain Vetiver i Encre Noir Lalique?

  17. chciałem, ale niestety nie był dostepny

  18. obu nie było? co to za perfumeria?

  19. Douglas niestety

  20. to coś jest nie tak, bo normalnie oba mają od ręki…

  21. naprawdę dziwi mnie odbiór tak pięknego i wyjątkowego zapachu….niezwykle trwałego

  22. Guerlain to nie marka to marka modowa typu Dior czy Chanel…to zapachy dla koneserów…to perfumeria z wileolotnią tracycją,albo sie ją kocha albo nienawidzi podobnie jak z cieniami chanel czy dioria , którymi nie można malowć…:)

  23. sądzę, że to kwestia gustu, nieco odmiennej percepcji, właściwości skóry, a każdy ma inne i trzeba to uszanować… Guerlain to obecnie również jedna z moich najbardziej cenionych marek – choć przyznam, że musiałem dorosnąć do niektórych kompozycji tego szacownego domu mody… nie są łatwe ani spolegliwe, są dość wymagające i raczej nie schlebiają gustom masowym – ale czyż to nie jeden z największych atutów Guerlain, Hermesa, Chanel, Diora, Prady i Lalique?

  24. Racze się dzisiaj tymi perfumami i niestety mi się bardzo podobają. Nie są mocne ale pachną wspaniale. Doprowadzisz mnie do bankructwa bo musze mieć własną flache a co chwile podbijasz stawke i prezentujesz same smakowite kąski

    • bardzo mnie to cieszy, bo to naprawdę piękne, choć niezbyt skomplikowane perfumy, które diabelnie dobrze się nosi, a do kompletu z jakością Guerlain stanowią naprawdę wysoko podniesioną poprzeczkę i co ważne nie są popularne (jak wszystko co wyrafinowane)… he he sam kiedyś przez tę pasję pójdę z torbami, bo lista chciejstw już przewyższa posiadaną ilość flaszek, na ten moment ponad 70… 😀

  25. Ło matko 70 flaszek to robi wrażenie . Widze że się rozpędzasz i niedługo dotkniesz setnej flaszki. To jest prawdziwa pasja .

    • he he mam nadzieję, że nie bo tego co już mam nie mam kiedy używać, a szkoda by się zepsuły… trzeba będzie jakieś wyprz znów zorganizować, choć jak znam swoje szczęście nic z tego nie będzie… 🙂

  26. Wyprz powiadasz,jak by co to jestem chętny na Rousse jeśli się zdecydujesz.

    • Niestety muszę Cię rozczarować, bo jego akurat na pewno nie chcę się pozbyć… 🙂

  27. Jakbyś miał nietykalnie zamordować Dirty English który wciąż za mną chodzi to możesz pomóc mu się zużyć nieco bardziej kreatywnie 😉 A tak na poważnie, jest szansa na odlewkę? (za drobną opłatą)

    Nie znam tego dzieła Guarlain i nie wiem jak to się stało ale kompletnie przeoczyłem i pojęcia nie miałem o jego istnieniu aż do dnia dzisiejszego.
    Skoro tyle w nim wetiwery to gdzie ma miejsce to znaczne podobieństwo do genialnego Czarnego Turmalina?

    • he he Dirty English to mój ulubieniec, w dodatku trudo osiągalny i szczerze powiedziawszy niechętnie pozbył bym się go w formie odlewki… przy jakiejś okazji mogę zabrać ze sobą flakon i Ci odpsikać parę mililitrów, ale kategorycznie bezpłatnie… 🙂

      Leu Boisee ma dość niepozorny wygląd i zielonkawą ciecz, która w sumie współgra z miętową nutą tych perfum, ale kompletnie nie oddaje wyrafinowanej szlachetności tych perfum, kojarząc się raczej ze świeżakiem niż szykownym casualowcem o zacnej sile rażenia… 🙂

  28. Gdybyś jednak zmienił zdanie(w co wątpie) to wiesz gdzie pukać

    • dobrze wątpisz… 😉

  29. Cudo-jedno słowo określa ten zapach. Znów kupiłem wiedziony Twoim blogiem i absolutnie nie żałuję!:) Jego drydown jest po prostu boski, doskonale go wyczuwam na dłoniach i nadgarstkach jeszcze długo po kąpieli.
    Dzięki!!

    • prawda? te perfumy i jeszcze Vetiver to wg mnie absolutny best of the best od Guerlain… 😉 cieszę się że moje wypociny w czymś komuś pomogły i pozdrawiam…:)

  30. Witam!
    Nie chciałem ciągnąć dalej tematu o Boisee pod wodą toaletową od Lalique bo później robi sie niepotrzebny śmietnik:). Zapach jest genialny i chyba wpadnę w furię gdy zdecydują się o całkowitym wycofaniu tej perełki. Mało która woda trzyma na mnie tak długo, jest bardzo przyjemna, idealna do pracy, nie męczy otoczenia i zostaje na kołnierzyku przez wiele godzin. Wystarczy że psiknę się 2 razy rano a czuję jeszcze tą przyjemną herbatkę w późnych godzinach popołudniowych. Wasser, biada Ci!:)

    • podpisuję się pod Tobą, w całej rozciągłości 🙂

  31. czy ten zapach przeszedł reformulację? Są dwie wersje: z korkiem drewnianym jak na zdjeciach tutaj oraz z korkiem przezroczystym tak jak obecnie np. w D.
    Podobno wersja z tym korkiem przezroczystym jest dużo gorsza?

    • Posiadam obie wersje flakonu (z drewnianym 80 ml i plastikowym 50 ml korkiem) i pachną identycznie, a ich zakup dzieli 2 lata, więc w reformulację wątpię…

      • hmm to dobrze bo wersja z lalstikowym korkiem jest lepiej dostępna
        trochę mnie uspokoiłeś w temacie

  32. Piracie, czy orientujesz się, w którym roku wprowadzili wersję z plastikowym korkiem ? Zachęcony Twoją recenzją l’instant Extreme po długich poszukiwaniach nabyłem właśnie starszą wersję (w czarnej obwódce) i bez porównania mniej cytrusowa się wydaje i odrobinę mocniejsza. jestem mega zadowolony 😉
    W przypadku Boisee może zmiana składu nie zaszła ze zmianą korka tylko nieco później ? Spotkałem się niejednokrotnie z opiniami, że jednak to już nie ten sam produkt…

    • wybacz ale nie bardzo rozumiem, piszesz w wątku o Leau Boisee, ale pytasz o l’Instant Extreme? Nic mi nie wiadomo o reformulacji obu tych zapachów, bo i nie śledzę tego, a sami producenci też niechętnie o tym informują, ale równie istotne co powyższe jest źródło pozyskania… W sieci i perfumeriach online często można trafić na odrzuty lub produkty z innych rynków (nie przeznaczone do sprzedaży w Europie) i często to w tym tkwi przyczyna odmienionego zapachu i gorszych parametrów niż w domniemanej reformulacji, pozdrawiam


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: